Misja „Prezent na Dzień Matki” + konkurs

Misja „Prezent na Dzień Matki” + konkurs Image

Misja „Prezent na Dzień Matki” + konkurs

Dzień Mat­ki tak na do­brą spra­wę mógł­by mieć zu­peł­nie inną na­zwę. To Dzień Sprzą­tacz­ki, Pie­lę­gniar­ki, Na­uczy­ciel­ki, Ko­re­pe­ty­tor­ki, Wy­cho­waw­czy­ni, Spon­sor­ki, Psy­cho­te­ra­peut­ki, Die­te­tycz­ki, Ku­char­ki… Ale wte­dy był­by za dłu­gi i trud­ny do za­pa­mię­ta­nia. Le­piej na­zwać go krót­ko: Dzień Mat­ki. I tak zna­czy to samo.

Jako że ko­bie­ta bę­dą­ca mat­ką dźwi­ga na swo­ich ra­mio­nach cię­żar któ­re­go nie po­wsty­dził­by się Atlas i Sy­zyf ra­zem wzię­ci jej świę­to nie po­win­no sta­no­wić dla dziec­ka tyl­ko zdaw­ko­we­go zło­że­nia ży­czeń i wrę­cze­nia bu­kie­tu ku­pio­ne­go na­pręd­ce po dro­dze z pie­kar­ni. Mamy cały rok na to, by po­słu­chać, pod­pa­trzeć z cze­go naj­bar­dziej cie­szy­ła­by się na­sza ro­dzi­ciel­ka. Może uwiel­bia ma­lo­wać, ale szko­da jej za­cho­du by wy­brać się do skle­pu dla pla­sty­ków, wy­brać gwa­sze, pa­ste­le czy szta­lu­gę? Albo po ca­łym dniu pra­cy uwiel­bia od­po­czy­wać w pach­ną­cej ką­pie­li? Czy też nie wy­obra­ża so­bie dnia bez do­brej kawy pi­tej z por­ce­la­no­we­go kub­ka?

Oczy­wi­ście są w skle­pach go­to­we ze­sta­wy, jed­nak za­wsze znaj­du­je się w nich coś, co aku­rat może nie pa­so­wać: a to skład ja­kie­goś ko­sme­ty­ku jest nie­od­po­wied­ni, a to nie mo­że­my po­znać za­pa­chu, a to her­ba­ta z wa­ni­lią, któ­rej mama nie­na­wi­dzi albo cze­ko­lad­ki, a prze­cież jest na die­cie. War­to więc sa­mo­dziel­nie skom­po­no­wać ze­staw, któ­ry wie­my, że się spraw­dzi. W wie­lu cen­trach han­dlo­wych jest moż­li­wość pięk­ne­go za­pa­ko­wa­nia ca­łe­go pre­zen­tu.

Oto przy­kła­do­we małe ze­sta­wy:
mothersday1

Her­ba­ty Eco­Blik*, DMG Sma­ki Świa­ta, ku­bek Ma­nu­fak­tu­ra por­ce­la­ny*

mothersday2

Krów­ki Eko­Flor­ka*, pa­lusz­ki Ste­ma Pol­ska*, sło­ik Ikea

mothersday3

Świe­ce za­pa­cho­we Bi­spol*

mothersday4

Ręcz­nie ro­bio­ne my­deł­ka Scan­dia Co­sme­tisc*, Psz­cze­la Do­lin­ka*, My­del­ko­we Love*

mothersday5

Ko­sme­ty­ki ko­lo­ro­we (bron­zer, roz­świe­tlacz, róże, cie­nie, błysz­czy­ki, ze­staw do kon­tu­ro­wa­nia) Ma­keup Re­vo­lu­tion*

mothersday6

Ko­sme­ty­ki do cia­ła Cera Plus*

mothersday7

Żel pod prysz­nic i woda per­fu­mo­wa­na Ko­sme­ty­ki CD*, płyn mi­ce­lar­ny, scrub i mus do cia­ła Bie­len­da*

mothersday8

Ma­secz­ki, scrub i szam­pon do wło­sów Ka­li­na*, su­chy ole­jek do cia­ła Czte­ry Pory Roku*

mothersday9

Za­pa­chy do miesz­ka­nia Pach­ną­ca Sza­fa*

mothersday10

Wy­peł­niacz zmarsz­czek Der­mo­Fu­tu­re*

A co jesz­cze moż­na ofia­ro­wać ma­mie? Swój czas. Za­proś ją do re­stau­ra­cji, na wspól­ny ma­saż czy do SPA choć­by na ma­secz­kę. Na­pij się z nią do­brej kawy w ka­wiar­ni, po­da­ruj książ­kę z de­dy­ka­cją, wy­dru­kuj zdję­cie i opraw w pięk­ną ram­kę. Daj ca­łu­sa. Uści­skaj. War­to.

Z oka­zji Dnia Mat­ki chcę Wam, czę­sto tak­że ma­mom, zdjąć tro­chę kło­po­tów z gło­wy. Ma­cie moż­li­wość wy­gra­nia ze­sta­wu cie­ka­wych upo­min­ków od Der­mo­Fu­tu­re*, Eco­Fa­na­be­ria* i Scan­dia Co­sme­tics*. Wszyst­ko gu­stow­nie, jak na mnie, za­pa­ko­wa­ne.

mothersday11

Jak wy­grać taki pre­zent na Dzień Mat­ki? Wy­star­czy na­pi­sać pod po­stem „Za co ko­cham mamę?”.

Re­gu­la­min:
1. Kon­kurs trwa do 18-go maja 2016 r.
2. Wa­run­kiem udzia­łu w kon­kur­sie jest ko­men­tarz na blo­gu lub pod po­stem kon­kur­so­wym na FB wraz z od­po­wie­dzią na py­ta­nie „Za co ko­cham mamę?”.
3. Miło bę­dzie je­śli po­dzie­lisz się po­stem kon­kur­so­wym wśród swo­ich zna­jo­mych na FB.
4. Naj­lep­sza wg mnie od­po­wiedź bę­dzie ozna­cza­ła zwy­cięz­cę – wy­róż­nię ją.
5. Zwy­cięz­ca ma czas do 20-go maja do go­dzi­ny 15:00 na po­da­nie mi da­nych do wy­sył­ki (może to być tak­że ad­res mamy!). Prze­sy­łam wła­śnie 20-go, aby prze­sył­ka do­tar­ła na miej­sce na czas.

Powodzenia!

* spon­sor My Blog My Pas­sion 2

Fot. ~Pawsitiwe~Candie_N, CC BY 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 22 Data | 12 maja 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Poradniki

Otagowano: ,

  • Ja już mam pre­zent na dzień mamy, ale może na uro­dzi­ny coś ta­kie­go ma­mie skom­bi­nu­ję;)

    • Też do­bry po­mysł!

      • Ale swo­ją dro­gą: Za co ko­cham moją mamę? Ko­cham ją w su­mie za wszyst­ko, za te do­bre i gor­sze chwi­le, za to że nie­za­leż­nie od wszyst­kie­go jest za­wsze przy mnie. Ża­łu­ję, że nie mogę jej dać wię­cej, bo wiem, że ona od­da­ła­by mi wszyst­ko.

  • Za co ko­cham mamę?

    Za to, że mnie ko­cha i ak­cep­tu­je moje wady, de­cy­zje, że za­wsze mnie wspie­ra i mi ufa.
    Za to, że za­wsze mogę na Nią li­czyć.
    Za to, że wie­rzy we mnie.
    Za to, że za­wsze mówi „bę­dzie do­brze”.
    Za to, że pła­cze ze mną, gdy jest źle, a swo­im uści­skiem, moc­nym utu­le­niem spra­wia, że czu­ję, że na­praw­dę bę­dzie do­brze.
    I wła­śnie za ten uścisk. Nie­zmien­ny przez te lata, w któ­rym czu­ję się jak­bym na­dal była ma­lut­ką dziew­czyn­ką, szu­ka­ją­cą schro­nie­nia w ma­mi­nych ra­mio­nach.
    Za śnia­da­nia do łóż­ka, kie­dy by­łam cho­ra, za ulu­bio­ne cia­sto na po­pra­wę hu­mo­ru…

    Ko­cham MAMĘ za wszyst­ko, a jed­no­cze­śnie za nic wiel­kie­go.
    Za ge­sty, za uśmiech, za cie­płe sło­wo.
    Za po­świę­ce­nie.

    Za to, że po­mo­gła mi na­uczyć się ży­cia…

    Ko­cham Mamę za to, że jest.

  • Ja już pre­zent dla mamy mam, więc zo­sta­wię szan­sę in­nym 🙂 Ale nic u mnie nie prze­bi­je tego pre­zen­tu, jaki mia­łam dla mamy w ze­szłym roku, bo aku­rat w Dzień Mat­ki mia­ła miej­sce pre­mie­ra mo­jej dru­giej po­wie­ści 🙂

  • Ja dla Mamy ku­pi­łam ze­staw her­bat 😉 Dla niej to naj­lep­szy pre­zent 🙂

  • Ko­sme­ty­ki to za­wsze do­bry po­mysł na pre­zent. Do tego do­da­ła­bym książ­kę lub wła­śnoe wspo­mnia­ny ze­staw her­bat.

  • Ewka Ło­bo­dziń­ska

    Za co ko­cham mamę? Za to, że dała mi siłę do ży­cia. Stoi za mną jak mur i cie­pły­mi dłoń­mi od­ga­nia każ­dą zmo­re z mo­ich nie­mal­że czter­dzie­sto­let­nich bar­ków. Ko­cham ją za to że jest.

  • Mag­da­le­na Świ­ta­ła

    A
    ja ko­cham moją mamę, co ma wło­sy jak atra­ment…” Tak so­bie nucę pod no­sem i
    uśmie­cham się do wspo­mnień. Nie, wca­le nie masz wło­sów w ko­lo­rze głę­bo­kie­go
    gra­na­tu, ra­czej ja­sne jak anioł. Bo Ty je­steś moim anio­łem i za to Cię ko­cham,
    jak i za wie­le in­nych rze­czy. Na przy­kład za bań­ki my­dla­ne, któ­re la­tem
    pusz­cza­ły­śmy na po­dwór­ku pod sta­rym kasz­ta­nem. Wy­star­czył ku­bek wody z my­dłem i
    roz­cię­ta słom­ka, by wo­kół nas za­wi­ro­wa­ły mie­nią­ce się wszyst­ki­mi ko­lo­ra­mi tę­czy
    prze­zro­czy­ste kule. A pa­mię­tasz jak ra­to­wa­ły­śmy żół­te­go mo­ty­la, któ­ry bez sił
    le­żał na ster­cie de­sek? Za­bra­ły­śmy go do domu i po­ło­ży­ły­śmy na pa­ra­pe­cie na
    kwia­tach ko­ni­czy­ny. My­śla­łam, że je­steś cza­ro­dziej­ką, bo mo­tyl już na dru­gi
    dzień rwał się do lotu 😉 Dzię­ki To­bie za­fa­scy­no­wał mnie świat sztu­ki. Ra­zem
    oglą­da­ły­śmy al­bu­my z ma­lar­stwem a ja dzi­wi­łam się ma­lar­skim wi­zjom sur­re­ali­stów
    i za­kry­wa­łam oczy pa­trząc na ob­ra­zy Goyi. Ko­cham Cię za to, że spe­cjal­nie dla
    mnie zmie­ni­łaś za­koń­cze­nie baj­ki o kot­ku, li­sku i ko­gut­ku bo nie mo­głam znieść
    my­śli, że ko­gu­cik po­rwa­ny przez li­ska do lasu ni­gdy się nie znaj­dzie. Każ­de­go
    wie­czo­ru cze­ka­łam aż przyj­dziesz prze­czy­tać mi baj­kę. Tę o Ma­szy i niedź­wie­dziu
    zna­łam na pa­mięć a Mu­min­ków mo­głam słu­chać w nie­skoń­czo­ność. Tyl­ko po­tem
    mu­sia­łaś mnie przez pół nocy tu­lić, bo prze­stra­szy­łam się tej okrop­nej Buki 😉
    Dzię­ku­ję Ci za to, że po­zwo­li­łaś mi kie­dyś za­trzy­mać prę­go­wa­ne­go kota z
    czer­wo­ną wstą­żecz­ką. To nic, że któ­re­goś dnia zo­sta­wił w taty czap­ce
    nie­spo­dzian­kę w po­sta­ci nie­zbyt ży­wej my­szy. Nie po­zwo­li­łaś na nie­go na­wet
    krzyk­nąć. A pa­mię­tasz na­sze wy­ciecz­ki zde­ze­lo­wa­ny­mi ro­we­ra­mi po wiej­skich
    bez­dro­żach, kwa­śne jabł­ka zry­wa­ne z na wpół dzi­kich ja­bło­nek? Chwi­le spę­dza­ne z
    Tobą Mamo za­wsze były ma­gicz­ne. Pa­mię­tam pierw­sze per­fu­my, któ­re od Cie­bie
    do­sta­łam na imie­ni­ny. Pach­nia­ły kon­wa­lia­mi, a we fla­ko­ni­ku dość szyb­ko po­ka­za­ło
    się dno, bo uwiel­bia­łam się nimi spry­ski­wać kil­ka razy dzien­nie ;)Do dziś te
    kwia­ty ko­ja­rzą mi się tyl­ko z Tobą. Za­wsze Cię będę ko­chać Mamo, bez wzglę­du na
    wszyst­ko, tak po pro­stu… 🙂

  • juss­s23

    Tak na­praw­dę nie ma od­po­wied­nich słów, któ­re mo­gły­by w peł­ni wy­ra­zić moją mi­łość i wdzięcz­ność.
    Moja mama stwo­rzy­ła mnie w każ­dym sen­sie tego sło­wa, to dzię­ki niej je­stem dziś
    oso­bą nie­ustan­nie po­głę­bia­ją­cą wie­dzę i udo­sko­na­la­ją­cą swo­je umie­jęt­no­ści, mama
    za­szcze­pi­ła we mnie chęć do nie­ustan­ne­go do­sko­na­le­nia sie­bie oraz świa­ta, w
    któ­rym żyję. Mama na­uczy­ła mnie wszyst­kie­go, po­ka­za­ła mi dro­gę któ­rą każ­dy
    czło­wiek po­wi­nien kie­ro­wać się w ży­ciu, da­wa­ła mi drob­ne lek­cje i rady, o
    któ­rych być może na­wet już nie pa­mię­ta, a któ­re będą tkwi­ły w mo­jej pa­mię­ci już
    na za­wsze. Chcia­ła­bym po­dzię­ko­wać mo­jej ma­mie, przede wszyst­kim za to, że
    za­wsze była moją naj­więk­szą „fan­ką”, do­da­wa­ła mi otu­chy w każ­dej sy­tu­acji,
    na­peł­nia­ła siłą i od­wa­gą bym mo­gła dum­nie kro­czyć ścież­ką roz­wo­ju, to dzię­ki
    niej je­stem dziś naj­lep­szą stu­dent­ką na swo­im wy­dzia­le, to dzię­ki niej mam
    sil­ną wolę i nie­złom­ny cha­rak­ter. Za­wsze po­wta­rza­ła mi, że nie wol­no się
    pod­da­wać, ze zwy­cięz­cy na­wet po naj­więk­szych
    po­raż­kach, pod­no­szą się i wal­czą da­lej, aż osią­gną suk­ces. Je­stem
    wdzięcz­na rów­nież za te lek­cje go­to­wa­nia, pod­czas któ­rych wy­ka­zy­wa­ła się
    aniel­ską cier­pli­wo­ścią tłu­ma­cząc mi każ­dy ko­lej­ny krok, nie­ste­ty ze wzglę­du na
    moją wro­dzo­ną nie­zdol­ność do go­to­wa­nia nic z tego nie wy­szło ;), ale tym
    bar­dziej do­ce­niam ten trud i wy­si­łek. Nie­zmier­nie do­ce­niam rów­nież fakt, że
    moja mama za­wsze dba­ła i dba o mnie naj­le­piej jak po­tra­fi, przed­kła­da­jąc moje
    pla­ny, ma­rze­nia czy po­trze­by nad swo­je nie ocze­ku­jąc ni­cze­go w za­mian.

    Ko­cham moją mamę za każ­de­go jej uśmiech, ge­stu i do­bre sło­wo, za, że po pro­stu jest. <3

  • Ju­lia Kur­gan

    Ko­cham swo­ją Mamę za to, że cią­gle jest przy mnie. Za to, że wspie­ra, po­ma­ga i trosz­czy się. Za­bie­ra mnie w nie­sa­mo­wi­te miej­sca. Spra­wia, że ni­gdy nie jest nudo, a wręcz prze­ciw­nie — ma­gicz­nie. Tak na­praw­dę to ona naj­wię­cej mnie na­uczy­ła i po­ka­za­ła mi, że war­to żyć chwi­lą. Mam tyle przy­gód i to dzię­ki niej! Ni­gdy bym nie za­mie­ni­ła tych chwil spę­dzo­nych z moją mamą. Oczy­wi­ście cza­sem zda­rzą się kłót­nie, ale i tak ni­gdy się na sie­bie nie gnie­wa­my. To nie jest zwy­kłe uczu­cie, mieć tak cu­dow­ną mamę, to jest coś wię­cej, to po pro­stu wiel­ka, wiel­ka MI­ŁOŚĆ. Do­ce­niaj­my na­sze mamy, bo wi­dać jak się sta­ra­ją, że­by­śmy mie­li jak naj­le­piej. Po­wiem tyl­ko 6 ma­gicz­nych słów: KO­CHAM MOJĄ MAMĘ NAJ­BAR­DZIEJ NA ŚWIE­CIE !!! <3

  • mar­tu­s2833

    Wkro­czy­łam
    w ży­cie mamy z nie­złym im­pe­tem. Po­krzy­żo­wa­łam pla­ny mło­dej, 17 -
    let­niej li­ce­alist­ki. Prze­ze mnie mu­sia­ła odło­żyć ma­rze­nia o stu­diach na
    wie­le, wie­le lat. Kie­dy jej ró­wie­śni­cy ba­wi­li się na pry­wat­kach, ona
    ma­so­wa­ła mę­czo­ny kol­ka­mi dzie­cię­cy brzu­szek.
    Kie­dy jej ko­le­żan­ki rand­ko­wa­ły ona z ca­łych sił sprze­ci­wia­ła się
    „mał­żeń­stwu z roz­sąd­ku” (po­dob­no mia­ło ono słu­żyć mo­je­mu do­bru). Wiem,
    że mama wie­le dla mnie po­świę­ci­ła ale ni­gdy nie dała mi w naj­mniej­szym
    stop­niu od­czuć, że cze­go­kol­wiek ża­łu­je, że co­kol­wiek by w swo­im ży­ciu
    zmie­ni­ła.
    Na­sze re­la­cje nie były ła­twe. Nie chcę pi­sać o
    tych skom­pli­ko­wa­nych la­tach, kie­dy wy­da­wa­ło mi się że mam lep­szy na
    ży­cie mamy spo­sób. Bun­to­wa­łam się, kie­dy sta­ra­ła so­bie uło­żyć ży­cie z
    Ja­nu­szem. Cięż­ko było mi za­ak­cep­to­wać, młod­sze­go o całe po­ko­le­nie bra­ta.
    Bar­dzo wie­le w moim ży­ciu zmie­ni­ła chwi­la, w któ­rej sama zo­sta­łam mamą.
    Te­raz, z tej dru­giej stro­ny od­czu­łam jak głę­bo­ka, wszech­moc­na i po­tęż­na
    może być mi­łość ma­cie­rzyń­ska. O ile wcze­śniej twier­dzi­łam, że „ni­gdy
    nie będę taka, jak moja mama”, to te­raz jej rady, wska­zów­ki i
    pod­po­wie­dzi sta­ły się za­dzi­wia­ją­co traf­ne. Po­dob­nie jak ona przed laty,
    za­kła­dam za ucho wło­sy cór­ki; „Iskie­recz­ka” zno­wu sta­ła się ma­gicz­ną
    ko­ły­san­ką o te­ra­peu­tycz­nej mocy. Na­wet pie­trusz­kę w zu­pie prze­my­cam w
    „ma­mi­ny” spo­sób. A na­sze re­la­cje? Chy­ba ni­gdy nie były lep­sze! Dla mo­jej
    cór­ci mama jest naj­uko­chań­szą bab­cią; dla mnie — naj­lep­szą przy­ja­ciół­ką
    o su­per mo­cach.
    Ko­cham mamę za CA­ŁO­KSZTAŁT!

  • Ju­sty­na Cy­me­rys

    Za to ze nie ist­nie­je za­den po­wód żeby jej nie ko­chać.

  • iwon­cia­aa

    Ależ ta moja mama cza­sem mnie de­ner­wu­je !
    — Prze­zię­bisz się!
    — Nie jedź tam, jest nie­bez­piecz­nie!
    -Zbyt lek­ko się ubra­łaś!
    -Nie jedz tyle sło­dy­czy
    -Nie chodź boso po domu

    Osza­leć moż­na !

    Mimo tego ko­cham ją naj­bar­dziej na świe­cie !
    Za tro­skę i czas, któ­ry mi po­świę­ca.
    Za do­bre sło­wo, któ­re znaj­du­je dla mnie za­wsze kie­dy tego po­trze­bu­ję.
    Za pysz­ne obiad­ki i cu­kier­ki wrzu­ca­ne do to­reb­ki (a po­tem ko­men­ta­rze o sło­dy­czach, lo­sie!)
    Za wspól­ne spa­ce­ry i roz­mo­wy na te­ma­ty istot­ne i nie­po­trzeb­ne.
    Za po­moc, kie­dy pie­kę cia­sto dla przy­szłe­go męża, a ono pło­nie ży­wym ogniem.

    Za to, że kie­dy cho­ru­ję i czu­ję się jak ty­siąc nie­szczęść czu­wa nade mną cho­ciaż wca­le nie je­stem dziec­kiem.
    Za rady, któ­re mimo, że iry­tu­ją­ce bar­dzo się przy­da­ją.
    Ko­cham Cię mamo !

  • mar­tu­s2833

    Wkro­czy­łam
    w ży­cie mamy z nie­złym im­pe­tem. Po­krzy­żo­wa­łam pla­ny mło­dej, 17 -
    let­niej li­ce­alist­ki. Prze­ze mnie mu­sia­ła odło­żyć ma­rze­nia o stu­diach na
    wie­le, wie­le lat. Kie­dy jej ró­wie­śni­cy ba­wi­li się na pry­wat­kach, ona
    ma­so­wa­ła mę­czo­ny kol­ka­mi dzie­cię­cy brzu­szek.
    Kie­dy jej ko­le­żan­ki rand­ko­wa­ły ona z ca­łych sił sprze­ci­wia­ła się
    „mał­żeń­stwu z roz­sąd­ku” (po­dob­no mia­ło ono słu­żyć mo­je­mu do­bru). Wiem,
    że mama wie­le dla mnie po­świę­ci­ła ale ni­gdy nie dała mi w naj­mniej­szym
    stop­niu od­czuć, że cze­go­kol­wiek ża­łu­je, że co­kol­wiek by w swo­im ży­ciu
    zmie­ni­ła.
    Na­sze re­la­cje nie były
    ła­twe. Nie chcę pi­sać o tych skom­pli­ko­wa­nych la­tach, kie­dy wy­da­wa­ło mi
    się że mam lep­szy na ży­cie mamy spo­sób. Bun­to­wa­łam się, kie­dy sta­ra­ła
    so­bie uło­żyć ży­cie z Ja­nu­szem. Cięż­ko było mi za­ak­cep­to­wać, młod­sze­go o
    całe po­ko­le­nie bra­ta. Bar­dzo wie­le w moim ży­ciu zmie­ni­ła chwi­la, w
    któ­rej sama zo­sta­łam mamą. Te­raz, z tej dru­giej stro­ny od­czu­łam jak
    głę­bo­ka, wszech­moc­na i po­tęż­na może być mi­łość ma­cie­rzyń­ska. O ile
    wcze­śniej twier­dzi­łam, że „ni­gdy nie będę taka, jak moja mama”, to te­raz
    jej rady, wska­zów­ki i pod­po­wie­dzi sta­ły się za­dzi­wia­ją­co traf­ne.
    Po­dob­nie jak ona przed laty, za­kła­dam za ucho wło­sy cór­ki; „Iskie­recz­ka”
    zno­wu sta­ła się ma­gicz­ną ko­ły­san­ką o te­ra­peu­tycz­nej mocy. Na­wet
    pie­trusz­kę w zu­pie prze­my­cam w „ma­mi­ny” spo­sób. A na­sze re­la­cje? Chy­ba
    ni­gdy nie były lep­sze!
    Ko­cham mamę za to, że po pro­stu JEST.

  • mar­tu­s2833

    Wkro­czy­łam
    w ży­cie mamy z nie­złym im­pe­tem. Po­krzy­żo­wa­łam pla­ny mło­dej, 17 -
    let­niej li­ce­alist­ki. Prze­ze mnie mu­sia­ła odło­żyć ma­rze­nia o stu­diach na
    wie­le, wie­le lat. Kie­dy jej ró­wie­śni­cy ba­wi­li się na pry­wat­kach, ona
    ma­so­wa­ła mę­czo­ny kol­ka­mi dzie­cię­cy brzu­szek.
    Kie­dy jej ko­le­żan­ki rand­ko­wa­ły ona z ca­łych sił sprze­ci­wia­ła się
    „mał­żeń­stwu z roz­sąd­ku” (po­dob­no mia­ło ono słu­żyć mo­je­mu do­bru). Wiem,
    że mama wie­le dla mnie po­świę­ci­ła ale ni­gdy nie dała mi w naj­mniej­szym
    stop­niu od­czuć, że cze­go­kol­wiek ża­łu­je, że co­kol­wiek by w swo­im ży­ciu
    zmie­ni­ła.
    Na­sze re­la­cje nie były
    ła­twe. Nie chcę pi­sać o tych skom­pli­ko­wa­nych la­tach, kie­dy wy­da­wa­ło mi
    się że mam lep­szy na ży­cie mamy spo­sób. Bun­to­wa­łam się, kie­dy sta­ra­ła
    so­bie uło­żyć ży­cie z Ja­nu­szem. Cięż­ko było mi za­ak­cep­to­wać, młod­sze­go o
    całe po­ko­le­nie bra­ta. Bar­dzo wie­le w moim ży­ciu zmie­ni­ła chwi­la, w
    któ­rej sama zo­sta­łam mamą. Te­raz, z tej dru­giej stro­ny od­czu­łam jak
    głę­bo­ka, wszech­moc­na i po­tęż­na może być mi­łość ma­cie­rzyń­ska. O ile
    wcze­śniej twier­dzi­łam, że „ni­gdy nie będę taka, jak moja mama”, to te­raz
    jej rady, wska­zów­ki i pod­po­wie­dzi sta­ły się za­dzi­wia­ją­co traf­ne.
    Po­dob­nie jak ona przed laty, za­kła­dam za ucho wło­sy cór­ki; „Iskie­recz­ka”
    zno­wu sta­ła się ma­gicz­ną ko­ły­san­ką o te­ra­peu­tycz­nej mocy. Na­wet
    pie­trusz­kę w zu­pie prze­my­cam w „ma­mi­ny” spo­sób. A na­sze re­la­cje? Chy­ba
    ni­gdy nie były lep­sze!
    Ko­cham mamę za to, że po pro­stu JEST

  • Agniesz­ka

    Moja mama jest ko­cha­na, bo od dziec­ka o mnie dba­ła. Gdy pła­ka­łam to wsta­wa­ła, po­tem była nie wy­spa­na. Ko­cham mamę, bo go­tu­je, cież­ko pra­cu­je i czas dla mnie znaj­du­je! Kie­dy pro­blem ja­kiś mam, roz­wia­za­nie go od niej otrzy­mam. Kie­dy smut­no mi i złe, ona za­wsze jest przy mnie jest! Moja mama jest wspa­nia­ła, ja od za­wsze to wie­dzia­łam. Cza­sem krzyk­nie, się ob­ra­zi, ale mnie to nie prze­ra­zi, bo swo­ją mamę do­brze znam i ją moc­no KO­CHAM!

  • Anna Ga­ła­szew­ska

    Moją mamę ko­cham za to, że po­ka­za­ła mi świat ta­kim, ja­kim jest, a nie tyl­ko wy­obra­że­nie o nim. Za wie­le kształ­cą­cych po­dróż­ny — nie tyl­ko tych re­al­nych, ale tak­że po­dró­ży do wy­obraź­ni, dzię­ki książ­kom któ­re mi po­da­ro­wa­ła. Ona otwo­rzy­ła przede mną drzwi do ca­łe­go świa­ta, jego ta­jem­nic i pięk­nych mo­me­nów. Ko­cham ją za to, że jako pierw­sza po­ka­za­ła mi świat ma­gii za­klę­tej w 6 stru­nach i po­ma­ga­ła nie tra­cić wia­ry w swo­je pa­sje mimo nie­po­wo­dzeń. To cza­ro­dziej­ka, któ­ra na­ma­lo­wa­ła mi mój wła­sny ląd, stwo­rzo­ny z jej ser­ca i za­bar­wio­ny jej uśmie­chem. Mój wła­sny ląd, któ­re­go nie od­dam ni­ko­mu!

  • Mag­dul­ka

    Ko­cham Moją Ma­mu­się za jej do­bre ser­ce, szcze­ry uśmiech, tro­skli­wość, opie­kuń­czość… mo­gła­bym tak wy­mie­niać w nie­skoń­czo­ność. Ale naj­bar­dziej ko­cham ją za to,że za­wsze jest przy mnie, kie­dy po­trze­bu­ję po­mo­cy, ni­gdy się nie od­su­wa, gdy po­ja­wia się pro­blem. Umie za­wsze roz­wią­zać ten pro­blem, do­ra­dzić, na­kie­ro­wać na wła­ści­wą dro­gę. O każ­dej po­rze dnia i nocy mogę na nią li­czyć. Jest nie­za­stą­pio­na, je­dy­na w swo­im ro­dza­ju, praw­dzi­wa przy­ja­ciół­ka na do­bre i złe, to wła­śnie za to ją ce­nię i dar­źę ogrom­ną mi­ło­ścią. Ko­cham Cię Mamo! :*

  • Faj­ne pre­zen­ty!