Całkiem emigracyjnie

Jak żyć i mieszkać w UK – Kiedy Polska to za mało

Niedawno, robiąc zakupy na długi weekend dla całej mojej rodziny, wykładałam pospiesznie towary na taśmę w supermarkecie. Za sobą czułam przeszywający mnie wzrok kolejnego klienta. Jego mina pospieszała mnie jeszcze bardziej. Cicho westchnęłam na myśl, że przecież w takiej Wielkiej Brytanii, gdzie ludzie też kupują dużo towaru, kasjerzy zawsze znajdą minutkę na pogawędkę z klientem i nikt w kolejce nie marudzi. Przynajmniej tak pamiętam i tak zapewnia też Monika, mama 4,5-letniej Mai i 3-letniego Filipa, mieszkająca w Bostonie i blogująca na www.musicplayground.eu.

Konfabula: Od kiedy i dlaczego jesteś emigrantką?
Monika: Mieszkamy w Anglii od 2013 roku. Mąż przyjechał tu do pracy w październiku, a ja z córką (która miała rok) i synem w brzuchu – dojechaliśmy w grudniu. Dlaczego? Ponieważ mąż znalazł tutaj pracę i postanowiliśmy zaryzykować. Mieszkamy w Bostonie (hrabstwo Lincolnshire) od początku. Choć prawdopodobnie niedługo się to zmieni.

Konfabula: Jacy są Anglicy?
Monika: Anglicy są zupełnie innym narodem niż Polacy. Na pewno zaskoczyło mnie to, że w sklepach nikt się nie spieszy, nie pędzi, a kasjerzy zawsze znajdują czas i chęci na rozmowę. Bez trudu rozpoznawałam kto jest obcokrajowcem.

Na pewno zaskoczył mnie język – znałam w jakimś stopniu angielski, ale na początku mojego pobytu mało rozumiałam z tego, co Anglicy mówią. Mają specyficzny akcent, nie kończą słów. To niestety nijak się ma do tego, czego uczą w polskich szkołach. Ale po jakimś czasie można się osłuchać i jest w porządku.

Zaskoczyło mnie również ich troska o dzieci – co akurat jest dla mnie bardzo istotne. Otwartość, chęć pomocy i zrozumienie gdy coś się zrobi lub powie nie tak. Dzieci są wychowywane w zupełnie inny sposób, niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni czy nauczeni w naszej kulturze. Co czasami budzi skrajne emocje.

Konfabula: Jak żyje się z brytyjskiej pensji?
Monika: Generalnie większość żywności/chemii można kupić za 1 funta lub mniej (zależy od marki głównie). Litr benzyny to również 1 funt – czasami więcej, czasami mniej (aktualnie to 1,13).

Wynajem mieszkania – zależy od regionu, wielkości itd., ale średnio wynajem dwupokojowego flata w mojej okolicy to koszt ok 550 funtów (plus opłaty stałe jak woda, prąd, council tax).

Warto zaznaczyć, że w okresie letnim bardzo popularne są tu car boot’y, czyli brytyjski rodzaj bazaru organizowanego wiosną i latem, na którym osoby prywatne sprzedają głównie używane sprzęty domowe prosto z bagażnika zaparkowanego na placu targowym samochodu. Miejsca, w których organizowane są takie wyprzedaże samochodowe, można odnaleźć na stronie http://www.carbootjunction.com/.

Kofabula: Co wydaje Ci się najbardziej charakterystycznie brytyjskie?
Monika: Jeśli chodzi o jedzenie to jak dla mnie będą to sausage rolls (paszteciki) i angielskie śniadanie (bekon, jajecznica, fasolka). Jeśli chodzi o ludzi, to powolny sposób życia i nie przejmowanie się opinią innych. Czasem to wada, a czasem zaleta.

Konfabula: Jak Polacy są tam postrzegani?
Monika: Ja osobiście nigdy nie spotkałam się z negatywnym przyjęciem lub obelgami pod adresem mnie, mojej rodziny czy Polaków ogólnie. To bardziej Polak Polakowi wilkiem niestety… Ja w Anglii czuję się bardzo dobrze. Nie spotykam się z żadną wrogością. Jestem bardzo zadowolona, że moje dzieci są dwujęzyczne i trafiłam na wspaniałych ludzi. Prowadzę zajęcia umuzykalniające dla polskich dzieci (już niedługo również po angielsku) i staram się jakoś „pobudzić” społeczność do życia. Jedyne, co mi czasem brakuje, to większego dostępu do polskich książek.

Fot. Brian, CC BY-SA 2.0


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.