Całkiem kulturalnie

Bajki — wczoraj i dziś

Uwiel­biam oglą­dać fil­my Disneya z księż­nicz­ka­mi. Nawet teraz, kie­dy jestem doro­sła. Te suk­nie, te bale, ci ksią­żę­ta na bia­łych koniach… Jed­nak nie każ­dy wie, że nie­któ­re z tych ani­ma­cji bazu­ją na ory­gi­nal­nych i strasz­nych baj­kach, któ­re od wie­ków były prze­ka­zy­wa­ne z poko­le­nia na poko­le­nie. Histo­rycz­nie rzecz ujmu­jąc opo­wia­da­nie bajek mia­ło słu­żyć nie tyl­ko zaba­wie, umi­la­niu cza­su, zacho­wa­niu tra­dy­cji, ale tak­że edu­ko­wa­niu czy umo­ral­nia­niu. To one poka­zy­wa­ły dzie­ciom co jest dobre a co złe, tyle że w spo­sób, któ­ry do dziś śni się po nocach psy­cho­lo­gom dzie­cię­cym w naj­więk­szych kosz­ma­rach. W tych strasz­nych cza­sach tak­że baj­ki były strasz­ne. Cze­go bra­ku­je w dzi­siej­szych wer­sjach popu­lar­nych bajek?

Kopciuszek

Film Disneya z 1950 roku

W wer­sji ame­ry­kań­skie­go rysow­ni­ka Kop­ciu­szek miesz­ka­ła ze swo­ją wred­ną maco­chą i brzyd­ki­mi dwie­ma sio­stra­mi. Dobra wróż­ka oraz gro­no zwie­rzę­cych przy­ja­ciół pomo­gło jej zna­leźć się na balu, gdzie zako­cha­ła się z wza­jem­no­ścią w księ­ciu. O pół­no­cy musia­ła opu­ścić salę balo­wą, gdyż czar rzu­co­ny przez wróż­kę prze­stał dzia­łać – znik­nę­ła­by jej suk­nia, jej powóz, jej nowy look. Ucie­ka­jąc zgu­bi­ła szkla­ny pan­to­fe­lek. Ksią­żę roz­ka­zał poszu­kać pan­ny, na któ­rą ten pan­to­fe­lek by paso­wał. Oczy­wi­ście zna­lazł i żyli dłu­go i szczę­śli­wie.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

Histo­ria roz­po­czy­na się podob­nie: sie­ro­ta, zła maco­cha, dwie sio­stry przy­rod­nie. Zamiast Dobrej Wróż­ki – drze­wo zasa­dzo­ne przy gro­bie mat­ki Kop­ciusz­ka, pod któ­rym dziew­czyn­ka czę­sto się modli­ła i uża­la­ła na swój los. Sukien­kę na bal oraz pan­to­fle cudow­nie zna­la­zła pew­ne­go wie­czo­ra pod drze­wem. Czar miał pry­snąć o pół­no­cy, ale prze­bie­gły ksią­żę wylał smo­łę, więc pan­to­fe­lek przy­kle­ił się do scho­dów. Poszu­ki­wał wła­ści­ciel­ki buta po całym kró­le­stwie. Jed­na z sióstr któ­rej sto­pa nie mie­ści­ła się w bucie, odcię­ła sobie pal­ce u stóp. Ksią­żę zauwa­żył kłam­stwo dopie­ro w momen­cie, gdy z buta zaczę­ła wycie­kać krew. Poślu­bił więc Kop­ciusz­ka, gdyż jej sto­pa paso­wa­ła do buci­ka. Za karę w dzień ślu­bu Kop­ciusz­ka gołę­bie wydłu­ba­ły kocha­nym sio­strom oczy. Bru­ta­le z tych gołę­bi.

Mała syrenka

Film Disneya z 1989 roku

Tro­chę zwa­rio­wa­na, cie­kaw­ska i zbun­to­wa­na nasto­let­nia syren­ka, Ariel, zako­cha­na w czło­wie­ku posta­na­wia wyzbyć się swo­je­go rybie­go ogo­na i też być czło­wie­kiem. By to osią­gnąć zawie­ra układ z Urszu­lą, złą mor­ską wiedź­mą i sprze­da­je swój głos za nogi. Głos wró­ci jeśli księ­cia ją poca­łu­je. Urszu­la robi­ła wszyst­ko, nawet oszu­ka­ła księ­cia, by ten nie zako­chał się w Ariel, jed­nak, jak to w baj­kach Disneya bywa, wszyst­ko skoń­czy­ło się dobrze. Ksią­żę Eryk i Ariel pobra­li się i żyli dłu­go i szczę­śli­wie.

Oryginalna baśń Hansa Christiana Andersena, 1837 rok

Począ­tek jest podob­ny jak w przy­pad­ku Disneya: ksią­żę Eryk wypa­da za bur­tę, Ariel go ratu­je, zako­chu­je się w nim, idzie do wiedź­my po wąt­pli­wą pomoc, co wią­że się z ode­bra­niem gło­su. Jed­nak ina­czej niż w disney’owskiej wer­sji – tu syren­ka w przy­pad­ku poraż­ki nie zamie­nia się ponow­nie w pół-pan­nę, pół-rybę, a umie­ra. Do tego syren­ka chce być czło­wie­kiem nie tyl­ko dla­te­go, że się zako­cha­ła, ale tak­że z tego powo­du, ze chce mieć duszę tak jak ludzie – coś , cze­go syre­ny nie posia­da­ły. Syren­ka, gdy sta­je się czło­wie­kiem, okrop­nie cier­pi. Każ­dy jej krok to jak stą­pa­nie po potłu­czo­nym szkle. Pra­wie uda­je się jej roz­ko­chać w sobie księ­cia, ale pra­wie to za mało. Ksią­żę zako­chu­je się jed­nak w kim innym. Wiedź­ma daje syren­ce jesz­cze jed­ną szan­sę – może ona zabić księ­cia i dzię­ki temu ponow­nie zmie­nić się w syren­kę. Jed­nak nie potra­fi zaszty­le­to­wać swe­go uko­cha­ne­go, rzu­ca się więc w mor­skie odmę­ty, a sama zamie­nia w mor­ską pia­nę do cza­su, aż jej dusza, któ­rą w tym cza­sie jed­nak otrzy­ma­ła, odpo­ku­tu­je w czyść­cu 300 lat takiej kary.

Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków

Film Disneya z 1938 roku

Wred­na maco­cha, któ­rej nie paso­wa­ło to, że pasier­bi­ca jest taka pięk­na, zarzą­dza zamor­do­wa­nie Śnież­ki. Lata póź­niej dowia­du­je się, że jed­nak dziew­czyn­ka żyje i miesz­ka w środ­ku lasu w dom­ku kra­sno­lud­ków. Maco­cha prze­bie­ra się więc za sta­rusz­kę i daje Śnież­ce zatru­te jabł­ko, któ­re­go czar wiecz­ne­go snu może zła­mać tyl­ko poca­łu­nek. Oczy­wi­ście znaj­du­je się ksią­żę, któ­ry potra­fi cało­wać i szczę­śli­wy koniec goto­wy.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

W wer­sji ory­gi­nal­nej dodat­ko­wo dowia­du­je­my się, że myśli­wy, któ­ry miał Śnież­kę zgła­dzić, robi wszyst­ko, by nie wyda­ło się, że puścił ją wol­no: zamiast dostar­czyć wątro­bę i płu­ca Śnież­ki dostar­cza maco­sze wnętrz­no­ści dzi­ka. Maco­cha zja­da je ze sma­kiem myśląc, że to orga­ny pasier­bi­cy. Kie­dy dowia­du­je się praw­dy pró­bu­je zabić: a to daje duszą­cy pas, a to zatru­ty grze­bień, w koń­cu zatru­te jabł­ko. Kra­sno­lud­ki wio­ząc tru­pa napo­ty­ka­ją księ­cia, któ­ry zako­chał się w jej obli­czu mar­twym i pro­si o cia­ło księż­nicz­ki. Umiesz­cza ją w krysz­ta­ło­wej trum­nie. Pod­czas kon­duk­tu pogrze­bo­we­go trum­na poru­szy­ła się na tyle moc­no, że jabł­ko wypa­da z ust Śnież­ki, a dziew­czy­na budzi się. Bio­rą bły­ska­wicz­ny ślub, na któ­rym zapro­szo­no złą maco­chę. Za pró­by zabój­stwa zosta­je ona ska­za­na na tań­cze­nie w roz­ża­rzo­nych, żela­znych butach, dopó­ki nie pad­nie mar­twa.

Śpiąca królewna

Film Disneya z 1959

Na kró­lew­skich chrzci­nach zja­wi­ła się nie­za­pro­szo­na zła wiedź­ma. Inne wróż­ki dawa­ły dary małej księż­nicz­ce – ona też dała, ale prze­kleń­stwo. Zły urok miał spra­wić, że w dniu swo­ich szes­na­stych uro­dzin przed zacho­dem słoń­ca kró­lew­na zra­ni się w palec i umrze. Kie­dy cza­row­ni­ca znik­nę­ła, ostat­nia dobra wróż­ka zamie­ni­ła klą­twę — kró­lew­na mia­ła zapaść w głę­bo­ki sen kie­dy dotknie wrze­cio­na, a ze snu miał ją zbu­dzić poca­łun­kiem ksią­żę. Wróż­ki chcia­ły uchro­nić księż­nicz­kę od klą­twy – zabra­ły ją do lasu, opie­ko­wa­ły się do jej 16-tych uro­dzin. W lesie księż­nicz­ka nie­spo­dzie­wa­nie spo­tka­ła księ­cia, zako­cha­ła się w nim i umó­wi­ła na wie­czor­ną schadz­kę. Jed­nak nic z tego nie wyszło, bo tego wła­śnie dnia mia­ła wró­cić do zam­ku. Cza­row­ni­ca zahip­no­ty­zo­wa­ła księż­nicz­kę, dotknę­ła ona wrze­cio­na i zapa­dłą w sen, a zamek oplo­tły kol­cza­ste krze­wy. Dostę­pu do księż­nicz­ki bro­nił też smok – dru­gie wcie­le­nie cza­row­ni­cy. Księ­żę z pomo­cą dobrych wró­żek poko­nał jed­nak wszyst­kie prze­ciw­no­ści, poca­ło­wał księż­nicz­kę i żyli dłu­go i szczę­śli­wie.

Oryginalna baśń Charles′a Perraulta z 1697 roku

Wszyst­ko tak samo jak u Disneya, jed­nak dziew­czyn­ką nie opie­ko­wa­ły się wróż­ki, a zaufa­na och­mi­strzy­ni. Zaufa­na, ale nie zawsze dobrze pil­nu­ją­ca dziew­czyn­ki. Raz pod­czas drzem­ki dziec­ko weszło do kom­na­ty, w któ­rej jesz­cze nie była. W kom­na­cie sie­dzia­ła sta­rusz­ka i przę­dła na wrze­cio­nie. Rzad­ko opusz­cza­ła kom­na­tę, więc nie zna­ła roz­ka­zu kró­la doty­czą­ce­go usu­nię­cia wszyst­kich wrze­cion w kró­le­stwie. Kró­lew­na spró­bo­wa­ła tkać, jed­nak chwy­ci­ła wrze­cio­na tak nie­zdar­nie, że ukłu­ła się w palec i padła nie­przy­tom­na na zie­mię. Po stu latach poca­ło­wał ją ksią­żę, któ­ry musiał poko­nać tyl­ko krze­wy obra­sta­ją­ce zamek. Ory­gi­nał posia­da jed­nak dal­szą część. Ksią­żę­cej parze uro­dzi­ła się cór­ka i syn. Jed­nak mat­ka księ­cia była kani­ba­lem i szcze­gól­nie lubi­ła dzie­cię­ce mię­so. Kaza­ła kucha­rzo­wi upiec księż­nicz­kę i jej dzie­ci. Zamiast tego kucharz podał pie­czo­ną kozę, bara­na i łanię. Wkrót­ce kró­lo­wa odkry­ła pod­stęp kucha­rza. Chcąc się zemścić chcia­ła umie­ścić księż­nicz­kę, jej dzie­ci i kucha­rza w wan­nie peł­nej żmij. Jed­nak ksią­żę przy­był w porę na pomoc, a kró­lo­wa sama rzu­ci­ła się do przy­go­to­wa­nej wan­ny.

Piękna i Bestia

Film Disneya z 1991 roku

Bel­la jest cór­ką genial­ne­go wyna­laz­cy. Pew­ne­go razu ojciec Bel­li wyjeż­dża z nowym wyna­laz­kiem na kon­kurs, lecz gubi się w lesie. Błą­dząc tra­fia do zam­ku poło­żo­ne­go na odlu­dziu. Tam zosta­je uwię­zio­ny przez Bestię. Do domu powra­ca tyl­ko jego koń. Bel­la posta­na­wia odszu­kać ojca. Docie­ra do zam­ku Bestii i w zamian za wol­ność ojca, zosta­je w zam­ku. Tam uczy się żyć z Bestią i zacza­ro­wa­ną służ­bą, któ­rej celem jest zeswa­ta­nie pana i dziew­czy­ny. Nagro­dą jest odcza­ro­wa­nie – muszą to zro­bić nim magicz­na róża stra­ci ostat­ni pła­tek. Bel­la jed­nak mar­twi się o ojca, a Bestia pozwa­la jej wró­cić, bo za bar­dzo ją kocha, by zosta­wić dziew­czy­nę z dala od rodzi­ny. Nawet kosz­tem życia. W wio­sce sta­ra się o jej wzglę­dy wio­sko­wy osi­łek, a po spek­ta­ku­lar­nym koszu sta­ra się ode­grać zawia­da­mia­jąc, że ojciec Bel­li jest sza­lo­ny. Dziew­czy­na w akcie despe­ra­cji stra­szy wszyst­kich bestią. Gawiedź jed­nak zamiast bać się, idzie zabić Bestię. Pra­wie się im to uda­je, ale jed­nak Bestia wygry­wa. Cięż­ko ran­ną cału­je Bel­la. Czar pry­ska. Wszy­scy żyją dłu­go i szczę­śli­wie.

Oryginalna baśń Gabrielle-Suzanne Barbot de Villeneuve w skróconej wersji wg Jeanne-Marie Leprince de Beaumont, 1740

Kupiec po utra­cie wszyst­kich stat­ków na morzu tra­fił na wyspę. Rósł na nie j krzak róży z trze­ma kwia­ta­mi na jed­nej gałąz­ce – wła­śnie taki pre­zent chcia­ła jed­na z córek od nie­go otrzy­mać gdy powró­ci do domu. Kupiec ukradł tą różę, jed­nak został uka­ra­ny przez wła­ści­cie­la ogro­du – Bestię. Bestia daro­wa­ła mu życie w zamian za przy­pro­wa­dze­nie i pozo­sta­wie­nie na rok w zam­ku bestii jego cór­ki. Kupiec zgo­dził się. Bel­la zamiesz­ka­łą z bestią w luk­su­sie. Bestia codzien­nie oświad­cza­ła się i codzien­nie dosta­wa­ła kosza, a w nocy Bel­li śnił się pięk­ny ksią­żę, któ­ry pytał dla­cze­go nie przyj­mu­je oświad­czyn Bestii. Jed­nak dziew­czy­na nie łączy­ła Bestii i księ­cia – myślał, że ksią­żę jest więź­niem Bestii i szu­ka­ła go po całym zam­ku. W koń­cu cho­ra z tęsk­no­ty za domem rodzin­nym Bel­la ubła­ga­ła powrót na tydzień do domu. Dosta­ła magicz­ne lustro, w któ­rym widać było Bestię i jej zamek, oraz pier­ścień pozwa­la­ją­cy wró­cić jej do zam­ku. Kie­dy jed­na z sióstr zoba­czy­ła szczę­śli­wą i pięk­nie ubra­ną Bel­le pozaz­dro­ści­ła jej. Wybła­ga­ła, by sio­stra zosta­ła myśląc, ze Bestia zeżre ją za karę za zła­ma­nie obiet­ni­cy. Bel­la mia­ła poczu­cie winy, że nie jest z Bestią jak obie­ca­ła. W lustrze zoba­czy­ła led­wo żywą Bestię leżą­cą nie­opo­dal krza­ku róży. Wró­ci­ła szyb­ko do Bestii i wyzna­ła swą miłość, a Bestia prze­mie­ni­ła się w księ­cia. Wer­sja Vil­le­neu­ve jest mniej zna­na i wie­le dłuż­sza – zawie­ra m.in. wzmian­kę o histo­rii sprze­da­nia księ­cia wiedź­mie w zamian za wygra­ną woj­nę czy nie­uda­nym uwie­dze­niu przez wiedź­mę jesz­cze nie­za­mie­nio­ne­go w bestię księ­cia. W tej wer­sji Bel­la jest też potom­kiem kró­la i dobrej wróż­ki.

Roszpunka

Film Disneya (Zaplątani) z 2010 roku

Pew­ne­go dnia lokal­ny zło­dzie­ja­szek ukry­wa się w lesie przed szu­ka­ją­cym go woj­skiem i odkry­wa wie­żę, w któ­rej od daw­na miesz­ka Rosz­pun­ka – zagu­bio­na księż­nicz­ka posia­da­ją­ca nie­zwy­kłe, magicz­ne i nie­sa­mo­wi­cie dłu­gie wło­sy. Rosz­pun­ka posta­na­wia pod nie­obec­ność mat­ki i korzy­sta­jąc z prze­wod­nic­twa chło­pa­ka pójść na zamek i zoba­czyć nie­zwy­kłe zja­wi­sko – corocz­ne pusz­cza­nie świa­tłą. W mię­dzy­cza­sie dowia­du­je się o swo­im pocho­dze­niu (jej dotych­cza­so­wa opie­kun­ka oka­zu­je się być złą wiedź­mą, praw­dzi­wą rodzi­ną jest para kró­lew­ska). Rodzi­na się jed­no­czy, zło­dzie­ja­szek zosta­je księ­ciem, wiedź­ma ginie, szczę­śli­wy koniec.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

W wer­sji ory­gi­nal­nej nie ma kró­lew­skiej pary – jest tyl­ko mło­de mał­żeń­stwo miesz­ka­ją­ce w sąsiedz­twie wiedź­my. By zro­bić przy­jem­ność żonie, któ­ra nabra­ła ocho­ty na rosz­pun­kę, maż ukradł z ogro­du wiedź­my tro­chę warzy­wa. Oczy­wi­ście został zła­pa­ny, a karą za swój czyn mia­ło być odda­nie dziec­ka, któ­re­go spo­dzie­wa się jego żona. Nowo­rod­ka zabra­ła cza­row­ni­ca do sie­bie, a w wie­ku 12 lat zamknę­ła w wie­ży. Dziew­czyn­ka mia­ła bar­dzo dłu­gie i sil­ne wło­sy, po któ­rych wiedź­ma wspi­na­ła się, by dostać na wie­żę – zupeł­nie jak w fil­mie Disneya. Rosz­pun­ka zauro­czy­ła nie zło­dzie­jasz­ka, a księ­cia, i nie wło­sa­mi czy wyglą­dem, a śpie­wem. Spo­ty­kał się z nią co wie­czór w jej poko­ju wspi­na­jąc po wło­sach. Zła wiedź­ma obcię­ła więc war­kocz Rosz­pun­ce, a ją samą wygo­ni­ła do pustel­ni. Następ­nie zwa­bi­ła księ­cia, oznaj­mi­ła mu, że uko­cha­nej nie zoba­czy i dopro­wa­dzi­ła do pró­by samo­bój­czej – ksią­żę wysko­czył przez okno. Prze­żył, ale cier­nie wyku­ły mu oczy. Śle­py tra­fił wodzo­ny śpie­wem Rosz­pun­ki do jej pustel­ni, gdzie łzy uko­cha­nej ule­czy­ły jego oczy. W koń­cu szczę­śli­we zakoń­cze­nie.

Księżniczka i żaba

Film Disneya z 2009 roku

To naj­mniej mają­ca wspól­ne­go z ory­gi­nal­ną histo­rią baj­ka Disneya. Ksią­żę zosta­je prze­mie­nio­ny w żabę przez złe­go maga voodoo. Tia­na, któ­ra spo­ty­ka na swo­jej dro­dze zacza­ro­wa­ną żabę, zga­dza się poca­ło­wać go, aby zdjąć zły czar. Jed­nak po poca­łun­ku dziew­czy­na sama sta­je się żabą. Wspól­nie wyru­sza­ją w dro­gę do dobrej kapłan­ka voodoo, któ­ra jako jedy­na może cof­nąć zły czar.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

Kró­lew­na pod­czas zaba­wy wrzu­ci­ła szkla­ną kulę do stud­ni. W jej odzy­ska­niu pomo­gła żaba, któ­ra jed­nak zażą­da­ła w zamian, by dziew­czy­na poko­cha­ła żabę, bawi­ła się z nią, pozwo­li­ła jeść z jej tale­rza i pić z jej szklan­ki, a nawet spać w jed­nym łóż­ku. Kró­lew­na zła­ma­ła obiet­ni­cę i ucie­kła jak tyl­ko dosta­ła szkla­ną kulę z powro­tem. Ale żaba doczła­pa­ła się do pała­cu i przy­po­mnia­ła o obiet­ni­cy. Król roz­ka­zał cór­ce speł­nić to co obie­ca­ła. Po wspól­nej nocy kró­lew­na z obrzy­dze­nia rzu­ci­ła żabą o ścia­nę. Speł­nia­jąc obiet­ni­cę odcza­ro­wa­ła żabę, któ­ra sta­ła się księ­ciem. Kró­lew­na i ksią­żę pobra­li się. Dopie­ro w póź­niej­szych wer­sjach baśni, żaba sta­je się księ­ciem po poca­łun­ku kró­lew­ny.

Którą z nich opowiedzielibyście własnemu dziecku na dobranoc?

Fot. Loren Javier, CC BY-ND 2.0

7 komentarzy

  • TosiMama

    Dobra ścią­ga dla rodzi­ców, któ­rzy nie mogą zapa­mię­tać imion i fabu­ły uko­cha­nych baśni swo­ich córek;)
    U nas prym wie­dzie “Pięk­na i Bestia” 🙂 Choć po pię­tach dep­cze im “Mała syren­ka”.

  • Motyw Kobiety

    Zro­bi­łaś dobre zesta­wie­nie- to musia­ło być bar­dzo cza­so­chłon­ne!
    Zna­łam wszyst­kie te baj­ki (prócz Rosz­pun­ki) w obu wer­sjach — ta bru­tal­niej­sza nigdy nie wyda­wa­ła mi się bru­tal­na- przyj­mo­wa­łam je tak, jak są. Bar­dziej bru­tal­nym była dla mnie zaba­wa z tek­stem “Cho­dzi lisek koło dro­gi, nie ma ręki ani nogi” — a to ze wzglę­du na moją wiel­ką i nie­słab­ną­cą miłość do zwie­rząt 😉

    W dzi­siej­szych baj­kach (prze­pro­wa­dzi­łam spe­cjal­ny reko­ne­sans) bra­ku­je wg mnie mora­łu. Baj­ki jedy­nie bawią, zaj­mu­ją czas, ogłu­pia­ją ale nie uczą. A Ty jak sądzisz?

  • Sztuka Retuszu || Sit Zone Art

    Bra­cia Grimm: ich baj­ki były peł­ne okru­cieństw tak bar­dzo, że na pew­no nie powin­ny być nazy­wa­ne baj­ka­mi dla dzie­ci… Oczy­wi­ście jako dzie­ciak prze­czy­ta­łam WSZYSTKIE ich baj­ki — mia­łam trzy gru­be, roz­pa­da­ją­ce się tomi­ska, któ­re czy­ta­łam w kół­ko. W pamię­ci jed­na utkwi­ła mi szcze­gól­nie — dziew­czyn­ka zosta­ła przez złą maco­chę wygo­nio­na do lasu. Mia­ła nie­wie­le jedze­nia ze sobą. Spo­tka­ła star­sze­go, głod­ne­go pana, więc podzie­li­ła się z nim jedze­niem, a on w zamian zapro­sił ją do swo­je­go dom­ku, gdzie… kazał jej ugo­to­wać obiad. Nie dość, że dziew­czy­na ugo­to­wa­ła obiad i poda­ła sta­rusz­ko­wi, to jesz­cze nakar­mi­ła zwie­rzę­ta, nim sama zasia­dła do jedze­nia. W nagro­dę sta­ru­szek (magicz­ny, a jak­że­by ina­czej!) spra­wił, że przy dziew­czyn­ka każ­dym sło­wie wymio­to­wa­ła dia­men­ta­mi i inny­mi kosz­tow­no­ścia­mi.
    Gdy ta wró­ci­ła do domu i opo­wie­dzia­ła o swo­jej przy­go­dzie, maco­cha natych­miast posta­no­wi­ła, że wyśle do lasu swo­ją rodzo­ną cór­kę — cór­ka, oczy­wi­ście, była z tych “nie­do­brych”, więc owszem, podzie­li­ła się ze sta­rusz­kiem jedze­niem (takie dosta­ła instruk­cje) i zapro­szo­na do jego domu nawet chy­ba nago­to­wa­ła mu obia­du, ale do jedze­nia zasia­dła jako pierw­sza, a zwie­rząt nie nakar­mi­ła. Za karę sta­ru­szek spra­wił, że przy każ­dym sło­wie z jej ust wypa­da­ły węże i ropu­chy.
    Wnio­sek kil­ku­let­niej dziew­czyn­ki w mojej skrom­nej oso­bie? “Nie war­to być dobrym, bo na pew­no przy­jem­niej wymio­tu­je się ropu­cha­mi niż ostry­mi dia­men­ta­mi”.
    Kur­ty­na.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *