Całkiem poradnikowo

Adaptacja w przedszkolu i żłobku – fakty i mity

Arti był pionierem jak na pierworodnego przystało: chodził do żłobka prywatnego, a swoją przygodę z nim rozpoczął jako półroczniak. Później w sumie trzy razy zmieniał przedszkole ze względu na zmiany zamieszkania czy ciekawsze placówki, które były znacznie bliżej domu. Kinia chodziła do żłobka niecały rok jako roczniak, później do przedszkola i też raz je zmieniała – tu powodem było moje zdanie na temat palcówki. Natka to mamicórka – rozpoczęła przygodę od przedszkola jako równo 3-latka i wciąż chodzi do tego samego, ostatni już rok. I każde z nich inaczej przystosowywało się do placówki. Czy istnieje sposób na łagodną adaptację w przedszkolu? Oto mity i fakty, które sama odkryłam!

Opieka nad dzieckiem: kogo wybrać?

Odpowiedź jest prosta: tego, kogo byście chcieli widzieć w tej roli i mogli pozwolić sobie na jego pomoc. Nie tylko materialnie! Czasem nie mamy pod ręką babci czy cioci zdolnej do opieki nad maluchem, kiedy indziej nie stać nas na przedszkole prywatne, a jeszcze kiedy indziej po prostu nie jesteśmy przygotowani jako rodzice na zbyt szybkie rozłączenie z dzieckiem. I każda z tych dróg jest dobra. Jeśli jednak mama musi (lub chce) wrócić do aktywności zawodowej, niech powierzy opiekę nad dzieckiem innej osobie lub placówce. To może być też ojciec, przecież jest najbliższą mu rodziną. Dla dziecka to o wiele lepsze, niż widok matki przyklejonej do komputera, pracującej zdalnie podczas jego drzemek czy nocnego snu. Wieczna niedostępność, stres zwiazany terminami, niewyspanie i łączenie zbyt wielu ról jest o wiele gorsze niż niejeden żłobek czy przedszkole. Znajdźcie wystarczająco dobre rozwiązanie: żłobek, przedszkole, nianię lub opiekę babci. Nie idealne, bo takiego nie ma. Jako rodzice mamy swoje priorytety i wiemy czego absolutnie nie chcemy odpuścić, a na co możemy przymknąć oko. W wyborze pomoże właśnie adaptacja, bo i czasem, chcąc nie chcąc, dziecko też nie musi być przygotowane na Wasz wybór.

Mit 1: Dziecko chodzi do żłobka/przedszkola dlatego, że musi

Przedszkole i żłobek nie jest przymusowy. I dobrze, bo dziecko powinno się czuć przede wszystkim dobrze. Podczas adaptacji nie chodzi o to, żeby dziecko zrozumiało, że nie ma wyjścia. Ma, ale adaptacja pokaże mu, że jest to miejsce na tyle bezpieczne, że można na chwilę oddalić się od mamy i zaufać innym dorosłym. Dziecko ma zachcieć przebywać w nim. W tym celu musi poznać otoczenie i rutynę dnia, lecz przede wszystkim nawiązać relację z nauczycielkami. Kontakty z dziećmi będą dopiero jak będzie starsze.

Mit 2: Dziecko, które idzie do żłobka czy przedszkola NIE powinno być karmione piersią, spać z rodzicami czy nosić pieluchy

Kinię karmiłam piersią cały czas jej przebywania w żłobku. Ba, nawet zostawiałam moje mleko, by mogła je pić zamiast modyfikowanego, którego nie chciała. Wytyczne, że należy odstawić dziecko od piersi, bo idzie do żłobka, możecie więc zignorować, bo nijak ma się ta czynność do adaptacji w żłobku czy nawet przedszkolu. Wręcz przeciwnie: dziecko w ten sposób, tak samo jak np. śpiąc z rodzicem, łatwiej opanuje pierwsze stresujące dni. Nagła zmiana aż tak wielu rzeczy w jego życiu raczej wprowadzi tylko większy chaos.

Jeśli chodzi o odpieluchowanie, co zwykle dotyczy przedszkoli, to niektóre bez problemu przyjmują dzieci korzystające z pieluch. Według obecnej wiedzy dziecko powinno samo kontrolować wypróżnianie, a żaden trening tego nie przyspieszy. Jak mawiała moja pediatra: zdrowe dziecko w wieku 18 lat nie korzysta już z pieluch. Nie ma co, wesoła to kobieta.

Mit 3: Dziecko nagle wymaga więcej atencji

Zdarza się tak, że dziecko, które zaczyna chodzić do żłobka lub przedszkola, nagle zmienia się znowu w maluszka, któremu trzeba zakładać skarpetki, bo nie umie, najlepiej karmić i nosić na rękach. Wręcz jakbyśmy znowu mieli noworodka, tyle, że dogada się i miewa fochy. Pierwszą myślą zwykle jest, że od kogoś odgapił w przedszkolu/żłobku (zwłaszcza w mieszanej grupie, gdzie bywają i młodsze dzieci) albo jest małym manipulatorem i chce ugrać dodatkowy czas z rodzicami. Ale to nie do końca tak. Dziecko nie jest małym mistrzem intrygi, ono zwyczajnie chce być blisko rodziców, czuć ich opiekę, a inaczej, niż wręcz włażąc im na głowę nie potrafi tego wyrazić.

Mit 4: Nie przedłużaj pożegnań i porannych czułości w szatni. Nie odbieraj dziecka wcześniej.

Choć dziecko lubi rutynę (patrz Fakt 5) to nie zna się na zegarku. Nie będzie wiedziało, czy zabierasz je po obiedzie godzinę, dwie czy trzy. Śmiało więc możesz odebrać własne dziecko. Inne dzieci mogą przy tym płakać. To tez normalne, bo przypominają sobie o swoich rodzicach albo mają jakieś inne problemy. Nie oznacza to jednak, że masz zostawić dziecko w sztywnych ramach czasowych, bo w grupie ktoś notorycznie płacze. Na pewno panie opiekunki znajdą sposób, by wszystkich zadowolić.

Najwięcej problemu jest jednak rano, kiedy dziecko nie chce się odkleić od rodzica. Tu nauczycielki mogą coś podpowiedzieć, pomóc, zaproponować dziecku zabawę czy przedstawić plan dnia, przytulić, ale lepiej nie pozwalać na przekazanie zapłakanego i niespokojnego dziecka nauczycielce. Owszem, wypłacze się, ale będzie się czuło źle w placówce. Nie będzie czuło bezpieczeństwa. Pożegnania bywają trudne, ale to Wy macie prawo decydować jak długo będą trwały i jak przebiegały. Możesz przyjść wcześniej, by dłużej się tulić. Możesz zaprowadzić do drzwi. Wreszcie możesz dać dziecku coś, co będzie kojarzyło się z Tobą: pluszaka, smoczek, książeczkę, a co dziecko będzie mogło zabrać ze sobą do sali.

Mit 5: Po okresie adaptacji nie ma już problemów

Problem może być zawsze. Przedszkolak też miewa gorsze dni, które czasem zmieniają się w gorsze tygodnie, więc warto uzbroić się w cierpliwość. Ale są też dzieci, które nigdy nie przyzwyczają się do nowego miejsca, bo nie są jeszcze na to gotowa. Sama pamietam dziewczynkę z grupy żłobkowej Artiego, która całe dnie stała samotnie w kącie. Kiedy rpzeszła do grupy przedszkolnej nagle była gotowa na interakcje z innymi i doskonale bawiła się z dziećmi. Żłobek i przedszkole mogą wpłynąć pozytywnie na rozwój dziecka, ale dziecko, które źle się tam czuje, nie wykorzysta tej okazji. Dla niego ważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa, które ma przy rodzicach. Często nie jest to kwestia nieodpowiedniej placówki, lecz nieodpowiedniego momentu w rozwoju dziecka. Pomaga przeczekanie, czasem zmiana placówki. A czasem potrzeba tzw. readaptacji, czyli powtórzenie całego procesu adaptacji w tej samej placówce, szczególnie jeśli dziecko np. długo w niej nie było z powodu choroby czy wakacji.

Fakt 1: Presja utrudnia adaptację

Jeśli codziennie będziesz wypytywać dziecko, a nie panią nauczycielkę, o stan dziecka, jego zachowanie i samopoczucie, to może czuć zbyt dużą presję. Pytania „Nie płakałeś? Byłeś dziś dzielny? Podobało ci się?” sprawiają, że dziecko czuje potrzebę sprostania wymaganiom, ale czasem nie jest jeszcze na to gotowe. Nie bombardujmy dziecka – ono będzie mówić. Początkowo Natka zawsze opowiadała tylko co było na obiad w przedszkolu (zawsze pomidorowa, co nie zgadzało się z manu podanym przez przedszkole i przez starszą siostrę). I tyle jej starczyło.

Fakt 2: Dziecko, które źle znosi rozstania czy jest wrażliwe, gorzej zniesie adaptację

Na przebieg adaptacji wpływają wcześniejsze doświadczenia, szczególnie te związane z rozstaniem z rodzicami. Jeśli bywał z tym problem albo rzadko dziecko rozstawało się z rodzicami, może być problemem także adaptacja. Jeśli też pozostawianie dziecka samego było tylko w formie kary („uspokój się bo cię tu zostawię”), to nic dziwnego, że dziecko pozostawanie bez rodzica traktuje jako coś przykrego. Najlepiej jeśli dziecko wie, że wyjdziesz i wrócisz. Nagłe zniknięcie bez pożegnania, tzw. wyjście po angielsku, raczej sprawi, że dziecko się przestraszy. „Mama znikła, nie mogę czuć się bezpieczny”. O ile oczywiście dziecko zda sobie z tego sprawę, bo nie zawsze zauważa. Jednak czy warto nadszarpywać poczucie bezpieczeństwa, które dopiero się tworzy?

W przypadku maluchów warto poczytać o tzw. lęku separacyjnym i uważnie obserwować dziecko. Jeśli zaobserwujemy go, to lepiej nie planować adaptacji w żłobku w tym okresie i przeczekać kilka tygodni, aż on minie.

Fakt 3: Emocje rodzica są równie ważne jak emocje dziecka

Podchodziłam do żłobka czy przedszkola dość naturalnie. Może miałam szczęście, a może dzieci to wyczuwały i poza drobnymi incydentami podczas porannego pozostawiania rzadko było problemem zaadoptowanie się moich dzieci w przedszkolu czy żłobku. Pierwsze dni siedziałam wprawdzie na szpilkach w pracy, bo może ktoś z przedszkola czy żłobka zadzwonić, ale okazał się, że wszystko jest ok. Jednak spotykam się często z przenoszeniem własnego strachu na dziecko u wielu rodziców. Dlatego tak istotne, aby rodzice zadbali również o siebie. Ich poczucie bezpieczeństwa, pozytywne nastawienie do adaptacji jest równie ważna, jak emocje dziecka.

Fakt 4: Warto słuchać opiekunów, ale to Ty wiesz najlepiej jak pomóc dziecku

Jesteś przy dziecku od jego urodzenia i znasz jak nikogo. Dlaczego więc tak trudno Ci podejść asertywnie do niektórych pomysłów innych? Czemu w siebie nie wierzysz? Uwier w swoją intuicję i rodzicielskie kompetencje. Proś nauczycielki o informacje o przeżyciach i potrzebach dziecka. Niech czują, że jesteście po tej samej stronie – stronie dobra dziecka. Ale to Wy decydujecie, jak długo trwa pożegnanie z maluchem i czy odbieracie dziecko wcześniej, niż zalecają to nauczycielki. Możecie i powinniście wymagać, by nauczycielka krytykowała Wasze zachowanie na osobności, a nie w obecności dziecka. To podważa autorytet. I odwrotnie: samemu też rozmawiamy z nauczycielkami twarzą w twarz, by nie podważyć jej autorytetu. To może znacznie utrudnić adaptację. Pamiętajcie tylko, że kadra, która nie ma szacunku do rodziców, nie będzie go miała również w stosunku do dzieci. Wtedy nic innego nie pomoże jak zmiana placówki.

Fakt 5: Rutyna pomaga w adaptacji

Wprowadzamy rutynę podczas snu czy w miarę stałe pory posiłków (sprawdź dlaczego rutyna dla dziecka jest ważna), a boimy się przewidywalności planu dnia w przedszkolu. Całkowicie bezpodstawnie. To właśnie rutyna sprawi, że dziecko łatwiej zaakceptuje nowe wyzwanie jakim jest przedszkole czy żłobek. Jeśli chcesz jeszcze bardziej pomóc, sama możesz wprowadzić rutynę np. podczas porannego pożegnania. Niech dziecko ma ze sobą ulubionego misia czy lalkę, macha wraz z nim na pożegnanie, a w razie chęci poprzytula się na sali. Żłobki i przedszkola raczej pozwalają zabierać ze sobą na salę ulubioną przytulankę.

Adaptacja w naszym wykonaniu

Arti poszedł do żłobka jako półroczniak, Kinia mając rok. U obydwu adaptacja przebiegła właściwie bezproblemowo, choć Arti potrzebował dłuższego przytulania rano w szatni, a Kinia – karmienia piersią zaraz po wyjściu z sali. Natka chodziła do przedszkola jako 3latka. Wszystkie dzieci miewały okresy lęków separacyjnych, większych czy mniejszych, ale odpowiednia dawka przytulasków co dzień załatwiła w końcu sprawę.

Na co się przygotować?

Na pewno na to, że nic nie jest dane z góry. Dziecko może przyzwyczaić się szybko, ale mieć kryzys po tygodniu czy miesiącu. Może też miesiąc się adoptować lub nie być zupełnie przygotowanym na żłobek czy przedszkole akurat teraz. Warto przygotować się psychicznie na to, że na początku będzie nawet trudniej, niż kiedy dziecko było w domu. Poza tym dziecko oczywiście może chorować, co wydłuża adaptację. Może też potrzebować więcej bliskości i uwagi niż zazwyczaj, zwłaszcza rano. To normalne zachowania, które po prostu trzeba przeczekać. Może też być zupełnie odwrotnie, niemniej żaden z problemów nie stanowi jakiejś porażki wychowawczej.

Fot. Steven & Courtney Johnson & Horwitz, CC BY-SA 2.0

A czy Wasze dzieci wybierają się do żłobka lub przedszkola? Przygotowujecie się? A jeśli już tam chodzą, jak przebiegała ich adaptacja? Podzielcie się w komentarzach!