Całkiem poważnie

Dobra córka

Niedziela, dzień, w którym większość Polaków cieszy się swoją rodziną, gdyż nie trzeba iść do pracy. Dzień odpoczynku. W słoneczną pogodę jak dziś wielu postanawia wybrać się na spacer i cieszyć słońcem. Wyszła i ona. Razem z mężem i rodzicami cieszyli się ciepłą zimą. Angelika.

Któż by nie chciał mieć takiej córki? Miła, zawsze mówi wszystkim „dzień dobry”, ma kochającego i, to też ważne, bogatego męża. Wróciła z ciężkiej pracy za granicą, postawiła dom, zbudowała dom starzejącym się rodzicom, jeździ najnowszym modelem mercedesa. Nadal jest piękna, mimo iż minęło wiele lat od czasów jej młodości.

Młodość… Czas beztroski, czas zabawy i głupich pomysłów. Angelika chodziła z koleżanką z podwórka do szkoły średniej. Obie zawsze roześmiane i ciekawe świata. Do naprawdę dobrej zabawy brakowało im jednego: pieniędzy. Dorabiały więc opiekując się starszymi ludźmi. Robiły zakupy, sprzątały, gotowały. Dostawały za to zawsze trochę grosza. Jednak to było mało. Postanowiły zrobić razem coś większego.

Pewnego dnia, gdy padała mżawka i panował już lekki półmrok, czekały w bramie starej kamienicy. Nie musiały długo stać. Właśnie szła w ich kierunku znajoma starsza pani. Wyskoczyły pospiesznie z bramy, przewróciły i wyrwały torebkę. Wiedziały, że właśnie wraca z poczty, gdzie odebrała swoją całą emeryturę. Udało się! Ten sukces opijały potem cały wieczór w pubie.

Pech chciał, że mimo ciemności babcia rozpoznała je. Zgłosiła sprawę na policję. Angelika była lepiej wychowana niż jej koleżanka. Rodzice nauczyli ją przyznawać się do błędu. Od tego czasu miała kuratora na głowie. Postanowiła się zmienić. Była spokojną dziewczyną, znalazła pracę. Było dobrze. Kuratela nie była już potrzebna.

Jak wielu Polaków postanowiła wyemigrować za lepszym życiem. Znalazła pracę w hotelu w Niemczech. Miała być sprzątaczką. Wróciła po roku. Jej połamane ręce nie były spracowane, ale udało jej się zarobić worek pieniędzy. Przywiózł ją bogaty obcokrajowiec. Zaopiekował się i został. Tylko on wiedział, w jaki sposób udało jej się zgromadzić pokaźną sumkę na pracy za granicą.

Któż by nie chciał mieć takiej córki? Czasem tylko niektórzy coś tam szepczą po kątach, że nie nasprzątała się zbyt wiele…


Inspirowany wpisem: PlanetaFaceta