12 znaków, że jesteś jak własna matka

12 znaków, że jesteś jak własna matka Image

12 znaków, że jesteś jak własna matka

Przy­się­ga­łam na pra­wo i lewo, że „Nie będę taka jak moja mama!”. Ni­gdy w ży­ciu! Będę spo­koj­ną, acz zwa­rio­wa­ną mamą, któ­ra ma za­wsze czas dla dzie­ci, ni­gdy nie krzy­czy, nie za­kła­da w cie­pły dzień czap­ki na gło­wę, nie ma­ru­dzi na zbyt dłu­gie grze­ba­nie w ta­le­rzu zwa­ne je­dze­niem czy nie goni do ubie­ra­nia kap­ci. Nie po­zwo­lę ba­wić się far­bą w po­bli­żu ka­na­py, zdzie­rać ta­pet czy ry­so­wać za fo­te­lem, tam, gdzie nikt nie wi­dzi, kred­ka­mi świe­co­wy­mi. Poza tym prze­cież będę po­sia­da­ła zmy­wal­ną far­bę na ścia­nie, nie­praw­daż? Nie bę­dzie mnie też iry­to­wa­ło wiecz­ne ba­wie­nie się w cho­wa­ne­go i ciu­ciu­bab­kę na każ­dych ro­dzi­nach mo­ich po­ciech. Prze­cież to dzie­ci, one mu­szą się ba­wić. Na­wet głośno.

A po­tem uro­dzi­łam dzieci.

Moje ścia­ny mają poza stan­dar­do­wym wzo­rem i ko­lo­rem po­sia­da­ją do­dat­ko­we bo­ho­ma­zy, któ­rych by się Pi­cas­so nie po­wsty­dził. Tyle że Pi­cas­so nie ma­lo­wał kred­ka­mi. Na­wet my­śla­łam, że je­stem taka wy­lu­zo­wa­na i spo­koj­na, aż przy­ła­pa­łam się na uda­wa­niu rano, że jesz­cze śpię, by tyl­ko mieć jesz­cze pięć mi­nut ci­szy. Wia­te­rek wie­je? Trze­ba za­ło­żyć coś na gło­wę! A jak się za­zię­bi, jak do­sta­nie za­pa­le­nia ucha? No i te zim­ne sto­py! Za­kła­dać kap­cie! I dla­cze­go zno­wu bie­ga­cie po domu? Nie mo­że­cie w spo­ko­ju po­ko­lo­ro­wać? Czy za­wsze trze­ba gło­śno się ba­wić?! Hmmm… to brzmi zna­jo­mo… Czyż­by? Nie­ee, to nie­moż­li­we. A może jed­nak? Czyż­bym była jak moja wła­sna mama?

Sprawdź się sama! Oto zna­ków jed­no­znacz­nie po­ka­zu­ją­cych, że jaka mat­ka taka córka:

1. Przed wyj­ściem na spa­cer czy do skle­pu ka­żesz spraw­dzić, czy nosy są wy­smar­ka­ne, py­tasz, czy ktoś chce siku, a jak nie chce, to i tak wy­sy­łasz do WC.

2. Wiecz­nie na­rze­kasz na nie­wy­spa­nie, brak sił i cie­nie pod oczami.

3. No­sisz te wiel­kie majt­ki, któ­re koń­czą się pod biu­stem, ale za to nie masz dzie­się­ciu wa­łecz­ków i bocz­ków. Za to uwa­żasz, że aż tyle nie przy­ty­łaś sko­ro no­sisz ten sam ich roz­miar od cza­su uro­dze­nia pierw­sze­go dziecka.

4. Czę­sto nie sły­szysz co mó­wią do Cie­bie dzie­ci. Ich głos sta­je się bia­łym dźwiękiem.

5. Za­czy­nasz umo­ral­nia­nie od słów „Ja w Two­im wieku…”

6. Pew­ne fak­ty z dzie­ciń­stwa spe­cjal­nie za­ta­jasz przed wła­sny­mi dzieć­mi. Le­piej żeby nie wiedziały!

7. Gło­śno śpie­wasz w sa­mo­cho­dzie prze­bo­je z Two­jej mło­do­ści. Na­wet jak nie wszy­scy pa­sa­że­ro­wie po­dzie­la­ją Twój en­tu­zjazm i po­dzi­wia­ją tembr głosu.

8. Uży­wasz wy­li­cza­nek typu „Jak do­li­czą do 10 ma być to zro­bio­ne! 1… 2… 3…. 9… 9 i pół… 9 i trzy czwarte…”

9. Jak krzyk­niesz „Stój!” do dzie­ci w miej­scu pu­blicz­nym to pa­ra­li­żu­jesz ma­ło­let­nich w pro­mie­niu 10 metrów.

10. Wy­da­je Ci się, że tłu­ma­cze­nie „bo tu miesz­kasz” lub „bo Cie­bie uro­dzi­łam” jest lep­sze niż „bo tak!”.

11. Ćwi­czysz w domu do ze­sta­wów z youtu­ba, co cza­sem śmie­szy Two­je dzie­ci. Wi­taj Mel B i Chodakowska!

12. Pew­ne­go dnia po­wiesz do swo­jej cór­ki, że ży­czysz jej ta­kich sa­mych dzie­ci, ja­ki­mi one są. Ha! To je na­uczy, aż im w pię­ty pójdzie!

Mów co chcesz, licz­by nie kła­mią! Zjedz więc tru­skaw­ki w śmie­ta­nie, za­gryź to kub­kiem lo­dów cze­ko­la­do­wych, po­pij kawą z cu­krem, po­ma­rudź, że die­tę za­czy­nasz od po­nie­dział­ku. I tak je­steś jak swo­ja wła­sna matka.

Fot. Sal­ly Kel­so, CC BY 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 24 Data | 16 maja 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Hi hi, pew­ne punk­ty chy­ba jesz­cze przede mną , ale już te­raz pew­nych rze­czy się dopatruję 🙂

  • Ża­ne­ta Bomba

    Ufff, tyl­ko 3 pkt się po­twier­dza­ją, więc nie je­stem jak wła­sna matka 😀

  • Kobieto…moja Ma­mał­ka, ja i Omen — leworęczni.
    Moja Ma­mał­ka, Omen i ja — te same brwi (czwar­te po­ko­le­nie po dziadku!)
    Moja Ma­mał­ka, Omen i ja — sto­imy swo­bod­nie, nogi „na boki”, wspar­ci pię­ścia­mi o boki.
    Moja Ma­mał­ka, Omen i ja — tak samo myr­da­my pa­lu­cha­mi u nóg 😀

    • PS: a brzę­czeć po mat­ko­we­mu brzę­czę tak samo!
      „co to za syf, może byś tu posprzątał!”

    • Syn odzie­dzi­czył po mnie, ja po ma­mie, mama po bab­ci i kto wie jak da­lej wadę wzro­ku. Cóż, coś mamy na 100% w genach.

      • Ojej, to fak­tycz­nie ‘coś w tym musi być’, a ba­da­li­ście z cie­ka­wo­ści u ge­ne­ty­ka cóż to może być?

  • Ja pa­trząc w lu­stro wi­dzę rysy swo­jej mamy. Wy­gląd wy­glą­dem, ale wi­dząc na fil­mi­kach jak się po­ru­szam, jak jem, jak ak­cen­tu­je nie­któ­re wy­ra­zy… nor­mal­nie jak moja mama. Nie do za­prze­cze­nia. Niesamowite 🙂

  • Pan­da YouBitch

    Hah. Też so­bie cią­gle my­ślę, że będę wy­lu­zo­wa­ną mamą. Ra­czej się nie da, nie? Cho­ciaż moim zda­niem dba­nie o to czy dziec­ko nosi czap­kę czy kap­cie nie jest aż ta­kie złe, jest racjonalne.

  • Ka­ta­rzy­na Wój­cik- Respendowicz

    No ttttt­tak, coś w tym jest:))))

  • Oczy­wi­ście, że jestem! 😀

  • Po­sta­na­wiam so­bie być wy­lu­zo­wa­ną mamą, cho­ciaż ten etap jesz­cze przede mną 🙂

  • Więk­szość się nie zga­dza, bo i dzie­ci jesz­cze nie mam, ale cie­ka­we ze­sta­wie­nie! 🙂 Za­czy­nam już mó­wić „Jak by­łam w Two­im wie­ku…”, albo kla­sycz­ne już „Ta dzi­siej­sza młodzież…” 😀
    A ge­ne­ral­nie to je­stem po­dob­na do mamy, cho­ciaż dużo bar­dziej do taty 😉

  • Na­ro­bi­łaś mi ocho­ty na tru­skaw­ki ze śmietaną 😉

  • Haha 🙂 do­bry tekst. Ja ze smut­kiem stwier­dzam, że po­sia­dam wszyst­kie ce­chy mo­jej ro­dzi­ciel­ki, któ­rych u niej nie lu­bię 🙁 taki los, co po­ra­dzisz. Jed­na mała uwa­ga: Pi­cas­so na po­cząt­ku jak naj­bar­dziej ma­lo­wał kred­ka­mi i ołówkiem!

    • O wi­dzisz, ale mam na­dzie­ję, że nie ma­lo­wał po ścianach 😉

      • No w każ­dym ra­zie to, co wi­dzia­łam w mu­zeum jego imie­nia było na kart­ce, ale dia­bli wie­dzą ja­kie były jego praw­dzi­we początki 😉 

        • To może jed­nak po­zwo­lę im ma­lo­wać po ścia­nach, a za­miast prze­ma­lo­wy­wać po­kój sku­ję tynk i ma­lo­wi­dła prze­cho­wam dla po­tom­nych. Kto wie ile za kil­ka­na­ście lat będą war­te pierw­sze ry­sun­ki przy­szłych mistrzów? 😉

          • Ge­nial­ne. To jak już za 30 lat sprze­dasz ten tynk ko­lek­cjo­ne­rom i ku­pisz so­bie za to wil­lę z ba­se­nem w ja­kimś eg­zo­tycz­nym kra­ju, za­proś mnie cho­ciaż na drin­ka z pa­lem­ką w za­mian za pomysł 😉

          • Za­ła­twio­ne! Chy­ba… że mi od kasy pal­ma odbije 😉

  • Z ga­cia­mi się zgadza! 😀

  • o Mat­ko! Praw­da w oczy kole…

  • Ni­gdy nie będę jak wła­sna mat­ka… może to nie­moż­li­we ale tak na­praw­dę ni­gdy jej nie po­zna­łam. Miesz­ka­łam z nią przez 3 lata ale to za mało by ko­goś po­znać, zwłasz­cza je­śli jest się nastolatkiem.