Całkiem poradnikowo

Jak usunąć kleszcza?

Przy­szły cie­płe dni, a z nimi chęć bie­ga­nia po łąkach i lasach w krót­kim rękaw­ku i sukien­ce. Niczym małe sta­do nimf moje dzie­ci pene­tro­wa­ły leśne zaro­śla i mie­rzy­ły wodę w przy­droż­nych rowach. Wie­czo­rem poja­wił się na Kini nodze nowy pie­przyk, któ­ry swę­dział. Po głęb­szych oglę­dzi­nach stwier­dzi­li­śmy, że posia­da nóż­ki, więc musiał być paję­cza­kiem. Ale jak usu­nąć klesz­cza?

Jak urośnie to odpadnie!

Kleszcz jest tro­chę prze­ro­śnię­tym roz­to­czem. Jest paso­ży­tem cza­so­wym – naje się i odpa­da, by roz­mno­żyć się, schud­nąć i na nowo najeść. Nasz pech pole­ga na tym, że one nie mają natu­ral­nych wro­gów, a do tego bar­dzo lubią żero­wać na ludz­kiej skó­rze. Do tego, wg danych PZH, klesz­cze prze­no­szą set­ki wiru­sów, dzie­siąt­ki kręt­ków i bak­te­rii, dzię­ki któ­rym może­my zła­pać nie­cie­ka­wą cho­ro­bę odklesz­czo­wą. Bo nie tyl­ko bore­lio­za gro­zi po sto­ło­wa­niu się klesz­cza na naszym cie­le: jest jesz­cze bar­to­nel­lo­za, ana­pla­zmo­za gra­nu­lo­cy­tar­na, babe­szjo­za, klesz­czo­we zapa­le­nie mózgu, tula­re­mia, neo­er­li­chio­za, róż­ne odmia­ny gorącz­ki, a nawet dur powrot­ny. Zależ­nie od woje­wódz­twa oko­ło 10- 30 proc. klesz­czy jest zaka­żo­nych pato­ge­na­mi odklesz­czo­wy­mi. Pod­czas żero­wa­nia kleszcz pom­pu­je pod skó­rę neu­ro­tok­sy­ny. To wła­śnie one powo­du­ją swę­dze­nie, cza­sem rumień (któ­ry nie jest wca­le koniecz­nym obja­wem bore­lio­zy!). Dla­te­go wła­śnie lepiej nie cze­kać aż się naje i sam odpad­nie.

Jak bronić się przed kleszczami?

Pre­wen­cja przede wszyst­kim! Naj­lep­szym spo­so­bem jest ubra­nie dłu­gie­go ręka­wa czy też spodni z dłu­gi­mi nogaw­ka­mi – to dość sku­tecz­nie bro­ni dostę­pu do cia­ła. Jeśli ubra­nie jest jasne, naj­le­piej bia­łe, to dodat­ko­wo łatwo wytro­pić paso­ży­ta wędru­ją­ce­go po mate­ria­le. War­to pod­czas leśnej wędrów­ki co jakiś czas spraw­dzać czy coś po nas nie cho­dzi. Klesz­cze są naj­bar­dziej aktyw­ne rano i póź­nym popo­łu­dniem, lubią też raczej obrze­ża łąk i lasów niż zaro­śnię­tą pusz­czę czy śro­dek pola­ny. Do tego war­to sto­so­wać pre­pa­ra­ty odstra­sza­ją­ce klesz­cze. Mimo takich środ­ków zawsze po spa­ce­rze, nawet po par­ku czy łące, war­to obej­rzeć cia­ło. Szcze­gól­nie nara­żo­ne są miej­sca mięk­kie: za usza­mi, pod kola­na­mi i pacha­mi.

Jak usunąć kleszcza?

No i sta­ło się, jest kleszcz! I co dalej? Przede wszyst­kim nie sma­ru­je­my klesz­cza żad­nym kre­mem, ole­jem czy masłem. Nie pry­ska­my go pre­pa­ra­ta­mi. Nie przy­pa­la­my. Jed­no może­my – i musi­my! — zro­bić: odka­zić miej­sce uką­sze­nia.

Do usu­nię­cia klesz­cza, szcze­gól­nie małe­go, nie wystar­czą pal­ce czy paznok­cie. War­to zaopa­trzyć się w pin­ce­tę, przy­rząd do usu­wa­nia skó­rek, klesz­czo­łap­kę, pomp­kę próż­nio­wą czy też spe­cjal­ne las­so. Przy czym pin­ce­tę lek­ko mody­fi­ku­je­my przy pomo­cy kom­bi­ne­rek. Jej koń­ce powin­ny się samo­czyn­nie szczel­nie zamy­kać, aby przy­trza­snąć jak naj­bli­żej szczę­ki klesz­cza, a ich nie odciąć. Powin­ny mieć kształt jak na zdję­ciu powy­żej. Jak już trzy­ma­my klesz­cza w klesz­czach obra­ca­my dooko­ła pin­ce­tą jak­by paso­żyt był śru­bą. Nie jest waż­ne czy lewo-czy pra­wo­skręt­ną, i tak wyj­dzie.

Innym spo­so­bem jest pod­wa­że­nie już opi­te­go krwią klesz­cza przy­rzą­dem do usu­wa­nia skó­rek lub klesz­czo­łap­ką. Moż­na też zawią­zać na nim las­so. Może to być goto­we, kupio­ne w apte­ce, albo zro­bio­ne samo­dziel­nie np. z nici den­ty­stycz­nej wło­żo­nej w pusty wkład od dłu­go­pi­su. Las­so cia­sno opla­ta­my na szczę­kach klesz­cza i pocią­ga­my w górę, przez co wycią­ga­my całe­go paso­ży­ta ze skó­ry. W apte­ce może­my kupić tak­że pomp­kę do próż­nio­we­go usu­wa­nia klesz­czy.

Jeśli boisz się, że nie podo­łasz, war­to zgło­sić się z pro­ble­mem do przy­chod­ni.

I co dalej?

Bra­wo, kleszcz został wycią­gnię­ty. I co dalej? Przede wszyst­kim spraw­dza­my, czy jest cały. Jeśli pozo­sta­nie jakaś jego część w ranie, to może wdać się zaka­że­nie. Jeśli wszyst­ko jest z klesz­czem ok, może­my albo sami zaob­ser­wo­wać czy coś nam sprze­dał, albo pod­dać się bada­niu.

W pierw­szym przy­pad­ku, dla tych któ­rzy są cier­pli­wi i maja sta­lo­we ner­wy, wystar­czy obser­wo­wać czy w cią­gu 2–3 tygo­dni nie wystą­pią obja­wy przy­po­mi­na­ją­ce gry­pę albo czy w cią­gu 1–5 tygo­dni w miej­scu uką­sze­nia nie poja­wi się rumień. Takie obja­wy powin­ny zmu­sić nas do wizy­ty u leka­rza.

Rumień jed­nak nie zawsze wystę­pu­je, dla­te­go mimo wszyst­ko war­to zba­dać krew na obec­ność prze­ciw­ciał prze­ciw kręt­kom bore­lio­zy. Wykry­wa­nie prze­ciw­ciał IgG i IgM prze­ciw­ko bak­te­rii Bor­re­lia burg­dor­fe­ri w suro­wi­cy po upły­wie 3–6 tygo­dni od uką­sze­nia upew­ni nas czy mamy lub kie­dy­kol­wiek mie­li­śmy stycz­ność z bore­lio­zą. Prze­ciw­cia­ła we krwi wykry­wa się z uży­ciem testu ELISA. Jeże­li w teście ELISA, uzy­ska się wynik dodat­ni lub wąt­pli­wy, prze­pro­wa­dza się dru­gi, potwier­dza­ją­cy test. Sam wynik testu bez żad­nych innych obja­wów nie jest jed­nak pod­sta­wą do roz­po­zna­nia bore­lio­zy.

Szczepienia

Na bore­lio­zę i więk­szość cho­rób odklesz­czo­wych nie ma żad­ne­go sku­tecz­ne­go lekar­stwa, jed­nak na klesz­czo­we zaka­że­nie mózgu może­my się zaszcze­pić. By szcze­pie­nie było sku­tecz­ne powin­no przy­jąć się przy­naj­mniej dwie z trzech dawek przed okre­sem żero­wa­nia (maj-wrze­sień) paso­ży­ta. Szcze­pić moż­na już dzie­ci, któ­re ukoń­czy­ły rok, nie­mniej zale­ca­ne jest oso­bom nara­żo­nym na kon­takt z paję­cza­kiem np. pra­cu­ją­cym w lesie czy na łące. W nie­któ­rych woje­wódz­twach ist­nie­je więk­sze ryzy­ko zacho­ro­wa­nia (patrz: map­ka). Przed szcze­pie­niem poroz­ma­wiaj o prze­ciw­wska­za­niach i ewen­tu­al­nych powi­kła­niach ze swo­im leka­rzem.

Wię­cej infor­ma­cji w dosko­na­łej bro­szur­ce Sto­wa­rzy­sze­nia Cho­rych na Bore­lio­zę.

27 komentarzy

  • rodzinka 2+3

    jak już mam klesz­cza sama usó­wam a jak mają dzie­ci zawsze do leka­rza kie­dyś mia­łam klesz­cza poje­cha­łam do leka­rza lekarz stwier­dził ze nic nie ma nie­ste­ty był… cóz nie wszy­scy leka­rze się zna­ją :/

  • Karolina Jarosz Bąbel

    W tym roku u nas jest jakaś pla­ga, my jesz­cze nie zła­pa­li­śmy przy­ja­cie­la na gapę, za to nasz pies codzien­nie przy­no­si co naj­mniej jed­ne­go, więc myślę że mam w wycią­ga­niu level hard 😉 Dodam, że pies ma obro­żę prze­ciw klesz­czą, nie dzia­ła, przed obro­żą testo­wa­li­śmy kro­ple, rów­nież zero efek­tu. Więc nasz pies został klesz­czo­łap­ką 😉

  • Maluch w domu

    Ja już zła­pa­łam w tym roku. Za dzie­cia­ka mia­łam czę­sto, nawet w powie­ce na oku. Mam zawsze mi wycią­ga­ła i było ok. A sama pod­ję­łam się dwa razy — w ubie­głym roku urwa­łam łeb u syn­ka, na SOR mi lekar­ka wma­wia­ła, że tego się nie wycią­ga, samo odpad­nie. Następ­ne­go dnia poszłam do swo­jej przy­chod­ni gdzie się tym zaję­li. W tym roku urwa­łam sobie i bujam się teraz ze skut­ka­mi aler­gii na anty­bio­tyk trze­ci tydzień.

  • Bookworm

    Nie­ste­ty prze­ra­bia­li­śmy temat. W naszym wypad­ku jed­no jest pew­ne, jeśli się chce sku­tecz­nie klesz­cza wyjąć, nie ma co liczyć na przy­chod­nie — zna­my nie­ste­ty tyl­ko przy­pad­ki nie­do­kład­ne­go usu­wa­nia.
    I dokład­nie tak jak piszesz, brak rumie­nia o niczym nie świad­czy, nie­ste­ty trze­ba pod­dać się jak naj­szyb­ciej kura­cji anty­bio­ty­ko­wej (bied­ny żołą­dek). Kolej­ne “nie­ste­ty” jest takie, że leka­rze cza­sem baga­te­li­zu­ją temat (bo nie ma rumie­nia) a sam mam w rodzi­nie przy­pa­dek bra­ku rumie­nia a obec­ność bore­lio­zy. Teo­re­tycz­nie moż­na też zła­pa­ne­go klesz­cza wysłać na bada­nia, tyl­ko trud­no zna­leźć ośro­dek robią­cy takie bada­nia.
    Aha, ostat­nie co mi się przy­po­mnia­ło — my jeste­śmy wypo­sa­że­ni w taki pre­pa­rat zamra­ża­ją­cy klesz­cza — ale co do sku­tecz­no­ści trud­no coś rzec, bo zbyt mało egzem­pla­rzy tym usu­nę­li­śmy 😉

      • Bookworm

        Wszy­scy zna­jo­mi, któ­rzy jecha­li do przy­chod­ni nie­ste­ty prze­ra­bia­li szop­ki nie­sa­mo­wi­te — każ­de­mu coś tam gdzieś pozo­sta­wi­li, już napraw­dę lepiej same­mu to zro­bić (przy pomo­cy rodzi­ny) 😉

  • Danuta Brzezińska

    W tym roku już wycią­ga­łam łobu­za, do męża do lgną jak mrów­ki. każ­dy spa­cer koń­czy się klesz­czem, chy­ba go ogo­lę.

  • Rodzice & Dzieci

    Bar­dzo cen­ne rady. Z pierw­szym klesz­czem cór­ki byli­śmy na pogo­to­wiu bo bali­śmy się sami. Na szczę­ście klesz­cze nas omi­ja­ją. Ostat­nio na jakimś blo­gu ktoś zachwa­lał usu­wa­nie klesz­czy ole­jem koko­so­wym. Masa­kra.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Zna­jąc życie i moje histe­rycz­ne nasta­wie­nie — pew­nie od razu pogna­ła­bym z takim klesz­czo­chem do szpi­ta­la, żeby ktoś mi go pro­fe­sjo­nal­nie i facho­wo wycią­gnął 😉 Nie zno­szę tych małych paskud — i na szczę­ście tyl­ko raz w życiu mi się tra­fił, kie­dy byłam małym dziec­kiem.

  • Żaneta Bomba

    Ostat­nio widzia­łam fil­mik jak ktoś polał olej­kiem mię­to­wym klesz­cza. Nie sma­ko­wa­ło mu chy­ba, bo się sam odcze­pił :]

    • Monika | Konfabula.pl

      Jak­bym była klesz­czem to chy­ba nawet mię­to­we­go olej­ku bym nie lubi­ła. Może i się odcze­pia, ale co z reak­cją na jego tok­sy­ny, któ­re wła­śnie w takim wypad­ku moc­niej dosta­ją się do ugry­zie­nia?

  • MamaKarolina

    Z tymi men­da­mi zawsze jest pro­blem. Do mnie na szczę­ście się żaden nie przy­cze­pil nigdy, albo mia­łam far­ta albo im nie sma­ku­je więc nigdy się ich nie bałam. Dopie­ro teraz mar­twię się o klesz­cze jak mam malut­ka córecz­kę. Dobrze wie­dzieć jak się ich pozbyć

  • Altea Druantia Leszczyńska

    Bar­dzo przy­dat­ny wpis, klesz­cze czę­sto ata­ku­ją nasze zwie­rza­ki. Kie­dy przy­gar­nę­łam moje­go kota, miał na sobie dużo ogrom­nych klesz­czy, jed­nak wte­dy nie wie­dzia­łam co to, na szczę­ście po dwóch dniach same odpa­dły, a mój kotek nie wycho­dzi na dwór, więc już mu nie gro­żą. Oglą­dam jed­nak czę­sto futro moich pie­sków, czy się jakiś do nich nie przy­piął.

  • Milena- Cytryniaki

    O pom­p­ce nie sły­sza­łam.
    Nie­na­wi­dzę klesz­czy — jestem jak lepik. Poszłam raz pozbie­rać klesz­cze — 28 (!) rozu­miesz? 28 klesz­czy po mnie łazi­ło, z cze­go 3 już zdą­ży­ła się lek­ko wbić. W ogó­le, to ja mam fobie na ich punk­cie :/ A jesz­cze miesz­kam pra­wie w lesie … eh : /

  • Ulinka

    Test Eli­sa jest naj­mniej wia­ry­god­ny, wynik może być zarów­no fał­szy­wie dodat­ni, jak i fał­szy­wie ujem­ny. Pozo­sta­łe bada­nia (Western Blot, PCR, KKI, LTT) są bar­dziej wia­ry­god­ne, ale żaden wynik ujem­ny nie daje 100% pew­no­ści. Ja mam bore­lio­zę a klesz­cza nie pamię­tam. To jest paskud­na cho­ro­ba, cięż­ko ją wyle­czyć jak jest w sta­nie zaawan­so­wa­nym, tak jak u mnie. Podej­rze­wam że mam ją od daw­na a uak­tyw­ni­ła się przy spad­ku odpor­no­ści. Za to łatwo wyle­czyć tę cho­ro­bę, jeśli zare­agu­je­my od razu, kil­ka tygo­dni anty­bio­ty­ku i po spra­wie. W zeszłym roku moja cór­ka mia­ła klesz­cza i dosta­ła 2 anty­bio­ty­ki na raz. Nic jej nie było, grzy­bi­ca jej nie zja­dła a ja przy­naj­mniej mogę spać spo­koj­nie, że kie­dyś w przy­szło­ści nie będzie mia­ła takich dole­gli­wo­ści jak ja.

  • Madame Bonheur

    Bar­dzo przy­dat­ny wpis. Ja na szczę­ście nigdy nie mia­łam klesz­cza, ale zda­rza­ło mi się je wycią­gać u moich czwo­ro­no­gów. Nigdy nie wda­ło się zaka­że­nie, acz­kol­wiek nie wiem, czy odwa­ży­ła­bym się zro­bić to samo samej sobie 😉 Pozdra­wiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *