-
Jak śmieciarka doprowadziła mnie do łez
Coś piszczy. Mikrofalówka? Nie. Cofająca koparka? Nie. ŚMIECIARKA! Na twarzy pojawiają się łzy. Łzy bezsilności. Nie zdążysz już wytargać wielgachnego kubła na podjazd, będzie śmierdział kolejne dwa tygodnie.
-
Kreatywna suplementacja witamin
W reklamach telewizyjnych, radiowych i prasowych coraz więcej pojawia się informacji o suplementach witaminowych dla dzieci. Już nie wystarczy dodawać do pożywienia witaminy D3 dla zdrowych i mocnych kości, już nawet kwasy OMEGA to za mało. Teraz znajdziemy suplement na koncentrację, dla niejadków, czy, o zgrozo, by dziecko lepiej spało. Nie jestem chemikiem ani dietetykiem, nie wypowiadam się o szkodliwości czy pożytku płynącego z podawania suplementów diety, jednak pokażę jak to drzewniej było.
-
Porzucony pies, czyli jak poznałem waszą matkę
Mieszkam z nimi od roku. Jest czasem lepiej, czasem gorzej. Czasem zostawiają mnie samego i wyjeżdżają. Ale zawsze wracają. Może nie grzeszę inteligencją, ale to moje pieskie życie z nimi nie jest aż takie złe. Jestem Piorun.
-
Kobieta wystarczająco dobra
Dlaczego kobiety muszą być zawsze perfekcyjne? Perfekcyjne panie domu, ekstra kucharki, Matki-Polki, super pracownice, zdobywające sukcesy businesswomen, seksowne kochanki. Wszystko towar pierwsza klasa! Tak, dobre to określenie. Towar. Sama czuję się czasami gorzej, niż samojezdny odkurzacz. Za odkurzacz ktoś musiał zapłacić, ja jestem darmowym egzemplarzem.
-
Dzielny pacjent
Był bardzo ruchliwym dzieckiem. Miał może cztery latka. Dość wyrośnięty jak na swój wiek, za mały jednak, by zdiagnozować ADHD czy inna nadpobudliwość. Nie podlegało jednak dyskusji: żywe srebro, wszędzie biegł, a nie szedł i to jeszcze w podskokach. Krnąbrny, wszędobylski, ciekawski i głośny. Mało takich dzieci widzimy wokoło siebie?














