Całkiem poradnikowo

Postaw. Zastaw. Zamknij się – mój plan złości

Można robić plan dnia, tygodnia, roku, życia, listy zakupów, prezentów i marzeń, ale żeby robić plan złości? Czemu nie, w tym szaleństwie, by ograniczyć do pewnych ram szaleństwo, jest metoda. Jak zrobić plan złości? I po co?

1. Postaw znak stopu. POSTAW

Wizualną wskazówką, której używam do rozpoczęcia zmiany, jest jasny tylko dna nas ZNAK STOP. Podnoszę rękę i mówię „poczekaj” na głos. I zwykle mówię to mając na myśli siebie, choć czasem i dzieci. W szkole moich dzieci w chwili hałasu mówiony jest wierszyk „ręka w gorze – cisza w chórze”, który towarzyszy właśnie podniesionej ręce mówcy, lub wymiana słów pomiędzy salą a mówcą: „Chcę powiedzieć kilka słów”, „My słuchamy, a Ty mów”. I to działa na harmider lepiej niż krzyki, nagany czy cisza, tak bardzo mi się z fochem i obojętnością kojarzona, jaki czasem szepty tych setek dzieci robią w sali na jakimś apelu.

2. Spowolnij odrobinę sytuację. ZOSTAW

Większość zdarzeń powodujących wybuchy złości – u Ciebie, mnie czy dzieci – nie jest sytuacją awaryjną. Właśnie dlatego zamiast gnać do przodu, warto ZWOLNIĆ, nawet usiąść. Powiedzieć sobie „oddychaj”, by głowa nie była gorąca i nic głupiego nie powiedzieć. Głęboki oddech, który często tak bardzo pomaga także jak dziecko odrobinę histerycznie (jak czasem Kinia) podchodzi do sprawy, bardzo pomaga ochłonąć.

3. Zamiast mówić – myśl, czyli ZAMKNIJ SIĘ

Obcesowo? Może trochę, ale tak można właśnie samemu sobie powiedzieć (dziecku lepiej „teraz nic nie mów”), bo szybko zrozumiemy o co chodzi. Nie możemy mówić z sensem, kiedy jesteśmy zalewani emocjami. Mózg jest wtedy niejako wyłączony, a ciało reaguje odruchowo. Po cichu każę sama sobie się zamknąć, dopóki moje reagujące, racjonalne słowa nie wyjdą. Mówię to dzieciom: „Muszę się chwilę uspokoić. Porozmawiam za chwilę”. Wtedy zamiast: „Co ty do cholery myślisz, że robisz ?!” zamienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w „Jestem zła, że uderzyłeś swojego brata. Widzę też, że jesteś z nim bardzo sfrustrowana. Usiądźmy na kanapie i dowiedzmy się, co się tutaj dzieje. Chcę usłyszeć od was obojga i zobaczyć, jak możemy to zrobić inaczej następnym razem.”

Najpierw ZAMYKAM SIĘ, następnie uspokajam na tyle, by użyć racjonalnych słów.

Te kroki prawdopodobnie przyniosą najlepszy efekt, jeśli zaangażujemy się w proces zrozumienia, co powoduje wrzenie naszej krwi i dlaczego – tu właśnie przyda się dziennik czy choćby codzienna rozmowa np. z mężem, przyjaciółką, mamą, nawet regularną wizyta u psychoterapeuty (tak, tak!). Ważne jest również, aby mieć zawór wylotowy dla złagodzonego gniewu. Nie można przecież go w sobie przetrzymywać, kiedy moja najmłodsza córka zmaga się z napadami złości, a w tych dniach ja jestem mniej odporna na ich ataki. Co mi pomaga? Śpiewanie i słuchanie muzyki, chwila samotności choćby w samochodzie, pisanie i mechaniczna praca jak choćby szycie czy inne kreatywne prace ręczne.

Nauka jak samoregulować swój gniew będzie najlepszym prezentem i dla Ciebie, i Twoich dzieci! .