Całkiem poradnikowo

Ratunku, dziecko mnie bije!

Wyobraź sobie, że wracasz do domu i się boisz co będzie dalej. Nieważne, że zupa nie była za słona. Bije. Porządek w mieszkaniu? Co tam, lewy sierpowy, zasłużyłaś. Ulubiony program w TV i dostęp do pilota, choć leci Twój ulubiony serial? Strzał z liścia, bo za głośno oddychasz i przeszkadzasz w oglądaniu. Przełykasz ślinę i żyjesz z tym dalej, bo… przecież to Twoje dziecko. Tak, dzieci potrafią bić rodziców, a rodzice potrafią się ich bać. Co zrobić kiedy dziecko bije?

Pierwsza reakcja na bicie

Agresja nie jest dobra: ani słowna, ani tym bardziej fizyczna. Małe dzieci mogą jeszcze popełniać błędy, ale naszym, rodziców zadaniem jest nauczyć reagować na złość w sposób adekwatny do sytuacji oraz akceptowalny. Bicie nie jest akceptowalne, nigdy. Tak jak klaps nie jest dobrą metodą wychowania, tak i bicie rodzica przez dziecko nie jest dobrą formą rozładowania emocji.

Pierwszą reakcją powinno więc być uspokojenie się, zamrożenie emocji. Ciężko jednak o taki stan, bo ból automatycznie wywołuje przyspieszone bicie serca, szybszy oddech i skurcz w żołądku. To naturalną forma obrony organizmu wywołana adrenaliną. To ona jest winna, bo kiedyś potrafiła ocalić życie np. powodując większą sprawność podczas ucieczki przed źródłem bólu. Ale źródłem bólu jest tu mały słodki chłopczyk albo dziewczynka o kręconych loczkach. I nie da się przed nimi uciec, choć bardzo by się chciało. Dlatego organizm broni się w inny sposób: krzykiem lub odwetem.

Nie tędy droga

Reakcja obronna w momencie, kiedy uciec nie możesz, jest także naturalna. Oddać albo krzyknąć, samemu zadać ból lub choćby przestraszyć. Niestety nie uczy to dziecka niczego innego, niż wiedzy, że silny i głośny może więcej. Krzyk jest tylko kolejną po klapsie formą naszej bezsilności. Jeśli nakrzyczysz na dziecko lub mu oddasz to ono albo zacznie płakać z bólu bądź strachu, albo samo zacznie się natychmiast tak samo zachowywać, niekoniecznie przestając w obu przypadkach dalej bić Ciebie. Co zatem warto zrobić?

Zatrzymaj lawinę

Najlepiej, tak jak jest z chorobami, lepiej zapobiegać niż leczyć. Widzisz zbliżającą się w Twoim kierunku rękę czy pięść – zatrzymaj ją. Poinformuj, w miarę spokojnie, ale też nie cedząc słowa przez zęby, że bicie nie jest wyjściem. „Nie bij, to boli.” – prosto. Dotyczy to także przypadków, kiedy dziecko bije jakiś obiekt bądź zwierzę. W tym momencie dziecko raczej nie będzie zadowolone z sytuacji. W końcu nie zrobiło co chciało, jest zablokowane, może się szarpać. W takim momencie jeśli to możliwe nie możemy być osobą, która się z maluchem siłuje. Jeśli dziecko nadal ma zamiar bić, lepiej pozostawić je na chwilę samemu sobie, do ochłonięcia, o ile jesteśmy pewni, że nie zrobi sobie krzywdy. Nawet wyjście z pokoju na pięć minut może być wystarczające. Dopiero po ochłonięciu warto przejść do kolejnego kroku: rozmowy.

Odpowiedz na atak tak, jak powinien to zrobić dorosły

Mądrzejsi o doświadczenie wiemy, że bicie nie jest rozwiązaniem żadnego problemu. Dorośli nie biją z każdego powodu. By nauczyć dziecko nowego modelu zachowania przede wszystkim musimy złapać z nim kontakt wzrokowy, być na jego poziomie, a nie gdzieś ponad głową. Pochyl się nad dzieckiem, kucnij, spójrz w oczy i powiedz co czujesz, jak zmieniają się emocje kiedy dziecko Cię bije, dlaczego uważasz, ze bicie jest nieodpowiednie. Dziecko ma prawo być złe – ale nie ma prawa przekraczać Twojej nietykalności cielesnej.

Co daje spokojne podejście?

Kiedy rodzic jest spokojny, jego głos nie wzbudza agresji, a ruchy nie powodują strachu także i dziecku łatwiej jest się uspokoić, by później skupić się na słowach mamy czy taty. Jasne, ale spokojne postawienie sprawy oraz rozmowa na temat uczuć nie będzie przypominać przesłuchania, jeśli dziecko będzie czuło, że jesteś tu właśnie dla niego. Młodsze dziecko wprawdzie nie odpowie na pytanie „dlaczego to zrobiłeś/aś?” i będzie trzeba więcej ich zadać, by wpaść n odpowiedni trop, ale taka zabawa w detektywa będzie dobrym sposobem na poznanie źródła problemu.

Skąd to zachowanie?

O to też możesz zapytać dziecko. Młodsze nauczy się dzięki temu nazywać uczucia, starsze – zda sobie z nich sprawę. Tak naprawdę powodów może być wiele: złość na zmianę planów, zawód, ciężki dzień w przedszkolu czy szkole, jakiś zakaz, a nawet tęsknota za Tobą. Identyfikując to pierwsze uczucie znajdujesz źródło problemu i możesz porozmawiać z dzieckiem jak inaczej można sobie w takiej sytuacji poradzić. Warto nie też powiedzieć dziecku, że sama złość, jej odczuwanie, nie jest niczym złym – złe jest nieodpowiednie jej rozładowanie, czyli bicie kogokolwiek czy czegokolwiek.

Plan na przyszłość

Brzmi zbyt trudno? Wcale nie musi być. Z młodszym dzieckiem możesz spróbować wymyślić jakąś historię jak poniższa:

W każdym człowieku znajdują się w środku takie malutkie bąbelki złości. Kiedy dochodzą do uszu – uszy robią się czerwone, kiedy dochodzą do języka – język krzyczy. Kiedy dostają się do rąk i nóg – ręce biją, a nogi kopią. Bąbelki nie lubią, kiedy są w rękach, nogach czy języku. Najlepiej kiedy są w głowie, więc spróbuj je tam utrzymać, dobrze?

Razem możecie nawet co wieczór opowiadać o przygodach bąbelków złości i ich przyjaźni z bąbelkami zabawy. Pomysły może podsuwać samo dziecko.

Starsze dzieci, przedszkolaki, łatwo już nauczyć, że nie ma przyzwolenia na bicie. Zwykle proste „Nikogo nie bijemy” albo „Tu się nie bije, nie rzuca przedmiotami i nie krzyczy” za którymś razem działają. Możecie razem zrobić nawet plakat, który obrazowałby w znakach, które rozumie dziecko, że nie można przemocą reagować na złość. Powieście go np. na lodówce czy innym miejscu, które dziecko codziennie będzie widziało.

Uczeń może już spokojnie – ale spokojnie! – prowadzić z Tobą rozmowę na temat jak działa mózg, czym jest adrenalina czy kortyzol, jak działają zombie. To ostatnie dla rozluźnienia tematu 😉 Warto razem zastanowić się co można zaproponować w zamian. Zawsze można znaleźć taką czynność czy zachowanie, które będzie dla obu stron satysfakcjonujące: dla dziecka takie, które rozładuje emocje, dla rodzica takie, które go nie krzywdzi i nie czyni innych szkód, także emocjonalnych czy materialnych.

Fot. x1klima, CC BY-ND 2.0