Całkiem poradnikowo

Poradnik łóżkowy

Dla jednych jest to miejsce spokoju i wyciszenia, dla innych – namiętności i bliskości, ale na bank nie snu. Dowolny poradnik łóżkowy zwykle zwraca uwagę na pozycje czy wpływ żył wodnych na dobrostan. Ja jednak zwrócę uwagę na inny aspekt spania we dwoje: na problemy z podziałem przestrzeni/

Kiedy byłem małym chłopcem, hej!

Młodemu człowiekowi niewiele trzeba do szczęścia. A jeśli to dwoje młodych ludzi to nawet jeszcze mniej, bo dzielą wszytko co mają między siebie. Miejsce do spania też. Mając powiedzmy te 20 lat nikt nie oczekiwał luksusów, pachnącej pościeli i nieskrzypiącego łóżka. Jednoosobowy materac w namiocie czy łóżko polowe było często o 100% przeładowane. Nie przeszkadzały nawet znajdywane rano mrówki pod koszulą czy wbijające się całą noc rury w plecy i uda. Piękne czasy…

Dziś sam jestem dziadkiem

Ale ten młody człowiek w pewnym momencie starzeje się. Jego druga połówka podobnie. I dochodzą do dylematu: co dalej? Nie wgłębiając się w formalizację lub jej brak związek dwojga ludzi potrzebuje do pełnego porozumienia łóżka. Własnego, takiego na stałe.

Są trzy szkoły dotyczące wspólnego spania:

  1. wielkie łóżko tzw. małżeńskie i jedna wielka kołdra;
  2. ww. łóżko i dwie kołdry, dla każdego z osobna;
  3. dwa oddzielne łóżka i dwie oddzielne kołdry.

Pierwszy wariant przeznaczony jest dla lubiących wtulać się nawzajem w siebie. Taka para cieszy się nielicznymi chwilami spędzanymi razem, najczęściej bowiem w codziennym zabieganiu nie mają nawet czasu powiedzieć do siebie „dzień dobry”. Duża kołdra, w odróżnieniu od jednej małej na dwie osoby, daje komfort przykrytych pleców/nóg oraz przyjemne ciepło.

Drugi wariant przeznaczony jest przede wszystkich dla ceniących odrębność oraz bezpieczeństwo, gdyż nie ma wtedy łatwego dostępu drugiej osoby do zajmowanej własnej strony łóżka. Bliskość osiągamy albo patrząc sobie w oczy albo wchodząc pod kołdrę partnera. Wariant ten jest też przeznaczony dla osób często przewracających się z boku na bok czy z syndromem niespokojnych nóg/małego pęcherza moczowego. Dobrze sprawdza się w przypadku zawijania się w kołdrę jak mumia, gdyż nie tworzy to konfliktu i nocnych przepychanek o kawałek przykrycia. W tym wariancie obie strony muszą akceptować niewielkie oddalenie.

Trzeci wariant przeznaczony jest dla par o mocno ugruntowanej pozycji uczuciowej. Nie może tu być mowy o żadnych niedomówieniach, partnerzy muszą być pewni swoich uczuć, gdyż takie rozwiązanie sprzyja ochłodzeniu relacji. Często używany czasowo w przypadku focha, jako kara za wyskoki lub gdy jedna ze stron opiekuje się dzieckiem (małym lub chorym). Sporadycznie można taki wariant używać w celu podsycenia żaru w związku (oddalanie się i zbliża) lub wyspania się, jeśli istnieją ku temu przeszkody (chrapanie, choroba, karmienie dziecka).

A jak Wy śpicie?

Powyższy materiał nie jest poparty żadnymi dowodami naukowymi, porady stosuj na własne ryzyko.

Fot. Björn Söderqvist , CC BY-SA 2.0