Całkiem kulturalnie

Alternatywne 10 piosenek na pierwszy taniec

Drugi września to pamiętna data. To drugi dzień II wojny światowej. To za dziewięć dni w WTC runie na Manhattanie niczym domek z kart, grzebiąc całkiem zwyczajnych ludzi. To też pierwszy dzień mojego życia z nowym nazwiskiem.

Pamiętam jak dziś – pierwszego września lał deszcz, trzeciego września lał deszcz, a drugiego, jakby na zamówienie, grzało piękne, jeszcze letnie słońce. Na tyle mocno, że moja sukienka bez ramion zdawała się być nieodpowiednim, bo zbyt pokrywającym ciało strojem. Aż żal było tych wszystkich mężczyzn, kiszących się w garniturach i pod krawatami, z których część starała się jak najszybciej oswobodzić.

Tego dnia w 2006 roku w pewnej małej miejscowości nad jeziorem, po gromkich toastach i jeszcze głośniejszym skandowaniu „gorzko, gorzko”, on wziął mnie za rękę i wyciągnął na środek sali. Muzycy mrugnęli porozumiewawczo okiem i zaprosili gapiów, a my w środku kręgu, który stworzyli, tańczyliśmy, patrząc sobie trochę pod nogi i uważając, by żadne z nas nie zakręciło się w długi welon.

Uwielbiałam piosenkę Leo Sayera w wykonaniu Roda Stewarda „When I need you”, ale wiedziałam, że zespół sobie z nią nie poradzi w wersji angielskojęzycznej. Znaleźliśmy jednak jej polski odpowiednik, „Kiedy tęsknię”, wykonywaną przez Edytę Górniak. Przed wielkim wieczorem uczyliśmy się kroków walca, by na parkiecie stwierdzić, że wcale walca nie wybraliśmy. Ale to i tak było to!

Ale z biegiem lat nie wybrałabym już tak ckliwego utworu. Kto wie, może nawet wybrałabym jakiś z poniższych propozycji? Może do któregoś z nich znowu będziemy próbowali zatańczyć tango?

1. Muse – Maddness, czyli istne szaleństwo

2. Metallica – Nothing else matters, czyli nic więcej się nie liczy

3. The Police – Every Breath You Take, czyli zwierzenia psychola

4. MAGIC! – Rude, czyli wbrew wszystkiemu

5. Placebo – Every me every you, czyli frajerska miłość

6. Muse – Neutron Star Collision (love is forever), czyli nawet śmierć nas nie rozdzieli

7. Hey – Mimo wszystko, czyli nawet dziecko nam nie przeszkodzi

8. Haapysad – Zanim pójdę, czyli bez białego misia damy radę

9. Andrzej Zaucha – Nas nie rozdzieli, czyli nic dodać, nic ująć

10. AC/DC – Highway to hell, czyli „żyli długo i szczęliwie” 🙂


Wpis dedykuję Ojcu dzieci moich, Mężowi mojemu i Współwłaścicielowi konta kredytu hipotecznego.


Sponsorem wpisu jest liczba 9.

Fot. Kenny Louie, CC BY 2.0