Całkiem poradnikowo

Żłobek to samo zło, przedszkole to murowana trauma

Po uro­dze­niu dziec­ka, tego pierw­sze­go i dru­gie­go, i trze­cie­go też, szyb­ko oka­za­ło się, że rachun­ki nadal trze­ba reali­zo­wać, a za sie­dze­nie w domu nie chce nikt pła­cić do koń­ca moje­go życia. Lubi­łam swo­ją pra­cę, a jesz­cze bar­dziej pie­nią­dze z niej pły­ną­ce, dla­te­go dwa razy wra­ca­łam po urlo­pie macie­rzyń­skim do swo­je­go biur­ka w fir­mie. W tym samym cza­sie moje dzie­ci sta­wa­ły się dum­ny­mi żłob­ko­wi­cza­mi. Tymi bied­ny­mi, opusz­czo­ny­mi przez karie­ro­wicz­ki dzieć­mi.

Ter­min „żło­bek” i „dziec­ko cho­dzą­ce do żłob­ka” z jakie­goś powo­du uwa­ża­ny jest za coś przy­naj­mniej tak złe­go jak dom spo­koj­nej sta­ro­ści. Albo i gorzej! Prze­cież to miej­sce, w któ­re wrzu­ca się tabun malu­chów, któ­re nie potra­fią się jesz­cze komu­ni­ko­wać, kar­mi o okre­ślo­nych godzi­nach, zmie­nia pie­lu­chę nie zaraz po naro­bie­niu w nią do peł­na oraz ogól­nie igno­ru­je potrze­by. Dzie­ci żłob­ko­we są nie­sfor­ne. Dzie­ci żłob­ko­we rzu­ca­ją mię­sem, nie tyl­ko mie­lo­nym. Dzie­ci żłob­ko­we to te, któ­rych na pla­cu zabaw powin­naś się bać!

Patrząc na moje dzie­ci, z któ­rych tyl­ko jed­no, to naj­bar­dziej roz­bry­ka­ne, upar­te i nie­obli­czal­ne nie cho­dzi­ło do żłob­ka, nie mogę się zgo­dzić z demo­ni­zo­wa­niem żłob­ków i przed­szko­li. Oba­lam więc te mity!

Biedne dzieci, płaczą TAAAK DŁUGO!

Zna­ny mi jest dokład­nie 1 (słow­nie: jeden!) przy­pa­dek, kie­dy dziec­ko nie potra­fi­ło pogo­dzić się z pozo­sta­wie­niem w żłob­ku i z pła­czu noto­rycz­nie wymio­to­wa­ło. Rodzi­ce zabra­li córecz­kę do domu i po roku potra­fi­ła zostać rado­snym przed­szko­la­kiem. Nie każ­de dziec­ko jest przy­go­to­wa­ne na roz­łą­kę. Nie każ­dy rodzic jest przy­go­to­wa­ny na roz­łą­kę. Jeśli obo­je tego chce­cie i nie zała­mu­je­cie rąk nad „bie­dacz­kiem, któ­re musi iść do żłobka/przedszkola/szkoły” (tak, tak! Szko­ły też!), to ist­nie­je napraw­dę małe praw­do­po­do­bień­stwo, że dziec­ko będzie wyło całe 8h wśród innych bawią­cych się dzie­ci. Owszem, popła­cze przy mamie, któ­ra będzie go ubie­rać w szat­ni, być może jesz­cze kil­ka minut powspo­mi­na ze łzą w oku za drzwia­mi sali, a potem pobie­gnie do resz­ty gru­py. Prze­te­sto­wa­ne!

Dzieci potrzebują MATKI a nie OBCEGO

W tym miej­scu powin­no nastą­pić obu­rze­nie wszyst­kich ojców, szcze­gól­nie tych samot­nych. Tak napraw­dę dzie­ci potrze­bu­ją przede wszyst­kim uwa­gi i miło­ści, któ­rą może zapew­nić im kto­kol­wiek: mama, tata, bab­cia, opie­kun­ka. To od rodzi­ców zale­ży, jaką pla­ców­kę wybio­rą i czy będą tam oso­by, któ­re nie tyl­ko nakar­mią i prze­wi­ną malu­cha, ale tak­że utu­lą, kie­dy stłu­cze kola­no czy też połasz­czą po głów­ce, kie­dy będzie zasy­piać. Taka oso­ba nie jest prze­cież nikim obcym.

Żłobek nie uczy niczego

Racja. W żłob­ku nie moż­na nicze­go się nauczyć. Dzie­ci nie sprzą­ta­ją po sobie zaba­wek, nie rysu­ją i nie wycho­dzą w parach na spa­ce­ry, nie budu­ją babek w pia­sku i nie jedzą widel­cem czy łyżecz­ką samo­dziel­nie. Nie potra­fią się dzie­lić ani współ­pra­co­wać. Posił­ki wyda­wa­ne są o loso­wych porach, drzem­ki tak­że orga­ni­zo­wa­ne są z przy­pad­ku. Rąk nie myją ani przed posił­kiem, ani po wyj­ściu z toa­le­ty. Tak, tu nie ma żad­nych reguł. I pew­nie plan dnia i jadło­spis wca­le nie wisi w szat­ni…

Żłobki i przedszkola są drogie, zarobisz tyle ile na nie wydasz

Mia­łam tą wąt­pli­wą przy­jem­ność to spraw­dzić. Pra­cu­jąc za wie­le mniej niż śred­nia kra­jo­wa, ale posia­da­jąc tak­że pen­sję męża (wca­le nie war­szaw­ską!), byli­śmy zbyt boga­ci, by nasze dzie­ci dosta­ły się do żłob­ka czy przed­szko­la miej­skie­go. Moja pen­sja star­cza­ła jed­nak na pry­wat­ny żło­bek Kini (z dopła­tą z Urzę­du Mia­sta) oraz przed­szko­le Artie­go (tak­że z dopła­tą) i dojaz­dy do nich. Gdy­bym wybra­ła naj­droż­sze z moż­li­wych oraz wszyst­kie zaję­cia dodat­ko­we to owszem, nie star­czy­ło­by mi pen­sji nawet na jed­no z nich. Jed­nak koszt nawet pry­wat­nej pla­ców­ki wca­le nie jest wyż­szy niż nawet naj­niż­sza kra­jo­wa. Opła­ta w pla­ców­ce pań­stwo­wej jest jesz­cze niż­sza.

Żłobki to samo zło!!!

Jasne, tak napraw­dę tuczy się tam dzie­ci, by potem zło­żyć je jakie­muś pogań­skie­mu boż­ko­wi w ogie­rze. Sama widzia­łam stos drew­na w szop­ce na narzę­dzia, któ­ra jest w żłob­ko­wym ogród­ku! A nie, cze­kaj, to chy­ba na wspól­ne ogni­sko, któ­re co roku jest orga­ni­zo­wa­ne w Dzień Pie­czo­ne­go Ziem­nia­ka. Jeśli złem jest ufa­nie innym oso­bom niż tyl­ko wła­sna mama czy tata, nauka, bo prze­cież kto chciał­by się uczyć wier­szy­ków i pio­se­nek, czy też prze­by­wa­nia w gru­pie i zasad współ­pra­cy, to tak, żłob­ki i przed­szko­la są złe. Czas zacząć zbie­rać pie­nią­dze na jakąś tera­pię psy­cho­lo­gicz­ną dla dzie­ci pożłob­ko­wych, bo trau­ma muro­wa­na.

Fot. Sup­portPDX

22 komentarze

  • hrwdomu.pl

    Haha rewe­la­cja! Moja 5 let­nia Cór­cia uwiel­bia swo­je przed­szko­le. Jest to tak sze­ro­ki roz­wój, musi­my pamię­tać o socja­li­za­cji naszych pociech, o ich zrów­no­wa­żo­nym roz­wo­ju. One rosną, nie pozwól­my aby coś ich omi­nę­ło. Pzdr

  • Kasia R.

    Świet­ny tekst 😉
    Obser­wu­jąc moje dzie­cia­ki, to taki 3-latek napraw­dę potrze­bu­je już rówie­śni­ków i z Mamu­sią to po pro­stu “dzi­cze­je”. Uwa­żam, że do tego 3 roku życia, jeśli ktoś chce, może spę­dzać czas z dziec­kiem w domu, ale jak tyl­ko dziec­ko skoń­czy 3 lata — koniecz­nie do przed­szko­la, do rówie­śni­ków, do zaba­wy, nauki, roz­wi­ja­nia się spo­łecz­nie 🙂

  • Ewelina Rozmus

    Mój syn miał iść do żłob­ka, ale w ostat­niej chwi­li w cza­sie adap­ta­cji zre­zy­gno­wa­li­śmy. Mia­łam róż­ne wąt­pli­wo­ści. Chy­ba sama też nie byłam goto­wa. Mój syn mimo tego, że zamie­rzam zapi­sać go dopie­ro do przed­szko­la ok. 3 roku życia, jest bar­dzo samo­dziel­ny, bo na tym mi zale­ży.

    Acz­kol­wiek zga­dzam się, że nie ma co demo­ni­zo­wać żłob­ków. Dziec­ko wybie­rze sobie w nim głów­ne­go opie­ku­na — cio­cię, któ­rej zaufa. Na jed­nym z blo­gów czy­ta­łam wyni­ki badań doty­czą­cych żłob­ków — to nie do koń­ca praw­da, że dziec­ko lepiej roz­wi­ja się w żłob­ku, ale też nie wpły­nie on na nie nega­tyw­nie, jeśli ma zapew­nio­ną odpo­wied­nią opie­kę, a w domu cze­ka­ją na nie­go wspie­ra­ją­cy rodzi­ce.

  • Kasia Lorenc

    Super tekst. My co praw­da do żłob­ka nie cho­dzi­li­śmy A do przed­szko­la idzie­my od wrze­śnia A wiem że to będzie waż­ny aspekt w życiu mojej cór­ki.

  • Paulina Zagórska

    Star­szy synek 2 mie­siąc cho­dzi do żłob­ka, a ja o dzi­wo nie pra­cu­je tyl­ko sie­dzę w domu z młod­szym syn­kiem na macie­rzyń­skim i nie odda­łam syn­ka do żłob­ka żeby mieć wię­cej luzu a po to by nauczył się być bar­dziej samo­dziel­ny… tak muszę się do tego przy­znać.… roz­le­ni­wi­lam wła­sne dziec­ko… teraz widzę mega zmia­nę jest samo­dziel­niej­szy sam sta­ra się jeść choć jesz­cze pró­bu­je wyko­rzy­sty­wać “mam­ciu Ty mi dawaj”. Uwa­żam że żło­bek to super spra­wa 🙂

  • Konceptualnik

    Jeze­li znaj­dzie sie faj­ne przed­szko­le to uwa­zam ze dziec­ko wie­le tam sie moze nauczyc. Choc z dziad­ka­mi tez jest faj­nie. Ale nie kaz­dy ma takie mozli­wo­sci. 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja niko­go nie oce­niam . Każ­dy sam wie, co jest naj­lep­sze dla nie­go i dla jego dziec­ka. Oso­bi­ście nie posla­lam Mło­de­go do żłob­ka — bo uwa­ża­łam, że to jesz­cze za wcze­śnie ( dla mnie i dla nie­go 😉 ) Ale do przed­szko­la już pój­dzie 🙂

  • Matczyny Punkt Widzenia

    Moja star­sza cór­ka poszła do żłob­ka mając nie­ca­łe 2 lat­ka. Młod­sza pój­dzie w tym roku mając nie­wie­le ponad rok. Ja się tam cie­szę, że jest taka insty­tu­cja jak żło­bek. Do pra­cy muszę wró­cić, na nia­nię mnie nie stać, a bab­cia jesz­cze pra­cu­je.
    Co inne­go mia­ła­bym zro­bić z dziec­kiem?

  • Dominika Kubaczka

    Moja cór­ka ma 17 msc i idzie do żłob­ka w ponie­dzia­łek, tro­chę się cie­szę, tro­chę się mar­twię decy­zje o żłob­ku pod­ję­łam nie dlatego,że chce się dziec­ka pozbyć ale bar­dziej w kie­run­ku tego,żeby mia­ło kon­takt z dzieć­mi oraz tego,że będę mieć chwi­le dla sie­bie lub moż­li­wość powro­tu do pra­cy choć pra­cy chwi­lo­wo nie mam.Córka ma 1 kole­żan­kę 2,5 msc star­szą ale to spo­ty­ka­nie się z nią to nie­po­ro­zu­mie­nie bo bije moje dziecko,wyrywa jej swo­je zabawki,wszystko chce co dotknie to zaraz afe­ra, tłu­ma­cze­nie nie pomagają.Na pla­cu zabaw jak zoba­czy dzie­ci to się cie­szy, jak wycho­dzi­my z pla­cu zabaw płacz, dziec­ko jest ze mna 24 h/7 dni w tyg , tata prze­by­wa za gra­ni­cą przy­jeż­dza co 5- 6 tyg do domu na okres 2- 3 tyg, nie­ste­ty nie mam wspar­cia od rodzi­ny tak,żebym mogła choć na chwi­lę odpo­czać np.odespać zarwa­ną noc, posprzą­tac miesz­ka­nie tak na błysk, iść na zaku­py z małą bo w wóz­ku nie wysie­dzi, chce cho­dzić a wła­ści­wie bie­gać po całym skle­pie nie jest to na moje nerwy…czasem w sobo­tę jak moja mama ma wol­ne i ma chę­ci to zosta­wiam dziec­ko u niej na max 2 h i idę wte­dy na szyb­kie zakupy,które wyglą­da­ją tak,że bie­gam po tym skle­pie z kart­ką jak­bym po raz pierw­szy widzia­ła sklep i pół­ki skle­po­we robie zaku­py na tydzień.… niby słyszę,że mogę iść na spo­koj­nie je zro­bić, to jed­nak cza­sem sły­szę pretensje,że cze­mu tak długo…zero wspar­cia i pomo­cy choć napraw­dę rzad­ko pro­szę, chciałabym,żeby tak popro­stu kie­dyś przy­szła i powie­dzia­ła słu­chaj wezme Ci dziec­ko a ty sobie idź poza­ła­twiaj swo­je spra­wy chy­ba raczej nie docze­kam cza­sem mnie to wszyst­ko prze­ra­sta ale jaka to dum­na bab­cia, ostat­nio nie wytrzy­ma­łam i jej powie­dzia­łam, to wiel­ki teraz FOCH ehh szko­da gadać 🙁 cze­ka mnie jesz­cze prze­pro­wadz­ka do nowe­go miesz­ka­nia i urzą­dza­nie, a ja nawet nie mam jak wyjść do skle­pu i poogla­dać na żywo bo zaku­py z moją cór­ka to nie zaku­py dla­te­go posta­no­wi­łam dać dziec­ko to żłob­ka na kil­ka godzin i zoba­czyć czy się zakli­ma­ty­zu­je czy też nie. Będę mieć chwi­le dla sie­bie by móc poza­ła­twiać swo­je sprawy.Nie czu­je się złą mat­ką ale mam chwi­lę zwąt­pie­nia potrze­bu­je pomo­cy cza­sem odpo­czyn­ku nie jestem robo­co­pem, dla­te­go żło­bek chce spró­bo­wać jeśli się odnaj­dzie będzie faj­nie jeśli nie to wiem,że nie jest jesz­cze gotowa,ale przy­naj­mniej spró­bu­je bo ina­czej się nie dowiem, Ja cho­dzi­łam do żłob­ka, cza­sy się zmie­ni­ły ale nie ma co się zra­żać.

    • Monika | Konfabula.pl

      Wpraw­dzie mam męża na miej­scu, ale wia­do­mo — dopie­ro jak wró­ci z pra­cy, czy­li wie­czo­rem. Też nie bar­dzo mam więc kogoś do pomo­cy, ale cho­ciaż mogę ode­spać. Nie wiem cze­mu demo­ni­zo­wa­ne są żłob­ki. I zara­zem — cze­mu mat­ka sie­dzą­ca w domu to coś złe­go. Nie moż­na mieć wszyst­kie­go, bo, jak pisa­łaś, nie jeste­śmy robo­ta­mi. Odpo­czy­nek też jest potrzeb­ny — i mat­ki od dziec­ka i dziec­ka od mat­ki.

  • Chichotka

    U nas żło­bek nie spraw­dził się, ze wzglę­du na aler­gię Chi­chot­ki 🙁 Tak to ogól­nie nie było żad­ne­go pro­ble­mu z adap­ta­cją. Kil­ka dni trosz­kę popła­ka­ła, a potem siup do gru­py jak to napi­sa­łaś 🙂 Żlo­bek jest spo­ko tak jak inne rze­czy. Naj­waż­niej­sze jest dobrać dla sie­bie to co nam jest potrzeb­ne. I nie przej­mo­wać się opi­nią innych! To nasze dzie­ci i to my — rodzi­ce bie­rze­my za nie odpo­wie­dzial­ność. A nie sta­do “życz­li­wych”. Buzia­kI!

    • Monika | Konfabula.pl

      My mogli­śmy dawać wła­sne jedze­nie — jed­nak wyma­ga­ło to pod­pi­sa­nia doku­men­tu, że wła­śnie będzie to moje i żło­bek nie pono­si odpo­wie­dzial­no­ści za ew. zatru­cie itp.

  • Lailapeak

    Moja cór­ka nie cho­dzi­ła do żłob­ka. Mie­li­śmy wybór, mia­ła z kim zostać w domu i tak wole­li­śmy. Pierw­sze dni w przed­szko­lu były cięż­kie dla nas wszyst­kich, ale war­to było, bo nic tak nie zastą­pi socja­li­za­cji jak taka pla­ców­ka. Cie­szę się, że tal zde­cy­do­wa­li­śmy mimo że nadal były warun­ki, żeby zosta­ła w domu.

  • Mynio

    Wła­śnie wpi­sa­łam cór­kę na listę rezer­wo­wą, zoba­czy­my co z tego wyj­dzie. Im bli­żej do wrze­śnia tym wię­cej obaw mnie ogar­nia. Ale to moje oba­wy, nie prze­ka­zu­ję ich cór­ce bo to od moje­go nasta­wie­nia zale­ży jej.

  • Moinob

    Swo­je dziec­ko będę mia­ła za deka­dę albo wca­le. Z doświad­cze­nia wiem tyl­ko tyle, że świet­nie wspo­mi­nam swo­je przed­szko­le. Nie pamie­tam z nie­go wie­le, ale chy­ba nie było źle 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *