Całkiem poważnie

Kiedyś tego nie miałam i żyję

Ręka w górę kto jeź­dził Malu­chem bez pasów bez­pie­czeń­stwa? A kto uczył się ewo­lu­cji rowe­ro­wych bez kasku na gło­wie? Kto cho­ro­wał w przed­szko­lu nagmin­nie? A teraz ręka w górę kto tego nie prze­żył! Kto­kol­wiek? Nie ma rąk? Cóż, to, że prze­ży­li­ście, nie zna­czy, że było to bez­piecz­ne.

Ja przeżyłam, więc tak można

Inter­net to miej­sce, w któ­rym spo­ty­ka się o wie­le wię­cej osób niż na imie­ni­nach u cio­ci Kry­si, skle­pie mię­snym czy przy pia­skow­ni­cy. Kie­dyś mamy mogły deba­to­wać na żywo i wymie­niać się poglą­da­mi, tymi na wycho­wa­nie też. Teraz może­my z pozio­mu fote­la robić to samo. I aż dziw bie­rze, że nadal tak czę­sto moż­na usły­szeć „Za moich cza­sów było (i tu opis jak), nikt nie cac­kał się z dzieć­mi, a prze­ży­łem”. Jasne, bo nie usły­szy­my tych słów od osób, któ­re jed­nak nie prze­ży­ły.

Tro­chę rozu­miem jed­nak powód takich teo­rii. Obec­ne cza­sy są jak naj­bar­dziej pro­dzie­cię­ce. Dzie­ci maja pra­wa, a wła­ści­wie nie mają obo­wiąz­ków. Wpraw­dzie bez­stre­so­we wycho­wa­nie nie jest już tak bar­dzo popu­lar­ne, jed­nak jeśli może­my krą­żyć nad gło­wą malu­cha niczym heli­kop­ter, to to robi­my. Jed­nak jest róż­ni­ca pomię­dzy zawi­ja­niem dziec­ka w folię bąbel­ko­wą a igno­ro­wa­niem zmia­ny stan­dar­dów bez­pie­czeń­stwa.

Bezpieczny w 100% świat

Jasne, nie da się każ­de­go zagro­że­nia wyeli­mi­no­wać. Pró­bo­wa­no np. stwa­rzać cał­ko­wi­cie bez­piecz­ne pla­ce zabaw. Dzie­ci więc… wola­ły zaj­mo­wać się prze­cho­dze­niem przez płot zamiast zaba­wą na nim. Naj­le­piej więc nie tyle zero­wać ryzy­ko, co je zra­cjo­na­li­zo­wać. Ale to, że kie­dyś obtar­li­śmy tyłek na meta­lo­wej zjeż­dżal­ni nie zna­czy, że nasze dziec­ko też musi, sko­ro są już inne mate­ria­ły i roz­wią­za­nia.

Jaz­da bez pasów na tyl­nej kana­pie samo­cho­du to była jaz­da! Moż­na było tur­lać się po niej, ska­kać od okna do okna. Nikt też nie narze­kał, że spo­ży­wa­ne są pod­czas podró­ży cukier­ki, naj­czę­ściej twar­de cukro­we, bar­wio­ne nie wia­do­mo czym lan­dryn­ki. Ale to była głu­po­ta. Nikt nie pomy­ślał, żaden twór­ca samo­cho­dów, jak nie­bez­piecz­ne są takie podró­że. Podró­że, któ­re nie każ­dy prze­ży­wał.

Sama jeź­dzi­łam bez kasku. Nie wiem nawet, czy bywa­ły wte­dy kaski. Prze­ży­łam nawet to, że ktoś odkrę­cił mi kie­row­ni­cę, a ja, nie mogąc na skrzy­żo­wa­niu skrę­cić, wyrżnę­łam solid­nie w chod­nik szczę­ką. Do dziś mam bli­znę na war­dze, ale to i tak nic, bo ileż jest dzie­ci, któ­re sobie ząb uła­ma­ły po takich incy­den­tach. Czy to jed­nak zna­czy, że moje dzie­ci powin­ny jeź­dzić bez kasków?

Czasy się zmieniają – zalecenia też

Mam trój­kę dzie­ci. I przy każ­dym z nich zmie­nia­ły się zale­ce­nia co do kar­mie­nia pier­sią (jak dłu­go?), drze­mek (na brzusz­ku, boku cy na ple­cach?). Poja­wia­ły się nowe gadże­ty jak moni­to­ry odde­chu, elek­tro­nicz­ne nia­nie z opcja wideo, fote­li­ki samo­cho­do­we mon­to­wa­ne tyłem do kie­run­ku jaz­dy tak­że dla star­szych dzie­ci, spe­cjal­ne mate­ra­ce dla ule­wa­ją­cych nad­mier­nie nowo­rod­ków. Poja­wia­ją się i potwor­ki w rodza­ju adap­te­rów na pasy doro­słe­go, któ­re są kawał­kiem pla­sti­ku i uda­ją bez­piecz­ne czy sty­ro­pia­no­we pod­dup­ni­ki, któ­re nie są nawet dla lalek odpo­wied­nie. Wszyst­kie prze­te­sto­wa­ne, wpro­wa­dzo­ne do użyt­ku, ale… z bez­pie­czeń­stwem cza­sem nie mają­ce za wie­le wspól­ne­go. Ot, takie odra­cza­nie man­da­tu tyl­ko. Fizy­ka pod­czas zde­rzeń i bio­lo­gia cia­ła robi swo­je i wytłu­ma­cze­nie, że ktoś jeź­dzi tyl­ko raz w tygo­dniu na dru­gi koniec mia­sta nie jest żad­nym wytłu­ma­cze­niem.

Dlaczego o to walczymy?

Dla­cze­go uwa­ża­my, że powin­no być tak, jak za nasze­go dzie­ciń­stwa? Nostal­gia nie poma­ga w przy­szło­ścio­wym myśle­niu, a stan­dar­dy bez­pie­czeń­stwa nie powin­ny opie­rać się na twier­dze­niu, że prze­cież mnie to nie zabi­ło. Nie zabi­ła mnie gry­pa, świn­ka, ospa i różycz­ka. Ale hisz­pan­ka, tak­że gry­pa, zabi­ła wię­cej niż nie­jed­na woj­na. Samo­cho­dy jeż­dżą szyb­ciej, wiru­sy mutu­ją, wie­my wię­cej na temat uszko­dzeń mózgu czy wpły­wie alko­ho­lu na prze­bieg cią­ży.

Fot. Lind­sey Tur­ner, CC BY 2.0

Prze­ży­łeś. Gra­tu­lu­ję. Podzię­kuj za to, bo nie każ­dy tak miał. Zamiast stać w miej­scu, idź do przo­du. Świat się zmie­nia, i to do tego zmie­nia­ją­ce­go się świa­ta musi­my dosto­so­wać stan­dar­dy bez­pie­czeń­stwa, nie do tego, któ­ry pamię­ta­my z dzie­ciń­stwa.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *