Całkiem poradnikowo,  Całkiem wychowawczo

Pierwsze spotkanie z dzieckiem po porodzie

Jed­na z moich zna­jo­mych nie­daw­no zosta­ła po raz kolej­ny mat­ką. Jako że posia­da­nie więk­szej ilo­ści niż dwój­ka dzie­ci czy­ni ze mnie pseu­do-eks­per­ta, posta­no­wi­ła ona napi­sać do mnie po pomoc. SMS był mniej wię­cej takiej tre­ści: “Monia, ratuj! Jak to było z Two­imi dzieć­mi kie­dy pierw­szy raz zoba­czy­ły swo­je rodzeń­stwo? Wyda­je mi się, że nasz przed­szko­lak mnie nie­na­wi­dzi za pre­zent, jaki mu ze szpi­ta­la przy­nio­słam. Pro­szę, pomóż!”. Począt­ko­wo chcia­łam odpi­sać tyl­ko jej, ale stwier­dzi­łam, że podzie­lę się moimi doświad­cze­nia­mi w kwe­stii jak może wyglą­dać pierw­sze spo­tka­nie z dziec­kiem po poro­dzie, kie­dy przed­sta­wiasz mu nowe rodzeń­stwo.

Nowy członek mojej rodziny

Jak to było u mnie? Przede wszyst­kim dobrze pamię­tam powrót ze szpi­ta­la ze śred­nia cór­ką. Syn miał już trzy lat­ka, więc był w mia­rę świa­do­mym dziec­kiem. Nie powiem, tro­chę się dener­wo­wa­łam i bałam. Prze­cież róż­nie mogło być: dzie­ci potra­fią zażą­dać zwro­tu nie­mow­la­ka do szpi­ta­la albo są obra­żo­ne na cały świat jak ja kie­dy moja mama wró­ci­ła z sio­strą do domu. Podob­no stwier­dzi­łam po całym dniu ochów i achów nad nie­mow­la­kiem, że ja w sumie wca­le jej nie widzia­łam, więc nie ma się nad czym roz­pły­wać.

Posta­no­wi­łam podejść do spra­wy meto­dycz­nie i jesz­cze będąc w cią­ży wypy­ta­łam zna­jo­me z więk­szą ilo­ścią dzie­ci jak się spra­wy mają. Mia­łam nawet w pla­nie kupić coś star­sza­ko­wi niby od malu­cha. Z moją pamię­cią jed­nak jest tak, że oczy­wi­ście zapo­mnia­łam tego w koń­cu zro­bić.

Pierw­sze wra­że­nie było dla syna szo­kiem. Jesz­cze nigdy dotąd i nigdy potem, no może pierw­szym wyjaz­dem na Pyr­kon, nie widzia­łam tak zdzi­wio­nych oczu. Był zszo­ko­wa­ny i tro­chę prze­stra­szo­ny, może też zdzi­wio­ny. Jed­nak od pierw­sze­go dnia polu­bił sio­strę. Ba, nawet raz pod moją nie­obec­ność w poko­ju nakar­mił nie­mow­la­ka palusz­ka­mi, ale mniej­sza z tym.

Złe momenty dla starszaka

Jak chy­ba wszę­dzie, gdzie jest wię­cej niż jed­no dziec­ko, docho­dzi do wal­ki o miłość mamy. Prze­cież star­szak nie wie, że tak samo opie­ko­wa­no się nim kie­dy był mały. On tyl­ko widzi, że TERAZ opie­ka nad malusz­kiem zabie­ra wię­cej cza­su niż zaba­wa z nim, star­szym bra­tem. Bywa­ły chwi­le, kie­dy żądał jedze­nia w tym samym momen­cie, kie­dy kar­mi­łam młod­sze dziec­ko, kie­dy potrze­bo­wał przy­tu­la­sa w momen­cie, gdy maluch był na moich rękach. Nie odtrą­ca­łam, byli­śmy w tym razem: ja z Kinią na rękach, on przy­tu­lo­ny do moich kolan czy ple­ców. Choć bywał płacz, że mama zno­wu zaj­mu­je się Kinią (czy póź­niej Natką), było tez tłu­ma­cze­nie i poka­zy­wa­nie w albu­mie ze zdję­cia­mi jak to było, kie­dy star­sza­ki były tak samo małe. Żeby jed­nak zmi­ni­ma­li­wo­wać złe momen­ty w pierw­szych dniach wspól­ne­go prze­by­wa­nia w domu war­to pamie­tac o kil­ku rze­czach:

1) Poinformuj

Nie­mow­lak w domu i tak jest czymś kom­plet­nie nowym, więc dobrze jest powie­dzieć tro­chę o nim dziec­ku zanim się poja­wi. O tym, że jest dużo mniej­szy niż star­szak, ma deli­kat­ne koń­czy­ny i gło­wę, nie umie sie­dzieć, bawić się, cho­dzić ani nawet trzy­mać gło­wy do góry. O tym, że ktoś musi je kar­mić naj­czę­ściej jest to mama, bo ma pier­si i w nich jest mle­ko do kar­mie­nia dziec­ka. Jed­nak waż­ne jest też to, że nadal star­szak jest kocha­nym syn­kiem czy córecz­ką mamu­si.

2) Opieka dzienna

Dla mamy może być dzież­ko być z malu­chem i star­sza­kiem zaraz po poro­dzie same­mu w domu. Nie broń się przed pomo­cą: męża na urlo­pie tacie­rzyń­skim, pro­po­zy­cją rodzi­ców czy zała­twie­niem opie­kun­ki lub żłobka/klubu malu­cha czy przed­szko­la dla star­sza­ka. Naj­le­piej jed­nak tak­że i na takie roz­wią­za­nie przy­go­to­wać dziec­ko, bo taka odmia­na tez nie musi być zaak­cep­to­wa­na z rado­ścią przez kil­ku­lat­ka. Jed­nak takie roz­wią­za­nie, jak choć­by oka­zjo­nal­ne wyj­ście z bab­cią na spa­cer, może być dobre dla oby­dwu stron. Bab­cia spa­ce­ru­ją­ca z malusz­kiem daje czas na zaba­wę mamy ze star­sza­kiem, a zabie­ra­ją­ca na lody star­sza­ka bab­cia oka­zu­je mu uwa­gę, któ­rej tak­że od dziad­ków potrze­bu­je. Uwa­żasz, że możesz czuć się win­na, że nie spę­dzasz tyle samo cza­su co przed uro­dze­niem malusz­ka? Tak, to nor­mal­ne. Doba to nie mię­śnie pochwy — nie roz­cią­ga­ją się po poro­dzie.

3) Powiedz, że musi poczekać

Są chwi­le, kie­dy i jed­no i dru­gie dziec­ko doma­ga się wła­śnie Cie­bie. To ten moment, kie­dy jed­no może chwi­lę pocze­kać na swo­ją kolej. I to wca­le nie musi być star­szak! Prze­cież bywa­ją momen­ty, kie­dy odło­żysz na chwi­lę malusz­ka, przy­tu­lisz star­sza­ka i nie dzie­je się niko­mu żad­na krzyw­da. Naj­le­piej jak­byś powie­dzia­ła jesz­cze na głos „Kocha­ne maleń­stwo, teraz Twój braciszek/siostrzyczka potrze­bu­je mnie bar­dziej. Pocze­kaj kil­ka chwi­lek, bo dla nie­go też jestem mamą”. Maluch nie zro­zu­mie, ale już przy­słu­chu­ją­cy się brat czy sio­stra tak. Takie pod­kre­śle­nie waż­no­ści star­sza­ka dzia­ła jak naj­lep­sze cza­ry.

4) Weź głę­bo­ki oddech

Nie każ­dy kry­zys da się zaże­gnać. Będą wspól­ne pła­cze i lamen­ty. Będzie tupa­nie czy foch. Na począt­ku zawsze jest tro­chę wariac­twa, jed­nak z dnia na dzień rodzeń­stwo będzie pozna­wać się coraz lepiej i będzie łatwiej. Jeśli nie… weź jesz­cze jeden głę­bo­ki wdech.

Fot. Ben Gray, CC BY-SA 2.0