Książki dla rodziców
-
Zlituj się nad czytelnikiem, poradnik pisania Kurta Vonneguta i Suzanne McConnell
"Zlituj się nad czytelnikiem" nie jest tylko podręcznikiem pisania. Jest także odrobiną wspomnień, rozszerzoną i mocno subiektywną biografią wrzuconą na dokładkę. Takie połączenie byłoby dla niektórych głęboko satysfakcjonujące, a innych irytowałoby. Należę do trzeciej kategorii - tych, którzy przeczytali z zaciekawieniem, ale nic nowego na temat pisania się nie dowiedzieli.
-
8 książek o twardych kobietach na 8 marca
Chciałabym, by ten dzień, 8 marca, był pełen kobiecych uśmiechów. Jednak wiem, że na świecie w każdej minucie jakaś kobieta doznaje krzywdy. I choć jesteśmy silne - tak, płeć uważana za słabszą, jest naprawdę silna! - to nie udźwigniemy same wszystkiego. Dlatego tak bardzo musimy dbać o nasze, kobiece relacje ze sobą nawzajem. O siostrzeństwo. W tym szczególnym dniu, w dniu NASZEGO święta, życzę NAM właśnie tego: życzliwości zrozumienia drugiej kobiety. I zostawiam Wam prezent: listę ośmiu książek o silnych kobietach.
-
Biały elf, debiut Pauliny Roli
Debiuty mają to do siebie, że każda kolejna książka tegoż autora powinna być lepsza od tej pierwszej. "Biały elf" to pierwsze drukowane dzieło pauliny Roli i zarazem pierwszy tom dłuższej serii Elegii o Nieśmiertelnym.
-
Wiek czerwonych mrówek – przytłaczająca książka o Wielkim Głodzie na Ukrainie
Żyję i żyłam w takich czasach, rodzinie, miejscu w świecie, że nie musiałam martwić się o to, czy będzie obiad jak wrócę ze szkoły albo kolacja po zabawie na podwórku. Nie budziłam się skoro świt w zimnym domu, zastanawiając, czy lepiej iść po jakiś chrust do lasu czy rozebrać opłotki, by palić nimi w piecu. Ojca, ani z resztą nikogo z rodziny ( o ile mi wiadomo) na Sybir nie zesłano. Dlatego tak bardzo chciałam poznać książkę "Wiek czerwonych mrówek" Tani Pjankowej, która opowiada o jednym z działań ludobójczych ZSRR jakim jest Wielki Głód (Hołodomor). Tym bardziej, że historia tak bardzo lubi się powtarzać.
-
Milczące bliźniaczki – a jeśli z „tego” się wyrośnie
Nawet nie zliczę na palcach ile razy słyszałam, że dziecko z czegoś wyrośnie. Samo. Z wad wymowy, obgryzania paznokci, tików, jąkania się. Że przecież nie jest potrzebna dodatkowa opieka lekarska, specjalistyczna. Że to nie problem, bo rozwojowo przecież wszystko w porządku. A potem, po latach czekania aż się coś samo naprawi, dochodzi się do ściany, za którą specjaliści tylko grzmią "dlaczego tak późno z dzieckiem przyszliście?!". Rodzicom bohaterek "Milczących bliźniaczek" Marjorie Wallance nawet tego nie powiedziano.













