Całkiem kulturalnie

Lengren – twórca Profesora Filutka i ilustrator książek dla dzieci wraca!

Od ponad dwóch lat całą sobą chłonę wszelkie rysunki, czy to w książkach, czy to w komiksach i mandze. Wiele razy polecam ciekawe także tutaj jak komiksy Wydawnictwa Tadam, Kultury Gniewu czy Centrali albo mangi Waneko. Dlatego bardzo ucieszyłam się, że wznowiono bardzo wesołą historię niesamowitych przygód dwój małych Angielek, Wiatr z księżyca, autorstwa Erica Linklatera. Książkę tą bowiem ilustrował Zbigniew Langren, niekwestionowany ojciec pierwszego paska komiksowego w polskich gazetach, Prof. Filutka.

Kim był Zbigniew Lengren?

Zbigniew Lengren może i urodził się w Rosji, ale większość życia związał z Toruniem. To dlatego na Rynku Staromiejskim stoi dziś pomnik z wizerunkiem najbardziej rozpoznawalnej postaci tego rysownika: prof. Filutka w meloniku i z parasolką oraz ze swoim psem Filusiem. Nigdy nie skończył studiów architektonicznych, które przerwała mu wojna.

Rysowaniem zajął się tylko dlatego, że w gazecie, dla której pracował, żądano maszynopisów, a on nie potrafił załatwić sobie do pracy maszyny do pisania. Dla Przekroju tworzył paski komiksowe przez pół wieku, bo od 1948 roku aż do śmierci autora w 2003.

Poza komiksami satyrycznymi dla dorosłych był autorem ilustracji do książek. Najbardziej znane są te z serii o Doktorze Dolittle autorstwa Hugh Loftinga, ale pewnie niejeden z nas pamięta książeczkę Gałgankowy skarb. Powstała ona tylko dlatego, że Lengrenowi nie chciało się codziennie czytać córce. Wolał zilustrować jej wiersz, by mogła go samodzielnie recytować. Ileż to rodzic dla świętego spokoju nie zrobi!

W 2019 roku mija 100 rocznica urodzin Lengrena.

Wiatr z księżyca – kilka ciekawostek

Wznowione wydanie Wiatru z księżyca autorstwa Hugh Loftinga to zasługa Wydawnictwa Muchomor, które ożywia dawne kultowe książki dla dzieci i nadaje im piękne twarde oprawy, dobrą jakość druku w serii Pożeracze Książek. W tej serii możemy także przeczytać np. książkę Dom dla Tosi, który napisała i zilustrowała Kaja Malanowska. Pierwsza wersja doczekała się bardzo ciekawego słuchowiska radiowego z muzyką Jerzego Waskowskiego i Ireną Kwiatkowską użyczającą głosu Pani Rozumek (idealne połączenie!). Sama powieść powstała w 1944 roku i dopiero uświadamiając sobie datę powstania możemy dokładniej zrozumieć jej przesłanie.

Wiatr z księżyca – recenzja

Książka opowiada bowiem o niezwykłych przygodach dwóch sióstr, Dory i Flory, mieszkających w angielskim miasteczku Harmider. To małe arystokratki, które uczy guwernantka, wymądrzająca się non stop pani Rozumek, oraz pan Corvo, nauczyciel tańca. Matka zajęta jest zwykle innymi sprawami niż dziecko, dlatego też dziewczynki mają sporo czasu na swawolenie. I robią to wyśmienicie. Nie pomaga nawet napomnienie wyjeżdżającego na front ojca przed byciem niegrzecznymi. Dziewczynki wydają się ogólnie mało stabilne emocjonalnie: albo przejadają się, co stwarza z nich istne baloniki i powód do wyszydzania przez mieszkańców miasta, albo niesamowicie chudną. Jednak nie zapominają wszystkiego, co złe je spotkało od mieszkańców kiedy były puszyste, więc udają się do Wiedźmy, która daje dziewczynkom tajemniczy napój. Okazuje się, że zamienia on je w kangury i… to dopiero początek opowieści, w której będzie królować miłość do rodzica zdolna znieść wiele, miłość do zwierząt aż po ich śmierć czy lojalność wobec przyjaciół.

Komu polecam Wiatr z księżyca?

Choć dziecko umiejące czytać potrafiłoby poradzić sobie z Wiatrem z księżyca, to jednak jest to lektura raczej do wspólnego czytania. Sporo tu obcych dziś wyrazów jak choćby szpada w lasce, funt masła, nocne pantofle czy prymus. Choć trudniejsze wyrażenia są tłumaczone czytelnikowi, to jednak sporo z nich nie i nie sądzę, by młodsi czytelnicy sami sobie z nim poradzili. Ba, jestem nawet tego pewna, gdyż dobrze pamiętam ilość pytań, jakie miał wtedy 7-letni Arti czytając Kajtkowe przygody, w których też sporo jest odniesień do zamierzchłych dla niego czasów. Lepiej sprawdzi się więc albo jako wspólnie czytana lektura, albo dla dzieci w wieku 9-12 lat.

Zobacz też książki innego rysownika, którego warto znać: Jan Szancer.