Całkiem poradnikowo

Dlaczego warto kupować drewniane zabawki?

Pla­stik i chińsz­czy­zna ota­cza­ją nas zewsząd w skle­pach z zabaw­ka­mi oraz we wła­snym domu. Nie ma chy­ba żad­nej małej dziew­czyn­ki, któ­ra na widok bro­ka­to­we­go różo­we­go zesta­wu do picia her­bat­ki z misia­mi nie wes­tchnie głę­bo­ko czy chłop­ca, któ­ry odmó­wi zaba­wy pla­sti­ko­wym wozem stra­żac­kim. Jed­nak bar­dzo czę­sto są to zabaw­ki na jeden sezon, a te bar­dziej trwa­łe kosz­tu­ją kro­cie. Czy jest jakaś alter­na­ty­wa? A gdzie są drew­nia­ne zabaw­ki jak nie­śmier­tel­ny koń na bie­gu­nach? Dla­cze­go war­to kupo­wać drew­nia­ne zabaw­ki?

Drewniane zabawki są bardziej trwałe

Chcia­ła­bym powie­dzieć, że moje dzie­ci sza­nu­ją zabaw­ki. Chcia­ła­bym wie­rzyć, że robią to choć­by inne, ale takich deli­kwen­tów moż­na na pal­cach jed­nej ręki poli­czyć. Naj­wię­cej jest malu­chów, któ­re mają w głę­bo­kim powa­ża­niu cenę zabaw­ki i z zawzię­to­ścią testu­ją jakość pre­zen­tu: rzu­ca­ją nim, gry­zą go, roz­bie­ra­ją na czę­ści, sia­da­ją na nim. Rezul­tat? Trój­ko­ło­wy samo­cho­dzik, bo koło gdzieś “samo” odpa­dło, lal­ka z obcię­tą fry­zu­rą, smok z pogry­zio­nym ogo­nem. Stra­ci­łam już rachu­bę ile pla­sti­ko­wych zaba­wek wyrzu­ci­łam, bo nie dzia­ła­ły albo nawet były nie­bez­piecz­ne dla dzie­ci, tak bar­dzo zosta­ły poła­ma­ne. Nie zli­czę też ile bate­rii kupi­łam do tych gra­ją­co-świe­cą­cych. Pod tym wzglę­dem kupio­ny na jar­mar­ku samo­cho­dzik drew­nia­ny nadal daje radę, choć ma już kil­ka lat, a pogry­zio­ne drew­nia­ne puz­zle nie stra­cił na aktu­al­no­ści, choć zgu­bił nam się jeden ele­ment z bie­dron­ką.

Drewniane zabawki zachęcają do kreatywnej zabawy

Oczy­wi­ście wie­le zale­ży od rodza­ju zabaw­ki, bo i pla­sti­ków potra­fią napraw­dę być cie­ka­we. Jed­nak naj­czę­ściej popu­lar­ne zabaw­ki robią wszyst­ko za dziec­ko – samo­chód sam jeź­dzi, miś śpie­wa, książ­ka się czy­ta, pisto­let strze­la lase­rem. Dziec­ko naj­czę­ściej chwi­lę jest zaab­sor­bo­wa­ne nowo­ścią, jed­nak ona szyb­ko powsze­dnie­je i zabaw­ka albo tra­fia do kąta albo total­nie zmie­nia swo­je prze­zna­cze­nie, jak pla­sti­ko­we małe samo­cho­dzi­ki, któ­re były ukła­da­ne przez dziew­czyn­ki do snu i wożo­ne w wóz­kach, bo one mają rodzi­nę autek. Wszyst­kich tych dźwię­ków i świa­te­łek nie mają zaba­wi drew­nia­ne i… to dobrze! Dzie­ci maja moż­li­wość zaba­wy na swój wła­sny spo­sób, nada­wa­nia gło­su pojaz­dom, zwie­rząt­kom czy przed­mio­tom codzien­ne­go użyt­ku. Przez to dzie­ci o wie­le wię­cej mówią, odtwa­rza­ją scen­ki i pod­czas takiej zaba­wy ćwi­czą zdol­no­ści logo­pe­dycz­ne i spo­łecz­ne, two­rzą kon­struk­cje z drew­nia­nych kloc­ków czy też… gotu­ją z nich potra­wy. Pomysł

ów do zaba­wy jest bez liku i nie trze­ba mieć sto­su zaba­wek, by wymy­ślić z nich coś nowe­go.

Drewniane zabawki mogą rosnąć wraz z dzieckiem

Każ­de dziec­ko ma inne zain­te­re­so­wa­nia i z wie­kiem mogą one się zmie­niać. Dzień przed uro­dzi­na­mi Kinia kocha­ła wil­ki, a w dzień uro­dzin już konie. I dodam, że miłość u niej jest raczej z tych dłu­go­trwa­łych. Drew­nia­ne zabaw­ki mają to do sie­bie, że moż­na je wyko­rzy­stać na wie­le spo­so­bów, więc nie­ja­ko rosną one wraz z dziec­kiem. Być może zwią­za­ne jest to tak­że z dłu­go­wiecz­no­ścią drew­nia­nych zaba­wek, bo…

Drewniane zabawki są dla wielu pokoleń

Nie mam zaba­wek z wła­sne­go dzie­ciń­stwa, bo odda­łam je do przy­szkol­nej zerów­ki. Mężo­wi tak­że został jeden samo­cho­dzik, któ­ry teraz dum­nie stoi na pół­ce oraz kubeł drew­nia­nych kloc­ków. Mają one 30 lat i nadal są w uży­ciu! To nie­sa­mo­wi­te! Być może fir­ma je pro­du­ku­ją­ca nawet już nie ist­nie­je, choć nadal zda­rza­ją się takie pereł­ki na ryn­ku jak np. Kan­du, któ­re mogą się poszczy­cić wie­lo­let­nim doświad­cze­niem w pro­duk­cji drew­nia­nych zaba­wek. Kan­du ma w koń­cu już tyle lat co te zacho­wa­ne dla potom­no­ści kloc­ki. O ile kie­dyś zabaw­ki drew­nia­ne czy np. puz­zle tek­tu­ro­we powsta­wa­ły zupeł­nie ręcz­nie: wyży­na­ne wyrzy­nar­ką, obta­cza­ne ręcz­ny­mi tokar­ka­mi czy malo­wa­ne, szli­fo­wań i impre­gno­wa­ne ręcz­nie, teraz wszel­kie kloc­ki, konie na bie­gu­nach czy samo­cho­dzi­ki są już pro­duk­cją maso­wą. Czy to coś zmie­nia? Wła­śnie w przy­pad­ku zaba­wek drew­nia­nych to nie­wie­le. Może tyl­ko, albo i aż to, że przez to nie są nie­bo­tycz­nie dro­gie jak zabaw­ki hand­ma­de. Dzię­ki temu nie tyl­ko ulu­bio­ny miś i owcu­nia zosta­nie na stry­chu dla dzie­ci moich dzie­ci, ale tak­że wie­le nie­śmier­tel­nych drew­nia­nych zaba­wek czy puz­zli.

Zobacz też: