Całkiem kulturalnie

Najlepsze animowane bajki edukacyjne dla dzieci

Baj­ki zwy­kle mają morał, przez co poka­zu­ją dzie­ciom wyż­sze war­to­ści moral­ne, prze­strze­ga­ją przed zagro­że­nia­mi czy zwra­ca­ją uwa­gę na pro­ble­my. Jed­nak nie­któ­re baj­ki uczą cze­goś jesz­cze – wyja­śnia­ją nauko­we zawi­ło­ści. Jakie baj­ki wspa­nia­le wyja­śnia­ją świat małe­mu dziec­ku?

Było sobie życie (Il Etait Une Fois… La Vie, 1987)

Fran­cu­ski serial moje­go dzie­ciń­stwa nie zesta­rzał się ani tro­chę i trud­no zna­leźć lep­szy odpo­wied­nik ani­ma­cji tak dobrze wyja­śnia­ją­cej zawi­ło­ści ludz­kiej natu­ry, ana­to­mii i fizjo­lo­gii. A nawet życia i śmier­ci! Mecha­ni­zmy zacho­dzą­ce w czło­wie­ku są w pro­sty spo­sób wyja­śnia­ne mło­de­mu widzo­wi: komór­ki są posta­cia­mi kre­sków­ki, roz­ma­wia­ją o tym co robią, jakie są ich funk­cje, za co odpo­wia­da­ją, co może spra­wić, że będą dzia­ła­ły wadli­wie. Orga­ny wewnętrz­ne dzia­ła­ją jak wiel­kie fabry­ki czy nawet szko­ły. Bar­dzo duży nacisk jest tu na poka­za­nie typo­wych zagro­żeń czy cho­rób jak cho­ro­by zakaź­ne, tężec, a nawet bia­łacz­ka. W pro­sty spo­sób poka­zyw­ny jest tak­że wpływ czyn­ni­ków zewnętrz­nych np. hała­su, spa­lin, nie­pra­wi­dło­we­go odży­wia­nia się na wital­ność cia­ła. Pole­cam każ­de­mu dziec­ku.

Byli sobie wynalazcy (Il était une fois… les découvreurs, 1994)

Na fali popu­lar­no­ści seria­lu „Było sobie życie” powsta­ło jesz­cze wie­le innych pro­duk­cji tego typu. Bar­dzo cie­ka­wą jest ta o naj­więk­szych geniu­szach i wyna­laz­cach wszech cza­sów. Są mię­dzy nimi Ary­sto­te­les, Archi­me­des, Guten­berg, New­ton, Edi­son, Ein­ste­in. Jest też nasz rodacz­ka, Maria Skło­dow­ska-Curie, ale nie ma się co dzi­wić – jest to tak­że boha­ter­ka Fran­cji, a wła­śnie pro­duk­cji fran­cu­skiej jest serial.

Byli sobie odkrywcy (Il était une fois… les explorateurs, 1996)

Bar­dzo cie­ka­wą fran­cu­ską pro­duk­cją o podob­nej kon­struk­cji jak dwie poprzed­nie jest ta o odkryw­cach i podróż­ni­kach. Dwu­dzie­sto­kil­ku­mi­nu­to­wa ani­ma­cja przed­sta­wia pokrót­ce życie oraz naj­więk­sze osią­gnię­cia takich podróż­ni­ków i odkryw­ców jak Alek­san­der Wiel­ki, Magel­lan, Bering czy Amund­sen. Dzię­ki tej baj­ce nie tyl­ko prze­mie­rzy­my świat tymi samy­mi szla­ka­mi co daw­ni podróż­ni­cy, ale tak­że pozna­my prze­ciw­no­ści losu i pro­ble­my, z jaki­mi bory­ka­li się odkryw­cy.

Ciekawski George (Curious George, 2006)

Dzie­ci są cie­ka­we świa­ta. Do tego uwiel­bia­ją zwie­rzę­ta. Nie ma nic lep­sze­go niż ani­mo­wa­ne cie­kaw­skie, wszę­do­byl­skie zwie­rząt­ko, któ­re wyja­śnia dzie­ciom róż­ne poję­cia zwią­za­ne z fizy­ką czy bio­lo­gią. Taki jest wła­śnie Geo­r­ge – ruchli­wa małp­ka, któ­ra dzi­wi się świa­tu. Dzię­ki jego przy­go­dom dziec­ko dowie się np. co się dzie­je z kijan­ka­mi jak rosną, jak bawić się wodą w zimę, jak moż­na odna­leźć dro­gę do domu w wiel­kim mie­ście i wie­le wie­le innych.

Mali Einsteini (Little Einsteins, 2005)

Są mądra­liń­ski­mi dzie­cia­ka­mi i mają fan­ta­stycz­ną czer­wo­ną rakie­tę do podró­ży po całym świe­cie. Dzię­ki przy­go­dom Zuzi, Łuka­sza, Ani i Leosi w pro­sty i przy­stęp­ny spo­sób dziec­ko pozna cha­rak­te­ry­stycz­ne i cie­ka­we miej­sca z róż­nych kra­jów:

Marta Mówi (Martha Speaks, 2008)

Jeśli pew­ne­go dnia Twój pies zacznie mówić to nic dziw­ne­go – pew­nie jak boha­ter­ka seria­lu dla dzie­ci, Mar­ta, zja­dła zupę liter­ko­wą, dzię­ki któ­rej pozna­ła sekre­ty mowy ludz­kiej. W sumie potra­fi doga­dać się z każ­dym zwie­rzę­ciem, moż­na więc ją nazwać poli­glot­ką. Kim? Takie pyta­nie zada­ła­by pew­nie Mar­ta. Zawsze z pomo­cą w zro­zu­mie­niu trud­ne­go sło­wa przy­cho­dzą jej inni, dla­te­go baj­ka ta jest dobrym pomy­słem na roz­sze­rza­nie słow­nic­twa u dzie­ci.

Przygody Pytalskich (The Why Why? Family, 1996)

Pierw­sze pyta­nia dzie­ci zada­ją rodzi­com i rodzi­nie. Tak jak Wik­tor, mały chło­piec, któ­ry jest boha­te­rem tej baj­ki. Jed­nak jego rodzi­na jest nie­zwy­kła: mama jest spe­cem od bio­lo­gii, tata – tech­ni­ki, wuj­ko­wie zna­ją każ­dy sekret cia­ła czło­wie­ka, bab­cia jest nie­oce­nio­nym geo­gra­fem i mete­oro­lo­giem, zaś dzia­dek to znaw­ca cie­ka­wo­stek doty­czą­cych kosmo­su. Każ­de pyta­nie to podróż w nowe miej­sca, nawet na Księ­życ czy w głąb wła­sne­go cia­ła.

Zaczarowany ołówek (1963–1977)

Być może za mało znam bajek pol­skich, ale „Zacza­ro­wa­ny ołó­wek” to chy­ba jedy­na baj­ka, któ­rą moż­na nazwać edu­ka­cyj­ną. Bo o ile więk­szość pol­skich ani­ma­cji ma morał, to nie­ko­niecz­nie odpo­wia­da­ją jak świat jest zor­ga­ni­zo­wa­ny. W „Zacza­ro­wa­nym ołów­ku” Pio­trek i jego pies potra­fią nary­so­wać wszyst­ko co jest potrzeb­ne np. do napra­wy zepsu­tej maszy­ny czy budo­wy tra­twy. Nie dość, że rysun­ki są wyśmie­ni­te, to jesz­cze zacza­ro­wa­ny ołó­wek – dar od kra­sno­lud­ka potra­fi zma­te­ria­li­zo­wać rysun­ki.

A jakie są Wasze naj­lep­sze baj­ki edu­ka­cyj­ne?