Całkiem poradnikowo

Jak wychować niejadka na zdrowożercę

Masz w domu dziec­ko, któ­re nie może powstrzy­mać się od otwar­cia lodów­ki i wyje­dze­nia z niej cze­go­kol­wiek co nie jest zdro­we czy zie­lo­ne? A może wku­rza Cię domo­ro­sły mło­do­cia­ny entu­zja­sta kre­mu cze­ko­la­do­we­go i paró­wek? Ten porad­nik pomo­że Ci w pro­stych pię­ciu kro­kach z pra­wie każ­de­go nie­jad­ka zro­bić jedzą­ce wszyst­ko dziec­ko.

Krok 1: Stwórz odpowiednią atmosferę

Nikt nie lubi ner­wo­wej atmos­fe­ry przy sto­le czy pośpie­chu w kuch­ni. Od krzy­ków i pona­gla­nia moż­na dostać naj­wy­żej nie­straw­no­ści lub nie­chę­ci do jedze­nia w ogó­le. I to jest wła­śnie Twój cel. Każ­dy posi­łek niech będzie dosko­na­łą oka­zją do spę­dze­nia wspól­nie cza­su. Naj­le­piej, jeśli uda Ci się włą­czyć dzie­ci do wspól­ne­go przy­go­to­wy­wa­nia posił­ków. Poza oczy­wi­stym poczu­ciem mocy spraw­czej nad tym, co dzie­cia­ki dosta­ną na taler­zach, mają też moż­li­wość podej­rzeć, któ­re skład­ni­ki są waż­ne w die­cie.

Krok 2: Etykiety produktowe

Małe dziec­ko ufa swo­im rodzi­com w każ­dej dzie­dzi­nie życia. Jeśli od naj­młod­szych lat będzie mia­ło świa­do­mość, że nad­uży­wa­nie sło­dy­czy to naj­krót­sza dro­ga do oty­ło­ści, to rów­nie duże szan­se ma uwy­pu­kle­nie mu korzy­ści spo­ży­wa­nia warzyw. To w Two­im domu dziec­ko będzie opa­try­wać ety­kie­ta­mi róż­ne pro­duk­ty w lodów­ce. Sło­dzo­ne, gazo­wa­ne napo­je — oty­łość. Świe­ży warzyw­no-owo­co­wy sok — zdro­wie. Zacznij już dziś! Czym sko­rup­ka za mło­du nasiąk­nie, tym zdrow­szy będzie pan­cerz.

Krok 3: Zadecyduj za dziecko

Dziec­ko ma jesz­cze wie­le cza­su, by samo­dziel­nie decy­do­wać o tym, co zje, a cze­go nie. Ten etap przy­cho­dzi auto­ma­tycz­nie dopie­ro w oko­li­cach 18-go roku życia, wraz z wyda­niem dowo­du oso­bi­ste­go. Zatem jeśli dziec­ko wciąż zosta­wia na tale­rzu warzy­wa, wyja­da­jąc wszyst­ko wokół, następ­nym razem spró­buj podać je w innej for­mie. Nie cho­dzi o fiku­śne deko­ro­wa­nie czy kana­pecz­ki z uszka­mi z mar­chew­ki i wąsa­mi ze szczy­pior­ku. Jedze­nie jakie jest, każ­dy widzi i tak ma być zje­dzo­ne. Ale ist­nie­je cień szan­sy, że kub­ki sma­ko­we Two­je­go dziec­ka nie tole­ru­ją goto­wa­nej mar­chew­ki, ale chęt­nie przy­swo­ją świe­żą surów­kę z dodat­kiem star­te­go jabł­ka.

Krok 4: Zrób przerwę na małe co nieco

Podział na pięć posił­ków ma głę­bo­ki sens z punk­tu widze­nia pra­wi­dło­we­go tra­wie­nia. Orga­nizm, któ­ry otrzy­mu­je odpo­wied­nią ilość dobrze zbi­lan­so­wa­nych posił­ków, naj­zwy­czaj­niej dobrze funk­cjo­nu­je. Wpa­da w swój rytm, regu­lu­jąc wszyst­kie pro­ce­sy tra­wien­ne i dostar­cza­jąc ener­gii oraz wita­min. Nie bez koze­ry dru­gie śnia­da­nie jest klu­czo­we dla dzie­ci, szcze­gól­nie pod­czas wyma­ga­ją­cych zajęć szkol­nych.

Krok 5: Wyrywkowo skontroluj zawartość plecaka

Jako doro­sły osob­nik w rodzi­nie możesz wyma­gać, by dziec­ko nie obja­da­ło się w szko­le chip­sa­mi popi­ja­ny­mi „kolą”. Jeśli wkła­dasz pra­cę w przy­go­to­wa­nie dru­gie­go śnia­da­nia, to masz peł­ne pra­wo wyma­gać, aby dziec­ko je zja­dło. Dosko­na­łym uzu­peł­nie­niem jest „Pro­gram dla Szkół”. Pro­gram został uru­cho­mio­ny od wrze­śnia 2017 r. i zastą­pił dotych­cza­so­we pro­gra­my „Mle­ko w szko­le” oraz „Owo­ce i warzy­wa w szko­le”. W nowym pro­gra­mie uczest­ni­czą dzie­ci z klas I–V szkół pod­sta­wo­wych. Pro­gram kreu­je proz­dro­wot­ne posta­wy i zacho­wa­nia uczniów, dla­te­go są im udo­stęp­nia­ne pro­duk­ty o wyso­kich walo­rach zdro­wot­nych, świe­że i nisko­prze­two­rzo­ne:
• owo­ce (jabł­ka, grusz­ki, tru­skaw­ki, śliw­ki) i warzy­wa (mar­chew, rzod­kiew­ki, papry­ka słod­ka, pomi­dor­ki, kala­re­pa) oraz soki owo­co­we, warzyw­ne i mie­sza­ne,
• mle­ko bia­łe, ser­ki twa­ro­go­we, jogur­ty i kefi­ry natu­ral­ne.

Wię­cej: http://www.programdlaszkol.org/

 

Fot. ben klo­cek, CC BY-SA 2.0

31 komentarzy

  • Kasia

    Ja zawsze byłam nie­jad­kiem, a jed­nak teraz nie mam pro­ble­mów z jedze­niem. Zostaw­my spra­wę jedze­nia samym dzie­ciom.

  • Asia/ LemurPodróżnik

    Super rady! Szcze­gól­nie, że to od nas doro­słych zale­ży przy­szła die­ta, przy­zwy­cza­je­nia i typo­we zacho­wa­nia dzie­ci.

  • asia / wkawiarence.pl

    sytu­acja z pla­cu zabaw pod­czas waka­cji: Syn: mamo a pie­roż­ki mogą być ze szpi­na­kiem, Cór­ka: mamo a kupi­łas bro­ku­ła. Rodzi­ce patrzy­li na mnie jak na waria­ta bo obok była bud­ka z fryt­ka­mi haha­ha­ha Co nie ozna­cza, że fry­tek nie lubi­my 🙂

  • Bookendorfina Izabela Pycio

    Moje dzie­cia­ki od razu chęt­nie nie­mal wszyst­ko jadły, no może syn gry­ma­sił przy owo­cach, ale z cza­sem uda­ło się zachę­cić do ich pró­bo­wa­nia, pomo­gły w tym tru­skaw­ki, a za nimi poszła resz­ta. 🙂

  • Gośka Budzowsk

    Od nie­daw­na mamy wła­sną kuch­nie i razem gotu­je­my cór­ka chet­nie zja­da ser­wo­wa­ne posił­ki ma oczy­wi­scie swo­je ulu­bio­ne warzy­wa i owo­ce. Przy­klad idzie z góry.

  • Agnieszka Jarosz

    U nas przy cór­ce (obec­nie 4.5l) zadzia­ła­ła zaba­wa w maser­che­fa któ­re­go jest fan­ka. Wspól­ne goto­wa­nie i obo­wiąz­ko­wy tekst “ale master­chef wszyst­kie­go musi spro­bo­wac” i w ten spo­sób mój nie­ja­de­kwat­nie pro­duk­ty któ­re dotych­czas były “ble­ee” z chę­cią pró­bu­je bo ona jest master­che­fem.

  • Anna Kruczkowska

    Kul­tu­rę jedze­nia warzyw i owo­ców wyno­si­my z domu, pro­gram edu­ka­cji dzie­ci w szko­le jest faj­ną ideą, nato­miast cza­sem żal było patrzeć, co dzie­ci wypra­wia­ły z dar­mo­wy­mi sma­ko­ły­ka­mi! Mle­ko ponie­wie­ra­ło się za kalo­ry­fe­ra­mi, pęka­ło w ple­ca­kach. Było odda­wa­ne inne­mu dziec­ku “dla kot­ka”. Mar­chew­ka zapeł­nia­ła pojem­ni­ki z bio­od­pa­da­mi 🙁 Żaden naj­lep­szy pro­gram nie zastą­pi zdro­wych nawy­ków wynie­sio­nych z domu.

    • Monika | Konfabula.pl

      U nas cie­ka­wie szko­ła roz­wią­za­ła ten pro­blem: był koszyk na owo­ce i prze­two­ry mlecz­ne, któ­re moż­na było tam wkła­dać, jeśli się aku­rat tych nie lubi­ło. Wte­dy korzy­sta­ły inne dzie­ci. A i kanap­ki robio­ne w domu cza­sem były wymie­nia­ne na inne. Dzie­ci lubią takie nie­spo­dzian­ki, sama pamię­tam, jak cza­sem wymie­nia­ły­śmy się z kole­żan­ka­mi śnia­da­niem. Niby te same kanap­ki, ale ina­czej sma­ko­wa­ła taka nie­spo­dzian­ka.
      Poza tym w szko­le moje­go syna są cyklicz­ne ape­le doty­czą­ce posza­no­wa­nia jedze­nia i zdro­wych nawy­ków żywie­nio­wych, jest zakaz przy­no­sze­nia chip­sów nawet na szkol­ne wyciecz­ki. Bar­dzo mi to pasu­je.

  • Dominika Ławicka

    Moja cór­cia też jest nie­jad­kiem, a wła­ści­wie, raz mam ape­tyt innym razem gry­ma­si, ile wle­zie. Szlag czło­wie­ka tra­fia, ale co zro­bić? Pró­bo­wa­łam róż­nych tri­ków i nic. Cze­kam, aż jej minie.

  • Bea

    Zna­jo­ma ma dwój­kę dzie­ci i pomi­mo, że wszyst­ko robią razem to co do jedze­nia mają zupeł­nie odmien­ne podej­ście. Ja myślę, że póki z gło­du nie umie­ra­ją to jakoś prze­ży­ją, wszy­scy prze­ży­li­śmy 😉 Sama w dzie­ciń­stwie byłam nie­jad­kiem, a teraz mam pro­blem, bo za dużo rze­czy mi sma­ku­je 😉

  • Aleks Andra

    Sto­su­ję meto­dę nie­co dra­stycz­ną:) sie­dzi­my do opo­ru na dwo­rze, jez­dzi­ny na rowe­rze, gra­my w pił­kę, bie­ga­my, po takiej daw­fe aktyw­no­ści wszyst­ko sma­ku­je:)

  • Ewa

    Ile moi rodzi­ce musie­li ner­wów stra­cić, abym, jako dziec­ko, jadła nor­mal­nie 😀 Mama bar­dzo czę­sto zachę­ca­ła mnie poprzez “kolo­ro­we” przy­rzą­dza­nie kana­pek — rzod­kiew­ka jako oczy, papry­ka jako uśmiech. Od razu kanap­ka wyda­wa­ła się atrak­cyj­niej­sza.

  • Jakub Gerard Sikora

    Ze mną to róż­nie bywa­ło nie­ste­ty… Obec­nie dzie­ci nie mam, ale moja sio­stra ma i raczej nie dostrze­gam tam więk­sze­go pro­ble­mu, zże­ra­ją wszyst­ko, raz szyb­ciej, raz wol­niej rzecz jasna. A mój ojciec to mówi, że takim nie­jad­kom, wybrzy­dza­czom woj­ny i gło­du trze­ba. I chy­ba się sta­rze­ję, bo zaczy­nam się z tym zga­dzać.

  • Iza Kapis

    Te ety­kie­ty to super pomysł. War­to dzie­ciom już od małe­go wpa­jać wie­dzę na temat tego co zdro­we, a co nie 😉

  • hanysh

    Jesz­cze nie mam dzie­ci, ale mogę się wypo­wie­dzieć jako nauczy­ciel. Odkąd dzie­ci mogą przy­no­sić “zdro­we prze­ką­ski”, cięż­ko namó­wić je na sto­łów­ko­wą sza­mę, bo ich śnia­da­niów­ki wypcha­ne są cia­stecz­ka­mi z napi­sem BIO, choć tak napraw­dę skład pozo­sta­wia wie­le do życze­nia…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *