Całkiem wesoło

Ciężarna i pijana – znajdź różnice

To, że byłam w ciąży, jest dość oczywiste, bo przecież piszę bloga parentingowego. Dokładniej byłam trzy razy w ciąży i mam nadzieję, że taki stan się utrzyma. Ale o tym, że byłam też pod wpływem alkoholu to nie wiecie. Chociaż jak na prawdziwą dorosłą Polkę przystało to raczej nieuniknione: te wszystkie studniówki, osiemnastki, ogniska, studia, urodziny, imieniny, andrzejki, sylwestry, toasty… Oczywiste jest jeszcze coś: nigdy nie byłam w tym samym czasie w ciąży i pijana. Chociaż patrząc na ciężarne z boku, tego lepszego profilu, to czasami przypominają one trochę osoby, które przesadziły z trunkami…

1. Kierujesz się emocjami

Ciężarna: Może nie masz depresji czy daleko Ci do rzygania tęczą na każdym kroku, jednak nawet reklama proszku do prania czy tabletek na odrobaczanie może doprowadzić Cię do łez, bo przypomnisz sobie, że Twój kotek, ten z czasów dzieciństwa, był najlepszym przyjacielem na świecie, tylko trochę niemądrym, skoro dał się wyprać w pralce.

Pijana: Być może nie masz depresji czy nie śmiejesz się do najmniejszego palca u stopy, ale bardzo prawdopodobne, że przejawiasz miłość do całego świata właśnie wtedy, kiedy wypiłaś o jeden kieliszek za dużo. I kiedy opowiadasz kawał o kotku, którego się pierze, ale nie wyżyma (znacie?), nagle doprowadzasz się do łez, bo przecież Twój Puszek był najlepszy.

2. W pewnych warunkach możesz zwymiotować

Ciężarna: Należałam do tych szczęściar, które ominęły codzienne modlitwy na klęczkach w Świątyni Dumania. Jednak z dobrych źródeł (moje znajome i rodzina) wiem, że przypadłość, zwana pieszczotliwie porannymi mdłościami, a będąca tak naprawdę koszmarem każdej ciężarnej zaraz za hemoroidami i niemożnością samodzielnego ogolenia tego i owego poniżej pasa, dopada naprawdę wiele z nas. Ale zwykle po akcji w WC naprawdę wydaje nam się jakbyśmy rzygały tęczą – taka ulga… aż do następnego razu.

Pijana: Jeśli należysz do tych szczęściar, które zawsze wiedzą kiedy powiedzieć sobie „stop!” to nie czytaj dalej. Bo istnieje duża grupa tych, które twierdzą „jeszcze jeden i do domu”, a potem błagają na kolanach o ukojenie.

3. Raczej nie powinnaś powadzić

Ciężarna: Nie ma żadnego przepisu czy zakazu prowadzenia samochodu będąc w ciąży. Umysł ani podzielność uwagi nie zostaje nam podzielona na pół jak tylko stanowimy 2w1. Ale czy któraś z Was ma jakiekolwiek uwagi dotyczące tego, że w zaawansowanej ciąży, kiedy to siedzenia nie można odsunąć dalej, a brzuch mimo to wżyna się w kierownicę, warto robić za kierowcę? Albo zawieźć siebie samą na porodówkę? Proszę Was, z całym szacunkiem, jako kierowca (kierowniczka?) ja tam zamawiałam taksówkę!

Pijana: Nie prowadź samochodu jeśli masz problem nawet z prowadzeniem siebie. Zawsze. Nawet po jednym piwku.

4. Pierwsza odpadniesz na imprezie

Ciężarna: Siedziałaś na kanapie oglądając Dzień Dobry Jakiś Programie Poranny i mamrotałaś tylko coś w stylu „na chwilkę muszę pozwolić oczom odpocząć”. Budzisz się, a tu Teleexpress. Nie wiesz co się stało – kosmici czy tabletka gwałtu – ale czujesz się jakbyś przespała całą zimę i jeszcze pięć minut.

Pijana: Siadasz naprzeciwko swojego kompana do picia, zapadasz się właściwie w miękką kanapę. Jest tak milutko, wszyscy się kochają (patrz pkt. 1), tak przyjemnie… Coś tam mamroczesz, że jutro chyba będzie ciężki dzień z rana. I budzisz się jutro na Teleexpress. I tak cieszysz się, że nadal leżysz na tej samej kanapie, a z ubrań nic nie zmieniło swojego położenia poza lewą skarpetką, dzięki czemu w tym miesiącu jeszcze kupisz podpaski zamiast pampersów.

5. Masz amnezję

Ciężarna: Kochanie, możesz do mnie zadzwonić na telefon, bo nie wiem gdzie go położyłam? Dzwonisz? Hej, słyszysz mnie? Gdzie jesteś? Kurcze, czekaj, jak Cię znajdę, oby Cię myszy zżarły, bo ciężarnej się nie odmawia! O, telefon dzwoni. Kochanie, zaraz z Tobą skończę, tylko odbiorę telefon!

Pijana: Kochanie, możesz do mnie zadzwonić na telefon, bo nie wiem gdzie go położyłam? Dzwonisz? Hej, słyszysz mnie? Gdzie jesteś? Kurcze, czekaj, jak Cię znajdę, to…. O, telefon dzwoni. Kochanie, zaraz z Tobą skończę, tylko odbiorę telefon!

6. Jesz dziwne rzeczy

Ciężarna: Zaczynasz od zmiany diety z powodów porannych mdłości (patrz pkt. 2) na jednoskładnikową, złożoną z solonych paluszków, by pod koniec III trymestru dojść do diety wysokotłuszczowej-białkowej-węglowodanowej-i-ilościowej. W końcu masz żywić drugiego człowieka, prawda? I nikt nie będzie Ci wmawiał, że ogórek kiszony z dżemem i śledzie w occie popijane mlekiem nie są dobre! Same witaminy!

Pijana: Zaczynasz powolutku, od aperitifu i paluszków solonych, by dojść do pizzy z podwójnym serem, pepperoni, salami i frytkami, które polejesz syropem klonowym. A kto powiedział, że nie wolno? Wszystko jest jadalne, tylko niektóre rzeczy raz w życiu. A niektóre zobaczysz nawet ponownie (patrz pkt. 2)!

7. Dużo sikasz

Ciężarna: Gratulacje! Właśnie Twoje dziecko umieściło większość swojego malutkiego jeszcze ciałka w okolicach pęcherza moczowego i od teraz będziesz sikać co 15 minut abyś przypadkiem nie zapomniała, że jesteś w ciąży.

Pijana: Gratulacje! Właśnie wypiłaś beczkę piwa i od tego czasu będziesz sikać co 15 minut alby cały wieczór sobie o tym przypominać.

8. Nie dbasz o garderobę

Ciężarna: Osiągasz niezidentyfikowany rozmiar (np. ja przytyłam w każdej z ciąż ponad 20 kg!) i zauważasz, że cały dzień chodzisz w wyciągniętym t-shircie przyszłego ojca swojego dziecka, naciągniętym na brzuch ile się tylko dało zamiast tych wszystkich pasów ciążowych, które i tak rolują się i odsłaniają brzuch. A co tam, nie gapcie się tak, a właściwie gapcie się – już mi obojętnie.

Pijana: W tym momencie, kiedy zauważasz, że spódnicę założyłaś na lewą stronę, nową jasną bluzkę poplamiłaś ketchupem, a w rajstopy właściwie składają się z oczek, przysięgasz sobie, że następnym razem ubierzesz jeansy i bluzkę moro. O ile to sobie przypomnisz (patrz pkt.5).

9. „Nigdy więcej!”

Ciężarna: O ile na początku przechodzisz ciążę łatwo (chyba że – patrz pkt. 2), o tyle z jej wiekiem raczej jest coraz gorzej. Już nie tylko to skanie co 15 minut (patrz pkt. 7), ale dochodzą do tego obrzęki, kaczy chód, słoniowatość i finisz – poród. Wprawdzie ja wyrywanie ósemek wspominam gorzej niż jakikolwiek z moich porodów, to jednak zdaję sobie sprawę, że zwyczajnie miałam szczęście (przeczytaj tu o moim pierwszym, drugim i trzecim, jeśli masz ochotę). Dużo z Was miało o porodzie swojego dziecka raczej te krwawe historie z porodów. Do dziś pamiętam dziewczynę po porodzie kleszczowym – nie wiedziała czy ma siedzieć, stać czy leżeć tak ją wszystko bolało. W takich sytuacjach kobieta raczej zastanawia się jakim cudem ludzie jeszcze nie wymarli, a niejednemu mężczyźnie asystującemu swojej partnerce przy porodzie pewnie się dostało z tekstem „Zero sexu! Nigdy więcej! Sam sobie ródź i chodź w ciąży!”. Ale jak już jest po wszystkim, jak widzisz to maleństwo cicho posapujące obok to gdzieś z tyłu głowy kołacze się „może jeszcze raz…”.

Pijana: Podczas imprezy wszystko jest ok, albo raczej wydaje się, że jest ok, ale po każdej nocy, także tej szalonej, przychodzi poranek. Ten z kacem też. Wtedy to właśnie słońce świeci znacznie mocniej, muchy na szybie tupią jakby nosiły chodaki, a z jedzenia przyswajasz tylko paluszki jeśli jakieś zostały z dnia poprzedniego. I często z głową nad muszlą klozetową (patrz pkt. 2) wyduszasz z siebie ciche „Nigdy więcej!”. Parę tygodni później znowu spotykasz się ze znajomymi i w środku zabawy uzmysławiasz sobie: znowu to robię. Czy coś ze mną nie tak?

Oczywiście istnieją sposoby na zabezpieczenie się np. szklanka wody zamiast. Zamiast drinka i zamiast seksu. Ale przecież nie samą wodą żyje człowiek, prawda?

Fot. Preety Poo Eater, CC BY-SA 2.0