Całkiem poradnikowo

Pięć rzeczy, które nie są zadaniem rodzica

Pamiętacie pierwszą myśl po wyjściu z noworodkiem ze szpitala? U mnie było to „dobra, a co dalej?”. Na oddziale wszystko było takie łatwe: pielęgniarka potrafiła wykąpać dziecko nawet w zlewie, trzymając je jedną ręką pod brzuchem, uspokoić wacikiem nasączonym glukozą czy sprintem przemyć ropiejące oczki. Nie martwiła się, że powykręca rączki wkładając je w kaftanik (jakim cudem te dzieci mieszczą się w rozmiar 56?) i potrafiła w trzy sekundy zrobić przytulny rożek, czego nie udało mi się ani razu.
Powoli wypracowaliśmy sobie rutynę, żadna kończyna nie została złamana, ale nadal praca rodzica wydaje mi się jedną z najważniejszych na świecie. Albo chociaż jedną z bardziej odpowiedzialnych. Przy kolejnych dzieciach zauważyłam jednak, że nie tylko trening czyni mistrza, ale także opieka nad dzieckiem nie musi być tak ciężka jak ludzie powiadają. Bo co jest najtrudniejsze? Próba kontrolowania małego człowieka. To praca ponad siły!Która wcale nie jest zadaniem rodzica.

1. Spraw, że będzie spało

Właściwie jaki mam wpływ na to, że dziecko zaśnie? Owszem, sen to ważna rzecz w życiu maluszka. Jest milion książek opisujących lepiej lub gorzej kolejne kroki, jakie należy podjąć, by dziecko zasnęło, tysiące technik i niezliczona ilość usypiających autorytetów. Jedno jest pewne: mimo że każdy wie jak dziecko ułożyć do snu, o tyle nie da się do tego zmusić, jeśli dziecko wcale tego nie chce. Ręka do góry kto o 3 rano bawił się z kilkumiesięcznym berbeciem lub włączało nieprzytomnie karuzelę z kołysanką o północy, kiedy to dziecko było w ewidentnie imprezowym humorze! Tak jak dorośli, tak i dzieci wstają, kiedy są wyspane i idą spać, kiedy są śpiące. Wszystko wg biologicznego zegara. Próby ustalenia pory drzemki, kiedy dziecko kompletnie tego nie potrzebuje, spełzają na niczym i wtedy to my, rodzice jesteśmy zmęczeni taką walką. Tylko noworodki potrzebują ustalenia rytmu, do którego i tak raczej potrafią się dostosować. Starsze dzieci potrafią słuchać swojego ciała, więc jeśli zabalują jednego wieczora, odbiją sobie drzemką choćby w środku jedzenia obiadu.

Na co masz wpływ?

  • Naucz dziecko określać, czy czuje się zmęczone lub wypoczęte. Obserwuj zachowanie dziecka. Niektóre tuż przed snem są marudne, płaczliwe, inne osowiałe czy nawet blade jak anemik. Nazwij ten stan, dziecko szybko zauważy, że jest spowodowany właśnie zmęczeniem.
  • Stwórz komfortowe miejsce do spania: zasłoń rolety, włącz delikatne światło, poczytaj bajkę, zanuć kołysankę, starszakowi zostaw butelkę z wodą w zasięgu wzroku i przede wszystkim ogranicz energiczne zabawy tuż przed snem.
  • Porozmawiaj ze starszym dzieckiem o tym jak mu minął dzień. Nie tylko wzmocnisz więź między wami, ale także odgonisz trapiące go myśli, przez które czasem dzieci mają nocne koszmary.
  • Powiedz dziecku o swoich uczuciach. Tak, możesz być zmęczona. Tak, możesz zasnąć w fotelu szybciej niż dziecko. Powiedz mu to, że teraz jesteś śpiąca i zabawa w kółko graniaste o północy nie jest dla Ciebie, bo wolisz poczytać książkę.

2. Spraw, że będzie jadło

Tak, to kolejna biologiczna potrzeba, której nie musisz wcale kontrolować. Zdrowe dzieci się nie zagłodzą. Ale te same zdrowe dzieci mogą pluć uwielbianym przez Ciebie brokułem i zjadać każdego znienawidzonego przez Ciebie groszka w zupie. Bo dzieci też posiadają swoje ulubione posiłki i wcale nie musi to być czekolada i chipsy. Tak naprawdę przymuszanie, przekupowanie, nakłanianie czy też oszukiwanie może odbić się nam tylko czkawką. Jeśli nie ma żadnych medycznych przeciwwskazań lepiej zastąpić nielubiane składniki innymi, równie pożywnymi i akceptowalnymi przez dziecko i przez nas, rodziców. To jedyne Twoje zadanie: pozwolić dziecku jeść zdrowo i różnorodnie na tyle, na ile można. Jeśli dziecko stwierdzi, że będzie żywiło się parówkami i ketchupem, to prawdopodobnie jego zamiłowanie po kilku dniach się zmniejszy i namówisz je na normalny, dwudaniowy obiad z deserem. To właśnie w ten sposób dzieci nabywają właściwą relację z jedzeniem, przez co zmniejszasz ryzyko np. otyłości.

Na co masz wpływ?

  • Pozwól już od maleńkości pozwolić dziecku żywić się samodzielnie np. metodą BLW zamiast wpychać papkę „za mamusię i za tatusia”.
  • Regularnie proponuj zdrowe i urozmaicone posiłki.
  • Starszakowi pozwól przygotować jedzenie.
  • Nie komentuj jak, kiedy, ile dziecko je.

3. Spraw, by pożegnało pampersa

Kamieniem milowym każdego rodzica jest pożegnanie z pieluszką. Myślicie, że trudno jest nauczyć dziecko korzystania z toalety? Skoro potrafią wołać o jedzenie, używać tableta czy pilota do telewizora, to chyba wejście na tron nie jest żadnym problemem. Dzieci są sprytne, bardziej niż myślisz! Żadne nagrody czy kary nie przyspieszą maratonu nocnikowego, jeśli dziecko nie jest na to przygotowane. Jak mawiała moja pediatra: „nie znam zdrowego 18-latka noszącego pieluchę!”, więc prędzej czy później przyjdzie także pora na Twoje dziecko.

Na co masz wpływ?

  • Pozwól dziecku korzystać z toalety kiedy chce.
  • Możesz, jeśli Ci to nie przeszkadza, pokazać dziecku, że Ty także używasz toalety. Przykłąd jest najlepszy!
  • Poczekaj, aż będzie gotowe.

4. Spraw, by miało zajęcie

Zdziwieni? Tak naprawdę od niedawna rodzice zaczęli bawić się non stop z dziećmi. Bo to nie ich zadanie! Dzieci są na tyle kreatywne, z bogatą wyobraźnia i niezliczoną ilością pomysłów, że nasza dorosła ingerencja w ich zabawę może tylko wszystko zepsuć. Do tgo wcale nie są potrzebne zabawki edukacyjne czy sensoryczne, cokolwiek to znaczy, bo czasem najbardziej edukacyjny jest kijek, a najbardziej sensoryczny piasek w piaskownicy. Jeśli zaczniesz zabawiać dziecko bardzo szybko przyzwyczaisz je do tego, że będzie czekało na zabawianie i nie wykaże własnej inicjatywy. Dziecko może się nudzić i jest to całkiem naturalne. To wtedy wpada na najlepsze, choć nie zawsze bezpieczne, pomysły. Naszym zadaniem jako rodziców jest tylko czuwanie nad BHZ – Bezpieczeństwem i Higieną Zabawy.

Na co masz wpływ?

  • Daj się dziecku nudzić! Możesz nawet pokazać moment, kiedy dziecko jest znudzone i zapytać co chciałoby teraz robić.
  • Włącz dziecko w życie rodziny. Dzieci uwielbiają robić dorosłe rzeczy i być częścią świata dorosłych.
  • Daj dziecku niezależność. Nich ma dostęp do swoich zabawek czy przyborów papierniczych, by samodzielnie wymyślać zabawy.
  • Nie wyrzucaj zepsutych zabawek o ile są nadal bezpieczne. Nawet nie wiesz co można jeszcze z nimi zrobić!

5. Spraw, że będzie szczęśliwe

Kontrolowanie emocji to zadanie dziecka, nie rodzica. Szczęście i radość to nie jedyne uczucie, które jest akceptowalne. Naszym zadaniem nie jest wychowanie szczęśliwego człowieka, ale wartościowego człowieka. Ważne, by nauczyć nazywać emocje i radzić sobie z nimi. Smutek, złość, frustracja, radość, zazdrość, samotność, odosobnienie są całkowicie ok! Zadaniem rodzica nie jest izolacja od negatywnych emocji, ale pomoc w radzeniu sobie z nimi w sposób akceptowalny w dorosłym świecie.

Na co masz wpływ?

  • Bądź empatyczny. Tylko tyle.

Wielu rodziców bierze na swoje barki więcej, niż powinni, ale jeśli nie chcesz wcale zmuszać do spania czy gonić z nocnikiem za dwulatkiem to wcale nie musisz. Też będzie dobrze. Zamiast tego lepiej pozwolić podejmować decyzje dziecku co do własnego ciała, pracować z dzieckiem zamiast nad dzieckiem. Jest to bardziej spokojne wychowanie i obiecuję, wcale nie oznacza, że dzieci będą robiły co chcą. Potrzeby wszystkich są równe, więc także dzieci w takim wypadku zwracają uwagę na to jak czują się rodzice.

Fot. withbeautiful, CC BY-SA 2.0