Całkiem emigracyjnie

Życie w Danii – Kiedy Polska to za mało

W Danii byłam tylko raz i to jeszcze na wyspie czyli Bornholmie. Wprawdzie przerażały mnie ceny, zachwycało to, że rzemieślnictwo i produkty hand made są tu tak popularne, a każdy rowerzysta popłakałby się tam ze szczęścia widząc tak porządne połączenia rowerowe wszystkich miejscowości na wyspie, jednak byłam tam tylko kilka dni. Czy duński minimalizm, trochę inne poczucie humoru i hygge byłoby dla mnie na dłużej? Do Kopenhagi i Aalborg zaprasza Natalia z simplife.pl.

https://www.instagram.com/p/BKNQkPngnAw/

Konfabula: Dlaczego akurat Dania?
Simplife: W Danii mieszkam od września 2014 z uwagi na uczelnię. Postanowiłam kontynuować swoją naukę w Aalborg, konkretnie studia magisterskie na wydziale architektury. Fajna przygoda, która wiele mnie nauczyła i na pewno pozwoliła otworzyć się na nowe. Jednak po tym czasie wiem, że nie jest to kraj dla mnie. Obecnie jestem na etapie wracania do Polski.

https://www.instagram.com/p/BNUqI7LD1R0/

Konfabula: Dania w sumie jest blisko Polski jeśli chodzi o położenie, ale czy mentalnie to też kraj bliski Polsce?
Simplife: Dania jest krajem na tyle hermetycznym, że wyjeżdżając z kraju, wiedziałam na jej temat niewiele. Na pewno zaskoczyła mnie mentalność Duńczyków, ich pojęcie o odpowiedzialności zbiorowej i poczucie równości. Wysokie podatki sprawiają, że wszyscy zarabiają mniej więcej tyle samo, przez co nikt się nie wywyższa, ale też nikt nie klepie biedy. Najzwyklejsza praca zapewnia wynagrodzenie spokojnie pokrywające wszelkie potrzeby, łącznie z wyjazdami na wakacje. Fajne jest to, że Duńczycy żyją wolniej niż Polacy, niestety jednak za wszystkim stoi opiekuńcza polityka państwa.

https://www.instagram.com/p/BPA2W3BDRDA/

Konfaula: Jak na co dzień żyje się w Kopenhadze?
Simplife: Życie jest zdecydowanie droższe niż w Polsce. Litr benzyny kosztuje tyle co w Polsce. Bochenek chleba to ok 20-40 kr. Mleko z tego co pamiętam to ok. 10 kr.
Jeżeli chodzi o wynajem – zależy oczywiście od miasta, najdroższa rzecz jasna jest Kopenhaga, oraz od tego czy wynajmujemy od osoby prywatnej czy od komuny. Kopenhaga to trochę takie państwo w państwie, ceny są tam zdecydowanie wyższe. U nas na północy koszt wynajęcia mieszkania dwupokojowego od osoby prywatnej to ok 7-9 tysięcy koron, od komuny to jakieś 4-5 tysięcy. Ciężko to dokładnie określić, zresztą podobnie jak w Polsce – można znaleźć mieszkanie za 1 000 zł jak i za 5 000 zł w zależności od standardu, lokalizacji i widzimisię właściciela.

https://www.instagram.com/p/BO7tXbgjTCB/

Konfabula: Kuchnia duńska – jaka jest?
Simplife: Za najbardziej znane uchodzą frikadeller, coś co wygląda jak nasze mielone. To czym się szczycą to na pewno rugbrød, czyli ciemny, razowy chleb do tego leverpostej – pasztet. Ze słodyczy na pewno aebleskiver przypominające nasze pączki. Poza tym wiele rzeczy zawiera anyż, którego ja niestety nie znoszę. Moim zdaniem Duńczycy jedzą stosunkowo dużo mięsa.
Nie ma za to problemu z gotowaniem znanych nam z Polski przepisów. Generalnie w sklepach jest to samo co i u nas. Z tą różnicą, że jest zdecydowanie mniejszy wybór. Duńczycy bardzo bronią się przed napływem obcych towarów, przez co na półkach znajdziemy głównie krajowe marki. Al na pewno nie dostaniemy tu sera białego. W moim mieście jest również duży problem z produktami dla wegan, podczas gdy u nas w Polsce obecnie jest tego mnóstwo.

https://www.instagram.com/p/BK1KiS8jzVi/

Konfabula: Jak Polacy są tam postrzegani?
Simplife: Duńczycy są ogólnie bardzo specyficznym narodem. Na pewno bardzo hermetycznym, wolącym raczej obracać się we własnych kręgach. Charakterystyczne jest jednak to, że rzadko mówią to co myślą, więc mało prawdopodobne, żeby ktoś obraził nas bezpośrednio. Jednak Polacy są w Danii głównie postrzegani jako tania siła robocza. Duńczycy doskonale zdają sobie sprawę, że Polscy fachowcy zrobią wszystko o niebo lepiej i to za połowę ceny.

https://www.instagram.com/p/BIDGWuagjJk/

Konfabula: Pasuje Ci duński sposób życia?
Simplife: Na pewno zdecydowanie jest spokojniejsze i bardziej powolne, w przeważającej mierze wynikające z państwa socjalnego. To mi pasuje. Duńczycy przyzwyczaili mnie do punktualności, poczucia równości i szacunku do ludzi pracy, niezależnie od tego czym się zajmują. Z punktualnością mam też jedna anegdotkę z życia w Danii. Jeden z kolegów z roku – Duńczyk – opowiadał mi, że pierwszego dnia studiów drugiego stopnia, wszyscy byli przekonani, że nie ma prawie żadnych studentów międzynarodowych, bo wszyscy na kilkanaście minut przez rozpoczęciem zajęć, już siedzieli na sali. Tymczasem ci napływowi pojawili się na styk albo nawet delikatnie spóźnieni.

https://www.instagram.com/p/BHjVzIcAluq/

Jednak duży wskaźnik rozwodów, brak podtrzymywania więzi rodzinnych to już nie ja. Tu dzieci szybko wyfruwają z gniazda – nawet w w wieku gimnazjalnym/licealnym, na starość również nie opiekują się rodzicami.

Ciekawym zjawiskiem jest również hartowanie organizmu – zimą często można na ulicy spotkać kogoś w krótkich spodenkach i japonkach. Antybiotyki są tutaj rzadko spotykane. Sama nie miałam styczności z lekarzami, ale z tego co słyszałam, na wszystko przepisywany jest paracetamol.

I rowery – wszędzie ich pełno. Może się wydawać, że ze względów prozdrowotnych, w rzeczywistości jednak wiele rozbija się o ogromne podatki od posiadania samochodu.

https://www.instagram.com/p/BHh3G7kARzj/

fot. Simplife


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co śro­dę za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.