magia olewania
Całkiem kulturalnie

Tajemnica magii olewania

Oglądając przygody Harry’ego Pottera nie sposób nie uśmiechnąć się na widok naprawiania okularów czy zniszczonych budynków za pomocą czarów. Życie byłoby takie piękne, gdyby magia istniała w realnym świecie, a nie tylko tym bajkowym. Jest jednak sposób, by nauczyć się kilku lekcji czarodziejstwa. Wystarczy sięgnąć po książkę Sarah Knight „Magia olewania”.

Czym nie jest „Magia olewania”?

Początkowo myślałam, że otrzymam kolejny pseudoporadnik. Bo jakoś nie przekonuje mnie, ze porządek w moim domu może sprawić porządek w moim życiu. Raczej sprawi, że będę bardziej sfrustrowana na dzieci, które notorycznie ten porządek mi burzą. I w domu i w życiu!

W sumie nie, jednak dostajemy trochę pseudoporadnik. Wszystkie pomysły na zmianę siebie są wynikiem doświadczeń autorki i zrobionych przez nią ankiet. Nie są one poparte żadnymi danymi naukowymi. I może dobrze, bo chyba nie ma badań naukowych, nad którymi nie pochyliliby się amerykańscy uczeni i nie przedstawili wyników w setki przeczących czasem ze sobą sposobów.

W „Magii olewania” można znaleźć prosty i poparty wieloma żartobliwymi przykłądami sposób na życie. To pomoc dla wszystkich, którzy cierpią na brak czasu, energii i pieniędzy tylko z tego powodu, że głupio im nie odmówić innym różnych rzeczy, szczególnie wchodzenia na głowę. Jest też dla tych, którzy mają problem ze szczerym wyrażaniem swoich myśli.

Nie staniesz się ani zołzą, ani dupkiem jeśli olejesz

Pierwszy rozdział książki definiuje problem: przejmowanie się. Przejmujemy się co powie rodzina, jeśli na Boże Narodzenie pojedziemy w góry zamiast na rodzinny spęd, co powie ciocia Zosia, cioteczna siostra stryjka Franka z drugiego małżeństwa brata dziadka Zdzisia, jeśli jej nie zaprosimy na wesele albo co pomyśli sobie szef jeśli nie będziesz robić tego, co nie należy do Twoich obowiązków choć on tak kazał. Bo jeśli nie pociąga to za sobą problemów prawnych to w sumie przecież możesz olać co myślą o Tobie inni.

W tym miejscu autorka dzieli przejmowanie się na to związane z pracą, rodziną oraz zupełnie nieznajomymi ludźmi jak np. domokrążcy czy żul spod marketu, który zawsze chce tylko zeta na wino. Jeśli nie będziesz w momencie wyrażania swojego zdania nieszczera i nieuprzejma (pamiętajcie: i a nie lub!), to nikła jest szansa, ze zostaniesz okrzyknięta największą zołzą dekady. Obrażą się na Ciebie przyjaciele? Cóż, widocznie i tak nie było warto z nimi trzymać.

Co możesz olać?

Drugi rozdział można zacząć w momencie, kiedy dojdziemy do wniosku, ze rzeczywiście świat się nie zawali jak coś olejemy. W tym miejscu autorka radzi, by zrobić sobie listę co możemy olać. Mogą to być drobnostki, jak siłownia, na którą namawia Cię koleżanka, a Ty kompletnie nie czujesz ochoty pocenia się w miejscu publicznym za grubą kasę. Może to być kolejny kawałek tortu na imprezie urodzinowej czy też założenie szpilek na wesele zamiast płaskich butów. Może to być nawet przepisowy strój w pracy, o ile nie jest to specjalna odzież ochronna. Głównym problemem, z którym przyjdzie Ci się zmierzyć, jest poczucie winy.

Zero żalu

Po zrobieniu listy razem z autorką „Magii olewania” będziemy uczyć się wyzbywania poczucia winy. Sprytnie nazwany jest ten sposób Zero żalu. Najlepiej wybrnąć z każdej sytuacji wspomagając się osobistymi przekonaniami. Przykład? Proszę bardzo! Głosowałaś inaczej niż wujek, a przy stole rozwinęła się debata polityczna? To Twoje osobiste przekonania i nic nikomu do tego, możesz spokojnie uciąć rozmowę i rozmawiać o ostatnim orkanie na terenie Polski. Sąsiadka męczy historią nocnikowania malucha? Nie lubisz dzieci, więc chowasz się za osobistym przekonaniem, że nie jesteś ekspertem od tych spraw. Znajomy namawia Cię do założenia konta na nowatorskiej platformie social media? Nie jesteś przekonany do jakiejkolwiek formy ekshibicjonizmu i odmawiasz w imię zachowania własnych przekonań.

Bilans zysków

Ostatni rozdział jest formą ukazania czytelnikowi, że to rzeczywiście się opłaca. Świąt kręci się dalej, mama nadal dzwoni, przyjaciele wpadają na kawę, a Ty masz więcej czasu, energii i pieniędzy na rzeczy, które jeszcze niedawno były poza Twoim zasięgiem. Co jest dla Ciebie ważniejsze: czas, energia czy pieniądze, zależy tylko od Ciebie. To Ty ustalasz reguły i to Ty decydujesz co olewasz jako pierwsze, a co możesz zostawić tak jak jest. Grunt to zacząć, później już idzie z górki.

Ja mam już swoją listę olewania, a Wy?