Całkiem poważnie

Kobietą być to wcale nie oznacza zatracić siebie

Ogólnie stronię od typowo kobiecej literatury. Nie dlatego, że mam jakąś awersję do płci osoby piszącej. Raczej nadal stereotypowo książki kobiece kojarzą się przede wszystkim z literaturą płytką, romansidłami i książką, którą się przeczyta na plaży i zapomni o niej. Kobietą być nie można tak zaszufladkować. To coś więcej niż tylko literatura kobieca. To kwintesencja każdej kobiety na zaledwie 167 stronach. Tyle wystarczy, by kobietą być.

Kim jest autorka?

Elizę poznałam podczas wspaniałych warsztatów dla ofiar przemocy Kobiety dla kobiety „Za zamkniętymi drzwiami”, które kilka miesięcy temu odbyły się w malowniczej Porębie Wielkiej w Beskidach. Ta z pozoru cicha osoba, o delikatnych rysach twarzy dość długo mnie zastanawiała. Większość kobiet, nawet jeśli miały już jakieś złe doświadczenia związane z domem, była pewna siebie. Albo była na dobrej drodze, by ta pewność w sobie ugruntować. Eliza wyglądała raczej na zastraszoną. Ale teraz, po przeczytaniu książki wiem, że to tylko maska. Takie właśnie pierwsze wrażenie zawsze robi, a przy mnie i innych uczestniczkach nie zdążyła pokazać swojego drugiego, walecznego i odważnego ja. To kobieta, która potrafi zawalczyć o swoje, która nie boi się powiedzieć, że coś jej w życiu nie wyszło ani też, że nadal się uczy jak być sobą. W końcu właśnie tak to jest kobietą być.

O czym tu przeczytasz?

Książka Kobietą być to nie jest ani romans, ani pamiętnik, choć częściowo mogłoby się tak wydawać. Ciekawym zabiegiem jest podział książki na role, w jakich odnajduje się Eliza: najpierw córki, później matki, wreszcie przyjaciółki, biznesmenki i nawet kochanki. Dopiero na końcu samej siebie. Dlaczego na końcu? Bo kobietą być oznacza naprawdę dużo, ale zwykle są to role związane z kimś, a nie nią samą i tylko nią. Wiele ról kobietom jest narzucanych, wybieranych przez nie same lub zwyczajnie są im one przypisane. Przykładowo każda z kobiet jest córką. Czy matka jest aniołem czy diabłem w ludzkiej skórze – nic tego nie zmienia: urodzona dziewczynka jest jej córką i kiedyś stanie się kobietą. Jeśli ta córka urodzi własne dziecko, czy długo wyczekane czy też z przypadku, zostanie matką i będzie odpowiedzialna za kolejne pokolenie. Otaczające ją inne kobiety mogą sprawić, że odnajdzie się w roli przyjaciółki, a drzemiące w niej zasoby przedsiębiorczości: biznesmenki. Jeśli zasoby są zbyt małe zostaje pracownicą. W pewnym momencie życia może stać się żoną, ale jeśli wybierze zajętego mężczyznę to kochanką.

Czy to dobre wybory? Sama autorka nie do końca jest przekonana, jednak to one ukształtowały jej charakter i kręgosłup moralny. Każda rola to bezcenne źródło doświadczenia, dzięki któremu w tamtej chwili, kiedy poznałam Elizę, była ona właśnie tą kobietą. Bo życie jest jak podróż pociągiem: czasem można spotkać różne osoby wpływające na dalszy komfort podróży, ale nie zawsze wsiadają i wysiadają one w takich momentach, w którym byłoby nam najwygodniej by to zrobiły.

Co jeszcze zyskasz dzięki książce Kobietą być?

Każdy rozdział książki prowadzony jest na zasadzie pamiętnika. Najważniejsze chwile w życiu to właśnie kamienie węgielne przyszłej samooceny. To podwaliny tego, jaką kobietą stała się autorka. Takie też mogą być nasze. Każdy rozdział kończy także cykl ćwiczeń dla czytelnika, dzięki czemu jeszcze mocniej i pełniej można odpowiedzieć na pytanie „czy ja też przypadkiem nie jestem jedną z nich?”. Ta chwila refleksji nad samą sobą w tym pędzie codziennych zmagań, w tym zderzeniu wszystkich ról, w których tkwimy, może ukazać tą najważniejszą: siebie samą.

Czy to lektura na wakacje?

Są wakacje i czasem kusi, by zabrać jakąś książkę szybką do przeczytania, żeby podróż szybciej minęła lub czas opalania się na plaży szybciej minął. Kobietą być nie jest jednak taką książką. To dobry początek na dalsze przemyślenia. To idealna książka do przeczytania przed samotnym spacerem lub chwilą ciszy sam na sam. Do znalezienia siebie samej, którą tak często gubimy. Jeśli więc zobaczysz, że myślami jestem daleko to być może właśnie w tej chwili jeszcze raz robię we wnętrzu głowy jedno z ćwiczeń, dzięki któremu czuję, że warto kobietą być.


Wpis powstał w ramach kampanii społecznej promującej czytelnictwo #wakacjezksiążką, zorganizowanej przez SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz Klub Książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ.