Całkiem blogowo

Po czym poznać, że jesteś blogerem

Każ­da gru­pa zawo­do­wa ma swo­je cechy cha­rak­te­ry­stycz­ne: hydrau­li­cy cho­dzą w spodniach na szel­kach, leka­rze w kitlach, a atry­bu­tem woź­nej w szko­le naj­czę­ściej jest mio­tła. Jed­nak naj­bar­dziej kolo­ro­wą i trud­ną do zde­fi­nio­wa­nia jest spo­łecz­ność blo­ge­rów. Po czym poznać, że napraw­dę jesteś blo­ge­rem?

1. Jedzenie na mieście

Już wybór restau­ra­cji nie jest przy­pad­kiem. Pod­rzęd­ny take-away raczej nie spro­sta Two­im wyma­ga­niom, choć­by nawet dosy­py­wa­no do potra­wy sza­fra­nu zbie­ra­ne­go o poran­ku z alpej­skich hal. Jed­nak mod­na w oko­li­cy miej­sców­ka, z cie­ka­wym wystro­jem, koniecz­nie dobrym świa­tłem albo cho­ciaż ory­gi­nal­ny bar mlecz­ny, taki z łyż­ką wią­za­ną na łań­cuch do sto­łu niczym u Barei to już zupeł­nie co inne­go. Jako raso­wy blo­ger wybie­rasz potra­wę o cie­ka­wej nazwie. Ruskie pie­ro­gi czy pla­cek po węgier­sku nie będzie pod­sta­wą Two­je­go obia­du. Musi to być potra­wa wyszu­ka­na niczym tru­fle w gęstym lesie. A Ty świ­nią nie jesteś, masz więc trud­niej, by taką zna­leźć. Kie­dy już prze­wer­tu­jesz menu i docze­kasz się wybra­ne­go spe­cja­łu to nie od razu przy­stę­pu­jesz do kon­sump­cji. Nie, wca­le o mycie rąk nie cho­dzi, a o zdję­cia. Mimo że jesteś głod­ny naj­pierw robisz mu zdję­cie i publi­ku­jesz w mediach spo­łecz­no­ścio­wych. Cza­sem trze­ba nawet użyć odro­bin­kę ekwi­li­bry­sty­ki.

2. Skocz po bułki

Tra­dy­cyj­ny zja­dacz bułek (i chle­ba!) rano nie zaprzą­ta sobie gło­wy poran­ny­mi ablu­cja­mi. Ot, wrzu­ca na sie­bie mniej lub bar­dziej pod­nisz­czo­ną blu­zę od dre­su, któ­ra nie­ko­niecz­nie pasu­je do dre­so­wych spodni, na nogi szyb­ko wsu­wa klap­ki jakie zwy­kle nosi pod prysz­ni­cem miej­skie­go base­nu, a kobie­ty zama­szy­ście spi­na­ją wło­sy w nie­dba­ły, hip­ster­sko wyglą­da­ją­cy kok. Jako blo­ger musisz się prze­go­to­wać. Kobie­ty: deli­kat­ny maki­jaż, fry­zu­ra a’la poran­na nim­fa, nie­wy­ma­ga­ją­cy, acz dokład­nie skom­po­no­wa­ny out­fit, kawa w wie­lo­ra­zo­wym kub­ku na wynos. Męż­czyź­ni: jed­no­dnio­wy zarost lub wypie­lę­gno­wa­na bro­da wło­sy cze­sa­ne wia­trem, gaze­ta pod pachą, pie­sia na smy­czy. W takim wyda­niu moż­na poka­zać się wśród ludzi czy też zro­bić w pierw­szych pro­mie­niach słoń­ca ide­al­ną słit­fo­cię.

3. Rozmowa ze znajomymi

Piw­ko w towa­rzy­stwie? Kawa z przy­ja­ciół­ką? A może domów­ka u zna­jo­mych? Tu tak­że moż­na roz­po­znać z łatwo­ścią, że jesteś blo­ge­rem. Poza walo­ra­mi towa­rzy­ski­mi jakie wycią­ga z takich imprez każ­dy ich uczest­nik jako blo­ger nie zapo­mi­nasz o noto­wa­niu co waż­niej­szych tema­tów, któ­re póź­niej z chę­cią zamie­ścisz na swo­jej stro­nie. W Two­jej ręce nie­od­łącz­nie znaj­du­je się smart­fon, a na nim włą­czo­na apli­ka­cja do noto­wa­nia, Face­bo­ok i apa­rat. Zdjęć nigdy za dużo!

4. Facebook

Media spo­łecz­no­ścio­we są już z nami na każ­dym kro­ku, ale blo­ge­rzy cier­pią na przy­pa­dłość z nimi zwią­za­ną: laj­ko­chlizm. Godzi­na­mi scrol­lu­ją wall w poszu­ki­wa­niu cie­ka­wych infor­ma­cji, zdjąć kot­ków czy śmiesz­nych fil­mi­ków. Usta­wia­ją sta­tu­sy, kolo­ro­we zdję­cia, wrzu­ca­ją memy i zro­bio­ne rano idąc po buł­ki (patrz pkt. 2) natu­ral­ne zdję­cia. Blo­ger zwy­kle ma też znacz­nie wię­cej zna­jo­mych, choć czę­sto nigdy nawet im ręki nie uści­snął.

5. Telefon

Tele­fon blo­ge­ra to jego narzę­dzie pra­cy. To na nim spi­su­je tema­ty (patrz pkt. 3) i robi nim zdję­cia (patrz pkt. 2), ale tak­że czy­ta o naj­now­szych tren­dach, plot­kach, fak­tach i opi­niach. Cza­sem o info-fak­tach. Z tego wła­śnie powo­du jeśli jesteś blo­ge­rem masz nie­li­czo­ną ilość zrzu­tów ekra­nu na swo­jej kar­cie pamię­ci.

6. Internet

Inter­net jest dla Cie­bie, blo­ge­ra, miej­scem pra­cy. Z nim możesz two­rzyć i publi­ko­wać wszę­dzie. Możesz pod­glą­dać konkurencję/wspólników. Patrząc na nowe miej­sce w sie­ci zasta­na­wiasz się nie nad tre­ścią, ale raczej nad tym, kto doko­nał tu korek­ty i redak­cji tek­stu, jakie fil­try są na zdję­ciu pro­fi­lo­wym, co to za baje­ranc­ka wtycz­ka czy też w jakim pro­gra­mie opra­co­wać tak fan­ta­stycz­ną iko­no­gra­fi­kę. Ty jesteś blo­ge­rem, więc na każ­dą publi­ka­cję patrzysz tech­nicz­nym okiem.

7. Wyszukiwarka

Inter­net bez wyszu­ki­war­ki nie był­by takim faj­nym miej­scem. Jed­nak to tu naj­czę­ściej moż­na poznać, że jesteś raso­wym blo­ge­rem. Nie wie­rzysz? Wpisz sło­wo „anal”. Jeśli Google pod­po­wie Alan lub zapro­po­nu­je miliard stron por­no­gra­ficz­nych do prze­gląd­nię­cia, nie jesteś blo­ge­rem. Jeśli jed­nak pierw­szym wyni­kiem będzie Google Ana­ly­tics, prze­gra­łeś zaba­wę w cho­wa­ne­go i tak, jesteś blo­ge­rem.

8. Branżowe spotkania

Każ­de­go fachow­ca nie może zabrak­nąć na bran­żo­wych spo­tka­niach, szko­le­niach i warsz­ta­tach. Tak­że blo­ger ma takie. Małe i kame­ral­ne czy też duże niczym tego­rocz­ne Blog Con­fe­ren­ce Poznań? Wybór nale­ży do Cie­bie. Jeśli jesteś blo­ge­rem, takim praw­dzi­wym, nie może Cię na nich zabrak­nąć. To jest ten moment, kie­dy robisz zdję­cie ze swo­im wir­tu­al­nym, nic nie wie­dzą­cym o Tobie jesz­cze, men­to­rem, kie­dy chwi­lę poga­dasz ze zna­ną w spo­łecz­no­ści per­so­ną czy też wymie­nisz się napręd­ce dru­ko­wa­ny­mi wizy­tów­ka­mi. A co naj­waż­niej­sze – w koń­cu zoba­czysz na wła­sne oczy, usły­szysz na wła­sne uszy tych, któ­rych znasz lepiej niż przy­ja­cie­la, ale któ­rych widzia­łeś tyl­ko onli­ne.

Macie jakieś symp­to­my?