Całkiem poradnikowo

Chyba wszystkie ślubne przesądy

Mamy pięk­ną wio­snę, któ­ra z dnia na dzień coraz bar­dziej daje nam znać, że lato zbli­ża się wiel­ki­mi kro­ka­mi, a wraz z latem sło­necz­na pogo­da i wyma­rzo­ny czas na ślub! Maj, czer­wiec, lipiec.., z pew­no­ścią wie­lu z was ma gło­wę zaję­tą pla­no­wa­niem wese­la, sta­ty­sty­ki bowiem poka­zu­ją, że naj­wię­cej pol­skich par decy­du­je się na ślub w czerw­cu i sierp­niu wła­śnie. Zaraz zaraz, czyż­by w lip­cu lato było mniej uro­kli­we? A może to spraw­ka tajem­ni­czej liter­ki „r” w nazwie mie­sią­ca? Czyż­by­śmy my, Pola­cy byli aż tak prze­sąd­ni? Ręka do góry, kto choć raz „odpu­kał w nie­ma­lo­wa­ne” albo nie pochwa­lił się suk­ce­sem, żeby „nie zape­szać”. A ci z was, któ­rzy upie­ra­ją się, że w prze­są­dy nie wie­rzą, niech zasta­no­wią się, kie­dy ostat­nio „trzy­ma­li za kogoś kciu­ki”.

My, ludzie jeste­śmy skłon­ni robić róż­ne „dziw­ne” rze­czy po to, by zwięk­szyć swo­je szan­se na suk­ces i powo­dze­nie, zwłasz­cza jeśli nic one nie kosz­tu­ją i są łatwo dostęp­ne. Myślę, że moment ślu­bu czy­ni nas szcze­gól­nie podat­ny­mi na prze­są­dy — w koń­cu każ­de­mu zale­ży na wła­snym szczę­ściu, a i lepiej zro­bić coś na zasa­dzie „zaszko­dzić nie zaszko­dzi, a nóż wide­lec pomo­że”, niż potem żało­wać i gdy­bać nad utra­co­ną pomyśl­no­ścią. Wie­le ze ślub­nych prze­są­dów jest już tak wpi­sa­ne w naszą pol­ską kul­tu­rę, że trud­no wręcz o zor­ga­ni­zo­wa­nie wese­la, któ­re było­by pozba­wio­ne ele­men­tów zwią­za­nych z oso­bli­wy­mi wie­rze­nia­mi. Przed­sta­wię naj­po­pu­lar­niej­sze ślub­ne prze­są­dy oraz ich pocho­dze­nie. Jed­nak dla­te­go, że sama, jako nume­ro­log, pod­cho­dzę do nich dość scep­tycz­nie – zapro­po­nu­ję coś o wie­le bar­dziej sku­tecz­ne­go i na koń­cu wpi­su poka­żę, jak same­mu moż­na zadbać o powo­dze­nie w mał­żeń­stwie.

Czym jest przesąd?

Ale od począt­ku: czym jest w ogó­le prze­sąd? Kie­dy mówi­my, że ktoś ule­ga zabo­bo­nom, albo że jest prze­sąd­ny?

Prze­sąd to nie­moż­li­we do wery­fi­ka­cji prze­ko­na­nie, że ist­nie­je zwią­zek pomię­dzy jakąś okre­ślo­ną („magicz­ną”) czyn­no­ścią a póź­niej­szy­mi zda­rze­nia­mi. Wia­ra w taką zależ­ność nie ma pod­staw racjo­nal­nych, nie da się też w żaden spo­sób tej zależ­no­ści udo­wod­nić. Zabo­bo­ny zwią­za­ne są czę­sto z reli­gij­no­ścią albo świec­ki­mi tra­dy­cja­mi ludo­wy­mi, korze­nia­mi się­ga­ją cza­sów pogań­stwa. W prak­ty­ce prze­są­dy pro­wo­ku­ją nas do wyko­ny­wa­nia okre­ślo­nych czyn­no­ści celem unik­nię­cia nie­szczę­ścia lub zapew­nie­nia sobie szcze­gól­nej pomyśl­no­ści. Zda­rza się, że wyko­rzy­stu­je­my prze­są­dy w celu wytłu­ma­cze­nia wła­snych sła­bo­ści albo uspra­wie­dli­wie­nia leni­stwa, obar­cza­jąc na przy­kład nic nie win­ne­go czar­ne­go kota za nie­po­wo­dze­nia dnia codzien­ne­go. „Że też musiał mi prze­biec dro­gę, i to w pią­tek trzy­na­ste­go! – to dla­te­go mam taki zły dzień”.

Mam wra­że­nie, że im waż­niej­sze wyda­rze­nie w życiu, tym wię­cej prze­są­dów z nim zwią­za­nych. Nie dzi­wi mnie, że tak wie­le z nich doty­czy ślu­bu i wszel­kich zabie­gów z nim zwią­za­nych – nie dość, że jest całe mnó­stwo zale­ceń doty­czą­cych samych zaślu­bin, to rów­nie wie­le odno­si się do same­go okre­su przy­go­to­wań wesel­nych. Prze­śledź­my te naj­po­pu­lar­niej­sze ślub­ne prze­są­dy.

Ubiór panny młodej

Kto z nas tego nie sły­szał? Coś bia­łe­go i nie­bie­skie­go, nowe­go i sta­re­go, no i jesz­cze coś poży­czo­ne­go. O co w tym wszyst­kim cho­dzi? A w ogó­le to jak to wszyst­ko na sobie zmie­ścić i jesz­cze przy tym dobrze wyglą­dać? A no moż­na i nawet trze­ba. Biel sym­bo­li­zu­je nie­win­ność i czy­stość inten­cji- cechy bar­dzo pożą­da­ne u przy­szłej żony. Suk­nia jest zazwy­czaj bia­ła, więc nie ma pro­ble­mu. Kolor nie­bie­ski ma z kolei zapew­niać wier­ność mał­żon­ka, prze­my­ca­ny jest naj­czę­ściej w for­mie nie­bie­skiej pod­wiąz­ki, ale cie­ka­wym pomy­słem jest też poma­lo­wa­nie paznok­ci u stóp na taki kolor lub wple­ce­nie nie­bie­skich akcen­tów w ślub­ną wią­zan­kę czy jako ozdo­bę do wło­sów. Coś sta­re­go zwięk­sza szan­sę na to, że po ślu­bie będzie moż­na liczyć na sta­rych przy­ja­ciół oraz że nie zapo­mni się o dotych­cza­so­wych war­to­ściach. Ślub­na zawiesz­ka bab­ci to wyma­rzo­ne roz­wią­za­nie, pomy­sło­wość jed­nak nie zna gra­nic i z bra­ku innych moż­li­wo­ści, spraw­dzić się może nawet sta­ra mone­ta wszy­ta w bie­li­znę, a jesz­cze lepiej będzie, jak zosta­nie przez nas poży­czo­na – bo to z kolei zapew­nia przy­chyl­ność rodzi­ny męża. Nowe z kolei jest gwa­ran­cją dostat­ku i bogac­twa, pod­kre­śla rów­nież, że oto wcho­dzi­my w nowy etap, roz­po­czy­na­my nowe życie.

Kobie­ta przy­go­to­wu­ją­ca się do ślu­bu musi uwa­żać, żeby wybra­nek nie zoba­czył jej w suk­ni ślub­nej zbyt wcze­śniej, czy­li przed samą uro­czy­sto­ścią. Musi cze­kać, to ma być nie­spo­dzian­ka. Im bar­dziej zachwy­co­ny i oszo­ło­mio­ny będzie pan mło­dy swo­ją wybran­ką w samym dniu ślu­bu, tym lep­szy znak na przy­szłość. Ponad­to nie moż­na przy­mie­rzać obrą­czek czę­ściej niż to koniecz­ne, czy­li np. tyl­ko w momen­cie zaku­pu, pod­czas mie­rze­nia. To dzia­ła­nie, a wła­ści­wie brak dzia­ła­nia spra­wi, że wszyst­ko w póź­niej­szym wspól­nym życiu pary będzie nastę­po­wa­ło we wła­ści­wej kolej­no­ści, według usta­lo­ne­go wcze­śniej pla­nu. A jeśli już zda­rzy się, że obrącz­ka upad­nie w koście­le, to schy­lić się po nią powi­nien albo ksiądz albo mini­strant, w żad­nym wypad­ku mło­dzi.

Ubrana, gotowa, do startu… o nie nie!

Nie tak pręd­ko, ponie­waż dro­ga pod ołtarz musi być napraw­dę prze­my­śla­na. Zacznij pra­wą nogą. Tak jak ze wsta­wa­niem z łóż­ka, koja­rzysz;) Nie spiesz się, bo to wró­ży nie­cier­pli­wość po ślu­bie. Nie idź za wol­no, bo to zapo­wia­da póź­niej­sze leni­stwo. A już pod żad­nym pozo­rem nie możesz się zatrzy­my­wać ani oglą­dać, bo to będzie ozna­czać, że nie potra­fisz poże­gnać się z dotych­cza­so­wym życiem. Bądź poważ­na, ale nie z gro­bo­wą miną, uśmie­chaj się, ale nie śmiej, a przede wszyst­kim bądź opa­no­wa­na i nie poka­zuj stre­su. Dużo tego, dużo, dla­te­go, jeśli tyl­ko możesz, to sobie to wszyst­ko wcze­śniej dokład­nie prze­ćwicz, ponie­waż prze­sąd mówi, że jaka dro­ga do ołta­rza, taka póź­niej wspól­na dro­ga przez życie.

Pan mło­dy powi­nien poca­ło­wać pan­nę mło­dą tuż po zło­żo­nej przy­się­dze, a już naj­póź­niej po zakoń­czo­nej cere­mo­nii – w ten spo­sób zapew­nia żonę o swo­jej wier­no­ści, z kolei prze­nie­sie­nie jej przez próg to obiet­ni­ca tro­skli­wo­ści i opie­ki w trud­nych momen­tach. Próg to gra­ni­ca mię­dzy świa­tem zewnętrz­nym a domo­wym zaci­szem – dzię­ki temu zabie­go­wi pan­na mło­da nie będzie przy­no­sić pro­ble­mów do domu – zosta­ną za drzwia­mi.

Złoty deszcz

Po wyj­ściu z kościo­ła cze­ka na mło­dych deszcz monet. Kto z nas tego nie widział..? Gru­pa ludzi rzu­ca w stro­nę mło­dych kilo­gra­ma­mi mie­dzia­ków. Naj­gor­sze w tym zabo­bo­nie jest to, że mło­dzi, chcąc zapew­nić sobie pomyśl­ność finan­so­wą na nowej dro­dze życia, muszą wyzbie­rać roz­rzu­co­ne pie­nią­dze co do ostat­niej blasz­ki… w innym wypad­ku mar­ne szan­se na dostat­nie życie. Spra­wa wyda­je mi się z góry prze­gra­na, wszak nie trud­no jest prze­oczyć parę gro­si­ków, zwłasz­cza pośród ota­cza­ją­cych gości, któ­rzy wg prze­są­du nie powin­ni poma­gać w tym zada­niu. Nie­któ­re pary porów­nu­ją ilość zebra­nych pie­niąż­ków – kto ma ich wię­cej, ten będzie trzy­mał kasę w rodzi­nie.

Ślubna wiązanka i pierwszy toast

Cie­ka­wym prze­są­dem jest ten doty­czą­cy ślub­nej wią­zan­ki. Nie powin­no się jej prze­cho­wy­wać dłu­żej niż rok – w pierw­szą rocz­ni­cę ślu­bu nale­ży zasu­szo­ne kwiat­ki spa­lić w celu zapew­nie­nia mał­żeń­stwu trwa­ło­ści i szczę­ścia, ale jesz­cze lepiej w ogó­le kwia­tów nie prze­cho­wy­wać. Dla­te­go w cza­sie wese­la pan­na mło­da rzu­ca wią­zan­kę za sie­bie, w stro­nę nie­za­męż­nych kobiet – ta, któ­ra ją zła­pie, pierw­sza wyj­dzie za mąż. Sko­ro mowa o rzu­ca­niu, to war­to rzu­cić jakimś szkłem. Tłu­czo­ne szkło to bar­dzo dobry znak. Kie­lisz­ki uży­te do pierw­sze­go toa­stu powin­ny wylą­do­wać na zie­mi – im więk­szy huk, tym lepiej. Dobrze widzia­ne są też upa­da­ją­ce tale­rze, dla­te­go, o ile nie sta­nie się to nie­chcą­cy, to dobrze jest potłuc jeden czy dwa z pre­me­dy­ta­cją na znak pomyśl­no­ści.

Miesiąc z R i wibracje

A co z tym nie­szczę­snym „r” w nazwie mie­sią­ca? Otóż prze­sąd gło­si, że ślub wzię­ty w mie­sią­cu z „r” w nazwie gwa­ran­tu­je popraw­ną wymo­wę tej lite­ry przez przy­szłe potom­stwo mał­żon­ków. Tyl­ko tyle i aż tyle, bio­rąc pod uwa­gę fakt, że ter­mi­ny czerw­co­we i sierp­nio­we cie­szą się naj­więk­szym powo­dze­niem. Czer­wiec czy sier­pień, maj czy lipiec – jako nume­ro­log uwa­żam, że data zawar­cia mał­żeń­stwa nie może być przy­pad­ko­wa. I nie tyle na mie­sią­cu i liter­ce powin­ni­śmy sku­pić naszą uwa­gę, co na wibra­cji dnia, jaką nie­sie ze sobą kon­kret­na data. Każ­da data posia­da okre­ślo­ną wibra­cję, któ­ra w mniej­szym lub więk­szym stop­niu wpły­wa na roz­po­czy­na­ne w tym dniu dzia­ła­nia, w tym na mał­żeń­stwo w tej dacie zawar­te. O tak, data, w jakiej zawie­ra­ny jest zwią­zek może mieć wpływ na póź­niej­szą jego jakość.., ale wszyst­ko po kolei. Naj­pierw poka­żę Ci, jak wyli­czyć wibra­cję daty. Sumu­je­my wszyst­kie cyfry zawar­te w dacie do momen­tu, aż zosta­nie jed­na cyfra:

19.08.2017. = 1+9+0+8+2+0+1+7=28 i dalej: 2+8=10 1+0=1

W ten spo­sób wia­do­mo, że trze­cia sobo­ta sierp­nia 2017 roku ma wibra­cję „jeden”.

Data “1”

I wła­śnie JEDYNKA to naj­lep­sza z moż­li­wych wibra­cji, jeśli cho­dzi o datę ślu­bu. Zapew­nia sta­łość uczuć i trwa­łość związ­ku. Wypo­sa­ża mał­żon­ków w cier­pli­wość i spra­wie­dli­wość w roz­wią­zy­wa­niu ewen­tu­al­nych spo­rów, uspraw­nia komu­ni­ka­cję. Para, któ­ra bie­rze ślub w dniu o wibra­cji jedyn­ko­wej, to para bar­dzo się kocha­ją­ca, a zwią­zek wręcz nie­ro­ze­rwal­ny. W takim związ­ku zde­cy­do­wa­nie łatwiej o wszel­kie powo­dze­nia i suk­ce­sy. Dodat­ko­wo, data „jedyn­ko­wa” peł­ni funk­cję ochron­ną — wie­le pro­ble­mów naj­zwy­czaj­niej w świe­cie omi­ja parę, któ­ra pobra­ła się w jedyn­ce, a te nie­unik­nio­ne są roz­wią­zy­wa­ne o wie­le szyb­ciej i bar­dziej kon­struk­tyw­nie. Muszę jed­nak dodać, że do peł­ne­go i pre­cy­zyj­ne­go wyli­cze­nia odpo­wied­niej daty, nale­ży, oprócz wibra­cji uwzględ­nić aktu­al­ną fazę księ­ży­ca oraz wziąć pod uwa­gę daty uro­dze­nia narze­czo­nych. W swo­jej prak­ty­ce potwier­dzam rów­nież zna­le­zio­ną już datę waha­dłem.

A co jeśli ślub masz już za sobą i po prze­li­cze­niu daty oka­zu­je się, że nie jest ona „jedyn­ko­wa”? Poni­żej przed­sta­wiam krót­ką cha­rak­te­ry­sty­kę związ­ków zawie­ra­nych w innych wibra­cyj­nie datach. Możesz ją zwe­ry­fi­ko­wać, porów­nu­jąc z wła­sny­mi doświad­cze­nia­mi i podzie­lić się tą wery­fi­ka­cją w komen­ta­rzu – będzie mi bar­dzo miło, jeśli to zro­bisz.

Data „2”

Jeśli wzię­łaś ślub w dniu o wibra­cji dwój­ko­wej, twój zwią­zek opar­ty jest przede wszyst­kim na przy­jaź­ni i wza­jem­nym poro­zu­mie­niu. Uwiel­bia­cie robić coś razem… wła­ści­wie to mało co robi­cie osob­no. Na począt­ku może być przy­jem­nie, zna­jo­mi będą mówić na was „papuż­ki-nie­roz­łącz­ki”, z cza­sem jed­nak musi­cie zacząć pra­co­wać nad umie­jęt­no­ścią dawa­nia sobie nawza­jem prze­strze­ni, żeby nie oka­za­ło się, że któ­re­muś z was już daw­no skoń­czy­ły się zapa­sy tle­nu i zosta­ło miło­ścią przy­du­szo­ne.

Data „3”

Zaba­wa, przy­jem­ność i roz­ryw­ka to pierw­sze sło­wa na liście waszych prio­ry­te­tów. Super się razem bawi­cie, macie podob­ne poczu­cie humo­ru, ale kie­dy mie­siąc mio­do­wy się skoń­czy i doj­dzie do zde­rze­nia z sza­rą rze­czy­wi­sto­ścią, może się oka­zać, że jest wam naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nud­no. A wte­dy każ­de zacznie szu­kać sobie wra­żeń na wła­sną rękę. Uwa­ga na chęć prze­rzu­ca­nia na sie­bie nawza­jem obo­wiąz­ków zwią­za­nych z wycho­wy­wa­niem dzie­ci – co jak co, ale to musi­cie robić wspól­nie.

Data „4”

Ta data daje gwa­ran­cję trwa­ło­ści. Czwór­ka to naj­bar­dziej sta­ła ze wszyst­kich wibra­cji. Będzie­cie wobec sie­bie szcze­rzy i wier­ni. Jed­nak jest też naj­bar­dziej sztyw­na i racjo­nal­na, dla­te­go decy­du­jąc się na ślub w dacie czwór­ko­wej nie ocze­kuj od part­ne­ra miło­snych unie­sień, kola­cji przy świe­cach i roman­tycz­nych spa­ce­rów. Będzie pew­nie, sta­bil­nie, ale dość chłod­no i przy­ziem­nie.

Data „5”

Ruch, aktyw­ność, ener­gia, poryw­czość i zamie­sza­nie. Będzie­cie się godzić tak szyb­ko jak kłó­cić i nigdy nie usie­dzi­cie w miej­scu. Data piąt­ko­wa zapo­wia­da bar­dzo aktyw­ny zwią­zek, czas będzie­cie spę­dzać raczej poza domem – reali­zu­jąc swo­je pasje, nie koniecz­nie wspól­ne. Odpo­wied­nio spo­żyt­ko­wa­na ener­gia gwa­ran­tu­je za to nie­za­po­mnia­ne chwi­le w sypial­ni, wza­jem­ne przy­cią­ga­nie będzie wam towa­rzy­szyć do póź­nej sta­ro­ści.., podob­nie jak przy­cią­ga­nie „nie-wza­jem­ne”, o ile się wcze­śniej nie poza­bi­ja­cie. Kto jed­nak powie­dział, że musi­cie być jak dwie połów­ki poma­rań­czy?

Data „6”

Zwią­zek doma­to­rów. Naj­waż­niej­sza zawsze będzie rodzi­na, dzie­ci, dom, tra­dy­cja. Jeśli pobra­li­ście się w dacie szóst­ko­wej, to bar­dzo dużo ener­gii inwe­sto­wać będzie­cie w budo­wa­nie rodzin­nej atmos­fe­ry. A kie­dy poja­wią się dzie­ci, sta­ną się dla was całym świa­tem.., do tego stop­nia, że może­cie prze­stać zauwa­żać sie­bie nawza­jem. Uwa­ga na nado­pie­kuń­czość!

Data „7”

Pary bio­rą­ce ślub w tej dacie dążą do dosko­na­ło­ści. Jeśli pobra­li­ście się w tej dacie, to chce­cie, żeby wasz zwią­zek zawsze był tak ide­al­ny, jak to tyl­ko moż­li­we. Per­fek­cja w każ­dym calu! A że dia­beł tkwi w szcze­gó­łach, to może się oka­zać, że waszą codzien­ność wypeł­nia cze­pial­stwo i pedan­tyzm. W koń­cu ide­ałów nie ma…

Data „8”

Data ide­al­na dla pary, któ­ra chce pro­wa­dzić wspól­ny biz­nes. Nie­ste­ty miłość i biz­nes rzad­ko idą w parze.., dla­te­go pobie­ra­jąc się tego dnia ryzy­ku­je­cie, że będzie­cie się spie­rać na płasz­czyź­nie finan­so­wej. Jed­nak jeśli już znaj­dzie­cie w tej kwe­stii wspól­ną płasz­czy­znę, to cze­ka was bar­dzo boga­te życie. Nale­ży jed­nak uwa­żać, by pogoń za mamo­ną nie przy­sło­ni­ła tego, co waż­ne i pamię­tać, ze pobra­li­ście się z powo­dów inne niż mate­rial­ne. O ile tak było…

Data „9”

Spo­tka­nie dwóch nie­za­leż­no­ści. Każ­de z was będzie żyło w swo­im bar­dzo indy­wi­du­al­nym świe­cie i ist­nie­je zagro­że­nie, że świa­ty te nigdy na sie­bie nie tra­fią.., chy­ba że w cza­sie wspól­nych podró­ży, bo dzie­wiąt­ka daje chęć pozna­wa­nia odle­głych kul­tur. Ide­al­ne roz­wią­za­nie dla pary podróż­ni­ków!

Powyż­sze opi­sy są bar­dzo ogól­ne. W ana­li­zie nume­ro­lo­gicz­nej, oprócz daty ślu­bu bar­dzo waż­ne są daty uro­dze­nia mał­żon­ków i to, jak na sie­bie oddzia­łu­ją. Ile par, tyle kon­fi­gu­ra­cji, każ­da wyjąt­ko­wa i nie­po­rów­ny­wal­na z inną. Naj­waż­niej­sze to być świa­do­mym swo­ich moc­nych i sła­bych stron, by budo­wać zwią­zek odpo­wie­dzial­nie i mądrze. Zna­jo­mość zarów­no moc­nych stron jak i ogra­ni­czeń tak swo­ich, jak i part­ne­ra zwięk­sza szan­sę na stwo­rze­nie dobrej, świa­do­mej rela­cji. Do nie­któ­rych wnio­sków docho­dzi­my lata­mi, inne zaj­mu­ją nam całe życie. Nume­ro­lo­gia, podob­nie jak inne meto­dy pozwa­la na uświa­do­mie­nie sobie, na czym war­to w związ­ku budo­wać, a na co z kolei przy­mru­żać oko. Wspie­ra dzia­ła­nia pod­ję­te w odpo­wied­niej wibra­cyj­nie dacie.

Dla­te­go te waż­ne daty wybie­raj od dziś świa­do­mie. Jeśli w to wie­rzysz.

Prezenty ślubne a przesądy

Choć zwy­czaj wrę­cza­nia pre­zen­tów ślub­nych trwa od zara­nia dzie­jów, przy nie­mal każ­dym ślu­bie poja­wia się pyta­nie: „Co kupić?”. Wpraw­dzie cza­sem nowo­żeń­cy infor­mu­ją, że zamiast pre­zen­tów wolą koper­tę z odpo­wied­nią zawar­to­ścią, a zamiast kwia­tów maskot­ki prze­zna­czo­ne do domu dziec­ka, wino, przy­bo­ry szkol­ne dla potrze­bu­ją­cych uczniów, kar­mę dla zwie­rząt ze schro­ni­ska czy… kwia­ty do wła­sne­go ogro­du, to jed­nak nie jest to regu­łą, a z pusty­mi ręka­mi nie wypa­da poja­wiać się na wese­lu.

Ide­al­ny pre­zent ślub­ny to taki, któ­ry tra­fi w gusta mło­dych mał­żon­ków. Dla­te­go też lepiej nie zawra­cać sobie gło­wy kupo­wa­niem obra­zu, mebli, kosme­ty­ków i biżu­te­rii. Nie­zręcz­ne może się tak­że wyda­wać obda­ro­wy­wa­nie akce­so­ria­mi dla dziec­ka, jeśli go jesz­cze Mło­da Para nie posia­da. Może to spo­wo­do­wać nawet smu­tek — nigdy nie wie­my czy rze­czy­wi­ście zamie­rza­ją lub mogą oni mieć w przy­szło­ści dzie­ci. Tak­że meble nie są dobrym roz­wia­za­niem, gdyż ani w gusta może­my nie tra­fić, ani nie mamy jak takie­go podar­ku god­nie prze­ka­zać ze wzgle­du na jego gaba­ry­ty.

Ist­nie­ją jesz­cze przed­mio­ty, któ­rych nie powin­ni­śmy dawać w pre­zen­cie ślub­nym, bo wią­żą się z pew­ny­mi prze­są­da­mi, któ­re wciąż są sil­nie zako­rze­nio­ne w naszej rodzi­mej kul­tu­rze. Na pre­zent ślub­ny lepiej nie pla­no­wać nic zwią­za­ne­go z reli­gią. Ofia­ro­wa­nie np. krzy­ża ozna­cza to, iż będzie się nio­sło krzyż przez całe życie. To samo tyczy zega­rów, któ­re ozna­cza­ją prze­mi­ja­nie miło­ści czy noże, któ­re podob­no potra­fią roz­ci­nać wię­zy mał­żeń­skie. Tego chy­ba nikt mło­dej parze nie życzy.

Fot. lind­say child, CC BY 2.0


Wię­cej dowiesz się od Syl­wii Kule­szy, blo­gu­ją­cej na www.interpretatorka.pl, autor­ki tego wpi­su.

23 komentarze

  • DookolaPracy

    Ach te prze­są­dy! Też je pamię­tam. Zwłasz­cza ten doty­czą­cy posia­da­nia przy sobie rze­czy poży­czo­nej, nie­bie­skiej i sta­rej! 🙂 A tak­że ten o pogo­dzie 😛

  • Aleksandra Załęska

    A jak się ma do prze­są­dów, że świad­ko­wa jest zamęż­na? 🙂 Tekst muszę poka­zać mojej przy­ja­ciół­ce, któ­ra w lip­cu bie­rze ślub 🙂

  • Healthy Style

    Pamię­tam wyli­cza­nie mi tych wszyst­kich prze­są­dów przed ślu­bem. Naj­bar­dziej mnie bawi­ło to, że buty muszą być posta­wio­ne na para­pe­cie dzień przed ślu­bem 😉

  • Motyw Kobiety

    Nie wie­rzę w prze­są­dy — w ogó­le nie zawra­ca­łam sobie nimi gło­wy bio­rąc ślub- choć dla czy­stej zaba­wy prze­czy­ta­łam że jeste­śmy “2” 🙂 Na doda­tek, mogę się cał­ko­wi­cie zgo­dzić z tym! :))

    Mie­siąc z “r” i bez “r” miał kie­dyś zna­cze­nie natu­ry.… roz­rod­czej 🙂 W hen cza­sach gdy ludzie jesz­cze nie wie­dzie­li czym jest anty­kon­cep­cja, przyj­mo­wa­ło się, że jeśli dzie­cię przyj­dzie na świat sro­gą zimą (czy­li poczę­te wio­sną, np w kwiet­niu lub maju bez “r”) będzie mia­ło mniej­sze szan­se na prze­ży­cie.

    Ale że jesteś nume­ro­lo­giem? Cie­ka­wa spra­wa! Czym dokład­nie się zaj­mu­jesz w tym zakre­sie?.

  • Uczesz mnie, mamo!

    Heh, z racji, że już jestem kil­ka dobrych lat po ślu­bie wolę nie ana­li­zo­wać za bar­dzo 😉 Ale pode­ślę sio­strze — ma jesz­cze kil­ka mie­się­cy na ewen­tu­al­ną zmia­nę decy­zji i pla­nów 😀 😀 😀

  • Magda M. blog

    Miło się czy­ta­ło 🙂 mimo, że w prze­sa­dy nie wie­rzę, uzna­łam za tra­dy­cję wska­zów­ki co do stro­ju. Ale zro­bi­łam 3w1 i poży­czy­łam sta­rą (no może nie sta­rą, ale uży­wa­ną ;)) błę­kit­ną pod­wiąz­kę od przy­ja­ciół­ki

  • Jagoda - Kobieta techniczna

    Ja wca­le w to nie wie­rzy­łam, ale mama się upar­ła, więc mia­łam poży­czo­ną sta­rą pod­wiąz­kę (nie­bie­ską), mój mąż nie mógł mnie zoba­czyć, buty nie mogły mieć otwar­te­go pal­ca ani pię­ty, a mie­siąc… cóż wrze­sień wybra­łam w przy­pły­wie chwi­li i nie zbyt to ana­li­zo­wa­łam. Cza­row­ni­ce wyszły z mody — w dzi­siej­szym świe­cie to już chy­ba raczej tra­dy­cja niż coś w co wie­rzy­my…

  • Klaudia

    Nigdy chy­ba nie zro­zu­miem dla­cze­go chrze­ści­ja­nie bar­dzo czę­sto uza­leż­nia­ją powo­dze­nie w życiu od zabo­bo­now. Wywo­dzą sie one tak jak piszesz z wie­rzeń pogań­skich więc w świe­tle pra­wa chrze­ści­jań­skie­go są w zasa­dzie grze­chem. A to wła­śnie bar­dzo czę­sto zago­rza­li chrze­ści­ja­nie wyzna­ją takie prze­są­dy. Te ślub­ne to jesz­cze nic, są głę­bo­ko zako­rze­nio­ne w tra­dy­cji zatem ludzie po pro­stu je przej­mu­ją Ale ist­nie­ją zabo­bo­ny dość dziw­ne i tro­chę prze­rza­ja­ce. Takie jak na przy­kład prze­cię­ra­nie dziec­ka brud­ną bie­li­zną by zdjąć urok. Cięż­ko mi pojąć ze kato­li­cy wie­rzą w takie rze­czy

  • Wiola Skawinska

    Spo­ro tego, dobrze że raczej już nie będę musia­ła ich brać pod uwa­gę, cho­ciaż może jesz­cze kie­dyś wró­cę do tego wpi­su 🙂

  • Antypatycznie.pl

    U mnie to zale­ży, cza­sem mam tak, że np. usią­de jak się wra­cam tak na zapas, cho­ciaż wiem, że to dur­no­ta, ale zazwy­czaj w inne nie wie­rze. Cho­ciaż teraz jak moja sio­stra jest w cią­ży to np. zabro­ni­lam jej nosić pasek, bo przez to dziec­ko może pępo­wi­ną się okrę­cić — mało logicz­ne, ale na zapas.

  • Marta Bruska

    Sta­ram się wal­czyć z prze­są­da­mi, ale dopó­ki one są nie­szko­dli­we i są tyl­ko for­mą żar­tu czy zaba­wy to nie zwra­cam uwa­gi. Ale czy trzy­ma­cie kciu­ków to prze­sąd? Czy raczej powie­dze­nie komuś, że dobrze mu się życzy? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *