Kąpiel bez krzyków jest możliwa

Kąpiel bez krzyków jest możliwa Image

Kąpiel bez krzyków jest możliwa

Jeszcze jak­iś czas temu miałam prob­lem z wyłowie­niem Nati w wan­nie. Dziecko uwiel­bi­ało się pluskać, a ja stałam jak słup soli z ręcznikiem w ręce i na mil­ion sposobów próbowałam nakłonić ją do wyjś­cia. Jak przez min­utę nie udawało mi się, to zwyk­le pod­nosiłam głos o oktawę. Tak dłu­go, aż było sły­chać już tylko mój krzyk. Krzyk, który oczy­wiś­cie równie kiep­sko dzi­ałał.

Pewnego dnia, jak nie miałam już nawet siły na kłót­nię, stałam z ręcznikiem nad wan­ną i patrzyłam, jak moja mała ryb­ka się plus­ka. Ręcznik trzy­małam rozłożony, tak jak codzi­en­nie, gdy kończymy kąpiel. Nati patrzyła na mnie roześmi­any­mi oczy­ma i pluskała się leżąc na brzuchu w ciepłej wodzie. Nagle wstała i ustaw­iła się tak, bym owinęła ją ręcznikiem i wyciągnęła. Była to pier­wsza kąpiel bez krzyków, bez łez, bez marudzenia.

Wtedy mnie olśniło. Może nie trze­ba popędzać, bo dziecko te 2 min­u­ty później spoko­jnie zro­bi to, o co prosiłam. To tylko ja niepotrzeb­nie wprowadza­łam poś­piech. Co mi to dawało? Może postaw­iłam na swoim, ale kosztem dwukrot­nie dłuższego łagodzenia sytu­acji. Prze­cież ja też nie lubię jak mnie ktoś poga­nia.

Od tego cza­su żyje mi się wol­niej, ale spoko­jniej. Nie mówię tu, że od dzieci już nic nie wymagam. Owszem, nadal powin­ny mnie słuchać, ale także ja słucham ich. Bo czyż wza­jem­ny sza­cunek nie jest ważniejszy niż wygry­wanie kole­jnych poty­czek o władzę?

Fot. Caden Crawd­ford, CC BY-ND 2.0

Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 27 lipca 2015

kategorie i tagi