Całkiem poradnikowo

Jak uczyć dziecko w domu

Dopie­ro co skoń­czy­ło się dość dłu­gie wol­ne od szko­ły. Dzie­ci w tym cza­sie mogły wpraw­dzie sie­dzieć w kom­pu­te­rze albo oglą­dać baj­ki, jed­nak tym razem stwier­dzi­łam, że chcę ina­czej. Koniec z nudą i roz­no­sze­niem zaba­wek po całym domu, koniec z sesja­mi w Mine­craf­cie – czas się pouczyć! Ale uczyć dziec­ko w domu, sko­ro edu­ka­cja domo­wa raczej nie jest zna­nym mi tema­tem? Czy sobie pora­dzę? Na szczę­ście znam kil­ka spo­so­bów jak zmo­ty­wo­wać dziec­ko do pra­cy i poka­zać w cie­ka­wy spo­sób wie­dzę.

Internet

Głów­nym źró­dłem wie­dzy jest wszech­obec­ny wujek Google oraz stry­jek Youtu­be. I pomo­gli nam i w tym przy­pad­ku. Nie tyl­ko zna­leź­li­śmy cie­ka­we kana­ły nauko­we w posta­ci fil­mów (Arti poko­chał 6-minu­to­we fil­mi­ki histo­rycz­ne), ale tak­że masę pomy­słów np. jak ude­ko­ro­wać dom na daną porę roku, zro­bić slime’a czy wyko­rzy­stać kloc­ki Lego do nauki ułam­ków czy dzie­le­nia. Oka­za­ło się, że nauka nie tyl­ko jest cie­ka­wa, ale tak­że przy­dat­na w codzien­nym życiu. Na koniec Arti nagrał odpo­wie­dzi na pyta­nia do spraw­dzia­nu i teraz, kie­dy nawet się czymś bawi, w tle sły­chać, że „Miesz­ko I przy­jął chrzest…” itd.

Drukarka

Wie­le z pro­jek­tów pla­stycz­nych było­by nie do przej­ścia gdy­by nie moż­li­wość pobra­nia (legal­ne­go!) mate­ria­łów, wykro­jów czy wzo­rów do samo­dziel­ne­go dru­ku. Natka mogła zro­bić kur­czacz­ka z rusza­ją­cy­mi się skrzy­deł­ka­mi, Kinia pod­szko­lić umie­jęt­no­ści kali­gra­fii i przy oka­zji tra­dy­cji wiel­ka­noc­nych uzu­peł­nia­jąc wier­szyk o tema­tycz­nie dopa­so­wa­ne wyra­zy, Arti otrzy­mał za zada­nie uzu­peł­nić bio­lo­gicz­ną krzy­żów­kę.

Doświadczenia

Nie ma nic cen­niej­sze­go w życiu i nauce niż doświad­cze­nia. To one naj­bar­dziej wpły­wa­ją na zapa­mię­ty­wa­nie, bo zwy­kle kil­ka zmy­słów jest zaan­ga­żo­wa­nych w ich obser­wa­cję. Tro­chę przy­po­mi­na to czy­ta­nie na głos tego, co się uczy, ale jesz­cze docho­dzą emo­cje jak np. zdzi­wie­nie, że przy­kry­ta sło­ikiem świecz­ka sama gaśnie albo że kilo­gram gwoź­dzi i pie­rza ważą tyle samo. Kle­ili­śmy więc makie­ty, uży­wa­li­śmy odku­rza­cza czy butel­ki z sodą do sza­lo­nych eks­pe­ry­men­tów z balo­ni­kiem, tur­la­li­śmy pił­kę po róż­nych pochy­ło­ściach, wyzna­cza­li­śmy pół­noc pod­czas wyciecz­ki w lesie. To wszyst­ko doświad­cze­nia!

Mnemotechnika

Wier­szy­ki i histo­ryj­ki zawsze łatwiej się zapa­mię­tu­je. Nie­ste­ty te źle uży­te też. Przy­kła­dem niech będzie moje wła­sne doświad­cze­nie. Opo­wia­da­łam kie­dyś kole­żan­ce tak na szyb­ko o co spy­tał Sfinks Edy­pa:
— Kumasz, Sfinks mówi „co cho­dzi rano na czte­rech nogach, w połu­dnie na dwóch, a wie­czo­rem na trzech?”. Na trzech, jak for­te­pian, pamię­taj!
Zapa­mię­ta­ła. Na spraw­dzia­nie jed­nak stwier­dzi­ła, że Edyp Sfink­so­wi rzekł „for­te­pian”. Nie muszę mówić, na jaką oce­nę zali­czy­ła spraw­dzian, praw­da?
Jed­nak może­my łatwo zapa­mię­ty­wać rymo­wa­ne wier­szy­ki typu „pamię­taj che­mi­ku mło­dy wle­waj zawsze kwas do wody” albo „-uje się nie kre­sku­je”. Takie wier­szy­ki czy histo­rie może­my two­rzyć do każ­de­go zagad­nie­nia i są szcze­gól­nie cie­ka­we pod­czas trud­nych do wyli­cze­nia krót­kich punk­tów np. wymie­nia­nia pla­net Ukła­du Sło­necz­ne­go albo do zapa­mię­ty­wa­nia dat czy nawet list zaku­pów.

Fiszki

Pew­ną trud­no­ścią była dla nas nauka języ­ka obce­go już w pierw­szej kla­sie, kie­dy do koń­ca po pol­sku dzie­ci nie czy­ta­ły. Jak nauczyć popraw­nej pisow­ni? Z pomo­cą przy­szły nam fisz­ki, takie samo­dziel­nie zro­bio­ne. Na kart­kach o jed­na­ko­wej wiel­ko­ści pisa­łam wyraz po angiel­sku, a na dru­giej stro­nie jego zna­cze­nie. Dzie­ci bawi­ły się nimi odga­du­jąc zna­cze­nia i czy­ta­jąc na głos wyra­zy. W ten spo­sób nauka słó­wek szła bły­ska­wicz­nie.

Książki

Książ­ki zaraz po Inter­ne­cie są nie­wy­czer­pa­nym źró­dłem wie­dzy. I nie trze­ba od razu ich wszyst­kich kupo­wać! My z chę­cią cho­dzi­my do biblio­te­ki i korzy­sta­my z jej zaso­bów. Jed­nak war­to w biblio­tecz­ce mieć co cie­kaw­sze pozy­cje. Przy­kła­do­wo Arti inte­re­su­je się histo­rią, zwłasz­cza śre­dnio­wiecz­ną, doty­czą­cą rycer­stwa, uzbro­je­nia, bitew. To dla nie­go mam takie pozy­cje jak np. Wydaw­nic­twa RM, do któ­rej nale­ży seria Pol­scy Super­bo­ha­te­ro­wie czy Wiel­kie ludy histo­rii.

Seria Pol­scy Super­bo­ha­te­ro­wie zawie­ra kil­ka cie­ka­wych nazwisk. My sku­si­li­śmy się na dwa: Irenę Sen­dle­ro­wą oraz Jana III Sobie­skie­go. Nie są to książ­ki o cie­ka­wost­kach czy nud­ne suche fak­ty, ale histo­rie opo­wia­da­ne przez żyją­ce w obec­nych cza­sach oso­by. W Janie III Sobie­skim obser­wu­je­my rodzi­nę Gajów, któ­ra sta­ra się upo­rać z wybu­cho­wy­mi zapę­da­mi bliź­nia­ków oraz napi­sa­niem książ­ki o Sobie­skim wła­śnie. Wspól­nie pozna­je­my nie tyl­ko cie­ka­wost­ki z życia tego wiel­kie­go kró­la i wodza, ale tak­że histo­rię miło­sną z Mary­sień­ką, poja­wie­nie się ziem­nia­ków w Pol­sce czy też po co kró­lo­wi był na bitwie potrzeb­ny tabo­ret.

Z kolei w książ­kach z serii Wiel­kie ludy histo­rii może­my prze­śle­dzić pewien okres życia ludzi, któ­rzy żyli w daw­nych cza­sach. Wraz z hydrau­li­ka­mi z Rzy­mian jemy wino­gro­na na uczcie i szu­ka­my skra­dzio­nych klej­no­tów, a z mło­dym Ingva­rem z Wikin­gów wypły­wa­my w pierw­szy rejs stat­kiem i bie­rze­my udział w tin­gu, na któ­rym każ­dy Wiking mógł zgło­sić zaża­le­nie np. w podzia­le łupu.

A Wy jakie macie spo­so­by na naukę?


Poznaj inne cie­ka­we książ­ki dla dzie­ci:

Fot 1. Sue Tal­bert Pho­to­gra­phy, CC BY-ND 2.0