Całkiem poradnikowo

Jak nauczyć dziecko chodzić i czy trzeba

Pierwszy krok w życiu dziecka jest nie mniej spektakularny jak pierwszy krok na Księżycu. Są fotki, radość, oklaski. Ale z chodzeniem czasem jest trochę jak z wysłaniem tego człowieka na srebrny glob: nie zawsze siły są mierzone na zamiary. W przypadku astronauty kończy się to katastrofą, w przypadku dzieci – prowadzaniem chwiejącego się malca za rączkę, by do katastrofy pokroju upadku nie dopuścić. Jednak chodzenie za rączki wcale nie jest mniej katastrofalne dla dziecka od guza na głowie.

Dziecko samo nauczy się chodzić

Uściślijmy: zdrowe dziecko, bo takie potrzebuje pomocy fizjoterapeutów i czasem innych specjalistów. Choć czasem nam, rodzicom, wydaje się, że bez tej pomocy matczynych czy ojcowskich rąk dziecko nie nauczy się chodzić samodzielnie, to jest inaczej. Nie ma nic złego w kibicowaniu maluchowi i cieszeniu się jego postępami. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy nie szanujemy indywidualnego tempa rozwoju dziecka i kiedy chcemy przyspieszać jego „osiągnięcia”. Bo maluch i jego organizm mogą sobie z takim pośpiechem nie poradzić.

Dlaczego własne tempo rozwoju jest ważne?

Chodzenie, choć tak łatwe się wydaje, ma swoje etapy. Pierwszym z nich jest przemieszczanie się wzdłuż mebli. Dziecko dostawia jedną nogę do drugiej, przez co pracuje nad wypracowaniem prawidłowej postawy ciała i wzorca ruchu. Jedne dzieci opanowują ten proces szybciej, inne wolniej. Nie należy przyspieszać. Od pierwszego stania dziecka przy meblach do pierwszego samodzielnego kroku bez przytrzymania może minąć kilka miesięcy i jest to całkiem normalne. W ten sposób nieprzyzwyczajony do pionowej postawy ciała organizm dziecka wypracowuje:

  • Prawidłowe ustawienie miednicy, stabilne i pod odpowiednim kątem
  • Prawidłowe ustawienie nogi na całej jej długości, czyli od stawu biodrowego do stopy, w tym prawidłowe obciążenie poszczególnych części stopy
  • Równowagę
  • A nawet pewność siebie i wewnętrzną motywację – nikt jak dziecko po upadku się tak szybko nie podnosi o własnych siłach

Choć to może być dziwne, ale chodzenie bokiem jest niezwykle ważnym wstępem do chodzenia do przodu.

Jakie są negatywne skutki prowadzenia dzieci za rączki?

Jeśli dziecko jest niedostatecznie przygotowane do samodzielnego chodzenia i pospieszane przez rodziców, to rzeczywiście nauczy się prędzej chodzić, ale nieprawidłowo. Podczas podtrzymywania przez rodzica nie ma przecież znaczenia jak dziecko postawi storę, jaki będzie środek ciężkości, jakie będzie napięcie mięśni – wszystko to za niego robią rodzicielskie podtrzymujące ręce. Dziecko nie uczy się też, że nieprawidłowy wzorzec ruchu oznacza bolesny upadek. Troska o dziecko nie może oznaczać unikania jakiegokolwiek potknięcia, bo to właśnie te pierwsze, delikatne, kiedy dziecko jeszcze nie potrafi się rozpędzić, uczy je, jak w przyszłości nie zrobić sobie czegoś biegnąc czy skacząc. Lepiej pozwolić dziecku na samodzielność.

Kiedy dziecko powinno umieć chodzić?

Podkreślam zdrowe dziecko. Zwykle dzieci zaczynają chodzić samodzielnie między 8 a 18 miesiącem życia. To spora różnica, ale tak naprawdę nie ma znaczenia czy zrobi to dziecko przed czy po roczku. Wiek, w którym dziecko samodzielnie postawi swój pierwszy krok nie ma wpływu na jego dalszy rozwój. Gdy zacznie chodzić później od rówieśników, wcale nie oznacza to, że w innych dziedzinach też będzie rozwijało się wolniej. Potwierdzają to m.in. obserwacje lekarzy z Zurychu, którzy śledzili postępy w rozwoju, inteligencję i koordynację ponad dwustu zdrowych  dzieci, urodzonych w 1978 i 1993 roku. Dzieci te regularnie poddawano testom równowagi, koordynacji i inteligencji aż do 18. roku życia. W tym czasie rodzice notowali kiedy dzieci zaczęły siadać, chodzić czy mówić. I rozwój fizyczny, także nauka chodzenia, która, jak wykazano, następowała najczęściej kiedy dziecko miało 12 miesięcy, nie miał nic wspólnego z rozwojem umysłowym malucha, a później dorosłego.

Czy to zawsze szkodzi?

Nic nie szkodzi zawsze. Zawsze to znajdzie się tylko wyjątek potwierdzający regułę. Jeśli będziemy przyspieszać proces chodzenia, prowadząc dziecko za wyciągnięte do góry rączki, maluch nauczy się chodzić według nieprawidłowego wzorca. Może, ale nie zawsze, wymagać rehabilitacji, która nie byłaby konieczna, gdyby poczekać jeszcze kilka tygodni i pozwolić mu ćwiczyć chodzenie przy meblach. Dziecko wprawdzie potrafi później nadrabiać we własnym zakresie jakieś drobne niedobory, stąd czasem mania na jazdę na rowerze, skoki na trampolinie czy huśtanie się. W tych drobnych niedoborach organizm radzi sobie sam. Ale po co robić źle i ryzykować, skoro można odpuścić i pozwolić dziecku na samodzielność?

Jak pomagać, żeby nie zaszkodzić?

Dziecko może ćwiczyć wstawanie i chodzenie bokiem przy niskim, stabilnym meblu (kanapa, ława, niski stolik) lub przymocowanej do ściany poręczy (takiej jak mają w salach do ćwiczeń baletnice). Natomiast gdy dziecko już zacznie chodzić, zamiast prowadzenia za rączki lub chodzików (o wpływie chodzików na chodzenie pisałam tu), lepszy będzie ciężki i stabilny wózek-pchacz. Taki wózek nie zakłóca prawidłowego wzorca chodzenia.

Fot. Richard Leeming, CC BY-SA 2.0

A chodzenie za jedną rączkę? Jeśli jest ze względów bezpieczeństwa, a my, jako wyższy od dziecka rodzic, nie ciągniemy za rękę za mocno w górę, to jest jak najbardziej w porządku. W tym przypadku dziecko samo pracuje własnym ciałem.

Pomyśl też o sobie!

Nauka chodzenia to jeden z tych wielu obszarów macierzyństwa, który jest ważny, ale może się obyć bez rodzica latającego jak helikopter wokoło. Naprawdę najlepiej odpuścić. Nie ma sensu poganiać dziecka, a dla własnego kręgosłupa i piersi nie ma też sensu zwijać się i garbić. A na pytania ciotek i sąsiadek, cmokających, że „taki duży, a jeszcze nie chodzi” miej zawsze w zanadrzu „na wszystko jest czas”.