Całkiem poradnikowo

Ile pieniędzy dać na komunię?

I Komu­nia Świę­ta to nie tyl­ko modli­twy dziec­ka i sta­ra­nia rodzi­ców o jak naj­lep­sze przy­je­cie komu­nij­ne. To tak­że pre­zen­ty. Jak bume­rang wra­ca co roku pyta­nie: ile pie­nię­dzy dać na komu­nię? Ile wypa­da dać chrzest­nym? Czy pie­nią­dze to dobry wybór?

Obowiązki chrzestnego

Chrzest­ny bar­dzo czę­sto jest widzia­ny przez rodzi­ców jako swo­ista skar­bon­ka. I czę­sto wła­śnie z tego powo­du wybie­ra­ny jest chrzest­ny boga­ty, miesz­ka­ją­cy za gra­ni­cą czy tez posia­da­ją­cy wła­sną fir­mę. Na dru­gi plan wysu­wa się czy rodzi­ce, a tak­że dziec­ko, będzie mia­ło z nim jaki­kol­wiek kon­takt, a jesz­cze dalej – reli­gij­ność przy­szłe­go chrzest­ne­go. A prze­cież wg Pra­wa Kano­nicz­ne­go „ma on doro­słe­mu towa­rzy­szyć w chrze­ści­jań­skim wta­jem­ni­cze­niu, a dziec­ko wraz z rodzi­ca­mi przed­sta­wiać do chrztu oraz poma­gać, żeby ochrzczo­ny pro­wa­dził życie chrze­ści­jań­skie odpo­wia­da­ją­ce przy­ję­te­mu sakra­men­to­wi i wypeł­niał wier­nie złą­czo­ne z nim obo­wiąz­ki” i przy tym „pro­wa­dzi życie zgod­ne z wia­rą”. Skąd więc zdzi­wie­nie, że księ­ża nie chcą widzieć osób po roz­wo­dzie lub nie­wie­rzą­cych jako chrzest­nych (świad­ka­mi chrztu za to mogą oni już być)? Nigdzie jed­nak nie ma nawet wzmian­ki, że chrzest­ny jest spon­so­rem naj­droż­szych pre­zen­tów na chrzest, komu­nię i ślub.

Dzieci mają wszystko

Jesz­cze kil­ka­na­ście lat temu, kie­dy byłam dziec­kiem, otrzy­ma­nie rowe­ru, magne­to­wi­du czy póź­niej mp3, komputera/laptopa, zegar­ka czy zło­tych kol­czy­ków było napraw­dę war­to­ścio­we dla dziec­ka. Mój syn do dziś jeź­dzi skła­da­kiem, któ­ry dostał jego ojciec na wła­sną komu­nię, a ja nadal prze­cho­wu­ję zło­te łań­cusz­ki. Jed­nak naj­czę­ściej dzie­ci napraw­dę mają wszyst­ko. Rowe­ry i kom­pu­te­ry czę­sto są pre­zen­tem nawet na uro­dzi­ny (cho­ciaż czę­sto wspól­nie kupio­nym przez kil­ka osób). Żeby nie popeł­nić towa­rzy­skie­go faux pas goście małe­go komu­ni­kan­ta wybie­ra­ją więc naj­ła­twiej­szą for­mę pre­zen­tu – pie­nią­dze.

Więc ile pieniędzy dać na komunię?

… wła­śnie: ile powi­nien dać gość, a ile chrzest­ny? Ile wypa­da dać na komu­nię jako gość? Czy 500 zł to dużo czy może już mało w dobie 500+? A może chwi­lów­ka zała­twi spra­wę? Prze­cież nie moż­na dać mało, co ludzie powie­dzą!

No wła­ści­wie… jeśli rodzi­ce nie będą mate­ria­li­sta­mi i nie opu­bli­ku­ją listy poda­run­ków to nie powie­dzą nic. Owszem, są oso­by, któ­re orga­ni­zu­jąc impre­zę w loka­lu liczą, że „tale­rzyk” się zwró­ci. Tak samo jak kie­dyś liczy­ły, że zwró­ci się koszt wła­sne­go wese­la, a może nawet chrzcin dziec­ka. Jeśli więc mar­twisz się o zda­nie innych – daj dużo. 500‑1000 zł to raczej stan­dard. Może dla dobrze pro­spe­ru­ją­ce­go gościa komu­nij­ne­go jest to tyle, ile zapła­ci za przy­staw­kę w ulu­bio­nej restau­ra­cji, ale powiem szcze­rze, że więk­szość pol­skich rodzin takie kwo­ty widu­je napraw­dę rzad­ko, a i samo przy­ję­cie komu­nij­ne zamknie w takich kosz­tach.

Jeśli jed­nak boisz się o płyn­ność swo­ich finan­sów i zwy­czaj­nie nie stać Cię na bycie boga­tym wuj­kiem czy cio­cią chrzest­ną – nie rób sobie pro­ble­mu. Serio! Ja nie pamię­tam ile kto dał w koper­tę na mojej komu­nii. Ba, ja nie pamię­tam nawet na wese­lu! Za to pamię­tam komu­nij­ny pla­sti­ko­wy mikro­skop (moje marze­nie!) czy ślub­ny poda­ru­nek w posta­ci… testu cią­żo­we­go.

A może inaczej?

Są tak­że inne pomy­sły na wzbo­ga­ce­nie komu­ni­kan­ta. Dobrym roz­wią­za­niem jest wyku­pie­nie spe­cjal­nej poli­sy lub nawet inwe­sty­cja w zło­to. I nie zło­to pokro­ju pier­ścion­ka, kol­czy­ków czy meda­li­ka, a praw­dzi­wej sztab­ki. Nie musisz od razu rzu­cać się na kilo­gra­mo­wą – sprze­da­wa­ne przez spe­cjal­ne fir­my, men­ni­ce czy nie­któ­re ban­ki są już 2g sztab­ki. Wraz z krusz­cem otrzy­mu­jesz też cer­ty­fi­kat gwa­ran­tu­ją­cy jakość sto­pu.

Jeśli nie możesz jed­no­ra­zo­wo więk­szej, Two­im zda­niem koniecz­nej, ilo­ści pie­nię­dzy wło­żyć w koper­tę, to dobrym roz­wią­za­niem będzie zało­że­nie dziec­ku loka­ty czy kon­ta w ban­ku i wpła­ca­nie na nie co mie­siąc lub oka­zjo­nal­nie pew­nej okre­ślo­nej sumy. Zapy­taj w swo­im ban­ku lub u dorad­cy finan­so­we­go o ofer­tę, na pew­no odpo­wied­nio dora­dzą.

A co Wy myśli­cie o pie­nią­dzach na komu­nię?


Je­śli za­sta­na­wia­sz się nad tym jak za­pa­no­wać nad sza­leń­stwem ko­mu­nij­nym pod­po­wia­dam jak za­pla­no­wać, zor­ga­ni­zo­wać, prze­żyć du­cho­wo i za­pa­mię­tać ten je­dy­ny dzień w ży­ciu dziec­ka, to zobacz jakie ja mam doświad­cze­nia:

Fot. Antho­ny J, CC BY 2.0

42 komentarze

  • Iwona Siekierska

    Uwa­żam, że pie­nią­dze to bar­dzo faj­na opcja na komu­nij­ny pre­zent. Moje dziec­ko od tego zaczę­ło naukę oszczę­dza­nia. Za otrzy­ma­na kwo­tę kupi­ło to, co chcia­ło, resz­tę odło­ży­ło na super kom­pu­ter, któ­re kupi­ło dwa lata póź­niej.

    • Monika | Konfabula.pl

      Dobry pomysł z tym oszczę­dza­niem! Tak samo uwa­żam, że lepiej dać pie­nią­dze niż kil­ka pre­zen­tów, któ­re są kom­plet­nie nie­przy­dat­ne lub złe jako­ścio­wo (np. kom­pu­ter!), bo naj­zwy­czaj­niej obda­ro­wu­ją­cy nie zna się na tego rodza­ju pre­zen­tach.

  • Magda M. blog

    Zga­dzam się, że w tych cza­sach pie­nią­dze to odpo­wied­ni pre­zent. Ile, to już kwe­stia indy­wi­du­al­na. Jestem chrzest­ną dwóch szkra­bów, a i do naszej komu­nii dale­ko, ale pre­zent kupi­ła­bym tyl­ko wte­dy, gdy wie­dzia­ła­bym na sto pro­cent, że ucie­szy on dziec­ko i będzie speł­nie­niem jego marzeń. Ewen­tu­al­nie, gdy­by pod­po­wie­dzie­li coś wyraź­nie jego rodzi­ce.

  • Ewa Dratwińska

    Moim zda­niem naj­lep­szym roz­wią­za­niem są pie­nią­dze, bo dziecko/rodzice sami zde­cy­du­ją, co jest potrzeb­ne i co nale­ży kupić. Ewen­tu­al­nie moż­na doku­pić jakiś sym­bo­licz­ny pre­zent na pamiąt­kę tego dnia. Na szczę­ście ja mam jesz­cze kil­ka dobrych lat do takich dyle­ma­tów☺

  • OkiemMamy.pl

    Wyda­je mi się, że w dzi­siej­szych cza­sach sta­wia­my sobie i dzie­ciom wyso­ko poprzecz­kę. Chce­my za wszel­ką cenę zado­wo­lić i prze­ści­ga­my się w cią­gle to now­szych i faj­niej­szych pre­zen­tach, ale zasta­nów­my się czy tak napraw­dę nasze dziec­ko będzie zado­wo­lo­ne z kasy? Moim zda­niem nie! Patrząc na sie­bie z cza­sów komu­nii dosta­łam kasę i zło­to, a wiesz o czym ja marzy­łam? O Pega­su­sie, któ­re wte­dy były na cza­sie. I pie­nią­dze któ­re otrzy­ma­łam mogła tyl­ko potrzy­mać w dniu komu­nii.

  • Olga - polishgirlolga.pl

    Ile kto daje to powin­na być indy­wi­du­al­na spra­wa, cho­ciaż spo­tka­łam się już z tym, że rodzi­ce dziec­ka powie­dzie­li komuś ze 800 to mini­mum albo że dziec­ko chce lap­to­pa za 2000. Dla mnie to juz szczyt bez­czel­no­sci.

      • Ania [PKNDL]

        No to myślę, że jesteś wyjąt­kiem, przy­naj­mniej bio­rąc pod uwa­gę doświad­cze­nie moje i moich zna­jo­mych 😉

        Bar­dzo pięk­nie zro­bi­łaś, że kupi­łaś sio­strze rower 🙂

      • Pani Miniaturowa

        Też mia­łam dostać rower za hajs z Komu­nii, ale jak wpa­ra­do­wa­łam skła­da­kiem w płot, rodzi­ce stwier­dzi­li, że szko­da mi teraz góra­la dawać, jak jeż­dżę jak łama­ga 🙂 Po roku dosta­łam, jak nauczy­łam się lepiej jeździć…i hamo­wać 🙂

      • Moni

        Za pie­nią­dze z komu­nii kupi­łam to o czym marzy­łam a nigdy nie było mnie na to stać. Nowe spodnie, bluz­kę, dres, ład­ne dzie­cię­ce kolo­ro­we zasło­ny, firan­ki w kot­ki i pie­ski, koł­drę, kolo­ro­we poszew­ki w księ­ży­ce, spi­wor, ple­cak biwa­ko­wy, i biżu­te­rię kto­ra mam do dziś (zło­ty pier­ścio­nek, kol­czy­ki, wisio­rek i łań­cu­szek) biżu­te­ria była trzy­ma­na w szka­tuł­ce i cze­ka­ła aż doro­sne.

  • Blogierka

    W dzi­siej­szych cza­sach to wszyst­kim lek­ko odje­ba­ło z kasą na chrzty, 18mastki ślu­by, itp. Ja pamię­tam że dosta­łam łąń­cu­szek i pta­sie melcz­ko i byłam prze­szczę­śli­wa 😀

  • Kasia z CzasNaZiemi.pl

    A jakie są spo­strze­że­nia do do pre­zen­tów na chrzci­ny? Bo tu tak­że nie wia­do­mo jak się zacho­wać. Małe dziec­ko i tak nic nie rozu­mie. Jak mąż był nie­daw­no chrzest­nym ofia­ro­wał dziec­ku zło­ty łań­cu­szek (wart ok. 400 zł) + 600 zł. Nie wie­dzie­li­śmy wogó­le ile dać i pada­ło na taką sumę. Ade­kwat­nie, za dużo czy za mało?

    • Monika | Konfabula.pl

      Nie­któ­rzy mówią, że mało, inni, że dużo. Wszyst­ko zale­ży od regio­ny i zasob­no­ści port­fe­la. Dla mnie, jako rodzi­ca i jako mat­ki chrzest­nej, było­by to dużo i przyj­mu­jąc taką kwo­tę była­bym zasko­czo­na. Owszem, to miłe, ale jeśli wie­dzia­ła­bym, że to moc­no nad­szarp­nie budżet to było­by mi z taką myślą źle.

  • Zaneta Hajnowska

    Nie pamię­tam już ile dałam mojej chrze­śni­cy na komu­nię, ale nie była to duża kwo­ta, bo aku­rat kupo­wa­li­śmy z mężem miesz­ka­nie i wszyst­kie środ­ki poszły wła­śnie na ten cel. Rodzi­ce w zapro­sze­niu napi­sa­li, że dzie­cię zbie­ra na kom­pu­ter i pro­szą o pie­niąż­ki — dla mnie to super, wszyst­ko jasne 🙂 Dorzu­ci­łam jesz­cze małej moją uko­cha­ną książ­kę z dzie­ciń­stwa — Anię z Zie­lo­ne­go Wzgó­rza. Dzię­ki niej roz­bu­dzi­ła się moja pasja do czy­ta­nia i pomy­śla­łam, że może z nią też tak będzie 🙂

  • Paulina - Biały Jack

    Nie wyobra­żam sobie dać, jako gość, a nie chrzest­na, dziec­ku 500 zł na komu­nię — bo tyle to daje­my z mężem na pre­zent ślub­ny! Zde­cy­do­wa­nie pre­fe­ru­ję pre­zen­ty zwią­za­ne z reli­gij­no­ścią tego dnia, któ­re będą pamiąt­ką po pro­stu, albo skład­kę na coś, co fak­tycz­nie się dziec­ku przy­da i jest zwią­za­ne np. z jego zain­te­re­so­wa­nia­mi (u mnie, lata temu, jedy­ny­mi pre­zen­ta­mi były key­bo­ard — pod­sta­wo­wy, od dziad­ków i rodzi­ców, i rower, od chrzest­nych i resz­ty rodzi­ny; bab­cia zało­ży­ła mi ksią­żecz­kę oszczęd­no­ścio­wą — taką szkol­ną — i dawa­ła na nią 10 zł co mie­siac, co też było faj­ne). Ale ja w ogó­le jestem zda­nia, że komu­nia w tym wie­ku jest pomył­ką i jakimś kon­kur­sem próż­no­ści, a przy­ję­cia komu­nij­ne wyglą­da­ją cza­sem jak małe wese­la. Nie jestem w sta­nie zro­zu­mieć robie­nia dro­gich pre­zen­tów na coś, co z zasa­dy ma być świę­tem ducho­wym, bo jako rodzi­ce (zwłasz­cza wie­rzą­cy, sko­ro dziec­ko idzie do komu­nii) mamy obo­wią­zek pod­trzy­mać isto­tę sakra­men­tu.

  • Dominika Rasińska

    Ja zde­cy­do­wa­nie na komu­nię na któ­rą wybie­ram się w tym roku kupię pre­zent. Jestem mło­dą oso­bą, jesz­cze w peł­ni na sie­bie nie zara­biam, a 500 zło­tych to dla mnie, muszę się przy­znać, mają­tek 😉

  • Panna Kwiatkowska

    Czy ja jestem jedy­nym dziec­kiem, któ­re nie dosta­ło na komu­nię pie­nię­dzy, ani dro­gich gadże­tów? Moich rodzi­ców stać było na takie rze­czy, ale uwa­ża­li, że nie o pre­zen­ty w tym dniu cho­dzi. Dosta­łam rze­czy, któ­re mam do dziś- biżu­te­rię, por­ce­la­nę i kil­ka dro­bia­zgów odpo­wied­nich do moje­go ówcze­sne­go wie­ku. Dzie­ci komu­nij­ne mają po 9 lat- ludzie, po co im pie­nią­dze?

      • Panna Kwiatkowska

        Jest dro­ga, ale do 16–17go roku życia jej nie nosi­łam- leża­ła w szka­tuł­ce. Dopie­ro jako doro­sła oso­ba ją doce­ni­łam i trak­tu­ję jako pamiąt­kę na przy­kład po zmar­łej już bab­ci… Może i czu­łam się lek­ko pokrzyw­dzo­na, bo w moich cza­sach na komu­nie dzie­cia­ki dosta­wa­ły pierw­sze sta­re Nokie i pie­nią­dze, ale dzi­siaj widzę to ina­czej… Ja swo­je pre­zen­ty nadal mam, moi kole­dzy nie.

  • Basia / Pociąg do życia

    Uwa­żam, że na komu­nię nie powin­no w ogó­le być pre­zen­tów. I nie powin­no się robić przy­jęć. Wystar­czył­by uro­czy­sty obiad w gro­nie domow­ni­ków. Jed­nak ten zwy­czaj nakrę­ca­ny od poko­leń chy­ba nigdy nie zgi­nie.

  • Agnieszka 321startDIY

    Powiem Ci Moni­ko, że odkąd pamię­tam ludzie na Pierw­szą Komu­nię zawsze sto­so­wa­li zasa­dę: zastaw się a postaw się. Doty­czy to zarów­no orga­ni­zo­wa­nia przy­jęć komu­nij­nych jak i dawa­nia pre­zen­tów. Ja nie daję gru­bych kopert. Nie dla­te­go, że jestem skne­rą. To nie ślub, po któ­rym mło­dzi zaczy­na­ją nowe życie i miło jest dać im wię­cej na nową, dobrą dro­gę życia. Komu­nia to sakra­ment. Przy­kre, że ludzie o tym zapo­mi­na­ją i wie­lu rodzi­ców czas przy­go­to­wa­nia do tego wyda­rze­nia poświę­ca na orga­ni­za­cji przy­ję­cia a nie dziec­ka. A goście, w oba­wie przed łat­ką skąp­ca dają pre­zen­ty prze­kra­cza­ją­ce ich budżet a przede wszyst­kim nie­do­sto­so­wa­ne do uro­czy­sto­ści. Bo co ma wspól­ne­go lap­top z sakra­men­tem komu­nii to dopraw­dy nie wiem.

    • PolskanaTalerzu

      Też tak uwa­żam, nie znie­kształ­caj­my sen­su uro­czy­sto­ści. Powróć­my do idei sakra­men­tu, sko­ro jeste­śmy rze­czy­wi­ście wie­rzą­cy. Impre­zę z hoj­ny­mi pre­zen­ta­mi moż­na orga­ni­zo­wać co roku, na przy­kład w dniu uro­dzin i wte­dy ocze­ki­wać hoj­nych poda­run­ków 😉

    • Monika | Konfabula.pl

      Za kilo­gram zawsze trze­ba zapła­cić. Ja dosta­łam na swo­ją dola­ry i nie pła­ka­łam, że kurs spadł. W koń­cu to pre­zent i nie prze­wi­dzisz jak będzie np. za 10 lat kie­dy te pie­nią­dze będzie aku­rat dziec­ko chcia­ło.

  • Magdalena Kuprewicz, Anna Rozd

    Dać taki pre­zent na jaki nas stać, jaki czu­je­my, że będzie sto­sow­ny. Trud­no usta­lić jed­ną kwo­tę, prze­cież róż­ni­my się zarob­ka­mi.

  • Ula Mamonik.pl

    ostat­nio pre­zen­ty na pierw­sza komu­nie bija na gło­wę pre­zen­ty na wese­le. Faj­ny pomysł z tym kon­tem i wpła­ca­niem sys­te­ma­tycz­nie mniej­szych kwot. I dużo spryt­niej­szy finan­so­wo

  • PolskanaTalerzu

    Komu­nia to z grun­tu rze­czy uro­czy­stość reli­gij­na, ducho­wa. Nie wiem dopraw­dy, kto wymy­ślił łącze­nie jej z kupo­wa­niem naj­now­szej elek­tro­ni­ki czy poda­run­ka­mi rodem z ame­ry­kań­skich pro­gra­mów. Jako przy­ja­cie­le rodzi­ny okaż­my dziec­ku wspar­cie w codzien­nym życiu, jeśli czę­sto bywa­my u nie­go w domu i przy­jaź­ni­my się z rodzi­ca­mi. Bądź­my pod­po­rą, a jeśli jeste­śmy napraw­dę wie­rzą­cy, uczmy go szcze­rej wia­ry w Boga, bycia dobrym czło­wie­kiem. Naj­ła­twiej raz się poka­zać towa­rzy­sko, zapła­cić, a resz­tę mieć gdzieś 🙂

    Na komu­nię moim zda­niem war­to dać jakieś war­to­ścio­we książ­ki dopa­so­wa­ne do wie­ku, sta­ran­nie ilu­stro­wa­ne i pięk­ne, nie byle co. Dobra też jest Biblia opra­wio­na w skó­rę, z dedy­ka­cją, gra­we­rem czy coś, co leży w zain­te­re­so­wa­niach dziec­ka (tak jak ten wspo­mnia­ny mikro­skop). Sprzęt elek­tro­nicz­ny za tysią­ce zło­tych to niech już mu zapew­nia­ją rodzi­ce…

  • Hanna Joanna

    Komu­nij­na para­da pre­zen­tów trwa w naj­lep­sze, a z tego, co widzę od paru lat, dzie­ci znacz­nie bar­dziej eks­cy­tu­ją się pre­zen­ta­mi niż samym wyda­rze­niem. Jak dla mnie na komu­nię zde­cy­do­wa­nie naj­lep­sze są kla­sycz­ne pre­zen­ty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *