Całkiem kulturalnie

Dlaczego dzieci kochają Koszmarnego Karolka, a rodzice nienawidzą?

Ileż to razy widząc biegające, wierzgające, wymuszające coś dziecko w duchu myślę… nie, nie wcale „moje nigdy takie nie były!”, bo byłoby to nieprawdą. Myślę „jak dobrze, że ja już tak nie mam”. Bo miewałam. Oj, nawet często, w końcu mam trójkę dzieci to i potrójnie większe szanse na nieakceptowalne przeze mnie zachowanie. Jednak jedynym sposobem na zmianę takiego zachowania nie jest wcale mówienie do dziecka „ale jesteś niegrzeczny” czy „zachowujesz się Koszmarnie jak Koszmarny Karolek”, lecz wychowanie. Zapytacie kim jest Koszmarny Karolek? Ano… dzieckiem. Zobaczcie sami!

Koszmarny Karolek ma już 25 lat!

Może to całkiem sporo jak na 10-latka, ale jest faktem, że Francesca Simon napisała i wydała pierwszą książkę z serii właśnie 25 lat temu, w 1993 (rok później wydano już polskojęzyczną wersję przez Wydawnictwo Znak, które jest jedynym wydawcą 15 przygód tego niesfornego chłopca w Polsce). Karolek jest po prostu sobą. Lubi denerwować innych, a szczególnie swojego brata Damianka. Czyta komiksy na nudnych lekcjach, wymyśla niesamowite historie z dinozaurami, transformersami, lubi oglądać telewizję i podjadać podczas seansów chipsy. Oczywiście uwielbia też broić ile wlezie, ale w sumie niejeden z nas ma na swoim koncie szalone zabawy w piratów, mieszanie dziwnych potraw, niechęć do nielubianych zajęć dodatkowych, do których zmuszali rodzice czy własne pomysły na spędzenie wakacji.

każdy nosi w sobie Koszmarnego Karolka

Tyle, że Karolek ma te wszystkie przygody w bardzo krótkim czasie i nie zawsze kończą się one jakimkolwiek morałem dla czytelnika. To razem z Karolkiem dzieci dowiadują się o granicach realnego świata.

O czym są książki: Koszmarny Karolek. Paskudne początki i Koszmarny Karolek i odlot z polotem?

Oczywiście są o Karolku i jego przygodach. A bywają one bardzo różne: od bycia tak doskonałym jak Doskonały Damianek i czerpania z tego powodu niezłej zabawy (Koszmarny Karolek i jego wielki dzień z tomu Koszmarny Karolek. Paskudne początki), przez robienie wszystkiego, by rodzice zapisali go nie do szkoły tańca, a na karate (Koszmarny Karolek i lekcje tańca z tomu Koszmarny Karolek. Paskudne początki), aż po nie do końca udane wakacje, te w kraju i te za granicą (Koszmarny Karolek i wakacje z tomu Koszmarny Karolek. Paskudne początki, Koszmarny Karolek i odlot z polotem z tomu o tej samej nazwie). Wreszcie pokazuje też, że z dziewczynami da się bawić tak samo dobrze jak z chłopcami, choć czasem trzeba iść na ustępstwa (Koszmarny Karolek i Wredna Wandzia z tomu Koszmarny Karolek. Paskudne początki), a szkoła i szkolne przedstawienia i wycieczki wcale nie muszą być takie nudne, o ile nie podejdzie się nieszablonowo do tematu (trzy ostatnie opowiadania z tomu Koszmarny Karolek i odlot z polotem). Choć przygody Karolka są naprawdę szokujące dla każdego rodzica, to tylko z powodu spontaniczności chłopca, która czasem nawet wychodzi mu na dobre, jak w przypadku konkursu historycznego czy przedstawienia. Karolek nigdy nie planuje być niegodziwcem, to raczej kwestia chwili. Choć buntuje się, to jednak zawsze jest posłuszny swoim rodzicom. Oni rządzą. Ma iść do pokoju? Idzie, choć pomruczy pod nosem.

Dlaczego to dosyć kontrowersyjna seria?

Sama autorka w wywiadzie dla BBC powiedziała, że jako rodzic można śmiało powiedzieć, że możesz nie chcieć, aby twoje dziecko zachowywało się dokładnie tak samo jak on. Bo zachowuje się naprawdę źle. Ale… zachowuje się właśnie jak każde dziecko. Książki o Koszmarnym Karolku, które my, dorośli, widzimy jako instruktaż głupich pomysłów i złego zachowania, dzieci widzą jako świetne żarty. Tyle, że świetne, o ile same ich nie robią. Coś na zasadzie Matyldy z książki Roalda Dahla (na jej podstawie powstał też świetny film, który moje dzieci chyba już na pamięć znają, polecam!): dorośli i dzieci mają te same prawa, więc skoro dorosły może karać dziecko, to i dziecko ma prawo ukarać dorosłego. A my, rodzice, chcemy jednak, by władza należała do nas. Czy jednak czasem nie zagalopowujemy się za bardzo i nie niszczymy dzieci właśnie tymi zakazami i nakazami? Dzieci to wcale nie mali dorośli, to tylko dzieci.

Czy takie książki mają sens?

Nie powiem – pierwsze strony tej książki mnie przeraziły. Rzadko widuje się dzieci tak nieujarzmione jak Karolek, tak zawzięte, denerwujące i… zwracające na siebie uwagę. Bo tak naprawdę Karolek, jak pokazał choćby w Paskudnych początkach, potrafi być spokojny. Umie się powstrzymać, mówić „dziękuję”, jeść z elegancją, czyli nożem i widelcem. Ba, nawet sprawia mu to przyjemność. Ale tak bardzo przylgnęła do niego etykieta koszmarnego, którą częstują go koledzy, rodzice, nauczyciele, trenerzy i właściwie wszyscy, że nie potrafi się spod jej mocy wyrwać. (zobacz dlaczego nie powinno etykietować dzieci). Nawet w chwili dobrego zachowania dostaje wykłady. Nikt nie wierzy, że może on zrobić coś dobrego! Rodzice tak bardzo przyzwyczaili się, że chłopak wyczynia niestworzone żarty, często nie do końca bezpieczne nawet, że najpierw posądzą o cokolwiek Karolka zanim poszukają sprawcy złego postępku, hałasu czy bałaganu. Ogólnie też nie za bardzo zwracają uwagę na dziecko jeśli to im nic się nie dzieje, pozwalając choćby na kopanie siedzenia pasażera samolotu, który siedział przed Karolkiem.

Choć dla dziecka to przede wszystkim wesoła książeczka, to rodzice mogą z niej naprawdę wiele wyciągnąć, o ile przestaną patrzeć na wygłupy Karolka tylko jako powód wszystkiego co złe. Bo jego zachowanie wynika wyłącznie z chęci bycia zauważonym i braku jakiejkolwiek wychowawczej reakcji na wariactwa.

Trzeba pamiętać, że w książce są pokazani rodzice trochę inni niż w moim pokoleniu. Poza tym… może teraz powiem jakiś banał: dziecko jest małym człowiekiem, który myśli, odczuwa, obserwuje. Ma potrzeby, jest bystre. Często się tego nie szanuje, szczególnie w Polsce. Obawiam się tego, bo to prowadzi do uprzedmiotowienia dziecka.

Maria Makuch, tłumaczka książek o Koszmarnym Karolku

Warto przeczytać także doskonały wywiad z Marią Makuch, tłumaczką opowiadań o przygodach Koszmarnego Karolka.