Całkiem poważnie

Jestem. Tylko to jest ważne

Czę­sto jestem jak wol­ny elek­tron: tu tro­chę pobę­dę, lecę dalej, mam milion zadań na gło­wie, spraw do zała­twie­nia. Cza­sem nawet tro­chę za dużo. Do tego głu­pie przy­zwy­cza­je­nie, że wywo­ły­wa­nie uśmie­chu na twa­rzach innych i mi spra­wia radość. Głu­pie, bo spra­wia, ze zapo­mnia­łam pra­wie, co mnie samej robi dobrze. Musia­łam zatrzy­mać się, by zno­wu poczuć, by pomy­śleć o sobie.

Okazja czyni szczęśliwym

Sły­sza­ły­ście o byciu sen­su­al­ną? Takie sło­wo w słow­ni­ku ozna­cza filo­zo­fię pozna­wa­nia świa­ta zmy­sła­mi. Jak ma się do nie­go moje dąże­nie do choć chwi­li ciszy, obro­na przed cudzym doty­kiem, nawet wła­snych dzie­ci czy zakła­da­nie opa­ski na oczy, by świa­tło poran­ka mnie nie razi­ło? W świe­cie prze­cią­żo­nym obra­za­mi, dźwię­ka­mi, mru­ga­ją­cy­mi świa­tła­mi dość trud­no zmy­sła­mi zdo­by­wać doświad­cze­nia, dla­te­go nie zasta­na­wia­łam się dłu­go (w sumie i tak rzad­ko to robię), kie­dy Rok­sa­na z blo­ga Dzwo­necz­ko­wa i Ania z Okiem Mamy ogło­si­ły dru­gą edy­cję warsz­ta­tów Jestem Sen­su­al­na.

Bez maszynisty pociąg nie pojedzie

Jestem dale­ka od glo­ry­fi­ko­wa­nia wszel­kich warsz­ta­tów moty­wa­cyj­nych czy coachin­go­wych. Wie­rzę w nie jak w św. Miko­ła­ja, jed­nak wia­ra w nie­go nie stoi w sprzecz­no­ści z otrzy­my­wa­niem czy obda­ro­wy­wa­niem pre­zen­ta­mi świą­tecz­ny­mi. Choć tak­że, dzię­ki spon­so­rom takim jak Zale­sie Mazu­ry Acti­ve Spa NEO24.PL BaBy­liss Pol­ska Neon N Life AQUAPHOR fil­try do wody Moi dziad­ko­wie Lino­mag, było ich spo­ro, to nie one były naj­waż­niej­sze. Waż­ne było to, co szar­pa­ło mim wnę­trzem i deli­kat­ne wpro­wa­dze­nie na wła­ści­we tory przez Bar­ba­rę Jarzy­nę z Fun­da­cji Tęt­nią­ce życiem. Naj­śmiesz­niej­sze jest to, że same uczest­nicz­ki chcia­ły takie­go prze­bie­gu warsz­ta­tów: peł­ne­go łez, wzru­sze­nia, wspo­mnień, cza­sem bólu, ale tak­że śmie­chu i zaba­wy. Jak­by z każ­dym wypo­wia­da­nym sło­wem moż­na było zmie­nić sie­bie.

Po co to wszystko?

To, co prze­ży­łam pod­czas tych trzech listo­pa­do­wych dni i nocy w Bar­cze­wie na tyle dale­ko od cywi­li­za­cji, że cza­sem zasięg tele­fo­nicz­ny był zni­ko­my, wiem tyl­ko ja. A i ja nawet mam pro­blem, by jed­no­znacz­nie okre­ślić co tak wła­ści­wie mi one dały. Wol­ność? Tak, choć na te trzy dni. Wypo­czy­nek? Owszem, łóż­ko było mięk­kie, obia­dy poda­wa­no pod nos, ale to nie było wszyst­ko. Psy­chicz­nie byłam wywró­co­na na lewą stro­nę, ze widać było każ­dy nie­udol­ny szew, każ­dą zro­śnię­tą bli­znę, któ­ra cza­sem od dzie­ciń­stwa znaj­do­wa­ła się gdzieś wewnątrz mnie. Nie byłam na to goto­wa… Jed­nak tyl­ko to pomo­gło odna­leźć kobie­tę, tak moc­no będą­cą pod przy­kryw­ką cór­ki, sio­stry, mat­ki, żony, part­ner­ki, pra­cow­ni­cy etc.

Jak to jest być kobietą sensualną?

Pisząc ten post zno­wu musia­łam się zatrzy­mać, by jak na warsz­ta­tach poczuć zno­wu wszyst­ko zmy­sła­mi. Wyłą­czy­łam radio, pową­cha­łam nie­do­pi­tą kawę, dotknę­łam mięk­kie­go koca, w któ­ry byłam zawi­nię­ta. Nie prze­szka­dza­ło mi już nic. Mia­łam czas dla sie­bie, choć oszczęd­nie wydzie­la­ny z pla­nu dnia, jed­nak cał­ko­wi­cie mój. Bez innych, bez dzie­ci, bez tele­fo­nów i maili. Mój. W tym wszyst­kim napraw­dę byłam JA.

Prze­glą­da­jąc fan­ta­stycz­ne zdję­cia ze spo­tka­nia, któ­re są autor­stwa Wio­let­ty Gali, Ani z Magicznechwile.pl oraz Kasi z Siw­ko Fami­ly jestem pod wra­że­niem jak głę­bo­ko scho­wa­ne było pięk­no każ­dej z uczest­ni­czek. Bo nie oszu­kuj­my się – na co dzień nie każ­da z nas ma chwi­lę na poma­lo­wa­nie oczu, wywi­nię­cie loków czy śpie­wa­nie ulu­bio­nej pio­sen­ki. Czę­ściej deko­ru­je­my cia­sta niż same sie­bie. Czę­ściej uśmie­cha­my się do kogoś niż do wła­sne­go wnę­trza. Czę­ściej zre­zy­gnu­je­my, niż podej­mie­my wyzwa­nie. Dziś każ­da z nas, tak­że ja, może powie­dzieć, że jest sen­su­al­na. Ja jestem goto­wa na zmia­ny – w życiu i w sobie. Bo JESTEM.