Całkiem poważnie

Antybiotyk to nie lek na każdą chorobę

Życie z dzieć­mi jest dosta­tecz­nie cięż­kie kie­dy są one zdro­we, ale dopie­ra nabie­ra wagi, kie­dy zaczy­na­ją cho­ro­wać. Mając ich powy­żej jed­nej sztu­ki zwy­kle cho­ru­ją lawi­no­wo, czy­li wszyst­kie naraz i cza­sem kil­ku­krot­nie. Koniec ze szko­łą czy przed­szko­lem, koniec z prze­spa­ny­mi noca­mi (zno­wu!) i koniec w wyglą­da­niem jak czło­wiek, bo mat­ka wte­dy też wyglą­da jak zom­bie. Zde­spe­ro­wa­ni szu­ka­my jak naj­szyb­szej pomo­cy u leka­rza. A naj­szyb­ciej co dzia­ła? Anty­bio­tyk! Jed­nak anty­bio­tyk to nie lek na wszyst­ko.

Trochę statystyki

Anty­bio­ty­ki to takie natu­ral­nie pozy­ski­wa­ne leki, któ­re cudow­nie hamu­jąc wzrost i podzia­ły bak­te­rii w orga­ni­zmie. I tyl­ko na nie. Dla­te­go wła­śnie pre­wen­cyj­ne przyj­mo­wa­nie anty­bio­ty­ku nie jest do nicze­go potrzeb­ne, a nie­ste­ty bar­dzo czę­sto pedia­trzy prze­pi­su­ją ten lek nawet na katar. Według danych CDC ponad 30% prze­pi­sy­wa­nych w USA anty­bio­ty­ków nie jest potrzeb­nych. A prze­cież w spo­ży­ciu leków pla­su­je­my się w czo­łów­ce państw euro­pej­skich, któ­re są zaraz za USA… Tego same­go USA, któ­ry ma obec­nie od trzech lat pań­stwo­wy plan reduk­cji uży­cia anty­bio­ty­ków o 50% do roku 2020!

Jaki problem?

Sko­ro anty­bio­ty­ki wytłu­ką wła­ści­wie każ­dą bak­te­rię, to w czym pro­blem? W tym, że bak­te­rie takie głu­pie nie są i potra­fią szyb­ciej muto­wać niż jak mno­żyć przez 10. W ten oto spo­sób mamy mnie z kal­ku­la­to­rem i bak­te­rię odpor­ną na anty­bio­tyk zanim doj­dzie­my do 100. A taka bak­te­ria, nie­ru­sza­na dalej przez przyj­mo­wa­ny lek, ma to do sie­bie, że się ślicz­nie namna­ża i poważ­na infek­cja anty­bio­ty­ko­od­por­na goto­wa. Leka­rze z WHO boją się nawet, że pozo­sta­wia­jąc taki stan rze­czy jak obec­nie doj­dzie­my do momen­tu, kie­dy nowe anty­bio­ty­ki będą powsta­wa­ły wol­niej niż ilość odpor­nych na nie bak­te­rii. A to już źle.

Co możemy zrobić?

Pierw­szym pyta­niem powin­no być nie „dla­cze­go nie dosta­li­śmy anty­bio­ty­ku?” a „czy potrze­bu­je­my anty­bio­tyk?”. Nie każ­da cho­ro­ba jest spo­wo­do­wa­na przez bak­te­rie, a tyl­ko na nie dzia­ła­ją anty­bio­ty­ki. Wszel­kie cho­ro­by wiru­so­we, do któ­rych zali­cza­my prze­zię­bie­nie, gry­pę, katar, więk­szość przy­pad­ków kasz­lu, zapa­leń oskrze­li, gar­dła, zatok i nie­któ­re zapa­le­nia ucha, wca­le nie zosta­ną szyb­ciej czy sku­tecz­niej zwal­czo­ne anty­bio­ty­ka­mi. Tak napraw­dę dba­jąc tyl­ko o obni­ża­nie gorącz­ki ogól­ny dobro­stan cho­re­go orga­nizm zwal­cza je w tydzień-dwa. I wiem co mówię: mam nie­jed­no zapa­le­nie ucha Natki czy oskrze­li Artie­go bez anty­bio­ty­ków, a spra­wa wca­le tak łatwo nie wyglą­da­ła na pierw­szy rzut oka. Tyl­ko w przy­pad­ku angi­ny, koklu­szu czy zaka­że­nia pęche­rza może­my być pew­ni, ze wino­waj­cą jest bak­te­ria. Bez bak­te­rio­gra­mu w przy­pad­ku innych cho­rób to tyl­ko lote­ria.

 

Dru­gą rze­czą, któ­rej nie war­to robić, to żąda­nie wypi­sa­nia anty­bio­ty­ku pre­wen­cyj­nie. Jeśli podej­rze­wa­my bak­te­rię lepiej popro­sić o skie­ro­wa­nie na bada­nia niż wyja­ła­wiać orga­nizm. Tak samo ani doro­śli ani dzie­ci nie powin­ni przyj­mo­wać leków prze­pi­sa­nych dla kogo inne­go, szcze­gól­nie daw­ki nie­do­koń­czo­nej anty­bio­ty­ku.

 

Jeśli jed­nak anty­bio­tyk jest koniecz­ny, daw­kuj go odpo­wied­nio co do cza­su i ilo­ści. Jeśli dziec­ko ma ten­den­cję do wyplu­wa­nia, może lepiej zasto­so­wać zastrzy­ki, nawet, jeśli pła­cze­cie pod­czas nich oby­dwo­je? Polep­sze­nie sta­nu zdro­wia po kil­ku daw­kach też nie jest wyznacz­ni­kiem prze­rwa­nia kura­cji. Bie­rze­my anty­bio­tyk tyle dni, na ile został prze­pi­sa­ny. Ina­czej robi­my powtór­kę z roz­ryw­ki, czy­li nowe poko­le­nie zmu­to­wa­nych bak­te­rii. A przede wszyst­kim: zostaw cho­re dziec­ko w domu jeśli jesz­cze nie wydo­brza­ło. Katar to jesz­cze nie cho­ro­ba, ale jeśli docho­dzi już kaszel, to lepiej odpo­czy­wać i nabrać sił pod pie­rzyn­ką.

Fot. Mar­co Werch, CC BY 2.0

 

Zdrów­ka w tą zdra­dli­wą wio­sen­ną pogo­dę życzę!