Dlaczego oglądając animé jestem bardziej zadowolona z życia?

Dlaczego oglądając animé jestem bardziej zadowolona z życia? Image

Dlaczego oglądając animé jestem bardziej zadowolona z życia?

Je­stem do­ro­sła i oglą­dam baj­ki dla dzie­ci. Nie tyl­ko z dzieć­mi, ale tak­że czę­sto wie­czo­rem, kie­dy to więk­sza cześć spo­łe­czeń­stwa śle­dzi losy bo­ha­te­rów se­ria­li, fil­mów dłu­go­me­tra­żo­wych lub me­czy pił­ki noż­nej. Ja w tym cza­sie oglą­dam ja­poń­skie ani­mé. Dziw­ne? Nie tyl­ko dla Was. Na­wet do­ro­śli Ja­poń­czy­cy uwa­ża­ją to za od­stęp­stwo od nor­my. Ale dzię­ki tym „ba­jecz­kom dla dzie­ci” je­stem o wie­le bar­dziej za­do­wo­lo­na, niż oglą­da­jąc wszyst­kie od­cin­ki Mody na suk­ces, Przy­ja­ciół czy po­żal się Boże pa­ra­do­ku­men­tów ser­wo­wa­nych co­dzien­nie w TV. Dla­cze­go tak się dzie­je? Jest kil­ka powodów!

1. Regularnie oglądam żywe kolory

Ani­mé mają to do sie­bie, że po­ka­zu­je barw­ne ob­ra­zy w pięk­ny i cie­ka­wy spo­sób. Je­śli re­gu­lar­nie jest się wy­sta­wio­nym na ich dzia­ła­nie wpły­wa­ją one na na­strój oglą­da­ją­ce­go. To tak jak prze­by­wa­nie w po­ko­ju o da­nym ko­lo­rze: czer­wo­ny jest ener­ge­tycz­ny, zie­lo­ny uspo­ka­ja, a bia­ły ko­ja­rzy się ze ste­ryl­no­ścią. Oczy­wi­ście nie wszyst­kie ani­mé są peł­ne barw. Te dla do­ro­słych są czę­sto ciem­ne, wręcz de­pre­syj­ne. Ale nie­za­leż­nie od tego, na czym do­kład­nie po­le­ga ko­lo­ry­sty­ka wi­do­wi­ska, moż­na li­czyć na to, że wcią­gnie Cię w ja­kim­kol­wiek świe­cie ko­lo­rów, na któ­rym po­le­ga­li artyści.

2. Uczę się zupełnie nowych rzeczy

Ani­ma­cje, na­wet ko­re­ań­skie czy chiń­skie, nie są jed­nak tym sa­mym co ja­poń­skie ani­mé. Dla każ­de­go spo­za Ja­po­nii, a fa­nów ani­mé jest na­praw­dę wie­lu w róż­nych za­kąt­kach świa­ta, ani­mé przede wszyst­kim uczy o kul­tu­rze tego kra­ju, wie­rze­niach, zwy­cza­jach, cza­sem na­wet hi­sto­rii. Do tego oglą­da­jąc fil­my z na­pi­sa­mi moż­na na­uczyć się tak­że ja­poń­skie­go. Ja te­raz bym przy­naj­mniej wie­dzia­ła je­śli ktoś do mnie po­wie po ja­poń­sku „ty po­two­rze!” lub „ty głupku!”.

3. Ćwiczę wyobraźnię

Je­śli wy­da­je się Wam, że po­pu­lar­na baj­ka ani­mo­wa­na typu Shrek jest od­je­cha­nym po­my­słem, to bez tru­du znaj­dzie­cie swój ulu­bio­ny ga­tu­nek w ani­mé. Tu wy­obraź­nia i mie­sza­nie kon­cep­tów, róż­nych al­ter­na­tyw­nych świa­tów jest na po­rząd­ku dzien­nym. Przy­kład? Pro­szę bar­dzo: wal­ka sa­mu­ra­jów z ko­smi­ta­mi (Gin­ta­ma), sys­tem wy­ła­pu­ją­cy przy­szłe złe za­mia­ry każ­de­go czło­wie­ka na zie­mi (Psy­cho Pass), la­ta­ją­ca w chmu­rach le­gen­dar­na wy­spa (La­pu­ta – pod­nieb­ny za­mek). Do tego czę­sto jed­no ani­mé za­wie­ra od­nie­sie­nia nie tyl­ko do spraw ak­tu­al­nych, ale tak­że do in­nych ani­mé. Oglą­da­jąc je na­praw­dę trze­ba mieć otwar­ty umysł!

4. Animé pokazują uniwersalne prawdy

Poza nie­re­al­nym świa­tem uka­zy­wa­nym w ani­mé więk­szość z nich ma cał­kiem uni­wer­sal­ne prze­sła­nie dla oglą­da­ją­cych. Przy­jaźń, lo­jal­ność (Po­ke­mon), ma­ni­pu­la­cja da­ny­mi w me­diach (Gu­il­ty crown), śmierć, woj­na nu­kle­ar­na oczy­ma dzie­ci (Gro­bo­wiec świe­tli­ków) i wie­le wie­le innych.

5. Przyjaźń jest bardzo ważna

Jed­nym z naj­czę­ściej spo­ty­ka­nych wąt­ków w ani­mé jest przy­jaźń, em­pa­tia. Do­ty­czy to nie tyl­ko tych skie­ro­wa­nych do młod­sze­go wi­dza, jak wła­śnie Po­ke­mon czy cały do­ro­bek Stu­dia Ghi­bli, ale tak­że te skie­ro­wa­ne do dorosłych.

6. Animé są dobrym lekiem na zły dzień

Wpraw­dzie do­brym le­kiem jest też książ­ka, man­ga, ko­miks czy film, jed­nak naj­więk­sze moż­li­wo­ści uka­za­nia świa­ta ma do­brze zro­bio­ne ani­mé. Żad­ne stu­dio nie zro­bi tak fu­tu­ry­stycz­ne­go fil­mu jak może to zro­bić ry­sow­nik. Nie trze­ba do tego mi­lio­nów do­la­rów, ma­kiet, wy­sa­dza­nia bu­dyn­ków i za­trud­nia­nia zna­nych ak­to­rów. Wy­star­czy kon­cept i do­bra kre­ska. To wła­śnie dla­te­go w ani­mé zna­leźć moż­na tak wie­le ga­tun­ków, z któ­rych każ­dy może wy­brać swój ulubiony.

7. Wszystko jest możliwe

To, co mnie oso­bi­ście de­ner­wu­je w fil­mach, szcze­gól­nie ame­ry­kań­skich, czy ko­mik­sach, to sza­blo­no­wość. Do­bry bo­ha­ter za­wsze jest do­bry, hap­py­end jest pra­wie mu­ro­wa­ny, rzad­ko na­wet w hor­ro­rach czy thril­le­rach moż­na po­wie­dzieć, że fa­bu­ła wcią­gnę­ła, a widz do koń­ca nie wie­dział kto za­bił. Tej li­nio­wo­ści ra­czej nie znaj­dzie­cie w ani­mé dla do­ro­słych (w tych dla dzie­ci czę­ściej). Bo tak jak w ży­ciu tak i w ani­mé wszyst­ko jest możliwe.

8. Bycie dziwnym nie jest dziwne

Ma­nia­cy ani­mé czy mang zwy­kle w to­wa­rzy­stwie uzna­wa­ni są za dzi­wa­ków. To zro­zu­mia­łe, bo wła­ści­wie nikt z nas nie oglą­da ani­mé od dzie­ciń­stwa. Do tego wszyst­ko co nie po­sia­da ży­we­go ak­to­ra za­szu­flad­ko­wa­ne jest jako „dla dzie­ci”, więc do­ro­śli oglą­da­ją­cy kre­sków­ki są choć­by zdzie­cin­nia­li. Bo czy bę­dąc 20, 30, 40… lat­kiem przy­stoi jesz­cze oglą­dać animé/czytać man­gi? Tro­chę rze­czy­wi­ście dziw­ne, ale gwa­ran­tu­ję, że 99% z nich nie ob­ra­zi się je­śli uznasz go za dziwaka.

9. Mogą się przebierać nie tylko w karnawale i Halloween!

Żeby wy­glą­dać jesz­cze dziw­niej naj­le­piej brać udział w zlo­tach mi­ło­śni­ków fan­ta­sy i ani­mé jako co­splay­er. Jest to oso­ba, któ­ra prze­bie­ra się za ja­kąś po­stać ze świa­ta animé/mangi, cza­sem gier, ko­mik­sów czy ksią­żek fan­ta­sy. Nie­któ­rzy z co­splay­erów są na­wet za­wo­dow­ca­mi, a ich prze­bra­nia to dzie­ła sztu­ki! Sama w tym roku by­łam na Pyr­ko­nie w Po­zna­niu. Za­bra­łam na nie­go dzie­ci i uwierz­cie: tak sze­ro­ko otwar­tych szczęk na wi­dok prze­cha­dza­ją­cych się po alej­kach Gan­dal­fów, el­fów, or­ków czy Lor­dów Va­de­rów nie wi­dzia­łam jesz­cze nigdy!

Ry­sun­ki z ani­mé na­le­żą do Pe­ter Pham.

Autor | moniowiec Komentarze | 18 Data | 4 sierpnia 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Go­sia Owczarek

    Ja mam ani­mę wy­ta­tu­owa­ną na brzuchu;)

  • Cie­ka­we spo­strze­że­nia, ja szcze­rze mó­wiąc ni­gdy nie za­głę­bia­łam się w te­mat ani­mé, ale nie dzi­wi mnie też fakt, że są lu­dzie za­fa­scy­no­wa­ni ta­ki­mi bajkami.

  • Tez ogla­dam ani­mé, moze nie pa­sja­mi, jak Ty 😉 Jed­no jedt pew­ne, za­wsze te„bajki” maja prze­sla­nie, tro­che fi­lo­zo­fii w so­bie i sa bar­dzo estetyczne 🙂

  • Syl­wia Antkowicz

    Cza­sem oglą­dam, ale wolę baj­ki mo­je­go dzie­cińś­twa jak cho­ciaż­by Smerfy.

  • Ewe­li­na

    Każ­dy ma ja­kieś hob­by i pa­sje. To, że Two­je za­in­te­re­so­wa­nia są zu­peł­nie inne, niż więk­szo­ści po­pu­la­cji, nie zna­czy, że je­steś dziw­na. Wręcz prze­ciw­nie, in­te­re­su­ją­ca i oryginalna!

  • Świat Toli

    Ja oso­bi­ście nie prze­pa­dam za ego typu sztu­ką, gdy by­łam dziec­kiem to oglą­da­łam ta­kie baj­ki, ale te­raz to już nie moja bajka.

  • To, nie­ste­ty, nie jest moja (no­men omen) baj­ka 😉 Ni­gdy nie cią­gnę­ło mnie do ani­mé i po­mi­mo wszel­kich, świet­nych ar­gu­men­tów któ­re tu­taj przy­to­czy­łaś, na­dal nie mam ocho­ty się­gnąć po te baj­ki — przepraszam 😉
    Ce­nię so­bie na­to­miast od za­wsze lu­dzi, któ­rzy mają ja­kąś pa­sję, za­in­te­re­so­wa­nia i hob­by. Uwiel­biam ich słu­chać i czy­tać, bo lu­dzie z praw­dzi­wą pa­sją umie­ją za­cie­ka­wić swo­im ulu­bio­nym te­ma­tem. I dla­te­go Twój wpis prze­czy­ta­łam ze szcze­rą przyjemnością 🙂

  • Kie­dyś oglą­a­łam wię­cej ani­mé, dziś od świę­ta ale tez mi się zdarza 🙂

  • syl­wia t

    No wła­śnie to tak­że nie moja baj­ka, choć przy­znam się szcze­rze że zda­rza­ło się mi oglą­dać nie­gdyś tego typu produkcje.

  • Swo­je­go cza­su z sio­strą mia­ły­śmy to­tal­ne­go ho­pla na punk­cie Cza­ro­dziej­ki z Księ­ży­ca, a do te­raz pła­czę ze śmie­chu jak oglą­dam Shin Chan’a 😀 😀 Nie wiem, czy to się ła­pie w krąg Two­ich za­in­te­re­so­wań, ale nic się nie martw — my z mę­żem czę­sto oglą­da­my wie­czo­ra­mi baj­ki w odcinkach 😀 😀

  • A ja chy­ba przez całe moje ży­cie nie obej­rza­łam ani jed­nej baj­ki ani­mé. Ja­koś do mnie nie przemawiają.

    • To ja po­le­cę coś dla dzie­ci — Mój są­siad To­to­ro. Ślicz­na jest! A wia­do­mo, jak dzie­ci obej­rzą to i rodzic 😉

  • Ani­mé to cał­ko­wi­cie nie moja baj­ka. Kie­dyś pró­bo­wa­łam obej­rzeć ta­kie jed­no, na­wet nie pa­mię­tam ty­tu­łu, ale zu­peł­nie nie mo­głam się w tym od­na­leźć. Wolę moje uko­cha­ne se­ria­le i fil­my 🙂 Nie­mniej, cie­szę się, że cie­szysz się z ży­cia i nie uda­jesz ni­ko­go innego 🙂

  • Może nie­ko­niecz­nie ani­mé, ale też uwiel­biam baj­ki i nie oglą­dam ich tyl­ko z córką 🙂

  • Fi­lo­zo­fia Pu­chat­ka bar­dzo do mnie przemawia 🙂

  • Ma­luch w domu

    A ja ni­gdy tego nie oglądałam.