Całkiem kulturalnie

Hulajnogą przez Smoczą Wyspę

To, że ktoś czegoś jeszcze nie zrobił, nie znaczy, że nie możesz być pierwszy. Nie znasz nikogo, kto jako dorosły jeździ hulajnogą do pracy? Możesz zapoczątkować taki trend. Nie słyszałeś o Smoczej Wyspie? Ha, pewnie to jakaś bajka dla dzieci albo w najlepszym przypadku mit. Nic bardziej mylnego. Przeczytaj książkę Dominika Wieczorkiewicza i dowiedz się, dlaczego tak mało się o tym miejscu mówi i czy dałoby radę objechać ją hulajnogą.

Co to jest ta Smocza Wyspa?

Sokotra, największa wyspa archipelagu o tej nazwie, zwana jest potocznie Smoczą Wyspą. Leży na Oceanie Indyjskim. Archipelag na leży do Jemenu, ale z tego powodu, że bliżej ma do Somalii, to kraj ten także uzurpuje sobie prawo do niej. Z tego powodu na brzegu znaleźć można np.. cmentarzysko czołgów! Ale nie dlatego wyspa jest tak niezwykła. Znajduje się tu wiele endemicznych gatunków fauny i flory, stąd od 2008 roku archipelag Sokotry został zaliczony do Listy światowego dziedzictwa UNESCO. Obecnie zajmuj większe wysepki około 60 tys. rdzennych mieszkańców.

O książce Hulajnogą przez Smoczą wyspę (Wydawnictwo Skrzat)

Przyroda

Kiedy byłam mała co niedzielę oglądałam z tatą godzinny film o zwierzętach na bodajże TVP2. Ach, Krystyna Czubówna cudownie wszystko zawsze komentowała! Być może do dziś ciągnie mnie nie tylko do ciekawych miejsc, zwierząt, ale i ogólnie jestem wiecznie nienasycona wiedzą. Zawsze chcę więcej. Nie mogłam więc się oprzeć i nie przeczytać o podróży w poszukiwaniu smoków – jak obiecał mi autor. Czy je tu znalazłam? W sumie tak, choć wersję mocno skarlałą. Może i kameleon jemeński jest największym przedstawicielem swojego gatunku, ale do smoka mu daleko nawet jeśli przeraźliwie skrzeczy. Choć pewnie w jakiejś jaskini, a tych jest sporo na wyspie, można by było się jego jęków przestraszyć.

Przygoda

Książka za to nakarmiła moją ciekawość po stokroć: nie dość, że spotkałam w niej prawdziwych piratów somalijskich czy zobaczyłam prawdziwą smoczą (wcale nie kameleonową!) krew, to jeszcze wszystko to podane było w bardzo przystępny sposób, ciekawie, z wieloma przygodami, ciekawostkami. Choćby takimi jak ta, że warto w takich miejscach nocować nie na ziemi, a w hamaku, bo może wejść do posłania wąż, jadowity pająk lub… leopard! Bogata w ilustracje i zdjęcia pozycja przykuwa wzrok.

Ludzie

Nie tylko przyroda jest tu ciekawa, ale i ludzie. Spotykamy ich nie tylko jak towarzyszą autorowi jako przewodnicy, ale także jako gospodarze, kupcy czy wreszcie uliczni zawadiacy, niekoniecznie zadowoleni, że jakiś nie-Arab chce np. nosić turban. Przy okazji poznajemy zwyczaje tubylców, ich zachowania, kuchnię czy przekonania. Warto zanurzyć się na chwilę w zupełnie inny świat.

Dominik Wieczorkiewicz – niezwykły leśnik

Niezmiernie ucieszyło mnie, że Dominik Wieczorkiewicz nie myślał tylko o sobie podczas tej podróży. Nie tylko zabrał ze sobą misia Tosię, by podróżowała razem z nim, ale i nie zapomniał o drobnych prezentach dla dzieci z jednej z lokalnych szkół na Smoczej Wyspie. Ale nie poprzestał na tym. Zostawił szkole także swoją hulajnogę, która zapewne długo jeszcze posłuży jako dodatkowa pomoc na zajęciach wychowania fizycznego.

Co robi Dominik jak wraca ze swoich eskapad? Przede wszystkim chodzi po lesie, a dokładniej po Puszczy Noteckiej, gdyż to właśnie tam oprowadza uczniów jako leśnik, ucząc ciekawostek o lesie i jego mieszkańcach. Puszczę kocha całym sercem. W wolnych chwilach z żoną i córką bawią się z szczeniakiem Gapciem. Oczywiście jeśli się nie przygotowuje do kolejnej wyprawy, bo to też niezmiernie kocha.