Chyba wszystkie ślubne przesądy

Chyba wszystkie ślubne przesądy Image

Chyba wszystkie ślubne przesądy

Mamy piękną wios­nę, która z dnia na dzień coraz bardziej daje nam znać, że lato zbliża się wielki­mi kroka­mi, a wraz z latem słonecz­na pogo­da i wymar­zony czas na ślub! Maj, czer­wiec, lip­iec.., z pewnoś­cią wielu z was ma głowę zajętą planowaniem wesela, statysty­ki bowiem pokazu­ją, że najwięcej pol­s­kich par decy­du­je się na ślub w czer­w­cu i sierp­niu właśnie. Zaraz zaraz, czyż­by w lipcu lato było mniej urokli­we? A może to sprawka tajem­niczej liter­ki „r” w nazwie miesią­ca? Czyżbyśmy my, Pola­cy byli aż tak przesąd­ni? Ręka do góry, kto choć raz „odpukał w niemalowane” albo nie pochwal­ił się sukce­sem, żeby „nie zapeszać”. A ci z was, którzy upier­a­ją się, że w przesądy nie wierzą, niech zas­tanow­ią się, kiedy ostat­nio „trzy­mali za kogoś kciu­ki”.

My, ludzie jesteśmy skłon­ni robić różne „dzi­wne” rzeczy po to, by zwięk­szyć swo­je szanse na sukces i powodze­nie, zwłaszcza jeśli nic one nie kosz­tu­ją i są łat­wo dostęp­ne. Myślę, że moment ślubu czyni nas szczegól­nie podat­ny­mi na przesądy — w końcu każde­mu zależy na włas­nym szczęś­ciu, a i lep­iej zro­bić coś na zasadzie „zaszkodz­ić nie zaszkodzi, a nóż wid­elec pomoże”, niż potem żałować i gdy­bać nad utra­coną pomyśl­noś­cią. Wiele ze ślub­nych przesądów jest już tak wpisane w naszą pol­ską kul­turę, że trud­no wręcz o zor­ga­ni­zowanie wesela, które było­by pozbaw­ione ele­men­tów związanych z osobli­wy­mi wierzeni­a­mi. Przed­staw­ię najpop­u­larniejsze ślub­ne przesądy oraz ich pochodze­nie. Jed­nak dlat­ego, że sama, jako numerolog, pod­chodzę do nich dość scep­ty­cznie – zapro­ponu­ję coś o wiele bardziej skutecznego i na końcu wpisu pokażę, jak samemu moż­na zad­bać o powodze­nie w małżeńst­wie.

Czym jest przesąd?

Ale od początku: czym jest w ogóle przesąd? Kiedy mówimy, że ktoś ule­ga zabobonom, albo że jest przesąd­ny?

Przesąd to niemożli­we do wery­fikacji przeko­nanie, że ist­nieje związek pomiędzy jakąś określoną („mag­iczną”) czyn­noś­cią a późniejszy­mi zdarzeni­a­mi. Wiara w taką zależność nie ma pod­staw racjon­al­nych, nie da się też w żaden sposób tej zależnoś­ci udowod­nić. Zabobony związane są częs­to z religi­jnoś­cią albo świecki­mi trady­c­ja­mi ludowy­mi, korzeni­a­mi się­ga­ją cza­sów pogańst­wa. W prak­tyce przesądy prowoku­ją nas do wykony­wa­nia określonych czyn­noś­ci celem uniknię­cia nieszczęś­cia lub zapewnienia sobie szczegól­nej pomyśl­noś­ci. Zdarza się, że wyko­rzys­tu­je­my przesądy w celu wytłu­maczenia włas­nych słaboś­ci albo uspraw­iedli­wienia lenist­wa, obar­cza­jąc na przykład nic nie win­nego czarnego kota za niepowodzenia dnia codzi­en­nego. „Że też musi­ał mi prze­biec drogę, i to w piątek trzy­nastego! – to dlat­ego mam taki zły dzień”.

Mam wraże­nie, że im ważniejsze wydarze­nie w życiu, tym więcej przesądów z nim związanych. Nie dzi­wi mnie, że tak wiele z nich doty­czy ślubu i wszel­kich zabiegów z nim związanych – nie dość, że jest całe mnóst­wo zale­ceń doty­czą­cych samych zaślu­bin, to równie wiele odnosi się do samego okre­su przy­go­towań wesel­nych. Prześledźmy te najpop­u­larniejsze ślub­ne przesądy.

Ubiór panny młodej

Kto z nas tego nie słyszał? Coś białego i niebieskiego, nowego i starego, no i jeszcze coś poży­c­zonego. O co w tym wszys­tkim chodzi? A w ogóle to jak to wszys­tko na sobie zmieś­cić i jeszcze przy tym dobrze wyglą­dać? A no moż­na i nawet trze­ba. Biel sym­bol­izu­je niewin­ność i czys­tość intencji- cechy bard­zo pożą­dane u przyszłej żony. Suk­nia jest zazwyczaj biała, więc nie ma prob­le­mu. Kolor niebies­ki ma z kolei zapew­ni­ać wier­ność małżon­ka, prze­my­cany jest najczęś­ciej w formie niebieskiej pod­wiąz­ki, ale ciekawym pomysłem jest też poma­lowanie paznok­ci u stóp na taki kolor lub wplece­nie niebies­kich akcen­tów w ślub­ną wiązankę czy jako ozdobę do włosów. Coś starego zwięk­sza szan­sę na to, że po ślu­bie będzie moż­na liczyć na starych przy­jaciół oraz że nie zapom­ni się o doty­chcza­sowych wartoś­ci­ach. Ślub­na zaw­iesz­ka bab­ci to wymar­zone rozwiązanie, pomysłowość jed­nak nie zna granic i z braku innych możli­woś­ci, sprawdz­ić się może nawet stara mon­e­ta wszy­ta w bieliznę, a jeszcze lep­iej będzie, jak zostanie przez nas poży­c­zona – bo to z kolei zapew­nia przy­chyl­ność rodziny męża. Nowe z kolei jest gwarancją dostatku i bogact­wa, pod­kreśla również, że oto wchodz­imy w nowy etap, rozpoczy­namy nowe życie.

Kobi­eta przy­go­towu­ją­ca się do ślubu musi uważać, żeby wybranek nie zobaczył jej w sukni ślub­nej zbyt wcześniej, czyli przed samą uroczys­toś­cią. Musi czekać, to ma być niespodzian­ka. Im bardziej zach­wycony i oszołomiony będzie pan młody swo­ją wybranką w samym dniu ślubu, tym lep­szy znak na przyszłość. Pon­ad­to nie moż­na przymierzać obrączek częś­ciej niż to konieczne, czyli np. tylko w momen­cie zakupu, pod­czas mierzenia. To dzi­ałanie, a właś­ci­wie brak dzi­ała­nia sprawi, że wszys­tko w późniejszym wspól­nym życiu pary będzie następowało we właś­ci­wej kole­jnoś­ci, według ustalonego wcześniej planu. A jeśli już zdarzy się, że obrącz­ka upad­nie w koś­ciele, to schylić się po nią powinien albo ksiądz albo min­is­trant, w żad­nym wypad­ku młodzi.

Ubrana, gotowa, do startu… o nie nie!

Nie tak pręd­ko, ponieważ dro­ga pod ołtarz musi być naprawdę prze­myślana. Zacznij prawą nogą. Tak jak ze wstawaniem z łóż­ka, kojarzysz;) Nie spiesz się, bo to wróży niecier­pli­wość po ślu­bie. Nie idź za wol­no, bo to zapowia­da późniejsze lenist­wo. A już pod żad­nym pozorem nie możesz się zatrzymy­wać ani oglą­dać, bo to będzie oznaczać, że nie potrafisz pożeg­nać się z doty­chcza­sowym życiem. Bądź poważ­na, ale nie z grobową miną, uśmiechaj się, ale nie śmiej, a przede wszys­tkim bądź opanowana i nie pokazuj stre­su. Dużo tego, dużo, dlat­ego, jeśli tylko możesz, to sobie to wszys­tko wcześniej dokład­nie przećwicz, ponieważ przesąd mówi, że jaka dro­ga do ołtarza, taka później wspól­na dro­ga przez życie.

Pan młody powinien pocałować pan­nę młodą tuż po złożonej przysiędze, a już najpóźniej po zakońc­zonej cer­e­monii – w ten sposób zapew­nia żonę o swo­jej wier­noś­ci, z kolei prze­niesie­nie jej przez próg to obiet­ni­ca troskli­woś­ci i opie­ki w trud­nych momen­tach. Próg to grani­ca między światem zewnętrznym a domowym zaciszem – dzię­ki temu zabiegowi pan­na mło­da nie będzie przynosić prob­lemów do domu – zostaną za drzwia­mi.

Po wyjś­ciu z koś­cioła czeka na młodych deszcz mon­et. Kto z nas tego nie widzi­ał..? Gru­pa ludzi rzu­ca w stronę młodych kilo­gra­ma­mi miedzi­aków. Naj­gorsze w tym zabobonie jest to, że młodzi, chcąc zapewnić sobie pomyśl­ność finan­sową na nowej drodze życia, muszą wyz­bier­ać rozrzu­cone pieniądze co do ostat­niej blasz­ki… w innym wypad­ku marne szanse na dostat­nie życie. Sprawa wyda­je mi się z góry prze­grana, wszak nie trud­no jest przeoczyć parę grosików, zwłaszcza pośród otacza­ją­cych goś­ci, którzy wg przesą­du nie powin­ni poma­gać w tym zada­niu. Niek­tóre pary porównu­ją ilość zebranych pieniążków – kto ma ich więcej, ten będzie trzy­mał kasę w rodzinie.

Ciekawym przesą­dem jest ten doty­czą­cy ślub­nej wiązan­ki. Nie powin­no się jej prze­chowywać dłużej niż rok – w pier­wszą rocznicę ślubu należy zasus­zone kwiat­ki spal­ić w celu zapewnienia małżeńst­wu trwałoś­ci i szczęś­cia, ale jeszcze lep­iej w ogóle kwiatów nie prze­chowywać. Dlat­ego w cza­sie wesela pan­na mło­da rzu­ca wiązankę za siebie, w stronę nieza­mężnych kobi­et – ta, która ją złapie, pier­wsza wyjdzie za mąż. Sko­ro mowa o rzu­ca­niu, to warto rzu­cić jakimś szkłem. Tłuc­zone szkło to bard­zo dobry znak. Kielisz­ki użyte do pier­wszego toas­tu powin­ny wylą­dować na zie­mi – im więk­szy huk, tym lep­iej. Dobrze widziane są też upada­jące talerze, dlat­ego, o ile nie stanie się to niechcą­cy, to dobrze jest potłuc jeden czy dwa z pre­m­e­dy­tacją na znak pomyśl­noś­ci.

Miesiąc z R i wibracje

A co z tym nieszczęs­nym „r” w nazwie miesią­ca? Otóż przesąd głosi, że ślub wzię­ty w miesiącu z „r” w nazwie gwaran­tu­je poprawną wymowę tej litery przez przyszłe potomst­wo małżonków. Tylko tyle i aż tyle, biorąc pod uwagę fakt, że ter­miny czer­w­cowe i sierp­niowe cieszą się najwięk­szym powodze­niem. Czer­wiec czy sier­pień, maj czy lip­iec – jako numerolog uważam, że data zawar­cia małżeńst­wa nie może być przy­pad­kowa. I nie tyle na miesiącu i liter­ce powin­niśmy skupić naszą uwagę, co na wibracji dnia, jaką niesie ze sobą konkret­na data. Każ­da data posi­a­da określoną wibrację, która w mniejszym lub więk­szym stop­niu wpły­wa na rozpoczy­nane w tym dniu dzi­ała­nia, w tym na małżeńst­wo w tej dacie zawarte. O tak, data, w jakiej zaw­ier­any jest związek może mieć wpływ na późniejszą jego jakość.., ale wszys­tko po kolei. Najpierw pokażę Ci, jak wyliczyć wibrację daty. Sumu­je­my wszys­tkie cyfry zawarte w dacie do momen­tu, aż zostanie jed­na cyfra:

19.08.2017. = 1+9+0+8+2+0+1+7=28 i dalej: 2+8=10 1+0=1

W ten sposób wiado­mo, że trze­cia sob­o­ta sierp­nia 2017 roku ma wibrację „jeden”.

I właśnie JEDYNKA to najlep­sza z możli­wych wibracji, jeśli chodzi o datę ślubu. Zapew­nia stałość uczuć i trwałość związku. Wyposaża małżonków w cier­pli­wość i spraw­iedli­wość w rozwiązy­wa­niu ewen­tu­al­nych sporów, uspraw­nia komu­nikację. Para, która bierze ślub w dniu o wibracji jedynkowej, to para bard­zo się kocha­ją­ca, a związek wręcz nieroz­er­wal­ny. W takim związku zde­cy­dowanie łatwiej o wszelkie powodzenia i sukcesy. Dodatkowo, data „jedynkowa” pełni funkcję ochron­ną — wiele prob­lemów najzwycza­jniej w świecie omi­ja parę, która pobrała się w jedynce, a te nie­u­niknione są rozwiązy­wane o wiele szy­b­ciej i bardziej kon­struk­ty­wnie. Muszę jed­nak dodać, że do pełnego i pre­cyzyjnego wyliczenia odpowied­niej daty, należy, oprócz wibracji uwzględ­nić aktu­al­ną fazę księży­ca oraz wziąć pod uwagę daty urodzenia narzec­zonych. W swo­jej prak­tyce potwierdzam również znalezioną już datę wahadłem.

A co jeśli ślub masz już za sobą i po przelicze­niu daty okazu­je się, że nie jest ona „jedynkowa”? Poniżej przed­staw­iam krótką charak­terystykę związków zaw­ier­anych w innych wibra­cyjnie dat­ach. Możesz ją zwery­fikować, porównu­jąc z włas­ny­mi doświad­czeni­a­mi i podzielić się tą wery­fikacją w komen­tarzu – będzie mi bard­zo miło, jeśli to zro­bisz.

Data „2” – jeśli wzięłaś ślub w dniu o wibracji dwójkowej, twój związek opar­ty jest przede wszys­tkim na przy­jaźni i wza­jem­nym porozu­mie­niu. Uwiel­bia­cie robić coś razem… właś­ci­wie to mało co robi­cie osob­no. Na początku może być przy­jem­nie, zna­jo­mi będą mówić na was „papuż­ki-nierozłącz­ki”, z cza­sem jed­nak musi­cie zacząć pra­cow­ać nad umiejęt­noś­cią dawa­nia sobie nawza­jem przestrzeni, żeby nie okaza­ło się, że które­muś z was już dawno skończyły się zapasy tlenu i zostało miłoś­cią przy­dus­zone.

Data „3” – zabawa, przy­jem­ność i rozry­wka to pier­wsze słowa na liś­cie waszych pri­o­ry­tetów. Super się razem baw­icie, macie podob­ne poczu­cie humoru, ale kiedy miesiąc miodowy się skończy i dojdzie do zderzenia z szarą rzeczy­wis­toś­cią, może się okazać, że jest wam najzwycza­jniej w świecie nud­no. A wtedy każde zacznie szukać sobie wrażeń na włas­ną rękę. Uwa­ga na chęć prz­erzu­ca­nia na siebie nawza­jem obow­iązków związanych z wychowywaniem dzieci – co jak co, ale to musi­cie robić wspól­nie.

Data „4” – ta data daje gwarancję trwałoś­ci. Czwór­ka to najbardziej stała ze wszys­t­kich wibracji. Będziecie wobec siebie szcz­erzy i wierni. Jed­nak jest też najbardziej szty­w­na i racjon­al­na, dlat­ego decy­du­jąc się na ślub w dacie czwórkowej nie oczekuj od part­nera miłos­nych uniesień, kolacji przy świecach i roman­ty­cznych spac­erów. Będzie pewnie, sta­bil­nie, ale dość chłod­no i przyziem­nie.

Data „5” – ruch, akty­wność, ener­gia, pory­w­c­zość i zamieszanie. Będziecie się godz­ić tak szy­bko jak kłó­cić i nigdy nie usiedzi­cie w miejs­cu. Data piątkowa zapowia­da bard­zo akty­wny związek, czas będziecie spędzać raczej poza domem – real­izu­jąc swo­je pas­je, nie koniecznie wspólne. Odpowied­nio spożytkowana ener­gia gwaran­tu­je za to nieza­pom­ni­ane chwile w syp­i­al­ni, wza­jemne przy­cią­ganie będzie wam towarzyszyć do późnej staroś­ci.., podob­nie jak przy­cią­ganie „nie-wza­jemne”, o ile się wcześniej nie poz­abi­ja­cie. Kto jed­nak powiedzi­ał, że musi­cie być jak dwie połów­ki pomarańczy?

Data „6” – związek doma­torów. Najważniejsza zawsze będzie rodz­i­na, dzieci, dom, trady­c­ja. Jeśłi pobral­iś­cie się w dacie szóstkowej, to bard­zo dużo energii inwest­ować będziecie w budowanie rodzin­nej atmos­fery. A kiedy pojaw­ią się dzieci, staną się dla was całym światem.., do tego stop­nia, że może­cie przes­tać zauważać siebie nawza­jem. Uwa­ga na nadopiekuńc­zość!

Data „7” – pary biorące ślub w tej dacie dążą do doskon­ałoś­ci. Jeśli pobral­iś­cie się w tej dacie, to chce­cie, żeby wasz związek zawsze był tak ide­al­ny, jak to tylko możli­we. Per­fekc­ja w każdym calu! A że dia­beł tkwi w szczegółach, to może się okazać, że waszą codzi­en­ność wypeł­nia czepi­alst­wo i pedan­tyzm. W końcu ideałów nie ma…

Data „8” – data ide­al­na dla pary, która chce prowadz­ić wspól­ny biznes. Nieste­ty miłość i biznes rzad­ko idą w parze.., dlat­ego pobier­a­jąc się tego dnia ryzyku­je­cie, że będziecie się spier­ać na płaszczyźnie finan­sowej. Jed­nak jeśli już zna­jdziecie w tej kwestii wspól­ną płaszczyznę, to czeka was bard­zo bogate życie. Należy jed­nak uważać, by pogoń za mamoną nie przysłoniła tego, co ważne i pamię­tać, ze pobral­iś­cie się z powodów inne niż mate­ri­alne. O ile tak było…

Data „9” – spotkanie dwóch nieza­leżnoś­ci. Każde z was będzie żyło w swoim bard­zo indy­wid­u­al­nym świecie i ist­nieje zagroże­nie, że światy te nigdy na siebie nie trafią.., chy­ba że w cza­sie wspól­nych podróży, bo dziewiąt­ka daje chęć poz­nawa­nia odległych kul­tur. Ide­alne rozwiązanie dla pary podróżników!

Powyższe opisy są bard­zo ogólne. W anal­izie numero­log­icznej, oprócz daty ślubu bard­zo ważne są daty urodzenia małżonków i to, jak na siebie odd­zi­ału­ją. Ile par, tyle kon­fig­u­racji, każ­da wyjątkowa i nieporówny­wal­na z inną. Najważniejsze to być świadomym swoich moc­nych i słabych stron, by budować związek odpowiedzial­nie i mądrze. Zna­jo­mość zarówno moc­nych stron jak i ograniczeń tak swoich, jak i part­nera zwięk­sza szan­sę na stworze­nie dobrej, świadomej relacji. Do niek­tórych wniosków dochodz­imy lata­mi, inne zaj­mu­ją nam całe życie. Numerolo­gia, podob­nie jak inne metody pozwala na uświadomie­nie sobie, na czym warto w związku budować, a na co z kolei przym­rużać oko. Wspiera dzi­ała­nia pod­jęte w odpowied­niej wibra­cyjnie dacie.

Dlat­ego te ważne daty wybier­aj od dziś świadomie. Jeśli w to wierzysz.

Fot. lind­say child, CC BY 2.0


Więcej dowiesz się od Syl­wii Kuleszy, blogu­jącej na www.interpretatorka.pl, autor­ki tego wpisu.

Autor | moniowiec Komentarze | 23 Data | 29 maja 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Ach te przesądy! Też je pamię­tam. Zwłaszcza ten doty­czą­cy posi­ada­nia przy sobie rzeczy poży­c­zonej, niebieskiej i starej! 🙂 A także ten o pogodzie 😛

  • Alek­san­dra Załęs­ka

    A jak się ma do przesądów, że świad­kowa jest zamęż­na? 🙂 Tekst muszę pokazać mojej przy­jaciółce, która w lipcu bierze ślub 🙂

  • Pamię­tam wyliczanie mi tych wszys­t­kich przesądów przed ślubem. Najbardziej mnie baw­iło to, że buty muszą być postaw­ione na para­pecie dzień przed ślubem 😉

  • Mama Tosi­acz­ka

    Oj tam oj tam. My bral­iśmy ślub w sty­czniu 🙂

  • Nie wierzę w przesądy — w ogóle nie zawracałam sobie nimi głowy biorąc ślub- choć dla czys­tej zabawy przeczy­tałam że jesteśmy “2” 🙂 Na dodatek, mogę się całkowicie zgodz­ić z tym! :))

    Miesiąc z “r” i bez “r” miał kiedyś znacze­nie natu­ry.… rozrod­czej 🙂 W hen cza­sach gdy ludzie jeszcze nie wiedzieli czym jest antykon­cepc­ja, przyj­mowało się, że jeśli dziecię przyjdzie na świat srogą zimą (czyli poczęte wios­ną, np w kwiet­niu lub maju bez “r”) będzie miało mniejsze szanse na przeży­cie.

    Ale że jesteś numerolo­giem? Ciekawa sprawa! Czym dokład­nie się zaj­mu­jesz w tym zakre­sie?.

  • ślub to coś co mi nie grozi ;/

  • Heh, z racji, że już jestem kil­ka dobrych lat po ślu­bie wolę nie anal­i­zować za bard­zo 😉 Ale podeślę siostrze — ma jeszcze kil­ka miesię­cy na ewen­tu­al­ną zmi­anę decyzji i planów 😀 😀 😀

  • Nie za bard­zo wierzę w takie przesądy ale tekst bard­zo ciekawy.

  • Miło się czy­tało 🙂 mimo, że w prze­sady nie wierzę, uznałam za trady­cję wskazów­ki co do stro­ju. Ale zro­biłam 3w1 i poży­czyłam starą (no może nie starą, ale uży­waną ;)) błęk­it­ną pod­wiązkę od przy­jaciół­ki

  • Oj kochana ja to zla­malam chy­ba wszys­tkie zasady w dodatku co do prze­sad­ow. Nasz slub odbyl sie w piatek 13-go o 15 haha­ha­ha­ha i jest bom­bowo 😀

  • Ja wcale w to nie wierzyłam, ale mama się uparła, więc miałam poży­c­zoną starą pod­wiązkę (niebieską), mój mąż nie mógł mnie zobaczyć, buty nie mogły mieć otwartego pal­ca ani pię­ty, a miesiąc… cóż wrze­sień wybrałam w przypły­wie chwili i nie zbyt to anal­i­zowałam. Czarown­ice wyszły z mody — w dzisiejszym świecie to już chy­ba raczej trady­c­ja niż coś w co wierzymy…

  • Pani Rol­nik

    Świet­nie się czy­tało. Pomi­mo tego że my już 9 lat po.…

  • Klau­dia

    Nigdy chy­ba nie zrozu­miem dlaczego chrześ­ci­janie bard­zo częs­to uza­leż­ni­a­ją powodze­nie w życiu od zabobonow. Wywodzą sie one tak jak piszesz z wierzeń pogańs­kich więc w świ­etle prawa chrześ­ci­jańskiego są w zasadzie grzechem. A to właśnie bard­zo częs­to zagorza­li chrześ­ci­janie wyz­na­ją takie przesądy. Te ślub­ne to jeszcze nic, są głęboko zako­rzenione w trady­cji zatem ludzie po pros­tu je prze­j­mu­ją Ale ist­nieją zabobony dość dzi­wne i trochę prz­erza­jace. Takie jak na przykład prze­cięranie dziec­ka brud­ną bielizną by zdjąć urok. Ciężko mi pojąć ze katol­i­cy wierzą w takie rzeczy

    • Ależ katol­i­cyzm to trochę chrześ­ci­jańst­wa i resz­ta pogańst­wa — zatem nie powin­no to dzi­wić.

  • Ja pierdzielę te przesądy. Nor­mal­nie masakra, wiele osób wierzy w coś co rzu­ca na nich “czar” i potem rzeko­mo wpły­wa na ich całe życie. Bez sen­su. 😉

  • Wio­la Skaw­in­s­ka

    Sporo tego, dobrze że raczej już nie będę musi­ała ich brać pod uwagę, cho­ci­aż może jeszcze kiedyś wrócę do tego wpisu 🙂

  • U mnie to zależy, cza­sem mam tak, że np. usiąde jak się wracam tak na zapas, cho­ci­aż wiem, że to durno­ta, ale zazwyczaj w inne nie wierze. Cho­ci­aż ter­az jak moja sios­tra jest w ciąży to np. zabronil­am jej nosić pasek, bo przez to dziecko może pępow­iną się okrę­cić — mało log­iczne, ale na zapas.

  • Staram się wal­czyć z przesą­da­mi, ale dopó­ki one są nieszkodli­we i są tylko for­mą żar­tu czy zabawy to nie zwracam uwa­gi. Ale czy trzy­ma­cie kciuków to przesąd? Czy raczej powiedze­nie komuś, że dobrze mu się życzy? 😉

  • Dzie­ki za wyjaśnie­nie. Do tej pory wmaw­iano mi, żeby nie brać w ślubu tam gdzie r, bo to przynosi pecha i będzie Rozwód.

  • Przesądy — tem­at rze­ka 🙂 jest ich tak wiele że ciężko je zebrać 🙂 — dobrze że w nie nie wierzę bo by człowiek zwar­i­ował :):):)