Całkiem emigracyjnie

Życie w Bawarii — Kiedy Polska to za mało

W uro­czym mia­stecz­ku o nazwie Spalt w nie­miec­kiej Środ­ko­wej Fran­ko­nii, gdzie mówi się dia­lek­tem tzw.: Frän­kisch, któ­ry róż­ni się do uczo­ne­go w szko­le nie­miec­kie­go, miesz­ka Doro­ta. Sama pro­wa­dzi blo­ga doty­czą­ce­go miesz­ka­nia w tym rejo­nie. Dziś jest moim gościem i opo­wie jak wyglą­da emi­gra­cyj­ne życie w Bawa­rii.

Kon­fa­bu­la: Dłu­go już miesz­kasz w Bawa­rii?
Polka w Bawa­rii: W Niem­czech miesz­kam od ok. 2 lat. Przy­je­cha­łam z myślą, że popra­cu­ję tu pół roku, może tro­chę wię­cej, ale jak to czę­sto bywa, gdy ktoś już zazna życia za gra­ni­cą, to decy­du­je się tu zostać na dłu­żej. Przy­cią­gnę­ła mnie cie­ka­wość, no wiesz…, jak to jest miesz­kać za gra­ni­ca­mi kra­ju. Oprócz tego chcia­łam trosz­kę doro­bić na stu­dia, a to był szyb­ki i dobry pomysł. W Pol­sce, aby zapła­cić za 1 rok stu­diów, to musia­ła­bym pra­co­wać aż 4 mie­sią­ce, na zapła­ce­nie cze­sne­go. Nato­miast Tutaj już po mie­sią­cu pra­cy mogła­bym zapła­cić za rok z góry.

Kon­fa­bu­la: Co do dziś uwa­żasz za miłe w bawar­skim życiu, a co Ci się nie podo­ba?
Polka w Bawa­rii: Bar­dzo lubię takie miłe, sym­pa­tycz­ne i cie­płe przy­wi­ta­nie „Hal­lo”. Tutaj każ­dy do każ­de­go to mówi, nawet jak kogoś nie znasz. Na przy­kład jak jedziesz rowe­rem, to ktoś Cię mija i wita; w skle­pie, par­ku gdzie­kol­wiek indziej, jest to samo. Miłe uczu­cie, szko­da, że u nas nie ma takie­go gestu. Tyl­ko pomyśl, jesteś sobie na spa­ce­rze i mówisz do nie­zna­jo­mej oso­by część. U nas ta oso­ba już sobie o Tobie myśli: nie­nor­mal­na?, ja ją znam ? itp. A Tu witasz się z każ­dym, od razu czu­je się pozy­tyw­ną ener­gię. Tak samo w kolej­ce w skle­pie nikt się nie pie­kli i nie bur­mu­szy jak musi chwi­lę zacze­kać.

Kon­fa­bu­la: Bawa­ria to bar­dzo pięk­na część Nie­miec. I podob­no to nie tyl­ko zasłu­ga nie­miec­kie­go „ord­nung muss sein”.
Polka w Bawa­rii: Rze­czy­wi­ście dro­gi, uli­ce, ogro­dy, ele­wa­cje budyn­ków lśnią. O czym war­to jesz­cze wspo­mnieć, to jest na pew­no bez­piecz­nie. Czę­sto jeż­dżę na rowe­rze do skle­pu i zawsze zapi­na­łam go na kłód­kę, a teraz nawet o tym nie pomy­ślę.

Faj­nym i cie­ka­wym roz­wią­za­niem jest spe­cjal­na maszy­na do pla­sti­ko­wych bute­lek. Nie­sa­mo­wi­cie mi się to spodo­ba­ło. Są to auto­ma­ty w skle­pach, do któ­rych wrzu­casz np. butel­kę po wodzie i dosta­jesz za to pie­nią­dze. Jest to rów­no­war­tość ok. 2 zł. Dla­te­go w Niem­czech nie spo­tkasz żąd­nych śmie­ci tego typu na uli­cach czy obrze­żach miast, bo są wyzbie­ra­ne jak u nas pusz­ki czy szkla­ne butel­ki po piwie.

Minu­sem jest znaj­do­wa­nie miesz­ka­nia. Bar­dzo cięż­ko jest takie w przy­stęp­nej cenie zna­leźć na wła­sną rękę, a nie przez agen­cję. Ludzie też zada­ją dziw­ne pyta­nia w sty­lu: jakie masz pla­ny w Niem­czech, z jakie­go powo­du tu przy­je­cha­łeś, czy dłu­go tu już miesz­kasz, ile zara­biasz itp. No i wszę­dzie jest kau­cja, masz szczę­ście gdy tyl­ko wyso­ko­ści mie­sięcz­ne­go czyn­szu. Jeże­li pra­cu­jesz, to sam decy­du­jesz ile chcesz mieć pokoi, a jeże­li jesteś na zasił­kach to pań­stwo ma kon­kret­ne wyznacz­ni­ki odno­śnie mini­mal­nej ilo­ści metrów na rodzi­nę, szcze­gól­nie z dziec­kiem. Zwy­kle Rodzi­ce i dziec­ko muszą mieć osob­ny pokój do spa­nia, więc rodzi­na z dziec­kiem nie wynaj­mie kawa­ler­ki. To może zale­żeć od lan­du, ale raczej obo­wią­zu­je w więk­szo­ści. Pro­blem się robi, jeśli jed­nak wynaj­miesz mniej­sze miesz­ka­nie dla rodzi­ny, a ktoś donie­sie kogoś do Jugen­dam­tu, wte­dy oni mogą zain­ter­we­nio­wać z poucze­niem, wyzna­czyć ter­min na zna­le­zie­nie więk­sze­go miesz­ka­nia itp. A jak warun­ki będą kry­tycz­ne według urzęd­ni­ków, to może skoń­czyć się nawet umiesz­cze­niem dziec­ka w rodzi­nie zastęp­czej.

Ponad­to komu­ni­ka­cja publicz­na, auto­bus i pociąg, to dro­gie rze­czy. Bar­dziej już się opła­ca mieć wła­sny samo­chód, a jak miesz­kasz w dużym mie­ście to rower! Tutaj kocha i sza­nu­je się rowe­rzy­stów! Nie­zmien­nie zachwy­ca mnie duża kul­tu­ra kie­row­ców nie­miec­kich. Nie trze­ba np. stać i stać na przej­ściu dla pie­szych i liczyć, że ktoś w koń­cu się zatrzy­ma. Co do prze­strze­ga­nia przez nich prze­pi­sów, spo­tka­łam się z wie­lo­ma skar­ga­mi odno­śnie restryk­cyj­ne­go prze­strze­ga­nia pra­wa. Masz ogra­ni­cze­nie do 60km/h to oni będą jechać 55km/h. mimo tego, że przed chwil­ką jecha­li pra­wie 100 km/h! Moż­li­we że zwią­za­ne jest to z bar­dzo duży­mi man­da­ta­mi, a nawet zabra­niem praw­ka. W Pol­sce, aż tak bar­dzo się prze­pi­sów nie prze­strze­ga, gdzie uwa­żasz, że wol­no dep­nąć, to jedziesz „trosz­kę” szyb­ciej. Na nie­któ­rych takie spo­wal­nia­nie dzia­ła ner­wo­wo. Oczy­wi­ście Nie­miec Niem­co­wi nie rów­ny, zawsze zda­rza­ją się jakieś odstęp­stwa od regu­ły, jak wszę­dzie.

Kon­fa­bu­la: Niem­cy to dro­gi kraj?
Polka w Bawa­rii: Już na samym począt­ku musisz sobie odpo­wie­dzieć na pyta­nie, czy żyjesz tu i wyda­jesz, czy przy­je­cha­łaś się doro­bić, a pie­nią­dze wydać w Pol­sce. Bo życie dla Niem­ca jest tu tanie i łatwe w sto­sun­ku do zarob­ków. Nato­miast, gdy zaczy­nasz prze­li­czać na zło­tów­ki, to już nie jest tak kolo­ro­wo. Popatrz zara­biasz naj­niż­szą kra­jo­wą ok. 1400 euro i np. za dużą cze­ko­la­dę Mil­kę pła­cisz nie­ca­łe 2 euro. Dla miesz­kań­ca na sta­łe to tyl­ko 2 euro – jak nasze 2 zło­te. Dla oso­by oszczę­dza­ją­cej to w prze­li­cze­niu 13 zł! Dla­te­go ogól­nie nie war­to prze­li­czać. Przy­kłą­do­we ceny z ryn­ku nie­miec­kie­go: mle­ko 0,65 euro, chleb z super­mar­ke­tu 1,2–1,5 euro, chleb z pie­kar­ni 2,5–3,8, litr ben­zy­ny 1,62 euro.

Na pew­no dro­gie są miesz­ka­nia i media, a usłu­gi typu Inter­net to jest jakiś kosz­mar. Przy­kła­do­wo za kawa­ler­kę w śred­niej wiel­ko­ści mie­ście pła­cisz 500/600 euro + media jakieś 200 euro. No to pol­ski umysł już prze­li­cza (przy­naj­mniej ja tak mam), że to jest pra­wie 3000 tys. No to nie jest mało.

Kon­fa­bu­la: Jak Pola­cy są w Bawa­rii postrze­ga­ni?
Polka w Bawa­rii: Niem­cy strasz­nie się boją nie­to­le­ran­cji. Jak widać to w świe­cie poli­tycz­nym, prze­cho­dzi to już w dru­gą stro­nę. Być może też przez to nie spo­tka­łam się z nega­tyw­nym podej­ściem do Pola­ków, jest tu dużo Niem­ców, któ­rzy mie­li swo­ich pra-przod­ków w Pol­sce. Polak jak na razie uzna­wa­ny jest za dobre­go pra­cow­ni­ka, odpo­wie­dzial­ne­go i pra­co­wi­te­go. Nie ukry­waj­my: my tu napraw­dę cięż­ko pra­cu­je­my, ale jak sobie pomy­śli­my, że za tę samą pra­cę co tu wyko­nu­je­my w Pol­sce byśmy mie­li 10 zł za godzi­nę, a tu 40 zł, to już efek­tyw­ność wzra­sta. Nigdy jesz­cze nie spo­tka­łam się też z jakim­kol­wiek odnie­sie­niem do naszej nie­ko­niecz­nie szczę­śli­wej histo­rii.

Kon­fa­bu­la: Co war­to zabrać ze sobą, bo nie ma w skle­pach, by czuć się jak w domu?
Polka w Bawa­rii: Ooo… to jest dobre pyta­nie! Na pew­no ogór­ki kiszo­ne, tutaj tego nie robią! Wszyst­ko w occie tyl­ko! Poza pol­ski­mi pół­ka­mi np. w Rewe w więk­szych mia­stach, ale cena też powa­la. Co jesz­cze… jakieś dobre wędlin­ki albo kieł­ba­sy typu kra­kow­ska, jeże­li doznasz cudu i znaj­dziesz taką w skle­pach, to jest baaaar­dzo dro­ga. Typo­wych pie­ro­gów ruskich też ze świe­cą szu­kać. Mnie nic wię­cej nie bra­ku­je. Jak ktoś jest wega­ni­nem to pro­duk­ty typu socze­wi­ca, tofu itp., ogól­nie wszyst­ko, co vege jest droż­sze niż jedze­nie bez tego znacz­ka.

Kon­fa­bu­la: Co radzisz oso­bom emi­gru­ją­cym do Nie­miec?
Polka w Bawa­rii: Zanim przy­je­dziesz do Nie­miec, poczy­taj o ich zwy­cza­jach, pooglą­daj vlo­gi na Youtu­be, zorien­tuj się. Jeże­li nie umiesz nie­miec­kie­go, to naucz się pod­sta­wo­wych zdań i zwro­tów oraz 1000 naj­czę­ściej uży­wa­nych słó­wek, słu­chaj i jesz­cze raz słu­chaj pod­sta­wo­wych wyra­zów. W Inter­ne­cie jest tego mnó­stwo za dar­mo. Na sam począ­tek powin­no to wystar­czyć, jeże­li szu­kasz pra­cy na pro­duk­cji, w per­so­ne­lu sprzą­ta­ją­cym, restau­ra­cji czy innych tego typu pra­cach. Koniecz­nie wcze­śniej załatw sobie miesz­ka­nie.

Wia­do­mo nie zawsze jest kolo­ro­wo, zwłasz­cza na począt­ku, roz­łą­ka, nowe miej­sce, inna kul­tu­ra, to bar­dzo dużo. Dla­te­go znajdź wspar­cie, dołącz do grup, zapo­znaj się z kra­jem. Nie twórz też czar­nych sce­na­riu­szy, po pro­stu solid­nie się przy­go­tuj. Nie taki Nie­miec strasz­ny jak, go malu­ją.

Fot. Polybert49


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co śro­dę za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.