Całkiem poradnikowo

Idziemy w gości! Co kupić dziecku zamiast słodyczy?

Podob­no trzy na dzie­sięć dzie­ci w wie­ku szkol­nym ma oty­łość. Patrząc na kla­sę Artie­go – taka sta­ty­sty­ka nie jest moc­no prze­sa­dzo­na. Zwy­kle win­ne są nie tyl­ko nawy­ki żywie­nio­we dziec­ka ale tak­że to, jak pod­cho­dzi­my do kwe­stii jedze­nia, w szcze­gól­no­ści słod­ko­ści. Jedze­nie jest nagro­dą? A może uspo­ka­ja­czem? Rękaw w górę kto choć raz idąc w odwie­dzi­ny do posia­da­ją­cych dziec­ko nie zabrał ze sobą przy­sło­wio­we­go lizacz­ka. Lasu rąk nie widzę. A moż­na ina­czej! Co kupić dziec­ku zamiast sło­dy­czy?

Skąd problem otyłości wśród dzieci?

Pierw­sze wałecz­ki i trze­cie pod­bród­ki nie poja­wia­ją się zni­kąd. Win­ny zwy­kle jest cukier, bo nie ma chy­ba na świe­cie dziec­ka, któ­re nie lubi sło­dy­czy. A jeśli jest – to jest to ide­al­ny wyją­tek od regu­ły. Od maleń­ko­ści prze­cież je słod­kie, wszak mle­ko to tak­że laktoza,czyli cukier mle­ko­wy. Póź­niej są słod­kie kasz­ki, bisz­kop­ty, jogur­ty, aż koń­czy się na roga­lu z cze­ko­la­da do szko­ły zamiast tra­dy­cyj­nej kanap­ki. Zna­my to? Zna­my. I te wszyst­kie chip­sy na wyciecz­kę, lody po zaję­ciach czy piz­za na uro­dzi­ny. Przy­jeż­dża bab­cia czy cio­cia to nigdy z pusty­mi ręka­mi. Miko­łaj i Zaja­czek Wiel­ka­noc­ny tak­że obła­do­wa­ni cze­ko­la­dą. A tłusz­czyk rośnie!

Co kupić dziecku zamiast słodyczy?

Brak słod­kiej prze­ką­ski przy­no­szo­nej w ramach osło­dze­nia wizy­ty jest tro­chę trud­niej­szy logi­stycz­nie do ogar­nię­cia, jed­nak nie nie­moż­li­wy. Każ­dą z poniż­szych pro­po­zy­cji możesz z łatwo­ścią kupić nawet na sta­cji paliw, czy­li w punk­cie czyn­nym nawet w nie­han­dlo­wą nie­dzie­lę. Niby pre­zen­cik na powi­ta­nie nie jest przy­mu­sem, a dziec­ko dobrze, jeśli cie­szy się już z samych odwie­dzin daw­no nie­wi­dzia­nej oso­by, ale może war­to zary­zy­ko­wać uśmiech dziec­ka w zamian za:

1. Naklejki

Nie ma dziec­ka, zwłasz­cza tego w wie­ku przed­szkol­nym, któ­re na widok bli­stra czy ksią­żecz­ki z naklej­ka­mi nie rzu­ci­ły­by się na szy­ję. Jeśli będą to dodat­ko­wo ulu­bio­ne posta­ci z baj­ki, robo­ty, księż­nicz­ki, super­bo­ha­te­ro­wie* to dzięk­czyn­ny rzut na szy­ję gwa­ran­to­wa­ny.

2. Kolorowanki

Tak jak w przy­pad­ku nakle­jek tak­że kolo­ro­wan­ki z ulu­bio­ną posta­cią czy moty­wem są zwy­kle strza­łem w dzie­siąt­kę. Do takich ksią­że­czek czę­sto są jesz­cze dodat­ko­wo zamiesz­czo­ne naklej­ki, więc zaba­wa podwój­na.

3. Artykuły plastyczne do rysowania i malowania

Tu wymie­niać może­my kred­ki, maza­ki, kre­dę, bro­ka­to­we dłu­go­pi­sy, far­by do malo­wa­nia pal­ca­mi… sło­wem wszyst­ko, co może za sobą stwa­rzać kolo­ro­wy ślad. Oby tyl­ko nie prze­ro­dzi­ły się w śla­dy na ścia­nie. W tym celu może jakiś magicz­ny zama­zy­wacz od razu dla rodzi­ców w pre­zen­cie?

4. Bańki mydlane

Jak byłam dziec­kiem to robi­łam sama płyn do baniek z pły­nu do naczyń, a słom­kę z suche­go źdźbła tra­wy. Teraz moż­na w każ­dym miej­scu dostać pojem­ni­czek z bań­ka­mi, któ­re za jed­nym dmuch­nię­ciem stwo­rzą nam wie­lo­bą­bel­ko­wą zaba­wę! Ba, cza­sem nawet dmu­chać nie trze­ba, bo są dostęp­ne pisto­le­ty czy sza­ble, któ­ry­mi wystar­czy poma­chać i lecą. Cudo nawet dla doro­słych!

5. Baloniki

Takie dłu­ga­śne, któ­re jesz­cze potra­fi­li­by­śmy zmie­nić w pie­ska, kwiat­ka czy miecz, to jest już wyż­sza szko­ła jaz­dy, ale nawet ze zwy­kłe­go gumo­we­go pom­po­wa­ne­go powie­trzem pro­sto z płuc dziec­ko się cie­szy. War­to takich mieć jed­nak kil­ka, bo ich żywot­ność przy dziec­ku spa­da do zera bar­dzo szyb­ko.

6. Plastelina, modelina, piaskolina, piankolina, ciastolina, slime

Dzie­cia­ki uwiel­bia­ją ugnia­tać, robić ludzi­ki czy kro­ić coś pla­sti­ko­wy­mi noża­mi. Do tego ide­al­nie nada­ją się masy, któ­re moż­na wygnia­tać, ucie­rać, zawi­jać i wycią­ą­ą­ą­ą­gać. Jedy­ny minus, że trze­ba być przy­go­to­wa­nym na wycią­ga­nie zgnie­cio­nych ele­men­tów z dywa­nu lub nad­zo­ro­wa­nie akcji two­rze­nia.

7. Zestaw kreatywny

Napraw­dę jest wie­le faj­nych i uczą­cych zaba­wek. Moż­na gip­so­we anioł­ki malo­wać, two­rzyć fil­co­we toreb­ki, ozda­biać witraż czy odko­pać szkie­let dino­zau­ra. Wszyst­ko za sym­bo­licz­ne kil­ka zło­tych! Cza­sem chcia­ła­bym zno­wu być z dziec­kiem.

8. Element kolekcji

Jeśli wiesz, że pocie­cha zbie­ra coś, może war­to zwięk­szyć jej kolek­cję? To może być wszyst­ko: kar­ty z pił­ka­rza­mi czy Poke­mo­na­mi, figur­ki, zwie­rząt­ka. Nie zawsze koń­czy się to zadłu­że­niem w para­ban­ku, cza­sem kosz­tu­je gro­sze, jed­nak uwa­żaj­my, bo trze­ba nie tyl­ko być w tema­cie co dziec­ko zbie­ra, ale też co już ma.

9. Książeczki

Ksią­żecz­ki dla młod­szych dzie­ci lub gazet­ki z drob­ny­mi gadże­ta­mi (figur­ka z kloc­ków, zwie­rząt­ko, zestaw detek­ty­wi­stycz­ny czy­li lupa itd.) to towar dostęp­ny w każ­dym kąci­ku pra­so­wym, sta­cji paliw czy kio­sku. Ja szcze­gól­nie pole­cam te z twar­dą opra­wą np.:

oraz inne, dla star­szych:

Nie przekonałam?

Podob­no dzie­ciń­stwo bez słod­ko­ści nie jest dzie­ciń­stwem. Nie wiem, bo ani ja ani moje dzie­ci nie mają zaka­zu na cukier i cze­ko­la­dę. Ale jak­bym pozwo­li­ła jeść każ­dą słod­kość, to goto­we są wyli­zać nawet cukier­nicz­kę. Jeśli jed­nak pod­czas kup­na kolej­nej kin­der-nie­spo­dzian­ki lub cze­ko­la­dy choć przez chwi­lę drgnie Ci ręka, a wzrok pokie­ru­je w stro­nę kolo­ro­wa­nek czy ksią­że­czek, nie walcz z sobą: kup wła­śnie to!

Fot. Micha­el Stern, CC BY-SA 2.0

*odpo­wied­nie skre­ślić