Całkiem wychowawczo

Nie odsuwaj się od innych ludzi, bo są inni niż ty

- Mamo, a dla­cze­go ona jest taka czer­wo­na? — zapy­ta­ło swo­ją mamę dziec­ko sie­dzą­ce naprze­ciw­ko mnie w pia­skow­ni­cy. Tego sło­necz­ne­go let­nie­go dnia posta­no­wi­łam pójść na pobli­ski plac zabaw, w koń­cu dzie­ci muszą się gdzieś wysza­leć. Zaraz po ode­bra­niu z przed­szko­la i żłob­ka usie­dli­śmy w trój­kę w pia­chu. Na Nati musia­łam uwa­żać, bo sta­ra­ła się za wszel­ką cenę wpa­ko­wać jakiś kamyk do buzi.

Pyta­nie tego dziec­ka doty­czy­ło wła­śnie jej. Spoj­rza­łam na jego mamę. Pró­bo­wa­ła nakło­nić swo­je dziec­ko, aby nie zada­wa­ło dalej nie­wy­god­nych pytań.
— Kocha­nie, nie wol­no tak mówić!
— Ale mamo – coraz gło­śniej dopy­ty­wa­ło się dziec­ko – ona jest na coś cho­ra?
— Oj prze­stań! Idzie­my do domu!
Mat­ka pozbie­ra­ła pospiesz­nie zabaw­ki i poszła. Moje dzie­ci dalej bez­tro­sko bawi­ły się w pia­skow­ni­cy nie zwra­ca­jąc uwa­gi ani na pyta­nia, ani na brak kom­pa­na do zaba­wy.

Ja tak­że już nie reagu­je. Przy­zwy­cza­iłam się do zdaw­ko­we­go mil­cze­nia pod­czas zaglą­da­nia star­szych sąsia­dek w nasz wózek. Cza­sem komuś się wyrwa­ło „Ale ład­ne ma locz­ki, jak anio­łek!”, bo wło­sy rze­czy­wi­ście mia­ła ślicz­ne. Do komen­ta­rzy na temat mojej die­ty mat­ki kar­mią­cej sko­ro aler­gia powo­du­je, że mała wyglą­da jak pola­na wrząt­kiem. Do dobro­tli­we­go pokle­pa­nia po ramie­niu, bym zauwa­ży­ła, że dziec­ko ula­ło mi przez ramię pro­sto na pod­ło­gę. Rozu­mia­łam to, jed­nak za każ­dym razem wasze zaże­no­wa­nie nie­de­li­kat­nym dzie­cię­cym pyta­niem, szep­tem za ple­ca­mi czy komen­ta­rza­mi kuło mnie w ser­cu deli­kat­nie. Bo każ­de takie zacho­wa­nie two­rzy­ło nie­prze­kra­czal­ną linię dzie­lą­ca moją rodzi­nę od waszych, byście mogli omi­jać nas w przy­szło­ści z dale­ka.

Wie­cie co było­by lep­sze?

Wystar­czy­ło­by wytłu­ma­czyć dziec­ku, że ludzie się róż­nią. Jed­ni mają nie­bie­skie oczy, inni czar­ne, jed­ni jeż­dżą na wóz­ku , inni bie­ga­ją, jed­ni mają pro­blem z nauką, inni są genial­ni. Ale każ­dy z nas jest sobą i taka róż­no­rod­ność jest dobra. Gdy­by­śmy wszy­scy byli jed­na­ko­wi było­by nud­no.
Nawet jeśli odej­dziesz, by nie czuć zaże­no­wa­nia cie­ka­wo­ścią wła­sne­go dziec­ka, mam nadzie­ję, że będąc w domu, sami, wytłu­ma­czysz dziec­ku, że wygląd nie świad­czy o niczym poza innym wyglą­dem. Że war­to podejść do ina­czej wyglą­da­ją­ce­go dziec­ka i poba­wić się razem. Że nie będziesz zby­wać dziec­ka „bo o tym się nie mówi” i „nie patrz na nie, bo jest cho­re”. Omi­ja­nie tema­tu nigdy nie spo­wo­du­je, że pyta­nie wię­cej nie zosta­nie zada­ne. Spo­wo­du­je tyl­ko, że w przy­szło­ści dziec­ko będzie bało się inno­ści. A prze­cież samo też jest inne niż wszy­scy – nie­po­wta­rzal­ne i ory­gi­nal­ne.

Fot. Feli­cia Gar­rett, CC BY-SA 2.0