Całkiem poradnikowo

Misja „Odzyskać zgubiony telefon” rozpoczęta!

Sytuacja powtarza się przynajmniej raz w tygodniu. „Czy ktoś nie widział mojego telefonu?” – krzyczę na całe gardło, a wszystkie głowy w rodzinie kiwają na nie. Szukam na stole, biurku, szafce nocnej… Nie ma! Co teraz? Mam przetestowany kilkukrotnie scenariusz pseudopolicyjnych działań na wypadek zgubienia telefonu i udało mi się nawet odzyskać zgubiony telefon. To działa!

1. Czy dzwoniła Pani na swój numer telefonu?

Chyba nie ma osoby która już po pięciu sekundach szukania telefonu nie pomyślałaby o najłatwiejszym, czyli zadzwonienia z cudzego telefonu na własny numer. W tym przypadku jednak zwykle udaje się namierzyć zgubę. Jednak życie użytkownika telefonii komórkowej nie jest aż tak proste. Telefon może być wyciszony lub znajdować się zbyt daleko, by ucho wychwyciło znaną melodię dzwonka. Wtedy…

2. Czy dobrze Pani słyszy?

Często nawet mając wyłączony dźwięk telefonu ma funkcję wibracji. Ją też słychać, choć delikatniej. Pozwoli to zwiększyć szanse na znalezienie telefony o czasu, aż bateria się nie rozładuje.

3. Czy przeszukała Pani potencjalne miejsce zbrodni?

Jeśli mimo tego nie możesz namierzyć aparatu, zacznij poszukiwania na dobre. Każdą poszlaka jest dobra. Sherlock Holmes zacząłby pewnie od własnych kieszeni, a gdyby był kobietą – od torebki, tego miejsca nazywanego potocznie najmniejszą czarną dziurą wszechświata. Drugim potencjalnym miejscem odnalezienia zguby jest szafka nocna albo jakakolwiek inna, na której zazwyczaj kładziemy smartfona. W każdym domu jest takie miejsce. Jeśli jeździsz samochodem – sprawdź nim. A jeśli posiadasz dzieci… no, to współczuję! Bo może być wszędzie. Latorośle zwykle nie pamiętają, gdzie porzuciły Twój aparat po emocjonującej sesji w Mahjonga, ale nie szkodzi zapytać. Jeśli twierdzą, że to jak zwykle Nieja i Janie są winowajcami, ewentualnie duchy i pająki wciągające skarpetki pod łóżko, zacznij rozpatrywać najbardziej zadziwiające miejsca jak: pralka, zmywarka, śmietnik, sedes, kubek na szczoteczki do zębów, w doniczce, pod poduszką czy kanapą, w akwarium, kuwecie kota, klatce królika, pod stertą miśków, w garażu resoraków czy domku dla lalek itd.

4. Czy wróciła Pani do ostatnio odwiedzonego miejsca?

Jeśli podejrzewasz, że zostawiłeś go w jakimś miejscu, nie zastanawiaj się zbyt długo i idź właśnie tam. Restauracja, bank, poczta, urząd, przymierzalnia w sklepie, spożywczy za rogiem? Naprawdę zdarzają się znalazcy, którzy oddają telefony bez mrugnięcia okiem. No chyba że…

5. Jakie kontakty można znaleźć w Pani książce telefonicznej?

… masz taką listę kontaktów, której można się bać. Zdarzyło mi się znaleźć telefon wśród pustych butelek po piwie na przedszkolnym (!) placu zabaw (!!!). Pierwszym moim odruchem było poszukanie kogoś bliskiego właścicielowi w jego książce telefonicznej: mamy, taty, żony, męża, rodzeństwa. Jednak znalazłam tylko kuratora, Pana Łysego, Pana Żebro i Pana Kasteta. Mam bujną wyobraźnię i wolałam inie spotykać się twarzą w twarz z tym, kto jest właścicielem telefonu i kto ma takich kumpli.

6. Czy jest Pani dobrym negocjatorem?

Jednak częściej zdarza się znaleźć numer, pod który możemy zadzwonić. Co zrobić jeśli odbierze. Negocjuj warunki zwrotu jeśli trzeba. Telefon to przecież Twoje pamiątkowe zdjęcia z wakacji, całą lista kontaktów, czasem ważne informacje. Odpłać za chęć oddania aparatu. Nie musi to być od razu znaleźne, ale czekoladki to już całkiem dobry pomysł.

Raz zapomniałam torebki z telefonem w środku z placu zabaw. Tak, jestem roztrzepana. Traf chciał, że znalazł ją sąsiad, który przez operację krtani nic nie mówi. Nie mógł więc odebrać telefonu i porozmawiać. Na szczęście udało mi się usłyszeć charakterystyczny dźwięk dzwonka. Tu najlepszym prezentem okazał się zakup podarunku ze sklepu monopolowego.

7. W jakim celu zgłosiła się Pani na policję?

Jeśli nic nie dało poszukiwanie, warto iść na policję. Nie, nie po to, by odzyskać zgubę. Nic z tych rzeczy. Prawdopodobnie nigdy nie odzyskasz telefonu, ale możesz zapobiec innym i niekoniecznie przyjemnym dla Ciebie skutkom jak zaciągniecie kredytu na Twoje nazwisko czy kradzież konta. W najgorszym przypadku nawet popełnienia przestępstwa z pomocą Twojego numeru telefonu. W końcu to w komórce czasem przechowujemy hasła do poczty czy Facebooka, dane osobowe członków rodziny, adresy itd. Poza zmianą wszystkich haseł dostępu na stronach, w mediach społecznościowych czy na poczcie elektronicznej, powiadom policję. Nawet jeśli to oznacza dwugodzinne odpowiadanie na pytania w stylu „proszę podać rysopis złodzieja oraz jego miejsce aktualnego przebywania”.

Sprawdźcie tez jaka historia przydarzyła się Kamilowi!

Fot. Martin Abegglen, CC BY-SA 2.0

A Wam zdarzyło się kiedyś zgubić i, co ważniejsze, znaleźć telefon?