Chyba wszystkie ślubne przesądy

Chyba wszystkie ślubne przesądy Image

Chyba wszystkie ślubne przesądy

Mamy pięk­ną wio­snę, któ­ra z dnia na dzień co­raz bar­dziej daje nam znać, że lato zbli­ża się wiel­ki­mi kro­ka­mi, a wraz z la­tem sło­necz­na po­go­da i wy­ma­rzo­ny czas na ślub! Maj, czer­wiec, li­piec.., z pew­no­ścią wie­lu z was ma gło­wę za­ję­tą pla­no­wa­niem we­se­la, sta­ty­sty­ki bo­wiem po­ka­zu­ją, że naj­wię­cej pol­skich par de­cy­du­je się na ślub w czerw­cu i sierp­niu wła­śnie. Za­raz za­raz, czyż­by w lip­cu lato było mniej uro­kli­we? A może to spraw­ka ta­jem­ni­czej li­ter­ki „r” w na­zwie mie­sią­ca? Czyż­by­śmy my, Po­la­cy byli aż tak prze­sąd­ni? Ręka do góry, kto choć raz „od­pu­kał w nie­ma­lo­wa­ne” albo nie po­chwa­lił się suk­ce­sem, żeby „nie za­pe­szać”. A ci z was, któ­rzy upie­ra­ją się, że w prze­są­dy nie wie­rzą, niech za­sta­no­wią się, kie­dy ostat­nio „trzy­ma­li za ko­goś kciu­ki”.

My, lu­dzie je­ste­śmy skłon­ni ro­bić róż­ne „dziw­ne” rze­czy po to, by zwięk­szyć swo­je szan­se na suk­ces i po­wo­dze­nie, zwłasz­cza je­śli nic one nie kosz­tu­ją i są ła­two do­stęp­ne. My­ślę, że mo­ment ślu­bu czy­ni nas szcze­gól­nie po­dat­ny­mi na prze­są­dy — w koń­cu każ­de­mu za­le­ży na wła­snym szczę­ściu, a i le­piej zro­bić coś na za­sa­dzie „za­szko­dzić nie za­szko­dzi, a nóż wi­de­lec po­mo­że”, niż po­tem ża­ło­wać i gdy­bać nad utra­co­ną po­myśl­no­ścią. Wie­le ze ślub­nych prze­są­dów jest już tak wpi­sa­ne w na­szą pol­ską kul­tu­rę, że trud­no wręcz o zor­ga­ni­zo­wa­nie we­se­la, któ­re by­ło­by po­zba­wio­ne ele­men­tów zwią­za­nych z oso­bli­wy­mi wie­rze­nia­mi. Przed­sta­wię naj­po­pu­lar­niej­sze ślub­ne prze­są­dy oraz ich po­cho­dze­nie. Jed­nak dla­te­go, że sama, jako nu­me­ro­log, pod­cho­dzę do nich dość scep­tycz­nie – za­pro­po­nu­ję coś o wie­le bar­dziej sku­tecz­ne­go i na koń­cu wpi­su po­ka­żę, jak sa­me­mu moż­na za­dbać o po­wo­dze­nie w mał­żeń­stwie.

Czym jest przesąd?

Ale od po­cząt­ku: czym jest w ogó­le prze­sąd? Kie­dy mó­wi­my, że ktoś ule­ga za­bo­bo­nom, albo że jest prze­sąd­ny?

Prze­sąd to nie­moż­li­we do we­ry­fi­ka­cji prze­ko­na­nie, że ist­nie­je zwią­zek po­mię­dzy ja­kąś okre­ślo­ną („ma­gicz­ną”) czyn­no­ścią a póź­niej­szy­mi zda­rze­nia­mi. Wia­ra w taką za­leż­ność nie ma pod­staw ra­cjo­nal­nych, nie da się też w ża­den spo­sób tej za­leż­no­ści udo­wod­nić. Za­bo­bo­ny zwią­za­ne są czę­sto z re­li­gij­no­ścią albo świec­ki­mi tra­dy­cja­mi lu­do­wy­mi, ko­rze­nia­mi się­ga­ją cza­sów po­gań­stwa. W prak­ty­ce prze­są­dy pro­wo­ku­ją nas do wy­ko­ny­wa­nia okre­ślo­nych czyn­no­ści ce­lem unik­nię­cia nie­szczę­ścia lub za­pew­nie­nia so­bie szcze­gól­nej po­myśl­no­ści. Zda­rza się, że wy­ko­rzy­stu­je­my prze­są­dy w celu wy­tłu­ma­cze­nia wła­snych sła­bo­ści albo uspra­wie­dli­wie­nia le­ni­stwa, obar­cza­jąc na przy­kład nic nie win­ne­go czar­ne­go kota za nie­po­wo­dze­nia dnia co­dzien­ne­go. „Że też mu­siał mi prze­biec dro­gę, i to w pią­tek trzy­na­ste­go! – to dla­te­go mam taki zły dzień”.

Mam wra­że­nie, że im waż­niej­sze wy­da­rze­nie w ży­ciu, tym wię­cej prze­są­dów z nim zwią­za­nych. Nie dzi­wi mnie, że tak wie­le z nich do­ty­czy ślu­bu i wszel­kich za­bie­gów z nim zwią­za­nych – nie dość, że jest całe mnó­stwo za­le­ceń do­ty­czą­cych sa­mych za­ślu­bin, to rów­nie wie­le od­no­si się do sa­me­go okre­su przy­go­to­wań we­sel­nych. Prze­śledź­my te naj­po­pu­lar­niej­sze ślub­ne prze­są­dy.

Ubiór panny młodej

Kto z nas tego nie sły­szał? Coś bia­łe­go i nie­bie­skie­go, no­we­go i sta­re­go, no i jesz­cze coś po­ży­czo­ne­go. O co w tym wszyst­kim cho­dzi? A w ogó­le to jak to wszyst­ko na so­bie zmie­ścić i jesz­cze przy tym do­brze wy­glą­dać? A no moż­na i na­wet trze­ba. Biel sym­bo­li­zu­je nie­win­ność i czy­stość in­ten­cji- ce­chy bar­dzo po­żą­da­ne u przy­szłej żony. Suk­nia jest za­zwy­czaj bia­ła, więc nie ma pro­ble­mu. Ko­lor nie­bie­ski ma z ko­lei za­pew­niać wier­ność mał­żon­ka, prze­my­ca­ny jest naj­czę­ściej w for­mie nie­bie­skiej pod­wiąz­ki, ale cie­ka­wym po­my­słem jest też po­ma­lo­wa­nie pa­znok­ci u stóp na taki ko­lor lub wple­ce­nie nie­bie­skich ak­cen­tów w ślub­ną wią­zan­kę czy jako ozdo­bę do wło­sów. Coś sta­re­go zwięk­sza szan­sę na to, że po ślu­bie bę­dzie moż­na li­czyć na sta­rych przy­ja­ciół oraz że nie za­po­mni się o do­tych­cza­so­wych war­to­ściach. Ślub­na za­wiesz­ka bab­ci to wy­ma­rzo­ne roz­wią­za­nie, po­my­sło­wość jed­nak nie zna gra­nic i z bra­ku in­nych moż­li­wo­ści, spraw­dzić się może na­wet sta­ra mo­ne­ta wszy­ta w bie­li­znę, a jesz­cze le­piej bę­dzie, jak zo­sta­nie przez nas po­ży­czo­na – bo to z ko­lei za­pew­nia przy­chyl­ność ro­dzi­ny męża. Nowe z ko­lei jest gwa­ran­cją do­stat­ku i bo­gac­twa, pod­kre­śla rów­nież, że oto wcho­dzi­my w nowy etap, roz­po­czy­na­my nowe ży­cie.

Ko­bie­ta przy­go­to­wu­ją­ca się do ślu­bu musi uwa­żać, żeby wy­bra­nek nie zo­ba­czył jej w suk­ni ślub­nej zbyt wcze­śniej, czy­li przed samą uro­czy­sto­ścią. Musi cze­kać, to ma być nie­spo­dzian­ka. Im bar­dziej za­chwy­co­ny i oszo­ło­mio­ny bę­dzie pan mło­dy swo­ją wy­bran­ką w sa­mym dniu ślu­bu, tym lep­szy znak na przy­szłość. Po­nad­to nie moż­na przy­mie­rzać ob­rą­czek czę­ściej niż to ko­niecz­ne, czy­li np. tyl­ko w mo­men­cie za­ku­pu, pod­czas mie­rze­nia. To dzia­ła­nie, a wła­ści­wie brak dzia­ła­nia spra­wi, że wszyst­ko w póź­niej­szym wspól­nym ży­ciu pary bę­dzie na­stę­po­wa­ło we wła­ści­wej ko­lej­no­ści, we­dług usta­lo­ne­go wcze­śniej pla­nu. A je­śli już zda­rzy się, że ob­rącz­ka upad­nie w ko­ście­le, to schy­lić się po nią po­wi­nien albo ksiądz albo mi­ni­strant, w żad­nym wy­pad­ku mło­dzi.

Ubrana, gotowa, do startu… o nie nie!

Nie tak pręd­ko, po­nie­waż dro­ga pod oł­tarz musi być na­praw­dę prze­my­śla­na. Za­cznij pra­wą nogą. Tak jak ze wsta­wa­niem z łóż­ka, ko­ja­rzysz;) Nie spiesz się, bo to wró­ży nie­cier­pli­wość po ślu­bie. Nie idź za wol­no, bo to za­po­wia­da póź­niej­sze le­ni­stwo. A już pod żad­nym po­zo­rem nie mo­żesz się za­trzy­my­wać ani oglą­dać, bo to bę­dzie ozna­czać, że nie po­tra­fisz po­że­gnać się z do­tych­cza­so­wym ży­ciem. Bądź po­waż­na, ale nie z gro­bo­wą miną, uśmie­chaj się, ale nie śmiej, a przede wszyst­kim bądź opa­no­wa­na i nie po­ka­zuj stre­su. Dużo tego, dużo, dla­te­go, je­śli tyl­ko mo­żesz, to so­bie to wszyst­ko wcze­śniej do­kład­nie prze­ćwicz, po­nie­waż prze­sąd mówi, że jaka dro­ga do oł­ta­rza, taka póź­niej wspól­na dro­ga przez ży­cie.

Pan mło­dy po­wi­nien po­ca­ło­wać pan­nę mło­dą tuż po zło­żo­nej przy­się­dze, a już naj­póź­niej po za­koń­czo­nej ce­re­mo­nii – w ten spo­sób za­pew­nia żonę o swo­jej wier­no­ści, z ko­lei prze­nie­sie­nie jej przez próg to obiet­ni­ca tro­skli­wo­ści i opie­ki w trud­nych mo­men­tach. Próg to gra­ni­ca mię­dzy świa­tem ze­wnętrz­nym a do­mo­wym za­ci­szem – dzię­ki temu za­bie­go­wi pan­na mło­da nie bę­dzie przy­no­sić pro­ble­mów do domu – zo­sta­ną za drzwia­mi.

Po wyj­ściu z ko­ścio­ła cze­ka na mło­dych deszcz mo­net. Kto z nas tego nie wi­dział..? Gru­pa lu­dzi rzu­ca w stro­nę mło­dych ki­lo­gra­ma­mi mie­dzia­ków. Naj­gor­sze w tym za­bo­bo­nie jest to, że mło­dzi, chcąc za­pew­nić so­bie po­myśl­ność fi­nan­so­wą na no­wej dro­dze ży­cia, mu­szą wy­zbie­rać roz­rzu­co­ne pie­nią­dze co do ostat­niej blasz­ki… w in­nym wy­pad­ku mar­ne szan­se na do­stat­nie ży­cie. Spra­wa wy­da­je mi się z góry prze­gra­na, wszak nie trud­no jest prze­oczyć parę gro­si­ków, zwłasz­cza po­śród ota­cza­ją­cych go­ści, któ­rzy wg prze­są­du nie po­win­ni po­ma­gać w tym za­da­niu. Nie­któ­re pary po­rów­nu­ją ilość ze­bra­nych pie­niąż­ków – kto ma ich wię­cej, ten bę­dzie trzy­mał kasę w ro­dzi­nie.

Cie­ka­wym prze­są­dem jest ten do­ty­czą­cy ślub­nej wią­zan­ki. Nie po­win­no się jej prze­cho­wy­wać dłu­żej niż rok – w pierw­szą rocz­ni­cę ślu­bu na­le­ży za­su­szo­ne kwiat­ki spa­lić w celu za­pew­nie­nia mał­żeń­stwu trwa­ło­ści i szczę­ścia, ale jesz­cze le­piej w ogó­le kwia­tów nie prze­cho­wy­wać. Dla­te­go w cza­sie we­se­la pan­na mło­da rzu­ca wią­zan­kę za sie­bie, w stro­nę nie­za­męż­nych ko­biet – ta, któ­ra ją zła­pie, pierw­sza wyj­dzie za mąż. Sko­ro mowa o rzu­ca­niu, to war­to rzu­cić ja­kimś szkłem. Tłu­czo­ne szkło to bar­dzo do­bry znak. Kie­lisz­ki uży­te do pierw­sze­go to­a­stu po­win­ny wy­lą­do­wać na zie­mi – im więk­szy huk, tym le­piej. Do­brze wi­dzia­ne są też upa­da­ją­ce ta­le­rze, dla­te­go, o ile nie sta­nie się to nie­chcą­cy, to do­brze jest po­tłuc je­den czy dwa z pre­me­dy­ta­cją na znak po­myśl­no­ści.

Miesiąc z R i wibracje

A co z tym nie­szczę­snym „r” w na­zwie mie­sią­ca? Otóż prze­sąd gło­si, że ślub wzię­ty w mie­sią­cu z „r” w na­zwie gwa­ran­tu­je po­praw­ną wy­mo­wę tej li­te­ry przez przy­szłe po­tom­stwo mał­żon­ków. Tyl­ko tyle i aż tyle, bio­rąc pod uwa­gę fakt, że ter­mi­ny czerw­co­we i sierp­nio­we cie­szą się naj­więk­szym po­wo­dze­niem. Czer­wiec czy sier­pień, maj czy li­piec – jako nu­me­ro­log uwa­żam, że data za­war­cia mał­żeń­stwa nie może być przy­pad­ko­wa. I nie tyle na mie­sią­cu i li­ter­ce po­win­ni­śmy sku­pić na­szą uwa­gę, co na wi­bra­cji dnia, jaką nie­sie ze sobą kon­kret­na data. Każ­da data po­sia­da okre­ślo­ną wi­bra­cję, któ­ra w mniej­szym lub więk­szym stop­niu wpły­wa na roz­po­czy­na­ne w tym dniu dzia­ła­nia, w tym na mał­żeń­stwo w tej da­cie za­war­te. O tak, data, w ja­kiej za­wie­ra­ny jest zwią­zek może mieć wpływ na póź­niej­szą jego ja­kość.., ale wszyst­ko po ko­lei. Naj­pierw po­ka­żę Ci, jak wy­li­czyć wi­bra­cję daty. Su­mu­je­my wszyst­kie cy­fry za­war­te w da­cie do mo­men­tu, aż zo­sta­nie jed­na cy­fra:

19.08.2017. = 1+9+0+8+2+0+1+7=28 i da­lej: 2+8=10 1+0=1

W ten spo­sób wia­do­mo, że trze­cia so­bo­ta sierp­nia 2017 roku ma wi­bra­cję „je­den”.

I wła­śnie JE­DYN­KA to naj­lep­sza z moż­li­wych wi­bra­cji, je­śli cho­dzi o datę ślu­bu. Za­pew­nia sta­łość uczuć i trwa­łość związ­ku. Wy­po­sa­ża mał­żon­ków w cier­pli­wość i spra­wie­dli­wość w roz­wią­zy­wa­niu ewen­tu­al­nych spo­rów, uspraw­nia ko­mu­ni­ka­cję. Para, któ­ra bie­rze ślub w dniu o wi­bra­cji je­dyn­ko­wej, to para bar­dzo się ko­cha­ją­ca, a zwią­zek wręcz nie­ro­ze­rwal­ny. W ta­kim związ­ku zde­cy­do­wa­nie ła­twiej o wszel­kie po­wo­dze­nia i suk­ce­sy. Do­dat­ko­wo, data „je­dyn­ko­wa” peł­ni funk­cję ochron­ną — wie­le pro­ble­mów naj­zwy­czaj­niej w świe­cie omi­ja parę, któ­ra po­bra­ła się w je­dyn­ce, a te nie­unik­nio­ne są roz­wią­zy­wa­ne o wie­le szyb­ciej i bar­dziej kon­struk­tyw­nie. Mu­szę jed­nak do­dać, że do peł­ne­go i pre­cy­zyj­ne­go wy­li­cze­nia od­po­wied­niej daty, na­le­ży, oprócz wi­bra­cji uwzględ­nić ak­tu­al­ną fazę księ­ży­ca oraz wziąć pod uwa­gę daty uro­dze­nia na­rze­czo­nych. W swo­jej prak­ty­ce po­twier­dzam rów­nież zna­le­zio­ną już datę wa­ha­dłem.

A co je­śli ślub masz już za sobą i po prze­li­cze­niu daty oka­zu­je się, że nie jest ona „je­dyn­ko­wa”? Po­ni­żej przed­sta­wiam krót­ką cha­rak­te­ry­sty­kę związ­ków za­wie­ra­nych w in­nych wi­bra­cyj­nie da­tach. Mo­żesz ją zwe­ry­fi­ko­wać, po­rów­nu­jąc z wła­sny­mi do­świad­cze­nia­mi i po­dzie­lić się tą we­ry­fi­ka­cją w ko­men­ta­rzu – bę­dzie mi bar­dzo miło, je­śli to zro­bisz.

Data „2” – je­śli wzię­łaś ślub w dniu o wi­bra­cji dwój­ko­wej, twój zwią­zek opar­ty jest przede wszyst­kim na przy­jaź­ni i wza­jem­nym po­ro­zu­mie­niu. Uwiel­bia­cie ro­bić coś ra­zem… wła­ści­wie to mało co ro­bi­cie osob­no. Na po­cząt­ku może być przy­jem­nie, zna­jo­mi będą mó­wić na was „pa­puż­ki-nie­roz­łącz­ki”, z cza­sem jed­nak mu­si­cie za­cząć pra­co­wać nad umie­jęt­no­ścią da­wa­nia so­bie na­wza­jem prze­strze­ni, żeby nie oka­za­ło się, że któ­re­muś z was już daw­no skoń­czy­ły się za­pa­sy tle­nu i zo­sta­ło mi­ło­ścią przy­du­szo­ne.

Data „3” – za­ba­wa, przy­jem­ność i roz­ryw­ka to pierw­sze sło­wa na li­ście wa­szych prio­ry­te­tów. Su­per się ra­zem ba­wi­cie, ma­cie po­dob­ne po­czu­cie hu­mo­ru, ale kie­dy mie­siąc mio­do­wy się skoń­czy i doj­dzie do zde­rze­nia z sza­rą rze­czy­wi­sto­ścią, może się oka­zać, że jest wam naj­zwy­czaj­niej w świe­cie nud­no. A wte­dy każ­de za­cznie szu­kać so­bie wra­żeń na wła­sną rękę. Uwa­ga na chęć prze­rzu­ca­nia na sie­bie na­wza­jem obo­wiąz­ków zwią­za­nych z wy­cho­wy­wa­niem dzie­ci – co jak co, ale to mu­si­cie ro­bić wspól­nie.

Data „4” – ta data daje gwa­ran­cję trwa­ło­ści. Czwór­ka to naj­bar­dziej sta­ła ze wszyst­kich wi­bra­cji. Bę­dzie­cie wo­bec sie­bie szcze­rzy i wier­ni. Jed­nak jest też naj­bar­dziej sztyw­na i ra­cjo­nal­na, dla­te­go de­cy­du­jąc się na ślub w da­cie czwór­ko­wej nie ocze­kuj od part­ne­ra mi­ło­snych unie­sień, ko­la­cji przy świe­cach i ro­man­tycz­nych spa­ce­rów. Bę­dzie pew­nie, sta­bil­nie, ale dość chłod­no i przy­ziem­nie.

Data „5” – ruch, ak­tyw­ność, ener­gia, po­ryw­czość i za­mie­sza­nie. Bę­dzie­cie się go­dzić tak szyb­ko jak kłó­cić i ni­gdy nie usie­dzi­cie w miej­scu. Data piąt­ko­wa za­po­wia­da bar­dzo ak­tyw­ny zwią­zek, czas bę­dzie­cie spę­dzać ra­czej poza do­mem – re­ali­zu­jąc swo­je pa­sje, nie ko­niecz­nie wspól­ne. Od­po­wied­nio spo­żyt­ko­wa­na ener­gia gwa­ran­tu­je za to nie­za­po­mnia­ne chwi­le w sy­pial­ni, wza­jem­ne przy­cią­ga­nie bę­dzie wam to­wa­rzy­szyć do póź­nej sta­ro­ści.., po­dob­nie jak przy­cią­ga­nie „nie-wza­jem­ne”, o ile się wcze­śniej nie po­za­bi­ja­cie. Kto jed­nak po­wie­dział, że mu­si­cie być jak dwie po­łów­ki po­ma­rań­czy?

Data „6” – zwią­zek do­ma­to­rów. Naj­waż­niej­sza za­wsze bę­dzie ro­dzi­na, dzie­ci, dom, tra­dy­cja. Je­śłi po­bra­li­ście się w da­cie szóst­ko­wej, to bar­dzo dużo ener­gii in­we­sto­wać bę­dzie­cie w bu­do­wa­nie ro­dzin­nej at­mos­fe­ry. A kie­dy po­ja­wią się dzie­ci, sta­ną się dla was ca­łym świa­tem.., do tego stop­nia, że mo­że­cie prze­stać za­uwa­żać sie­bie na­wza­jem. Uwa­ga na na­do­pie­kuń­czość!

Data „7” – pary bio­rą­ce ślub w tej da­cie dążą do do­sko­na­ło­ści. Je­śli po­bra­li­ście się w tej da­cie, to chce­cie, żeby wasz zwią­zek za­wsze był tak ide­al­ny, jak to tyl­ko moż­li­we. Per­fek­cja w każ­dym calu! A że dia­beł tkwi w szcze­gó­łach, to może się oka­zać, że wa­szą co­dzien­ność wy­peł­nia cze­pial­stwo i pe­dan­tyzm. W koń­cu ide­ałów nie ma…

Data „8” – data ide­al­na dla pary, któ­ra chce pro­wa­dzić wspól­ny biz­nes. Nie­ste­ty mi­łość i biz­nes rzad­ko idą w pa­rze.., dla­te­go po­bie­ra­jąc się tego dnia ry­zy­ku­je­cie, że bę­dzie­cie się spie­rać na płasz­czyź­nie fi­nan­so­wej. Jed­nak je­śli już znaj­dzie­cie w tej kwe­stii wspól­ną płasz­czy­znę, to cze­ka was bar­dzo bo­ga­te ży­cie. Na­le­ży jed­nak uwa­żać, by po­goń za ma­mo­ną nie przy­sło­ni­ła tego, co waż­ne i pa­mię­tać, ze po­bra­li­ście się z po­wo­dów inne niż ma­te­rial­ne. O ile tak było…

Data „9” – spo­tka­nie dwóch nie­za­leż­no­ści. Każ­de z was bę­dzie żyło w swo­im bar­dzo in­dy­wi­du­al­nym świe­cie i ist­nie­je za­gro­że­nie, że świa­ty te ni­gdy na sie­bie nie tra­fią.., chy­ba że w cza­sie wspól­nych po­dró­ży, bo dzie­wiąt­ka daje chęć po­zna­wa­nia od­le­głych kul­tur. Ide­al­ne roz­wią­za­nie dla pary po­dróż­ni­ków!

Po­wyż­sze opi­sy są bar­dzo ogól­ne. W ana­li­zie nu­me­ro­lo­gicz­nej, oprócz daty ślu­bu bar­dzo waż­ne są daty uro­dze­nia mał­żon­ków i to, jak na sie­bie od­dzia­łu­ją. Ile par, tyle kon­fi­gu­ra­cji, każ­da wy­jąt­ko­wa i nie­po­rów­ny­wal­na z inną. Naj­waż­niej­sze to być świa­do­mym swo­ich moc­nych i sła­bych stron, by bu­do­wać zwią­zek od­po­wie­dzial­nie i mą­drze. Zna­jo­mość za­rów­no moc­nych stron jak i ogra­ni­czeń tak swo­ich, jak i part­ne­ra zwięk­sza szan­sę na stwo­rze­nie do­brej, świa­do­mej re­la­cji. Do nie­któ­rych wnio­sków do­cho­dzi­my la­ta­mi, inne zaj­mu­ją nam całe ży­cie. Nu­me­ro­lo­gia, po­dob­nie jak inne me­to­dy po­zwa­la na uświa­do­mie­nie so­bie, na czym war­to w związ­ku bu­do­wać, a na co z ko­lei przy­mru­żać oko. Wspie­ra dzia­ła­nia pod­ję­te w od­po­wied­niej wi­bra­cyj­nie da­cie.

Dla­te­go te waż­ne daty wy­bie­raj od dziś świa­do­mie. Je­śli w to wie­rzysz.

Fot. lind­say child, CC BY 2.0


Wię­cej do­wiesz się od Syl­wii Ku­le­szy, blo­gu­ją­cej na www.interpretatorka.pl, au­tor­ki tego wpi­su.

Autor | moniowiec Komentarze | 23 Data | 29 maja 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Ach te prze­są­dy! Też je pa­mię­tam. Zwłasz­cza ten do­ty­czą­cy po­sia­da­nia przy so­bie rze­czy po­ży­czo­nej, nie­bie­skiej i sta­rej! 🙂 A tak­że ten o po­go­dzie 😛

  • Alek­san­dra Za­łę­ska

    A jak się ma do prze­są­dów, że świad­ko­wa jest za­męż­na? 🙂 Tekst mu­szę po­ka­zać mo­jej przy­ja­ciół­ce, któ­ra w lip­cu bie­rze ślub 🙂

  • Pa­mię­tam wy­li­cza­nie mi tych wszyst­kich prze­są­dów przed ślu­bem. Naj­bar­dziej mnie ba­wi­ło to, że buty mu­szą być po­sta­wio­ne na pa­ra­pe­cie dzień przed ślu­bem 😉

  • Mama To­siacz­ka

    Oj tam oj tam. My bra­li­śmy ślub w stycz­niu 🙂

  • Nie wie­rzę w prze­są­dy — w ogó­le nie za­wra­ca­łam so­bie nimi gło­wy bio­rąc ślub- choć dla czy­stej za­ba­wy prze­czy­ta­łam że je­ste­śmy „2” 🙂 Na do­da­tek, mogę się cał­ko­wi­cie zgo­dzić z tym! :)) 

    Mie­siąc z „r” i bez „r” miał kie­dyś zna­cze­nie na­tu­ry.… roz­rod­czej 🙂 W hen cza­sach gdy lu­dzie jesz­cze nie wie­dzie­li czym jest an­ty­kon­cep­cja, przyj­mo­wa­ło się, że je­śli dzie­cię przyj­dzie na świat sro­gą zimą (czy­li po­czę­te wio­sną, np w kwiet­niu lub maju bez „r”) bę­dzie mia­ło mniej­sze szan­se na prze­ży­cie.

    Ale że je­steś nu­me­ro­lo­giem? Cie­ka­wa spra­wa! Czym do­kład­nie się zaj­mu­jesz w tym za­kre­sie?.

  • ślub to coś co mi nie gro­zi ;/

  • Heh, z ra­cji, że już je­stem kil­ka do­brych lat po ślu­bie wolę nie ana­li­zo­wać za bar­dzo 😉 Ale po­de­ślę sio­strze — ma jesz­cze kil­ka mie­się­cy na ewen­tu­al­ną zmia­nę de­cy­zji i pla­nów 😀 😀 😀

  • Nie za bar­dzo wie­rzę w ta­kie prze­są­dy ale tekst bar­dzo cie­ka­wy.

  • Miło się czy­ta­ło 🙂 mimo, że w prze­sa­dy nie wie­rzę, uzna­łam za tra­dy­cję wska­zów­ki co do stro­ju. Ale zro­bi­łam 3w1 i po­ży­czy­łam sta­rą (no może nie sta­rą, ale uży­wa­ną ;)) błę­kit­ną pod­wiąz­kę od przy­ja­ciół­ki

  • Oj ko­cha­na ja to zla­ma­lam chy­ba wszyst­kie za­sa­dy w do­dat­ku co do prze­sa­dow. Nasz slub od­byl sie w pia­tek 13-go o 15 ha­ha­ha­ha­ha i jest bom­bo­wo 😀

  • Ja wca­le w to nie wie­rzy­łam, ale mama się upar­ła, więc mia­łam po­ży­czo­ną sta­rą pod­wiąz­kę (nie­bie­ską), mój mąż nie mógł mnie zo­ba­czyć, buty nie mo­gły mieć otwar­te­go pal­ca ani pię­ty, a mie­siąc… cóż wrze­sień wy­bra­łam w przy­pły­wie chwi­li i nie zbyt to ana­li­zo­wa­łam. Cza­row­ni­ce wy­szły z mody — w dzi­siej­szym świe­cie to już chy­ba ra­czej tra­dy­cja niż coś w co wie­rzy­my…

  • Pani Rol­nik

    Świet­nie się czy­ta­ło. Po­mi­mo tego że my już 9 lat po.…

  • Klau­dia

    Ni­gdy chy­ba nie zro­zu­miem dla­cze­go chrze­ści­ja­nie bar­dzo czę­sto uza­leż­nia­ją po­wo­dze­nie w ży­ciu od za­bo­bo­now. Wy­wo­dzą sie one tak jak pi­szesz z wie­rzeń po­gań­skich więc w świe­tle pra­wa chrze­ści­jań­skie­go są w za­sa­dzie grze­chem. A to wła­śnie bar­dzo czę­sto za­go­rza­li chrze­ści­ja­nie wy­zna­ją ta­kie prze­są­dy. Te ślub­ne to jesz­cze nic, są głę­bo­ko za­ko­rze­nio­ne w tra­dy­cji za­tem lu­dzie po pro­stu je przej­mu­ją Ale ist­nie­ją za­bo­bo­ny dość dziw­ne i tro­chę prze­rza­ja­ce. Ta­kie jak na przy­kład prze­cię­ra­nie dziec­ka brud­ną bie­li­zną by zdjąć urok. Cięż­ko mi po­jąć ze ka­to­li­cy wie­rzą w ta­kie rze­czy

    • Ależ ka­to­li­cyzm to tro­chę chrze­ści­jań­stwa i resz­ta po­gań­stwa — za­tem nie po­win­no to dzi­wić.

  • Ja pier­dzie­lę te prze­są­dy. Nor­mal­nie ma­sa­kra, wie­le osób wie­rzy w coś co rzu­ca na nich „czar” i po­tem rze­ko­mo wpły­wa na ich całe ży­cie. Bez sen­su. 😉

  • Wio­la Ska­win­ska

    Spo­ro tego, do­brze że ra­czej już nie będę mu­sia­ła ich brać pod uwa­gę, cho­ciaż może jesz­cze kie­dyś wró­cę do tego wpi­su 🙂

  • U mnie to za­le­ży, cza­sem mam tak, że np. usią­de jak się wra­cam tak na za­pas, cho­ciaż wiem, że to dur­no­ta, ale za­zwy­czaj w inne nie wie­rze. Cho­ciaż te­raz jak moja sio­stra jest w cią­ży to np. za­bro­ni­lam jej no­sić pa­sek, bo przez to dziec­ko może pę­po­wi­ną się okrę­cić — mało lo­gicz­ne, ale na za­pas.

  • Sta­ram się wal­czyć z prze­są­da­mi, ale do­pó­ki one są nie­szko­dli­we i są tyl­ko for­mą żar­tu czy za­ba­wy to nie zwra­cam uwa­gi. Ale czy trzy­ma­cie kciu­ków to prze­sąd? Czy ra­czej po­wie­dze­nie ko­muś, że do­brze mu się ży­czy? 😉

  • Dzie­ki za wy­ja­śnie­nie. Do tej pory wma­wia­no mi, żeby nie brać w ślu­bu tam gdzie r, bo to przy­no­si pe­cha i bę­dzie Roz­wód.

  • Prze­są­dy — te­mat rze­ka 🙂 jest ich tak wie­le że cięż­ko je ze­brać 🙂 — do­brze że w nie nie wie­rzę bo by czło­wiek zwa­rio­wał :):):)